Szlag mnie trafi, jak mi ktoś powie że będzie OK..

18.10.04, 10:31
Witajcie Kochane,
Dawno tu nie pisałam, bo mało było okazji, żeby siadać do kompa, a czytywanie
tego forum wyczerpuje psychicznie (jeśli oczywiście człowiek angażuje się
emocjonalnie w opisywane tu historie, a jak coś pisze, to z serca, a nie
takie tam bla, bla, bla... będzie dobrze, jeszcze urodzisz dziecko itp.)
Ja na serio czuję i wolę oswajać się z tą myślą, że dziecka mieć nie będę...
Nie mam już siły się starać, obserwować swojego organizmu, zabiegać... jestem
tym potwornie zmęczona. Mam wrażenie, że cuda się zdarzają, gdzieś tam,
komuś... - owszem - ale nie mnie...
Po poronieniu, które przeżyłam w lipcu towarzyszy mi ciągle dojmujące
poczucie absurdu... to wydarzenie nie miało żadnego sensu, to było
bezsensowne, niezasłuzone cierpienie moje i mojego męża...
Najpierw przez 7 lat nie mieliśmy dzieci - już się oswoiłam z tą myślą, kiedy
w końcu ujrzałam dwie kreski na teście. Myślałam : czekaliśmy tak długo, ale
opłacało się, mamy swoją nagrodę... Los zabawił się z nami bardzo okrutnie.
Czasem myślę, że chciałabym już nic nie czuć, nie cierpieć, zasnąć i się nie
obudzić, pozbyć się tych resztek nadziei, przez które cierpię co miesiąc
stwierdzając, że znowu się nie udało...
Przepraszam Was za te gorzkie słowa, ale ta gorycz bierze sie stąd, że ciągle
słyszę w otoczeniu słowa : będzie dobrze, wszystko się ułoży, może dobrze się
stało, bo dziecko urodziłoby się chore? Mam już tego dość - nie będzie dobrze
i trzeba się z tym w końcu pogodzić, nauczyć się z tym żyć.
Jak może być dobrze, skoro ktoś umarł, odszedł bezpowrotnie, nie da się już
cofnąć czasu?
Jeszcze raz Was przepraszam, wiem, że wiele z Was potrzebuje wsparcia, a moje
słowa nie są zbyt budujące, ale tak właśnie się czuję i nic na to nie
poradzę...
    • star242 Re: Szlag mnie trafi, jak mi ktoś powie że będzie 18.10.04, 11:36
      Cześć Aquariusku,przeczytałam Twojego posta i zrobiło mi się baaaardzo
      smutno,bo to właśnie Ty mnie pocieszałaś jeszcze niedawno,to Ty wyprowadziłas
      mnie z tego obłędu związanego z poronieniem,powiem Ci nawet że zaznaczyłam Cię
      w moich ustawieniach jako przyjaciel.Nie możesz się poddać,nie Ty,masz w sobie
      tyle ciepła że ja wierzę w Ciebie bardziej niż w siebie,uda się,wiem że nie
      chcesz już tego słuchać,ale jak stracisz nadzieję to stracisz wszystko,taka
      jest prawda.Ja w swoim otoczeniu realnym nie mam nikogo kto tak naprawdę
      rozumie co czuję,i chyba Bóg chciał żebym znalazła to forum i to właśnie Ty
      słuchałaś cierpliwie i pocieszałaś i naprawdę uwierzyłam że będzie dobrze,że
      będę się cieszyć.Proszę Cię nie trać nadziei bo i ja ją stracę sadsadsad.Sciskam
      baaaaaaaaardzo mocno
      • aquarius72 Re: Szlag mnie trafi, jak mi ktoś powie że będzie 18.10.04, 12:20
        Dziękuję Ci Star - Towarzyszko niedoli...
        Jeszcze raz Cię przepraszam za tego doła, mam nadzieję, że Tobie nie udzieli
        się mój podły nastrój.
        To, co pisałam Tobie, to było bardzo szczere - ja naprawdę wierzę, że wielu z
        nas się uda... Udało sie Eli, Tidze - te dziewczyny przeżywały z nami
        poronienie, a teraz znowu cieszą się maleństwami. Podupada tylko moja wiara w
        to, że właśnie mnie się uda. Wydaje mi się, że wszystkim, tylko nie mnie...
        Może to skutek hormonów tuż przed okresem, a może tego, że kiedy ja płaczę, mój
        mąż milczy i wtedy czuję sie taka bardzo, bardzo samotna... chociaż wiem, że on
        też cierpi...
        To wszystko jest trudniejsze, niż się wydaje. Prawda jest taka, że słowa, które
        tu piszemy nie są w stanie w 100% oddać tego, co dzieje sie w naszym sercu,
        umyśle, bo słowa są takie ułomne... Pewnie czujesz czasem podobnie?
        Star - nie trać swojej nadziei, ja swojej też całkiem nie straciłam, tylko ona
        czasem sprawia mi tyle bólu... szczególnie wtedy, gdy kolejny raz mnie
        zawodzi... ale gdyby tej nadziei nie było... "lepiej być głupcem z nadzieją,
        niż być beznadziejnie mądrym"

        ściskam Cię bardzo, bardzo mocno (choć wirtualnie) i życzę Ci - i wszystkim
        tutaj dziewczynom - spełnionych nadzieji...
        Aquarius72
        • star242 Re: Szlag mnie trafi, jak mi ktoś powie że będzie 18.10.04, 12:44
          Aquariusku nie masz za co przepraszać.Ja to rozumiem,wszystkie tutaj dziewczyny
          to rozumieją.Każda z nas ma takie chwile że poprostu "nie chce się żyć" i po to
          jest to forum żeby innym pomóc znaleźć odrobinę nadziei.Ja strasznie przeżywam
          nieszczęścia wszystkich dziewczyn które są w takiej samej,a nawet i gorszej
          sytuacji,ale pomyśl że My miałyśmy te II kreseczki i możemy miec je jeszcze
          raz,nawet jestem pewna że będziemy je miały.Nadzieja nam w tym
          pomoże.Dziewczyny z forum Dla starających się odradzały mi pobytu na tym
          forum,ale ja poprostu jestem z Nim związana.I staram się mówić o tym głośno
          BYŁAM W CIĄŻY,ale i o tym że wkrótce znowu będę.Ty też będziesz,zobaczysz.A co
          do naszych mężczyzn to Oni też to przezywają,tylko inaczej,My miałyśmy te
          fasolki w naszych brzuszkach i dlatego nam chyba trudniej to wszystko
          znieść.Myślę że Oni mają trochę więcej nadziei.Ja widzę jak mój mężczyzna
          patrzy na inne dzieci i przeżywa to po swojemu.Ale już niedługo będą przykładli
          ucho do naszych brzuszków i znów zobaczymy łzę w ich oku,tylko tym razem
          radości.Ja pierwszy raz chyba widziałam mojego mężczyznę płaczącego,dlatego
          wiem że Oni to przeżywają na równi z nami,tylko są może troszkę twardsi.Oj ale
          się rozgadałam,ale mam nadzieję że już Ci troszkę lepiej.I ja również sciskam
          Cię bardzo bardzo mocno i wiem że Twoje nadzieję też się spełnią.
          • blaneczka007 Re: Szlag mnie trafi, jak mi ktoś powie że będzie 18.10.04, 13:07
            Nie ma takiego pocieszenia, które mogłoby przynieść ulgę po stracie dziecka.
            Jednak nie można sie poddawać!!! Walczcie choćby do końca, róbcie badania i nie
            ustawajcie w kolejnych próbach.

            Pewnie myślicie, że jestem mądra bo mi się udało, ale ja cały czas
            walczyłam ... o wszystkie badania, nie ustawałam w staraniach, błagałam Boga...
            I dziś cieszę się moim rocznym skarbem.

            Można pomysleć, że skoro miałam już jedno dziecko to nie bolało tak bardzo. Ale
            to boli i to bardzo, bo jęsli zna się to uczucie tulenia dziecka, karmienia
            piersią, smak bezzębnych uśmiechów to bardzo, bardzo za tym sie tęskni...

            Nie chciałabym tym co piszę dodawać Wam cierpienia tylko dać nadzieję. Proszę
            nie poddawajcie się!!! Oto moja historia... Oby dodała Wam siły...
            danielweremczukdzis.blox.pl/html/1310721.html
            Jeśli tylko mogę jakoś pomóc...
            Blanka nr gg 9520031
            • star242 Re: Szlag mnie trafi, jak mi ktoś powie że będzie 18.10.04, 13:25
              Blaneczko czytałam tę Twoją historię i poprostu zalałam się łzami,boże jak ja
              chcę zobaczyć na tym monitorze wreszcie te maleńkie rączki machające do
              mnie,tymczasem w pamięci mam tylko pustą macicę,tak strasznie pustą że aż żal
              tam patrzeć,ale gdy tak patrzyłam to modliłam się żeby wreszcie twarz lekarza
              rozjaśniła się i powiedziała te upragnione słowa, jest nasza kropeczka,niestety
              nie doczekałam się,moja fasolka bardzo szybko znikła,nawet jej nie widziałam sad:
              (sad.Pozostał mi tylko dodatni test na pamiątkę i chyba nigdy Go nie wyrzucę,to
              jedyna pamiątka po mojej pierwszej fasolce.Ale mam nadzieję że jeszcze ją
              zobaczę,a później serduszko-bijące,rączki i nóżki machające do mnie.Na razie to
              jest jedyne czego pragnę.Dałaś mi jeszcze większą nadzieję na to.Dziękuję Ci i
              sciskam mocno
            • kiziak1 Re: Szlag mnie trafi, jak mi ktoś powie że będzie 20.10.04, 20:01
              blaneczko czytałam twoją histroie i ryczałam jak bóbr......

              aquarius72
              moje maleństwo odeszło w 1 tc jedno z bliźniąt drugie wciąż jest we mnie ale
              boje sie strasznie kazdego poranka,a kazdego wieczora dziekuje Bogu ze jest ze
              mna nadal......nie moge sie poddac tez mi proponowali zabieg nie zgodziłam sie
              zyje ze swiadomoscia ze dzieciatko moze umrzec we mnie....nie poddaje
              sie,znajduje w sobie siłe by trwac,kocham Go ponad wszytsko bo wiem ze to
              chłopiec,a jednak mam w sobie lek. Czasami zadaje sobie pytanie dlaczego to
              akurat spotkało mnie co takiego złego w zyciu zrobiłam by płacici tak wysoką
              cene.......nie znajduje odpowiedzi.Do tego jestem sama z tym wszytskim ojciec
              który powinien byc wsparciem okazał sie skrajnie nieodpowiedzialnym facetem a
              raczej dzieckiem.....moje zycie do dom klinika,USG, szpital,badania.ból łzy i
              nadzieja ,nadzieja na pelsze jutro nadzieja na nowy dzien......nadzieja na nowe
              zycie niewazne czy Maleństwo bedzie zdrowe czy tez nie, chce Go przytulic
              chce..kocham Go ponad wszytsko........ale nadal ciaza jest zagrozona,nadal sie
              sie boje ze starce mojego aniołka tak jak straciłam jego braciszka czy
              siostrzyczke.....ale ciesze sie kazdym dniam kazada chwila kiedy Kuba jest ze
              mna,juz ma imie wybrał je Jego ojciec...ojciec który Go nie chce.....tez mnie
              dobijaja słowa "bedzie dobrze nie martw sie" ale musze w to wierzyc inaczej nie
              było by mnie tu ani nigdzie indziej byłabym z moja kruszynka......ale mam dla
              kogo tu byc mam dla kogo zyc --Kubus jest teraz moim słonem, księzycem, moim
              całym swiatem.Ale moze tak byc ze starce i jego.........a jednak wierze ze
              bedzie dobrze......
              Sciskam Cie gorąco i bądz dzielna wiem ze potrafisz ,kazda z nas potrafi, kazda
              z naj jest nadzwyczajną kobietą,kazda z Nas jest wyjatkowa,silna



              (jakby powiedział moj przyjaciel "mamy jaja" smile )

              ależ sie rozpisałam
              pozdrwaiam D.
    • stachewicz moze tak nam lepiej 18.10.04, 13:00
      wiesz ja dobilam do takeigo samego etapu jak ty. poronilam w sierpniu po
      wielomiesiecznych staraniach, potem kolejne niudane kuracje na chlamydia i
      teraz kiedy powinnam sie cieszyc bo bakteri nie ma i lekarz pozwolil sie starac
      to ja mam to w dupie. jestem totalnie wykonczona gonitwa za ciaza. jestem
      zdruzgotana poronieniem. nie mam sily na frazesy ze mam nadzieje, ze zaswieci
      dla mnie sloneczko i zaraz dni plodne i pierdy pierdu. oczywisci nie kupie od
      razu paczki gumek ale nie bede sie tez STARAC bo mam dosc. ale jednoczesnie w
      pewny sensie czuje sie uwolniona od tej gonitwy, delektuje sie wrecz moim
      spokojem, aczkolwiek podszytym smutkiem. moze to reakcja naszej psychiki na te
      przezycia. moze po prostu wylaczyly nam sie bezpieczniki i musimy chwile
      odpoczac.za zamierzam. chyba przestane nawet zagladac tutaj bo to tylko kieruje
      moje mysli na ten sam tor. wiec moze poddaj sie tym uczuciom i odpocznij.
      pozdrawiam
      asia
      • aquarius72 Re: moze tak nam lepiej 18.10.04, 13:19
        Myślę, że masz sporo racji - trzeba od tego odpocząć.
        Wkurza mnie tylko to, że przed moim niespodziewanym zajściem w ciąże byłam już
        zdecydowana na adopcję. Ta ciąża wzbudziła we mnie nadzieje na własne dziecko,
        na przeżycie macierzyństwa, a teraz czuję się tak, jakbym trafiła do punktu
        wyjścia, jak w grze w chińczyka. Po co to było???????????????????
        Znowu zaczynam powoli myśleć, że mam już dość tego szarpania się, że powinnam
        znów zająć się adopcją... znów muszę się przekonywać, że to słuszna decyzja...
        • stachewicz chinczyk 19.10.04, 08:30
          mysle ze kazda z nas czuje sie jak pionek w chinczyku. nie mysl jednak o tym w
          kategoriach przeznaczenia czy fatum czy pecha. ja sobie tlumacze ze to tylko
          biologia. w przyrodzie nie ma miejsca na sentymenty a ze nam sie wydaje ze
          jestesmy od niej tacy oderwani to wymyslamy jakies bzdurne teorie. moze nasz
          dzieci bylyby chore i tyle. kochana, mamy jajniki, mamy macice jeszcze wszystko
          moze sie zdarzyc. wydaje mi sie ze przede wszystkim trzeba nam spokoju i
          oddechu. stres nas dobije. a reszta to juz biologia. a adopcjia to piekny
          pomysl. sama chce adoptowac dziecko. mysle ze juz niebawem. i to nie dlatego ze
          nie moge miec swoich bo wiem ze moge. dajmy sobie kilka tyg psychicznego luzu.
    • slonecznik15 nie poddawajmy sie, bo cie potrzebujemy 19.10.04, 06:39
      nie odrzucaj pocieszen,bo ludziom wokol tez jest smutno widzac twoje cierpienie
      wiec pociesze Cie i siebie slowami z Biblii "Blogoslawieni,ktorzy sie smuca
      albowiem oni beda pocieszeni"
      jestem z Toba i nie poddawajmy sie,bo cie potrzebujemy
    • anuteczek Re: Szlag mnie trafi, jak mi ktoś powie że będzie 20.10.04, 13:03
      mnie też trafia,
      tym bardziej, że póki co na dziecko nie mam szans - mój mąż zwiał do panienki,
      z którą rozmansował od jakiegoś czasu... teraz czeka mnie rozwód, a on ma
      wszystko w d..., ech, dziewczyny, trudne to wszystko jak jasna ch..., dobrze że
      jesteście
      andzia
      • aquarius72 Re: Szlag mnie trafi, jak mi ktoś powie że będzie 20.10.04, 13:32
        No nie Aniu, jeszcze to............ sad
        Wiesz, ja miałam rok temu spore problemy małżeńskie. Rozstaliśmy się na parę
        miesięcy, już myślałam o rozwodzie, ale koniec końców to rozstanie dobrze nam
        zrobiło.
        Paskuda straszna z Twojego chłopa, że zostawił Cię w takiej trudnej chwili, ale
        oni mają czasem takie odboje, kiedy sytuacja ich przerasta i nie wiedzą, jak
        sobie z tym poradzić. Byłby starsznym dupkiem, gdyby teraz rozwalił Wasz
        związek - tyle przecież już razem przeszliście.
        Trzym sie kobito i nie poddawaj się rozpaczy, ja myślę, że on jednak pójdzie po
        rozum do głowy, tylko, czy Ty jeszcze będziesz go chciała???
      • star242 Re: Szlag mnie trafi, jak mi ktoś powie że będzie 20.10.04, 18:18
        Anuteczku baaaaaardzo mi przykrosadsad:.Też miałam niedawno problemy w
        związku,choć jeszcze nie małżeńskim.Też myślę że się wszystko ułoży,wróci i
        będzie prosił na kolanach.Czasami warto wybaczyć,ale nie za szybko.Trzymaj się
        cieplutko i nie załamuj się.Sciskam mocno i trzymam kciuki i pisz co u
        Ciebie.Też niestety jeszcze nie mogę się starać dla pocieszenia,choć niewiem
        czy w tej sytuacji istnieje jakieś pocieszeni.
      • majuta Będzie, jak będzie 21.10.04, 11:26
        Byle do przodu. Ja na szczęście rozwód mam za sobą. Okropność. Facet, któremu
        urodziłam dwoje dzieci (jedno zmarło), postanowił, że mnie zaniszczy, pogrąży
        (wyrażał się niecenzuralnie, nie będę cytować - cham i tyle). A teraz się
        znalazł taki fajny facet. No naprawdę fajny. A przecież może nie jestem stara,
        ale 33 lata to nie jest pierwsza młodość. I bardzo się kochamy. I jestesmy
        szczęsliwi. Tylko to poronienie!!! Widac nie mozna mieć wszystkiego. Moze
        jeszcze sie uda? Ale będzie, co ma być. Poki co - Anuteczku, nos do góry. Facet
        to tylko facet. Kto Cię tak zrozumie, jak druga kobieta?
    • manus2 Re: Szlag mnie trafi, jak mi ktoś powie że będzie 21.10.04, 23:02
      Rozumiem, bo o dziecko walcze już 3 lata - te lata to nie poprostu starania
      tylko stymulacje, inseminacje i 2 razy ICSI - w końcu się udało, ale radość
      trwała krótko - 8 tygodni - potem diagnoza - ciąża obumarła.... Najpierw nie
      wierzyłam, ze kiedykolwiek zobaczę te dwie wymarzone kreski na teście (a test
      zrobiłam dopiero przy hcg 53800, bo się bałam, ze znow nie wyjdzie, hihi) a
      potem wyrok od ktorego nie bylo odwrotu... Teraz co? Sama nie wiem... Jestem
      zagubiona, ale jakoś w głębi duszy wciąż wierze, czego i tobie zyczę!!! Podobno
      to pomaga, ale u mnie na razie marne skutki...
      A wokół ciąża za ciążą... czyż to nie ironia losu?????
    • bei a niby dlaczego ma być TYLKO ŹlE 22.10.04, 03:07
      Przez 7 lat nie byłas w ciąży...i ciąża zaistniała....natura- zrobiła
      traumatyczny falstart...tak bywa.....łatwo mi napisac- wcale nie!!!!!!!!!!!!
      Przecież może być jeszcze inaczej- możesz doświadczyć innego- niż przeżyłaś...

      to normalne, że tracimy nadzieję- gdy nas trauma dotyczy....
      a ja....zimny i trzeźwy obserwator z boku- mogę powiedzieć- DLACZEGO NIE?
      Dlaczego ma Cię ominąć- nie wiesz...nie znasz swojego przeznaczenia!
      A ja Ci życzę SZYBKIEGO DOBREGO!
    • bei mnie trafial szlag prze 20 lat 22.10.04, 03:15
      ...przez 20 lat mi się nie wiodło!
      A teraz- chora rencistka-
      a jestem z młodszym- bogatym- przystojnym- operatywnym- KOCHAJĄCYM- zakochana-
      otoczona opieką....
      jestem w ciaży- a to CUD- po 10letniej chorobie i w wieku dinozaura....smile
      Zabiłabym wzrokiem- gdyby ktoś mial mi odwage powiedzieć rok- czy 2 lata temu-
      bedzie dobrze!
      Jest trudno- bo bimy się o ciążę- ale cieszymy się- to już 35 tc!!!!!!

      Pozdrawiam.....jestem przykladem- "że będzie dobrze"- sprawdza sięsmile
      • aquarius72 Do Bei 22.10.04, 07:43
        Bei,
        czytuję Cię czasem na Trudnej Ciąży - Twoje wypowiedzi są zawsze takie ciepłe i
        pełne optymizmu...
        Ja wiem, że nie znamy swojego przeznaczenia, tego, co będzie, tylko czasem jest
        już tak trudno w to uwierzyć...
        Dziękuję i życzę Ci szczęśliwego finiszu Twojej ciąży smile
        • bei :):):) 22.10.04, 12:32
          smile jeszcze raz się uśmiechnę do Ciebie....a gdybys tu była- smiałybyśmy się
          pewnie w kółko....po nocy dziensmile
          Rozumiem Cię- gdy ktoś niekiedy pociesza- to z grzeczności robimy taki
          grymasik...w oczach wirują łzy jak bańki mydlane- i myślimy sobie- dosć
          banałów...frazesów- życzymy sobie by rozmówca zamilkł...
          masz prawo czuć to co czujesz...
          miałam kiedys myśli samobójcze- i wcale nie myślałam wówczas- że nie zrobię
          tego kroku- bo "może jutro spotka mnie najszczęśliwszy dzien w życiu"- tylko
          myslałam o jakiejś tam odpowiedzialności....
          ale spojrzałam kiedyś jesienią w tej swojej chandrze- na znajomą- 60letnią
          mądrą, kochaną kobietęsmile
          życie jej nie rozpieszczało- przeszła gehennę...
          i w wieku 60 lat spotkała faceta...mądrego- bogatego- dał jej opiekę i patrzył
          w nią jak w obrazek...BAJKAsmile
          Pomyslałam wówczas tylko- dlaczego aż tyle musiala czekac!
          Byłam nadal zła....
          Pamiętam tez jak na cmentarzu- mialam podejsc do dziewczyny z rodziny- stracila
          w wypadku szesciolatka.....wszyscy składali kondolencje.....
          ona stała taka smutna i dzielna....pewnie nafaszerowana farmaceutykami- by
          przeżyć...
          podeszłam....i nie wiedziałm co mam powiedziec...
          bo nic przecież nie mogło pomóc...
          żadne słowo
          powiedzialam jej- że ja nie wiem- co mam powiedziec
          bo wszystko jest plaskie...
          nawet łzy sie zatrzymały......
          i ona przytuliła mnie....
          byłam jej wdzięczna....
          a przecież to ona czekała na ukojenie...
          Wiem....jak to jest....nadzieja ucieka....w sercu twardnieje coś jak głaz.....
          a stara czarownica mówi Ci- nie musi być ciągle tylko źle i źle...
          Teraz Ci tak jest- zgoda...trwa teraz- które nie zadowala....które boli...
          Ja mówiłam sobie- już nigdy niko nie pokocham...
          juz nigdy nie pozwolę- by mnie ktoś skrzywdził...
          już nigdy nie będę przez kogoś płakac...
          los spłatał dobrego figla....
          mój przystojniak przynosi róze po pracy...a ja stoję we łzach...smilesmilesmile
          on klęka...i całuje brzuszek....
          łzy kapią mu na głowę...
          on szepcze- że Nas tak bardzo kocha....
          a ja udaję, że nie słysze....
          bo ciągle pamietam, że rany mogą krwawić od pierwszej szczęśliwej ciepłej
          chwilismile
          ja nie uwierzyłam.... że już jestem szczęśliwa.....boję się, że to SENsmile
          • aquarius72 Re: :):):) 22.10.04, 12:53
            Wiem Bei, że masz rację.
            Mam w swoim otoczeniu taką osobę, której los nie szczędził kopniaków przez całe
            życie. Jest matką mojej przyjaciółki, która zmarła na raka w wieku 19 lat...
            Podziwiam ją za to, że nie tylko sama dzielnie kroczy przez życie, co więcej -
            potrafi się z niego cieszyć, ale jest wsparciem dla wielu innych osób...
            Przy jej dośwaidczeniach moje problemy naprawdę wypadają blado...
            Bardzo pomogły mi Twoje słowa, tak jak i innych dziewczyn z forum. To nie takie
            płaskie gadanie, że będzie dobrze, tylko mądre i życzliwe słowa.
            Jeszcze raz dziękuję i obiecuję optymistyczniej spojrzeć na świat smile
    • fala75 Re: Szlag mnie trafi, jak mi ktoś powie że będzie 22.10.04, 15:25
      Aquarius kochana, nie umiem tak ladnie jak Bei, trzymam za Ciebie kciuki
      najmocniej ze wszystkich!
Pełna wersja