Tak się trochę zdołowałam.....

26.10.04, 20:45
Wiecie co moje kochane, właśnie przeczytałam artykuł w charakterach i bylo
tam napisane, że po pierwszym poronieniu ryzyko następnego wzrasta o 24%
(chodzi chyba o względy psychiczne), a część poronień następuje z powodu
napięcia wewnętrznego i lęków. Ja cały czas byłam strasznie znerwicowana i
tak sobie myślę, że następnym razem pewnie znajdę się w tych 24 procentach.
Dziwne, że przypętują się do mnie jakieś ekstremalne przypadki, nawet ta
cholerna cytomegalia w ciąży (której możliwość pierwotnego zachorowania w
ciąży wynosi 0,7%)! To chyba przez stres, chociaż w ciąży mało się
denerwowałam. Trochę bałam się o przyszłość, ąle chyba wszystkie dziewczyny
to mają.
Wybaczcie, ale coś mi się strasznie nastrój obniżył. Tymbardziej, że moja 5
cm torbiel na jajniku wcale nie znikła w czasie @. Pewnie się skończy na
operacji, pomimo mojego wcześniejszego optymizmu....
Coś nie idzie to tak łatwo.
Lepiej wezmę mojego pieska i pójdę na spacer, coś mi się dołeczek przypętał.
A moja roczna suczka właśnie ma cieczke i też odezwały się w niej marzenia o
zafasolkowaniu, nawet się kawalerowie z okolicy schodząsmile
    • merunka Re: Tak się trochę zdołowałam..... 26.10.04, 20:57
      Kochana! Ja sobie caly czas powtarzam, ze jak ponownie zajde w ciaze nie powiem
      na glos ani nie napisze na forum jak bardzo sie boje, ze sie to powtorzy.. Juz
      teraz sie nastawiam na optymizm, ale czy to mozliwe.. Wiem jakie to trudne
      zmuszac sie do pozytywnego myslenia. Z natury jestem bardzo pogodna - czasem az
      denerwujaco dla otoczenia, ale akurat w tym przypadku optymistyczne podejscie
      nie przychodzi mi latwo. To jest tak jak zaufac komus, kto bardzo nas zawiodl.
      No nie da sie tak do konca.. Ale musimy wierzyc. Bo co innego mozna zrobic.
      Najlepiej bedzie jak najmniej rozmyslac - nie pozwolic wyobrazni na wytwarzanie
      zadnych ponurych scenariuszy. Tyle kobietom sie udalo po poronieniu urodzic
      zdrowe dzieci - nam tez sie uda!!! Sciskam Cie, posylam duzo pozytywnej energii
      pa merunka
      • portonovo Merunko kochana!!! 26.10.04, 22:38
        Z całego serca dziękuję Ci za wsparcie i jestem pewna, że Bóg Ci w dzieciach
        wynagrodzi! Poważnie.
        Dziękuję z pozytywna energię. Została przyjęta i wkrótce ulegnie przetworzeniu.
        Zwrócę, gdy nabiorę mocy tworczej i to ze zdwojona silą.
        Buziaczki
        Słodkiej nocki pa pa
    • nusik1 Re: Tak się trochę zdołowałam..... 27.10.04, 20:38
      Witaj mam nadzieję, że już Ci dziś lepiej :o))
      Nie czytałam niestety tego artykułu, ale takie wywody do mnie nie przemawiają.
      Myślę że to zależy od przyczyny poronienia. Swoją drogą ciekawa jestem czy
      zostało to wzięte pod uwagę. Skoro lekarze po pierwszym poronieniu nie zalecają
      badań to jak to się ma do kolejnych. Jeżeli istnieje konkretna przyczyna, to
      chyba te statystyki sa do kitu. Nie leczą nas po pierwszym poronieniu i dla
      tego jest ich tyle. Sporo się już naczytałam o poronieniach i mam swoją skromną
      teorię na ten temat. Piszesz że byłaś zestresowana, ja też a dlaczego - bo nic
      nie wiedziałam, nie miałam poczucia bezpieczeństwa ze strony lekarza. Tak
      najłatwiej podać duphaston, tyle to i ja wiem. Z jednej strony wszyscy biją na
      alarm, że za niski jest przyrost naturalny, a z drugiej nic w tym względzie się
      nie robi. Na dodatek większość lekarzy nawet po drugim poronieniu nie zaleca
      badań, nie pomaga kobietom, choćby w tym żeby pokierować leczeniem czy
      szukaniem przyczyn. Nie mówiąc o wsparciu psychicznym. Więc o czym tu
      debatować. Dlaczego musimy same wszystkiego się dowiadywać i same szukać drogi
      leczenia od tego są przecież oni ... tak, można sobie pogadać. Dziewczyny my na
      szczęście mamy siebie, na pewno będziemy się wspierać. I nie zwracajcie uwagi
      na tego typu informacje, będziemy pomagać sobie jak tylko możemy, a statystyki
      zostawmy lekarzom i ich teoriom, bo najczęściej to tylko ich wymówka - na
      szczęście nie wszystkich. Pozdrawiam serdecznie Was wszystkie. Myślmy
      pozytywnie, choćby na przekór statystykom...
      • portonovo Do Nusika 27.10.04, 22:02
        Witaj kochany Nusiku!
        Dziękuję Ci przepięknie za słowa otuchy!
        Masz rację, masz całkowitą rację. A te "Charaktery" są beznadziejne i strasznie
        dolujące, nie wiem po co je kupiłam. Niby Pani psycholog napisała ten artykuł,
        by pomóc kobietom po poronieniu, ale ja dziękuję za taką pomoc...
        Nawet mój mąż powiedział, że "to wybitnie dołujące czasopismo", dobrze, że tego
        nie czytałaś.
        Badania robię rzecz jasna. Ostatnio zrobiłam przeciwcaiała kardiolipinowe, za 3
        tygodnie będą wyniki. Resztę już w zasadzie mam (oprócz kariotypu, ale nie wiem
        czy go robić, bo jest bardzo drogi). A Ty jak myślisz?
        Za dwa tygodnie mam się zgłosić do szpitala zakaźnego, by ostatecznie zobaczyli
        co z ta cytomegalią.
        Martwi mnie najbardziej ta torbiel na jajniku, aby nie skończyło się operacją...
        Naprawdę spędza mi to sen z powiek, bo i starania się wtedy bardzo opóźnią.
        W piątek idę do niezłego ginekologa, może on coś sensownego doradzi.
        Napisz co u Ciebie.

        jeszcze raz dziękuję i gorąco pozdrawiam.
        • nusik1 Re: Do Portonovo :o) 27.10.04, 22:56
          Hejo :o)
          Dobrze, że masz sensownego lekarza, nistety nie wiele wiem o torbielach - na
          szczęście mnie unikają. Mam nadzieję że obejdzie się bez operacji - trzymam
          kciuki, może się wchłonie albo pęknie, zreszta cokolwiek niech sobie tylko
          idzie w diabły. Jeśli wyszła Ci cytomegalia, to kiedyś musi przecież Cię
          opuścić :o)Bądź dobrej myśli. U mnie zastój muszę czekać na wyniki badań, będą
          ok 15 listopada, zobaczymy jak tam prolaktyna, HSG i mam nadzieję udam się do
          starających ;o) Pozdrawiam :o))
          • portonovo Do Nusika 27.10.04, 23:10
            Dzięki Nusiczku kochana,
            Masz rację trzeba się z tąd szybko wynosić.
            Jak będziesz tylko wiedziała, co z Twoimi badaniami koniecznie daj znać.
            Trzymam kciuki za Ciebie i Twoje zafasolkowanie!
            Jak myslisz czy po pierwszym poronieniu oznaczać kariotyp i badać nasionka?
            Buziaczki i słodkich snów.
Pełna wersja