Dodaj do ulubionych

Jak czujecie się psychicznie po poronieniu?

09.10.04, 14:58
Straciłam dwie ciąże. Obydwie w 11 tgc. Jedną w 1998 a drugą w 1999. Nie
poznałam płci. Pierwsze poroninie przeszłam jako tako. Miałam wtedy roczną
córeczkę. Drugie juz o wiele gorzej. Zdawało mi się, ze juz nigdy nie urodzę,
że jestem do niczego. Mama śmiała się ze mnie, bo nie lubi dzieci i cieszyła
się, ze poroniłam. Sama usunęła ciąże kiedyś..... To bolało....A Wy? Potem
urodziłam zdrową Jadzię... i juz mi lepiej. Choć nadal noszę w sercu moje
maluchy. Napiszcie jak to było u Was?
Obserwuj wątek
      • dd5 Re: Jak czujecie się psychicznie po poronieniu? 12.10.04, 13:34
        Nie było najlepiej. poroniłam w 9 tygodniu. a dokładnie okazało się że zarodek
        obumarł. myślę że gdybym miała już jedno dziecko to byłoby może troszkę
        łatwiej, ale to była pierwsza ciąża - oczekiwana. na szczęście w trzy miesiące
        po... udało się i teraz mam śliczną 4,5 miesięczną córeczkę,to było najlepsze
        lekarstwo. ale od czasu do czasu i tak zastanawiam się ile miałby dzidziuś
        którego straciłam. Pozdrawiam! Dorota.
        • agataa Re: Jak czujecie się psychicznie po poronieniu? 12.10.04, 14:57
          Ja też czuję czuję sie okropnie.Własnie w sobotę minął 9 tydzień po zabiegu.A
          moja dzidzia miałaby już 16 tygodni.Cały weekend płakałam.Choć ostatnio czułam
          się jakoś w miarę dobrze te ostatni dni były okropne.Myślałam,ze im więcej
          czasu minie tym lepiej.A jedank tak wcale nie jest.A już mi nawet się pisać nie
          chce bo ma łzy w oczach...
          A.
      • katarzynaula Re: Jak czujecie się psychicznie po poronieniu? 14.05.05, 09:28
        Mam 44 lata i uwierz Mi śmierć dziecka w płodzie zawsze boli mimo upływu nawet
        tak dalekigo czasu.W sercu pozostaje piękna pamięć, ale ciało przypomina o tej
        tragedii,bo umierające dziecko to cząstka nas kobiet i mężczyzn.Moje dziecko
        zmarło w sierpniu 1984 roku, teraz kiedy następne pokolenie w mojej rodzinie
        przeżywa tak ciężkie doświadczenie jak Ty, ból tamtych lat wraca. Chcę Ci
        napisać, że determinacja i ból wzmagały we mnie walkę o przyszłe dzieci. Duża
        dawka modlitwy, wyciszenia, intuicji co do wyborów zawodowych, lekarz, miłość
        dla samej siebie, pozwoliły zastać Mi matką obecnie trojga żyjących dzieci.Anna
        studentka lat 22,Marcin student lat 20 i Agnieszka licealistka lat 17.Przed
        napisaniem tego listu mocno płakałam, łzy oczyszczenia lały się bez
        ogrzniczeń,ale wiem napewno,że nie zmarnowałam swojego powołania do
        macierzyństwa.Z całego serca Cię pozdrawiam i życzę Ci dużo miłości dla samej
        siebie oraz czujności do otoczenia.Miłość i intuicja połączona z modlitwą, to
        wielka nadzieja na ukojenie bólu i wzrostu ku przyszłości
        • lahsa Re: Jak czujecie się psychicznie po poronieniu? 14.05.05, 19:23
          ja poroniłam dwa tygodnie temu 5tyg.dziecko.Przezyłam szok w szpitalu bo
          strasznie mnie potraktowno.To była pierwsza ciaża.W domu cisza, w pracy
          cisza.Tak jakby miał byc.Kazdy powtarza ze bedzie dobrze ale nie jest.Z dnia na
          dzień czuje coraz wiekszy dół.Po dwoch tyg.wróciłam do pracy ale nie moge sie
          skupic.Najgorsze jest to,że nie mieszkam z mężem i on jest daleko.Jestem z tym
          problemem sama.Chyba odwiędzę psychologa.Badanie kontrolne mam we wtorek boję
          się co powie lekarz.Nigdy nie spodziewałam się problemów.Boję się,że poronię
          kolejne dziecko.
    • zebra12 Re: Jak czujecie się psychicznie po poronieniu? 12.10.04, 20:36
      Widzę dziewczyny, że czujemy podobnie. Ważna jest osoba, która nas wspiera. A
      siły do dalszego zycia często dają nam nasze żyjące dzieci... Wiecie, cieszę
      się, że nie jestem sama, że ktoś mnie rozumie. Choc przykro mi okropnie, że
      musicie przeżywać takie tragiczne chwile. Dobrze, że mamy to forum!
    • agataw9 Re: Jak czujecie się psychicznie po poronieniu? 13.10.04, 11:27
      Dzisiaj mija równy miesięc od zabiegu (13.09.04 godz. 13.00 - i jak tu nie
      wierzyć w pechową 13). Był to 7 tydzień, pierwsza cięża. Od poniedziałku
      wróciłam do pracy, ale i tak przez cały dzień nie jestem w stanie myśleć o
      czymkolwiek innym. Cały czas analizuję dlaczego tak się stało i zastanawiam się
      czy nadejdzie dzień, gdy będzie mniej bolało.
    • monik14 Re: Jak czujecie się psychicznie po poronieniu? 15.10.04, 11:51
      12 grudnia miną 4 lata, to był 11 tydzień. było fatalnie. po 10 miesiącach
      urodziłam synka, potem następnego. teraz jest cudownie. wtedy jak przyszedł
      dzień planowanego terminu porodu byłam w 6 miesiącu w drugiej ciąży i płakałam
      jak bóbr. mówią, że druga ciąża nie powinna być lekarstwem na tą utraconą. Dla
      mnie była i nie żałuję. Ja sobie to wytłumaczyłam, że to jest ten sam
      człowieczek, tylko urodził się 3 miesiące później. I to pomogło... Choć teraz
      jestem szczęśliwa to i tak będę to zawsze pamiętała ten potworny ból.

      PS. Tylko nie rozumiem jak można się śmiać z utraty czyjegoś dziecka!
      • mirella67 Re: Jak czujecie się psychicznie po poronieniu? 15.10.04, 12:08
        Ja poroniłam ok. 8 lat temu (ciąża obumarła w 10 tc). Przezyłam to okropnie jak
        i Wy wszystkie. Potem urodziłam jeszcze 3 zdrowych dzieci i z tego się cieszę.
        Ból po stracie tego maluszka wytłumaczyłam sobie tym, że natura sama podjęła
        decyzję, że był za słaby, żeby się urodzić i że nawet gdyby udało się utrzymać
        tamtą ciążę - to miałby w życiu bardzo ciężko, jako kaleka obarczony jakimiś
        strasznymi chorobami. Więc zaufałam naturze i opatrzności i się uspokoiłam -
        wierzę, że tak po prostu miało być. Najważniejsze, że mam teraz 4 cudownych
        dzieci, a o nim zawsze będę pamiętać...
      • monik14 Re: Jak czujecie się psychicznie po poronieniu? 15.10.04, 12:19
        szkoda, że nie ma lekarstwa na ten ból psychiczny. Jakiegoś syropu albo
        tabletek. Mi pomógł mój mąż - on też słyszał słowa lekarki - "przykro mi
        właśnie pani roni" - płakaliśmy wtedy razem i razem cierpieliśmy. rozmowy o tym
        wszystkim z innymi dziewczynami które to przeszły też pomogły. Trzeba się wziąć
        w garść i jakoś ciągnąć do przodu. Chyba nie ma innej rady.
      • adju Do aglask 17.10.04, 19:06
        Droga aglask
        Dostałam wiadomość na prv od zebry11 z prośbą o wykasowanie Waszego dialogu.
        Jako admin nie mam prawa nikogo osądzać bez wyraźnych dowodów i prośbę
        spełniłam. Jestem ufna do ludzi bo wychodzę z założenia, że każdy kto odwiedza
        to forum jest albo po takich samych przejściach jak my albo stara się zrozumieć
        nasz ból. Jeśli ktoś chce tu oszukiwać i pisać historie wyssane z palce to
        pozostawiam to sumieniu tej osoby a sama nie dochodzę czy to prawda czy nie. W
        każdym razie dziękuję Ci aglask za czujność wink
        Buziaki
        Justa
        • joanka741 Re: Do aglask 18.10.04, 16:43
          Witam!
          Zabieram głos chociaż nie poroniłam i nie znam tego bólu,ale znam zebre-Ewe i
          dlatego pisze.Jest moją przyjaciólką- niewirtualna od lat ok 14 i bardzo
          zabolało mnie to o co ja ktoś tu podejrzewał.
          Jestem też osobą ,która ja wspierała w chwili kiedy straciła 2 swoich
          dzieci,ostatnio na forum CHORE DZIECKO ,STRATA DZIECKA wystapiłam z prośbą o
          światełko dla jej zmarłych dzieci.
          www.republikadzieci.org/problemyiniepokoje/strata/pamiec77.htm
          Szkoda ze zamiast najpierw zapytac sie na prv i ustalic fakty,dziewczyny
          skoczyły na nią,jest to przykre dla mnie więc wole nie myśleć jak zuje sie ONA.
          Mam nadzieje ze słowo PRZEPRASZAM tak samo łatwo przyjdzie WAM wypowiedzieć jak
          słowa oskarzenia.
          Dziękuje
          ps.Myśle ze mnie rozumiecie,ja po prostu walcze o dobre imie osoby ,która jest
          kims waznym dla mnie i nie pozwole na takie jej potraktowanie.
    • bartosowa Re: Jak czujecie się psychicznie po poronieniu? 19.10.04, 13:48
      U mnie minął własnie misiąc od poronienia. Dzidziiuś miał 6 tygodni. Wiem, ze
      to mało, ale człowiek już mysli inaczej, już temu dziecku matkuje. Było mi
      strasznie przykro i bardzo to przeżyłam. To moje pierwsze dziecko, ktorego
      bardzo, bardzo chieliśmy. Mąż był i jest dla mnie dużym oparciem, gdyby nie on
      nie wiem co bym zrobiła. A lekarze zachowali się jak bezduszne roboty, dla nich
      to był tylko nieregularny pęcherzyk płodowy, który popłynął...
      • ninek79 Re: Jak czujecie się psychicznie po poronieniu? 19.10.04, 22:39
        Czesc
        Jestem dwa tygodnie po,tym najgorszym dniu w moim zyciu.Staralam sie o dziecko
        przez rok,i w 15 tc,dowiedzialam sie,ze plöd jest martwy.To byl ogromny szok
        dla nas, poniewaz czulam sie rewelacyjnie.Na wczesniejszych badaniach,lekarz
        zapewnial mnie,za wszystko jest w najlepszym porzadku i zalecil wizyte dopiero
        za miesiac.Drecza mnie mysli,ze moze jak bym przyszla wczesniej to mozy bym
        uratowala swoje malenstwo.Zabieg odbyl sie pod narkoza wiec nic niepamietam,ale
        lecze sie psychiatrycznie,zeby nie zwariowac.Mam nadzieje,ze za trzy miesiace
        mi sie uda!.Dlaczego jak sie chce to sie nie da?.W przyszlym tygodniu przyjda
        wyniki badan,jestem przerazona,i nie wiem czy chce wiedziec,co moglo byc
        przyczyna,bo jezeli z mojej winy to sobie niewybacze tego.
        Dlaczego...
          • zuzia_kow Re: Jak czujecie się psychicznie po poronieniu? 15.05.05, 19:52
            Od poronienia minelo juz 3miesiace- a mnie wydaje sie jakby wczoraj... mam
            22lata,studia,wspanialego czlowieka przy boku,kochane siostry i mame i przez
            prawie 17 tygodni mialm szczescie,ktorego nie sposob wypowiedziec slowami.Kiedy
            mysle o Kubusiu, wszystko wydaj sie takie nie istotne..On nadal jakby rosnie we
            mnie...tylko tlumacze sobie,ze jest w innym wymiarze..ale moge go nadal kochac
            i nazywac moim syneczkiem.
            Kiedy zrobilam tes ciazowy i zobaczylam 2 przesliczne kreseczki nie umialam
            przestac sie smiac.Wtedy wszystko bylo takie latwe,nie martwilam sie o
            pieniadze o to jak sobie poradze na studiach,myslalam tylo jak bedzie pieknie
            kiedy juz sie urodzi... W tym czasie moja siostra byla w 7miesiacu ciazy..razem
            planowalysmy,ze nasze dzieci beda w jednym wieku..beda sie razem bawic..bedzie
            tak naprawde dobrze...
            Pozniej wszystkie plany,cala nasza radosc prysla jak banka mydlana..bol,strach
            i lzy..koszmarna noc w szpitalu...dzidzius zasna...serduszko nie bije...zawalil
            sie swiat..w myslalch krzyczlam za kazdym razem kiedy szpitalnym korytarzem
            szla kobieta w ciazy..lzy smakowaly tak gorzko,nik nie staral sie
            zrozumiec..bylam przypadkiem..kartka z ksiazki,ktorej krwawilo serce..
            maz byl przy mnie caly czas,gdyby nie on nie przezylabym tego...
            dlugo nie moglam zrozumiec dlaczego..zanim nauczylam sie kochac Kube tam gdzie
            jest..
            dlugo obwinalam meza,ze juz przeszedl do pozadku dziennego nad tym co sie
            stalo..zanim zrozumialam,ze On naprawde cierpi-tylko jest silny dla mnie...
            byly dni,kiedy nie moglam wstac z lozka,bo bolalo mnie doslownie wszystko,kiedy
            krzyczalam w myslach na Boga,zamknelam sie w domu-spedzalam dnie na wluczeniu
            sie w szlafroku,ogladaniu zdjec z usg...nie chcialam zyc...
            Kuba przyszedl noca..spalam..3letni urwis,rozesmiana buzia,szparki miedzy
            zebami...postanowilam,ze juz dosc...staram sie zyc,dostrzec sens tych
            wydarzen..nie uginam sie pod ciezarem wspomnien,choc kiedys myslalam,ze nie
            bede potrafila z nimi zyc... Boli nadal,ale wiem,ze Kuba jest gdzies gdzie ja
            tez bede..ze dobieglam juz na koniec swojego krzyku i teraz widze wyraznie,ze
            moge go kochac -choc nigdy nie bylo mi dane tulic go w ramionach..ale kiedys to
            nadrobimy..juz teraz to wiem....
            Bog wybieta tylko dobrych ludzi i to im odbiera dzieci....zrozumialam sens tych
            slow i sens cierpienia...czy wiedzialabym jaka wielka potrafi byc sila
            milosci..gdyby Bog nie obdarzyl mnie szczesciem bycia z Kuba..? co z tego,ze
            tak krotko...w nas mamach naszych Aniolkow czas nie istnieje..One rosna w
            naszych sercach. Zyjmy pieknie..nie przestawajmy wierzyc - kiedys bedzie nam
            dane tulic nasze dzieci...
            "bo jak smierc potezna jest milosc"Pozdrawiam Was i przepraszam,ze sie tak
            rozpisalam.
            Zuzia-mama Kubusia
            • niki802 Re: Jak czujecie się psychicznie po poronieniu? 01.04.06, 18:46
              Ja moje dziecko straciłam w 12 tyg rowniez zasneło snem wiecznym,rowniez nie
              było mi dane go tulic,powiedziec jak go kocham, podziwiam cie że tak to
              wszystko zrozumiałas ja nie potrafie, nie umię się modlić nie umię zrozumiec za
              co bog mnie tak skrzywdził, bo mnie skrzywdził w taki sposob 2 razy, mysle o
              swoich dzieciach jak by wygladały, nawet nie powiedzieli mi czy chłopiec czy
              dziewczynka, zapytałam lekarza zaraz po zabiegu a on mi powiedział po co ci to
              wiedziec czy bedzie bolało mniej, a ja chciałam dac mu wybrane wczesniej imie
              • anka304 Re: Jak czujecie się psychicznie po poronieniu? 07.04.06, 18:09
                W 10 tyg. trafiłam do szpitala z bólami i krwawieniem, po USG okazało się że
                moje maleństwo nie żyło już od 4 tygodnie. Nie mogłam zrozumieć co do mnie
                mówił lekarz- przecież tydzień wcześniej byłam na badaniach i miało być
                wszystko w porządku!!! Płakaliśmy oboje z mężem! 5 miesięcy poźniej okazało się
                że jestem w ciąży- teraz to już 14 tydzień smile
    • hebbe Re: Jak czujecie się psychicznie po poronieniu? 15.05.05, 18:12
      Poroniłam 3 miesiące temu, w 7 tc, puste jajo płodowe. Chwilami podnosi mnie to
      na duchu - to PUSTE jajo - znaczy, że nie było zarodka, nie było dziecka, które
      straciliśmy - a może było jeszcze takie malutkie, że po prostu nie było go
      widać?... Nigdy się tego nie dowiem. sad
      Wiadomość o ciąży spadła na nas zupełnie nieoczekiwanie. W styczniu tego roku
      zaczęłam odstawiać od piersi moją 7 - miesięczną wtedy córkę, bo chcieliśmy
      zacząć starania o następne dziecko. No i udało się, już po pierwszej
      miesiączce, to naprawdę niesamowity fart, bo u mnie owulacja średnio 2 razy w
      roku... Myśleliśmy, ze starania zajmą nam najmniej kilka miesięcy! Byliśmy
      bardzo zaskoczeni - i szczęśliwi. Zaraz też przyszedł niepokój, jak sobie
      poradzę, bo przecież małe dziecko, któremu do chodzenia było wtedy baaardzo
      daleko, a więc trzeba było nosić je, wózek itd. Pierwszą ciążę praktycznie całą
      przeleżałam, nie myślałam, że w następna uda mi się zajść tak prędko, zatem
      pojawiły się problemy już na samym starcie - jak to wszystko zorganizować?
      Do tego córka ostro przeziębiona, mąż leży zagrypiony, więc wszystko na mojej
      głowie. Pod koniec 6 tc zaczęłam plamić. Lekarz zaleca bezwzględne leżenie.
      Dzwonimy do teściów z prośbą o przyjazd i pomoc przy małej Oli, przynajmniej na
      początek, potem pewnie jakaś opiekunka, planujemy, jakoś to się ułoży... Dwa
      dni później tracę ciążę.

      Najpierw to do mnie nie docierało, tak jakbym oglądała film z kim innym w roli
      głównej. Potem oczywiście rozpacz - i wyrzuty sumienia, potworne. Dlaczego tak
      dużo dźwigałam - córkę, wózek, zakupy, dlaczego więcej nie odpoczywałam,
      dlaczego nie pozwalałam sobie pomóc w codziennych obowiązkach? I najgorsze,
      czego nie mogę sobie wybaczyć: Leżąc w domu z plamieniem, dzień przed
      poronieniem, słysząc żałośnie płaczącą chorą córeczkę i patrząc na męża, który
      bezskutecznie stara się ją uspokoić, przebiegła mi przez głowę myśl - może
      lepiej, że teraz nie utrzymam tej ciąży, same przez nią komplikacje, jeszcze za
      wcześnie, Ola mnie potrzebuje tylko dla siebie... sad(((

      Jutro mijają 3 miesiące. W tym czasie przeszłam wiele etapów, od chęci
      natychmiastowego przebadania się na wszystkie możliwe strony, pragnienia
      szybkiego zajścia w ciążę, do totalnego odrzucenia myśli o szukaniu przyczyny,
      ponownych staraniach, nawet celowo opuściłam wizytę u lekarza, bo po prostu nie
      byłam w stanie znów o tym rozmawiać. Teraz jestem spokojniejsza. Dziękuję Bogu,
      że mam moją Oleńkę. Spojrzenie na nią, jej uśmiech, tulenie w ramionach, a
      nawet zwykłe codzienne przewijanie, karmienie, spacer pozwoliły mi przetrwać
      pierwszy, najgorszy dla mnie miesiąc. Czasami tylko, gdy na nią patrzę, myślę
      sobie, czy jej braciszek lub siostrzyczka byłaby do niej podobna? sad



      Przepraszam, że tak się rozpisałam, ale pierwszy raz zaczęłam wszysto ubierać w
      słowa i tak jakoś wartko popłynęły...
    • magi91 Re: Jak czujecie się psychicznie po poronieniu? 17.05.05, 15:04
      poroniłam ostatniej niedziel 15.05.05 w 8tc wczesniej w środe na USG lekarz
      powiedział że to może byc puste jajo
      niezdążyłam już zrobic drugiego USG
      myślałam,że dobrze się trzymam szczególnie że w domu mam synka 22mieś,
      ale czuje się coraz gorzej
      serce mi pęka termin miałam na wigilie Bożego Narodzenia myślę, że to będą moje
      najsmutniejsze święta......
      • anka9944 Re: Jak czujecie się psychicznie po poronieniu? 31.10.05, 17:27
        Hej!! wlaśnie mija rok odkąt straciłam dziecko. Poromiłam w 16 tygodniu ciąży
        to był dla mnie szok! Nadal jest mi ciężko i nie potrafie się z tym pogodzić,
        może dlatego że "urodziłam" dziecko w domu i miałam je przez jakiś czas w
        rekachsad Widok 16- to tygodniopwego dziecka jest bolesny1 czesto wieczorami
        siedzac w domu wracam do tamtej chwili! obecnie nie mam oparcia z zadnej strony
        i nie wiem co mam robić!!
        • agaa5 Re: Jak czujecie się psychicznie po poronieniu? 02.04.06, 09:53
          Mineło 12 dni od zabiegu. Staram się myśleć pozytywnie ale przyznam jakoś
          ostatnio łatwo się irytuję. Co do straty o tyle mi łatwiej że to był początek i
          nigdy swojego malucha nie zobaczyłam, nie usłyszałam bicia serca. Więc nie mogę
          powiedzieć żeby to była ogromna strata. Bardzo chciałabym być już w kolejnej
          ciąży smile))ale wiem że trzeba czasu-musi organizm wrócić do równowagi a przede
          wszystkim ja musze psychicznie odpocząć, bo jednak ciągle się wracam myślami.
          Wiem że tym osobom, które juz widziały swoje dziecko, rączki nóżki jest o wiele
          trudniej. Ale czas i kolejna ciąża pomoże. Najłatwiej mają osoby wierzące, bo
          wiara pozwala na wszystko spojrzeć z dystansem i z nadziejąsmile))
          Pozdrawiam Aga
          • wiolasb Re: Jak czujecie się psychicznie po poronieniu? 02.04.06, 12:33
            Jutro miną 3 tygodnie od zabiegu... Straciłam ukochanego Dzidziusia, mimo iż
            nie słyszałam bicia serduszka, nie widziałam rączek i nóżek nie jest mi
            łatwo... Zresztą nie tylko mnie. Razem z mężem bardzo to przeżywamy, już
            myślałam, że jest lepiej, że uporaliśmy się z tym ogromnym bólem... Nic
            bardziej mylnego - zawsze znajdzie się coś, co przypomni. I wtedy płacz,
            tęsknota... Wcale nie jest łatwo, ale wierzę, że wkrótce doczekamy się
            Dzidziusia - to trzyma mnie przy życiu! Głęboko wierzę, że urodzę zdrowe
            dziecko. Jet ciężko, ale po to, żeby było lepiej!
            Pozdrawiam Was kochane Dziewczyny - trzymajcie się ciepło.
            "Bóg daje nam tyle cieprienie, ile zdołamy unieść..."
            • agaa5 Re: Jak czujecie się psychicznie po poronieniu? 02.04.06, 13:58
              Do wioslab - widzisz u mnie to nawet zarodka nie było wiec taka ciąża nie
              ciąża. Ale fakt przygotowywałam się długo do niej i byłam b. zdeterminowana eby
              mieć dziecko więc teraz odczuwam rozczarowanie, czasem lęk o losy następnej
              ciąży.Ale z tym walczę, bo przeszłości nie zmienię a trzeba dać szanse nowej
              ciązy, nowemu życiu.
              Liczę na to, że z każdym dniem będzie łatwiej a i pogoda nastraja pozytywnie.
              Pomyślcie że za chwilę będzie lato, zmienimy otoczenie, klimat, odpoczniemy. A
              to dobry sposób na te nasze smutki.Ja już nie mogę się doczekać wyjazdu, który
              powoli sobie planujemy gdzieś w ciepłe regionysmile)).
              Pozdrawiam serdecznie
              Aga
              • fantaisie Re: Jak czujecie się psychicznie po poronieniu? 02.04.06, 20:57
                Ja jestem kilka dni od zabiegusad( Jest mi smutno, źle, widzę jak płacze mój mąż,
                bliscy, przyjaciele...
                Nie mogę się z tym pogodzić, cały czas zadaję sobie pytanie dlaczego??!!
                Wierzę, że będę mieć słodkiego i zdrowego dzidziusia, muszę w to wierzyć, ale to
                wcale nie zmienia faktu, że łzy spływają nieprzerwalniesad((
                Od jutra idę do pracy, muszę coś robić, siedzenie w domu doprowadza mnie do
                szału, wpadam w jakiś marazm, i robi mi się gorzej.
                Planujemy z mężem pojechać gdzieś do ciepełka, popływać w morku, pogrzać się na
                słonku, na to samo namawia mnie przyjaciółka i mama, więc chyba się zdecyduję.
                W tym nieszczęściu, które nas spotkało, widzę jeden pozytyw zobaczyłam bardzo
                wyraźnie jak wiele mamy dobrych i kochanycg dusz obok siebie, przyznaję się że
                nie zdawałam sobie z tego sprawy, że tak dużo osób nas kocha i razem z nami
                teraz cierpi...
                Pozdrawiam
                • aliah1 Re: Jak czujecie się psychicznie po poronieniu? 03.04.06, 14:23
                  Witam fantaisie... U mnie też minęło parę dni od zabiegu. Nie jestem z
                  maleństwem dokładnie od 28.03. Powoli staram się egzystować, cos robić, myśleć
                  o innych rzeczach choc nie jest łatwo...Muszę teraz przygotowywać się do
                  ponownej próby. Nie przestałam brać kwasu foliowego, to mnie utrzymuje w jakiś
                  sposób przy życiu...To był 9 tydz. ciąży, a mluszek zm. w 8 tyg. Przed
                  zabiegiem leżałam w szpitalnym łóżku, głaskałam się po brzuchu i żegnałam z
                  moim dzieckiem...Zyczę wszystkim dziewczynom po stracie, wszystkiego
                  najlepszego i przede wszystkim zdrowych maluchów. Tobie również fantaisie...
                  • fantaisie Re: Jak czujecie się psychicznie po poronieniu? 03.04.06, 23:48
                    Aliah, ja się dowiedziałam, że serduszko nie bije właśnie 28.03. widocznie to
                    był naprawdę niedobry dla nas dzieńsad
                    Też biorę kwas foliowy, bo skoro miałam go zacząć brać na trze miesiące przed
                    rozpoczęciem staranek, a mam nadzieję, że właśnie za trzy miesiące a może ciut
                    wcześniej dostanę zielone światło, to nie przerywam....
                    Kochana, przed samym zabiegiem żegnałam się ze swoją Kruszynką, mówiłam jak
                    bardzo ją kocham, i że tak bardzo żałuję że nie pokażę jej tych wszystkich
                    cudów, które chciałam pokazaćsad
                    Jest ciężko, ale trzeba mieć nadzieję!!!
                    Pozdrawiam
    • aania25 Re: Jak czujecie się psychicznie po poronieniu? 04.04.06, 21:20
      Ja moje Malenstwo stracilam w 12 tygodniu. Dzidzius zmarl okolo 1-2 przed
      poronieniem. Poczatek byl bardzo ciezki. Dzis jest lepiej, ale w moim sercu juz
      zawsze pozostanie smutek i tesknota. Do tego jeszcze nie moge zajsc w ciaze. To
      wszystko jest nieraz ponad moje sily. Pozdrawiam i zycze wytrwalosci.
      Ania
      • papuga_5 Re: Jak czujecie się psychicznie po poronieniu? 14.08.06, 09:23
        Dzisiaj bylam u mojego specjalisty i tez mi to samo powiedzial, ze przewaznie poronienie nastepuje jak
        plod jest uszkodzony, a to jest lepsze niz urodzenie chorego dziecka. Powiedzial tez ze on nie podaje
        hormonow na podtrzymanie ciazy bo jak plod ma wade to hormony naturalnie sie obnizaja co
        doprowadza do poronienia i nigdy nie mozna przewidziec wczesniej z jakiej przyczyny hormony sie
        obnizyly.
    • sylpal13 Re: Jak czujecie się psychicznie po poronieniu? 12.08.06, 07:05
      Ja poroniłam 2 tyg. temu, 13 tyg., ale płód był martwy od 3 tyg. Jak na razie
      znoszę to całkiem nieźle, wytłumaczyłam sobie, że dzidziuś urodziłby się chory,
      natura tak to obmyśliła, że pilnuje i jeżeli coś jest nie tak, sama
      to "naprawia". Najwidoczniej tak miało być. Za kilka miesięcy być może
      zdecydujemy sie na kolejną próbę.
    • jutka_25 Re: Jak czujecie się psychicznie po poronieniu? 09.12.06, 19:46
      Dziś u mnie mija 3 tygodnie od zabiegu... moje samopoczucie jest znacznie
      lepsze niż na początku ale nigdy już nie będzie tak samo dobrze jak kiedyś... W
      tym roku straciłam dwie ciąże, czy ja doczekam się maleństwa? Życie jest
      strasznie ciężkie nigdy nie zdawałam sobie z tego sprawy...
      • agulka1001 Re: Jak czujecie się psychicznie po poronieniu? 09.12.06, 21:07
        dla mnie 2006 rok to rok tragedii-2 poronienia...
        po pierwszym poronieniu nic mi nie bylo,czulam sie swietnie...
        po drugim poronieniu bylo gorzej...
        od zabiegu minelo 1,5 m-ca (od poronienia 3 m-ce),a jest znacznie gorzej niz na
        poczatku...zero nadziei...i straszliwy ból w sercu na samą mysl...
    • lola_la1 Re: Jak czujecie się psychicznie po poronieniu? 13.12.06, 16:17
      Szczerze mówiąc, bardzo dobrze. Tylko czasami mi się przypomina, że spotkała
      mnie taka historia. Zabieg miałam 20 października, to był 9tc. Przypuszczam, że
      zaraz zostanę doszczętnie skrytykowana, ale wydaje mi się, że takie nadmierne
      przeżywanie poronienia, które zdarzyło się w pierwszym trymestrze to przesada.
      Jakieś aniołki, świeczki, przeżywanie terminu porodu, sorry zupełnie tego nie
      rozumiem. Trzeba się z tego otrząsnać i iść do przodu, a nie rozpamiętywać w
      nieskończoność. Mam rozpaczać nad wadliwym zlepkiem komórek, który miał trzy mm?
        • monis_21 Do lola_la1 14.12.06, 13:31
          Sory ty chyba wogóle nie masz serca ja miałam dzidzie która była juz miniaturowym człowieczkiem. Czy wiesz jak wyglada człowiek wogóle bo mi sie wydaje ze nie bo sory ale dla mnie jestes potworem. Moj facet płakał po stracie swojego dzidziusia gdzie jest silny psychicznie. Gdy przyjezdzał do domu zawsze sie witał ze mna i z dzidzia kładł głowe na brzuchu moim i mowił do niego ze jest i bardzo ja kocha. po co wogóle przyszłas na to forum skoro tobie nic nie dolega i czujesz sie swietnie. My opłakujemy swoje dzidzie bo mamy serce a nie kamien.
          • lola_la1 Re: Do monis_21 14.12.06, 14:24
            Wiesz co, chcialam po prostu przedstawic inny punkt widzenia. Jasne, ze
            pierwszy tydzien po zabiegu byl ciezki, ale...show must go on. Jasne, ze
            cieszylam sie ta ciaza, przeczytalam wszystkie mozliwe strony w necie, kupilam
            ksiazke o ciazy, witaminy i krem na rozstepy. Wchodzilismy juz nawet do sklepow
            z wozkami. Ale w zyciu sa dobre i zle chwile. Przezylam poronienie bardziej w
            kategoriach rozczarowania niz tragedii. Mam po prostu wrazenie, ze tak sie
            jakos utarlo, ze po poronieniu trzeba strasznie rozpaczac i kobiety to robia.
            Chcialam tylko pokazac, ze mozna przezyc to inaczej, po to przyszlam na to
            forum.
            • monis_21 Do lola_la1 15.12.06, 12:21
              Witam. Widzisz ja dopiero dzisiaj jestem tydzien po zabiego dokładnie o godzinie 13 10. I jest mi ciezko, nie kazda kobieta jest tak silna zeby tak szybko sie uporac ze swoim bolem. Kazda kobieta inaczej przezywa poronienie ty w kategori rozczarowania a inna w kategori tragedii. Ja to przezywam jako tragedie bo mam do tego prawo. Tak jak i ty chodzilismy ogladac wózki łozeczka i tak samo czytalismy ksiazki czasopisma na temat ciazy dziecka. Ty moze miałas wsparcie rodziny która ci pomagała uporac sie z tym wszystkim i napewno twój partner czy moze maz tez ci duzo pomogł. A ja akurat jestem zupełnie sama i dlatego jestem tu na forum. Pozdrawiam
      • madness1979 Re: Jak czujecie się psychicznie po poronieniu? 10.02.07, 14:09
        lola,
        w pierwszej chwili az sie we mnie zagotowalo jak przeczytalam twoja wypowiedz.
        teraz mysle ze jestes jeszcze poprostu niedojrzala do macierzynstwa.podejrzewam
        ze nie planowalas zajscia w ciaze i nie bylas jeszcze psychicznie przygotowana
        na bycie matką. roznica miedzy tym co piszesz ty a tym co pisze reszta
        dziewczyn jest taka, ze bez wzgledu na to ile trwala ciaza- my mowimy o
        DZIECKU.a czym/kim dla ciebie bylo tych "kilka wadliwych komorek"? moze jakąś
        choroba z ktorej organizm sie oczyscil?. co oznacza wedlug ciebie "nadmierne
        przezywanie poronienia w pierwszym trymestrze"? czy placz po smierci dziecka
        jest przesadą? bo przezywanie rozpaczy po poronieniu jest wlasnie niczym innym
        jak oplakiwaniem smierci dziecka. bylo ono owszem zlepkiem komórek ale bez tych
        kilku komorek potem nie wyrosloby z niego "normalne" gotowe do urodzenia i
        zycia dziecko.
        wiesz,zadna z nas nie rozpamietuje poronienia na sile, zadna z nas nie ma
        satysfakcji z tego zeby plawic sie w swoim cierpieniu i gdybysmy
        mogly,zrobilybysmy wszystko zeby nigdy nie znalezc sie w tej sytuacji. ale
        skoro dotknela nas ta tragedia, to nie ma mozliwosci aby udawac ze nic sie nie
        stalo.
        zgadzam sie z tym co piszesz ze nie trzeba tego rozpamietywac w nieskonczonosc.
        ale potrzeba mimo wszystko czasu aby poukladac sobie swiat na nowo, oplakac
        utracone dziecko, pogodzic sie ze strata i zyc dalej. nie da sie tak po prostu
        nastepnego dnia obudzic rano i zapomniec o tym co wydarzylo sie wczoraj.
        z jednej strony troche zazdroszcze ci odpornosci psychicznej- nie zwijasz sie z
        tesknoty i zalu jak my wszystkie po poronieniu, nie placzesz po katach i nie
        musisz borykac sie z brakiem zrozumienia i zlosliwosciami ze strony
        najblizszych. jednak z drugiej strony- nigdy nie chcialabym byc na twoim
        miejscu. nie majac swiadomosci ze od momentu zaplodnienia jestes matką- byc
        moze nie bedziesz miala rowniez tej swiadomosci gdy dziecko sie urodzi a nie
        bedzie spelniac twoich oczekiwan. albo gdy nie daj Boże okaze sie w ciązy ze
        jest chore. mam jednak nadzieje ze nigdy nie spelnia sie moje przypuszczenia.
        nie mam do ciebie pretensji ze przezywasz poronienie po swojemu. ale wiedzac o
        tym jak wiekszosc kobiet to przezywa, nie powinnas tu pisac, a juz napewno nie
        w tak pretensjonalny, arogancki i pelen cynizmu sposob bo sprawilas tym
        przykrosc wielu z nas i spowodowalas niepotrzebe ataki gniewu i nienawisci na
        swoja osobe.
        zycze ci nie tylko dojrzalosci do macierzynstwa i zdrowej ciazy ale rowniez
        wiekszej empatii i wyczucia w rozmowach z osobami ktore dotknela tragedia
        utraty najblizszej ukochanej osoby. t orpzyda ci sie w wielu sytuacjach zycia,
        nie tylko w kontakcie z kobietami po poronieniu
        • madness1979 Re: Jak czujecie się psychicznie po poronieniu? 10.02.07, 14:30
          ja poronilam 23 stycznia 2005.to byl 8 tc. jak to przezylam? bylo strasznie.
          cierpielismy z mezem okropnie.ale jestesmy wierzący i przetwalismy dzieki Bogu
          i modlitwie. moim bledem bylo to ze za szybko chcialam wrocic do normalnosci,
          zbyt szybko wydawalo mi sie ze juz sie pogodzilam ze strata i ze wszystko jest
          ok. glownie dlatego zeby pokazac mojej rodzinie ze nie potrzebuje ich pocieszen
          typu "jeszcze bedziecie mieli dzieci" itp. wielkie tąpnięcie nastapilo kilka
          miesiecy pozniej gdy dostalismy od lekarza 'pozwolenie' na kolejne
          starania.bylam tak pewna ze uda mi sie w pierwszym cyklu zajsc w ciaze, ze
          kiedy to nie nastapilo, wszystkie wspomnienia i niewyplakane lzy wrocily ze
          zdwojona sila. i wtedy nie moglam juz po raz kolejny od nich uciekac. dalam
          sobie czas na placz, na chodzenie na cmentarz i wszystkie formy smutku jakie na
          mnie przychodzily. dzieki temu przezylam moja zalobe do konca. miesiac pozniej
          poczal sie cyprian ktory za kilka dni skonczy rok. jest naszym najwiekszym
          skarbem chodziaz jego brat- wymyslilismy plec dziecka i nadalimy mu imie Benon-
          caly czas jest obecny w naszych sercach. sciskam, zycze wam duzo sil
    • monis_21 Ciaza obumarła - 6.12.2006r.Mikołajki 14.12.06, 13:22
      Straciłam swoja dzidzie bedac w 11 tc w mikołajki tego roku, mam słaba psychike i nie wytrzymuje tego wszystkiego, nie spie po nocach , dni przepłakuje poprostu zycie straciło ses. To była moja pierwsza ciaza, taka naprawde upragniona i wystarana a jednak bog chciał moja dzidzie do siebie, nie moge do tej pory zrozumiec dlaczego?? Dlaczego my kobiety musimy tak cierpiec ?? Czytałam tydzien po tygodniu co krztałtuje sie u mojej dzidzi i była juz malutkim człowieczkiem z raczkami i nozkami , oczkami i uszkami. A teraz cierpienie , bol , smutek , zal w sercu pozostał mi. I nie potrafie pozbierac sie. Przykro mi i wiem ze wszystkim kobieta jest ciezko i równiez wam współczuje i jestem z wami. Pozdrawiam Monika
    • capri_lola Re: Jak czujecie się psychicznie po poronieniu? 08.03.07, 03:11
      Ja wlasnie stracilam ciaze tydzien temu .. jestem bardzo smutna, moje malenstwo
      Aleko mial juz 24 tygodni (6 misiac) , to jest moja pierwsza ciaza i jestem
      zalamana .. dzisiaj byl pogrzeb . Wiem jaki to jest bol trzymac swoje
      dzieciatko na rekach i nie moc nic zrobic ,mam nadzieje ze wam wszystkim sie
      powiedzie drugim razem i mi tez! zycze szczecia dla wszystkich
    • poleczka2 Re: Jak czujecie się psychicznie po poronieniu? 28.03.07, 23:56
      Ja poroniłam w 4 tygodniu. Wiem, że to było życie ale nie patrzę na to jako na
      dziecko. Tak jest łatwiej i bardziej bliskie prawdy. Poroniłam trzy dni po
      zrobieniu testu. Jajo było pewnie źle zapłodnione lub miało wadę genetyczną.
      Nie czułam się nawet bardzo w ciąży, zadawałam sobie pytanie czy reczywiście
      jestem. Dlatego smutno mi ale bardziej żal mi straconej szansy. Fajnie byłoby
      mieć dziecko październikowe znowu. Teraz staramy się i patrzę w przyszłość a
      nie w przeszłość.
    • julanna75 Re: Jak czujecie się psychicznie po poronieniu? 06.04.07, 08:01
      Ja urodzilam Sashe 01.04.2007 -ledwo 5 dni temu. Mial 18 tyg i 2 dni i byl tak
      cudowna perfekcyjna miniaturka czlowieka. 3 dni wczesniej odeszly mi wszystkie
      wody. Jego serduszko bilo jeszcze na kilka godzin przez porodem. Nie chce
      wiedziec czy po urodzeniu tez, wole myslec ze wtedy juz nie zyl, ze nie
      odebrano mu zycia poprzez przeciecie pepowiny, pomimo, ze i tak nie mial szans
      na przezycie bez wod.
      Najbardziej boli mnie chyba wlasnie to, ze on zyl do konca, byl silny, braklo
      mu tylko warunkow do rozwoju.
      Jednoczesnie probuje sie sama przekonac, ze skoro tak juz mialo sie stac to
      lepiej ze teraz, kiedy jeszcze nie czulam jego ruchow. Widzialam rosnacy
      brzuch, bawilam sie z nim w wyobrazni ale go jeszcze nie czulam. Nie potrafie
      sobie nawet wyobrazic jakbym sie czula gdyby to wszystko nastapilo za kilka
      tygodni. Juz teraz ledwo sie trzymam.
      Chcemy za kilka miesiecy zaczac sie starac ponownie o malenstwo a juz teraz
      ogarnia mnie strach czy wtedy si euda, czy sytuacja sie nie powtorzy.
      Najchetniej w kolejnej ciazy sama wpakowalabym sie na 9 m-cy do lozka.
      Na razie czekamy na wyniki badan.
    • rosool Re: Jak czujecie się psychicznie po poronieniu? 09.04.07, 17:57
      Straciłam moje Maleństwo w Niedzielę Wielkanocną rok temu. Pocieszające miały
      być dla mnie opowieści znajomych, których też ”to” spotkało. Że potem jakoś
      wszystko im się ułożyło...
      Tylko że mi się nie układa> czasem myślę, że to wszystko nie mogło mnie
      spotkać. Ale jednak mnie. Raz jest gorzej raz lepiej. Mój lekarz prowadzący
      cały czas powtarza mi, że najlepszym lekarstwem będzie ciąża. Tylko jakoś nie
      mogę w nią zajść. Mój M. nie bardzo rozumie to moje dążenie do zaciążenia i do
      dzieci wogóle, ale już wiem, że jest to kwestia wzięta z rodzinnego domu.
      Czasem chcę zabrać czyjeś dziecko z wózka przez sklepem...
      Po jakimś czasie od poronienia dowiedziałam się, że moja znajoma jest w ciąży.
      Postanowiłam jej pomagać w miarę możliwości. Dziś staram się być Aniołem
      Stróżem jej cudownej córeczki.
    • asia_1234 Re: Jak czujecie się psychicznie po poronieniu? 20.04.07, 10:51
      Ja urodziłam w 15 tc, 02.04.2007 - najbardziej traumatyczny dzień w moim życiu.
      Cztery dni wcześniej zaczęło się krwawienie. Po badaniu USG okazało się, że jest
      krwiak, nieduży na szczęście, bo ok. 1 cm. Takie rokowanie brzmiały w ustach
      lekarza optymistycznie - leżenie, lekarstwa... Ale następnego dnia pojawił się
      dużo większy krwiak. Przeżyliśmy z Mężem weekend pełen strachu. I już wydawało
      się, że sytuacja się uspokaja, krwawienia co raz mniejsze. Niestety w
      poniedziałek o 13-tej odeszły mi wody. Nie wiem czy synek potem jeszcze żył, czy
      wcześniej, w weekend....W tym najgorszym dniu chyba miałam trochę szczęścia w
      nieszczęściu jeżeli chodzi o szpital i lekarzy, pielęgniarki, bo wszyscy
      okazywali współczucie i troskę. Położono mnie na ginekologii w pustej sali a mąż
      był przy mnie prawie do dwunastej w nocy. Minęły już prawie 3 tygodnie. Próbuę
      sobie jakoś radzić, ale psychicznie jestem w rozsypce. Mam takie uczucie obręczy
      na piersiach, coś tak ściska i z trudem głębiej oddycham... Mam pytanie.
      Ponieważ w szpitalu badania miałam w normie, teraz moja ginekolg nie zleciła mi
      żadnych. A ja mam potrzebę ich zrobienia. Tylko nie wiem jakie. Zastawiam się po
      za tym nad zmianą lekarza.
      Sciskam Was mocno
      Asia
      • julanna75 Re: Jak czujecie się psychicznie po poronieniu? 24.04.07, 23:07
        Prawie w tym samym czasie spotkało nas niemal to samo. Z tym, ze ja nie miałam
        żadnych objawów wczesniej, czułam się swietnie i nagle o 9.00 /30 marca/ rano w
        pracy odeszły mi wody a 1 kwietnia urodziłam synka - moje pierwsze wytęsknione
        dziecko. Kiedy zostawałam sama w domu wyłam jak wariatka, ale to też chba
        pomogło mi się szybciej pozbierac. Nadal kiedy myśle o moim chlopczyku łzu
        cisną mi się do oczu ale jestem w stanie juz normalnie zyc a nawet smiac sie.
        Po dwóch tygodniach zdecydowałam sie równiez wrócic do pracy.
        Na razie skupiam się na znalezieniu przyczyny odejscia wód aby uniknąć tego w
        kolejnej ciąży. Jednym z powodów wczesnego odejscia wód są bakterie, które
        nieraz są 'ukryte' i nie wykryte za wczasu. Należy wykonać posiew z kanału
        szyjki macicy aby sprawdzic tą opcję.
        Podobno ważne jest również aby odebrać badanie histopatologiczne płodu i
        łożyska ze szpitala, szczególnie jeśli planujesz zmienić lekarza. Być może inny
        lekarz na podstawie tych badań będzie w stanie coś okreslic. Nie wiem tylko czy
        mialas robione takie badania.
        Podobno warto również sprawdzić hormony. Najgorsze jest to, ze ja znalazłam
        mnóstwo informacji odnośnie badań, które warto wykonać w przypadku poronienia w
        pierwszych 10-12 tyg ciąży kiedy to dziecko samo obumiera. Natomiast ciężko
        jest cokolwiek znaleźć odnośnie pozniejszych poronien zwiazanych z odejciem wod.

        Czy mogłabyś mi napisać coś o tym krwiaku, który miałaś? Czy lekarz stwierdził
        go podczas USG czy normalnego badania? I co oznacza to pojecie 'krwiak'?
        Czytałam juz pare razy jak dziewczyny o tym pisały na innych forach ale nie
        bardzo rozumiem o co chodzi.

        Pozdrawiam cieplutko
        • asia_1234 Re: Jak czujecie się psychicznie po poronieniu? 25.04.07, 10:51
          julanna75,
          też podejrzewam bakterie. Na razie czekam na wizytę u nowego lekarza, zobaczymy
          co powie. Badanie histopatologiczne wykazało, że wystąpiło zakażenie wstępujące,
          ale co je wywołało jeszcze nie wiem. Mam nadzieję znależć odpowiedź.
          Jeżeli chodzi o krawiaka to raczej przy pomocy usg można go wykryć. wydaje mi
          się, że pojęcie krwiak dotyczy takiej skrzepniętej krwistej materii. Z
          autopsjisad mogę powiedzieć, że wygląda podobnie jak wątróbka:/.
          pozdrawiam Cię serdecznie i ściskam mocno, musimy być dzielne
          • julanna75 Re: Jak czujecie się psychicznie po poronieniu? 25.04.07, 15:37
            Asiu, przypomniała mi się jeszcze jedna przyczyna wczesnego odejscia wód -
            słaba szyjka macicy, która po prostu nie wytrzymuje ciężaru pęcherza płodowego.
            Temu przeciwdziała się zakładając w czasie ciąży szew lub pessar. Ale nie wiem
            jak można stwierdzić, że szyjka jest słaba.
            Ty masz już chociaż jakieś podejrzenia co mogło stać się u Ciebie. Ja nadal
            czekam - 15 maja mam wizte u lekarza i wtedy się wszystkiego dowiem, a w każdm
            razie mam taką nadzieję. Mieszkam teraz w Holandii a służba zdrowia działa tu
            zupełnie inaczej niż u nas. Tak więc pozostaje się uzbroic w cierpliwość.

            Jeśli chodzi o skrzepy to mam spore doświadczenie. Niestety mam mięśniaki /to u
            mnie jedno z podejrzeń o przyczyne poronienia/ i moje miesiączki przypominają
            wodospad Niagara.
            Uściski
    • zolza22 Re: Jak czujecie się psychicznie po poronieniu? 21.04.07, 16:48
      To stało się 3 dni temu.Lezalam w szpitalu trzy dni w bolach,krwawiac proszac o
      pomoc, o znieczulenie o zbadanie mnie...Spotkalam sie tylko z uwagami od
      poloznej o uspokojenie sie i lezenie i ze nic nie moga zrobic.Nie dawalam za
      wygrana i skamlalam i jakis lekarz sie zlitowal ,zbadal mnie a potem dal tylko
      znak pielegnirkom o kroplowce,ktora i tak nic nie dala,bol rozrywal moj brzuch a
      drugi serce.Zasnelam z wyyczerpania.Nastepnego dnia nie moglam sie ruszac,kiedy
      probowalam wstac bol byl nie do zniesienia.Wizyta ,lekarze ,ordynator...i
      zalecenie:prosze lezec,jutro usg,zastrzyk domiesniowy"Lzy mi sie saczyly,nikt
      nic nie mowil,nic nie robil!Jakis czas pozniej bol powrocil.Znow poszlam po
      pomoc,tym razem spotkalam sie z kobieta potworem.Po prosbach i modlach zgodzila
      sie mnie zbadac.Krzyczac na mnie ,zalecila zastrzyk na rozkurcz.Stwierdzila
      ,wszystko ok.Ale ja wiedzialam ze nie jest.Plakalam.Lezalam.3go dnia usg.Boze to
      bylo chyba najstraszniejsze.Pokoj pelen dziewczyn z duzymi brzuszkami,ja w 7
      tyg.Wzieli mnie odrazu.Nagle kobieta bez serca krzyknela "tu nie ma juz ciazy
      ,zapisz to i to krysia...."poczym aparatem do usg dzgnela mnie tak bardzo ze
      krzyknelam z bolu.Wstajac,zalana lzami czulam straszne upokorzenie i bol,jak
      ludzie moga tak sie zachowywac?Przeciez jestem czlowiekiem,stracilam dziecko a
      potraktowano mnie tasmowo jak przedmiot.Wychodzac wszyscy na mnie patrzyli,jak
      na dziwny okaz.Potem zabieg,zaczelam plakac ,z przerazenia,wciz zadajac sobie
      pytanie dlaczego ja???Nagle doktor ktora robila mi zabieg zapytala czemu ja
      placze??Pozostawiam to bez komentarza.Opisalam to wszystko bo przezylam bardzo
      wiele bolu,upokozenia,cierpialam .Człowiek slyszy o takich tragediach ale mysli
      ze jego to nie dotyczy a jednak...Byc moze nie udalo by sie uratowac mojej
      dzidzi ale oni nawt nie ruszyli palcem.Spotkalm tych lekarzy na 2gi dzien ,jeden
      zapytal jak sie czuje,ze mu przykro a pani potwor byla zdziwiona zabiegiem,bo
      przeciez krzyczala zebym sie uspokoila bo wszystko jest ok!!!Moje malenstwo
      umarlo,pani dktor w dniu kiedy powiedziala pani ze wszystko jest ok.Wiem ze moja
      dzidzia bylaby piekna.Przysnila mi sie 1szego dnia kiedy dowiedzialam sie ze
      jestem w ciazy.Wierze malutka dzidzio ... jeszcze sie zobaczymy.Wierze ze
      zaswieci jesze dla nas slonce...
      • zolza22 Re: Jak czujecie się psychicznie po poronieniu? 21.04.07, 17:23
        Niby sie trzymam i mowie sobie ze jeszcze bedzie dobrze...ze tak mialo byc,ze to
        malenstwo jest tam szczesliwe ale druga ja jest rozdarta ,zalamana i
        zrozpaczona.Wszystko wokol drazni,nawet dzwiek glosu najblizszych,jak dalej
        funkcjonowac,jak znosic pytania innych?To byla nasza pierwsza wymazona
        ciaza...czuje taka straszna pustke...mialo byc tak pieknie...
        • julanna75 Re: Jak czujecie się psychicznie po poronieniu? 24.04.07, 22:51
          Bardzo Ci współczuje zarówno z powodu straty dziecka jak i z powodu tego jak
          Cie potraktowano w szpitalu.
          Ja miałam szczescie... wszyscy w szpitalu mi wspołczuli i byli bardzo mili, a
          moj partner mógł być ze mną przez cały czas. Choć nie wiem jakby to wyglądało w
          przypadku tak wczesnej ciąży jak Twoja.
          Czasami zazdroszczę tej Amerykance, która dowiedziała sie, że jest w ciąży na 2
          dni przed porodem. Ile stresu, nerwów i nieprzespanych nocy ją ominęło. Bo nie
          wierze, ze którakolwiek z nas bedzie potrafiła równie radoścnie i spokojnie
          podejść do kolejnej ciąży tak jak do pierwszej.
            • organza77 Re: 4 miesiące po ... 27.04.07, 12:44
              w najbliższym tygodniu miną 4 miesiące od dnia kiedy zostałam Mamą Aniołka ..
              psychicznie czuję się jako - tako.
              Byłam sierpniówką ... i już nie jestem - przeżywam katusze patrząc na 2
              koleżanki z pracy - właśnie Sierpniówki. Serce mi się kraje..
              często rozmyślałam o kolejnej ciąży .. ale dla mojego partnera to za
              wcześnie .. najgorsze jest to,że po poronieniu wykryto u mnie PCO .. więc
              owulacje będę mieć w kratkę sad ale mój partner tego nie rozumie ...
              mam 30 lat, zdiagnozowane PCO, 1 ciążę utraconą - nie mogę- nie chcę czekać
              kolejny rok z próbami sad

              dlaczego mężczyźni są takimi egoistami ?
              • marica79 Re: 4 miesiące po ... 27.04.07, 14:34
                Ja utraciłam moje maleństwo 2 lata temu... Było mi bardzo ciężko i nie
                potrafiłam nie płakać gdy widziałam i słyszałam małe dzieci. Po 10 miesiącach
                znowu zaszłam w ciąże.Choć musiałam leżeć pół roku to mimo tego czułam, że tym
                razem się uda!!! Bałam się, nerwowo sprawdzałam czy nie plamie ale mocno
                wierzyłam, że będzie dobrze. Moja wiara była tak silna, że nawet jak mi się
                śniło, że krwawie to w śnie tłumaczyłam sobie, że to nie mozliwe, że to musi
                być sen bo przecież ja mam urodzić zdrowe dziecko...a że wiara czyni cuda to
                mam teraz w domu 8 miesięczny cud!!!! Bardzo często myśle o mojej pierwszej
                Pestce zastanawiam sie jaka by była ... tęsknię za nią... ale wiem ,że kiedys
                się spotkamy... wiem też, że jeśli jeszcze zajdę w ciążę to znowu bedę się bała
                i martwiła ale mam nadzieję, że znowu tak mocno zawierzę i to mi pomoże
                przetrwać wszystko!!!!
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka