Dodaj do ulubionych

Czego oczekujecie od znajomych i przyjaciół?

15.12.04, 21:28
Kochane dziewczyny,
czytuję czasem Wasze forum, ale teraz potrzebuję waszej pomocy, bo chcę
dobrze, ale nie wiem czy nie zachowuję się jak słoń w sklepie z porcelaną...
Tak się złożyło, że mam trzy koleżanki, które ostatnio straciły swoje
maleństwa pod konic 1 trymestru ciąży. Wszystkie już ogłaszały wszem i wobec,
ze spodziewają się dzidziusia. Stało się jak się stało...
Żadna z nich nie jest moją przyjaciółką, ale są to dosyć dobre koleżanki, z
którymi często widuję się przy różnych okazjach.
Jak się zachować, czy myślicie, że one chcą poruszać ten temat? Wiem, że
kiedyś pisałyście, że najgorsze w reakcji znajomych i przyjaciół jest
udawanie, że nic się nie stało, zauważyłam, że takie jest podejście większości
znajomych...czy zapytać o to, czy to synek, czy córeczka, o imie, wesprzeć,
zapewnić o modlitwie...jak już poruszę ten temat, na pewno powiem o Waszym
forum...Pozdrawiam Was bardzo, bardzo cieplutko - Alex
Obserwuj wątek
    • zaisa Re: Czego oczekujecie od znajomych i przyjaciół? 15.12.04, 22:32
      Powiedziec: "Tak mi przykro..." Moze przytulic? Powiedziec, ze jestes. Ze nie
      wiesz jak sie zachowac, ale jestes przy nich, dla nich. Pozwolic mowic. Pozwolic
      byc w milczeniu - moze czas na mowienie bedzie kiedy indziej, pozniej. Pozwolic
      plakac. Jesli wierzysz w sile modlitwy - tak, powiedz, ze sie modlisz, ale tylko
      szczerze. W pierwszym trymestrze, nawet w koncu, raczej nie poznaly plci dzieci,
      wiec nie pytaj o to. Jesli bedziesz gotowa byc, sluchac - same duzo powiedza.
      Byc cierpliwa. Nie mow - bedziesz miala jeszcze dzieci - albo - lepiej, ze sie
      tak stalo, bo dziecko pewnie byloby chore. Przeciez tego nie wiesz. A je taka
      uwaga bedzie bolec.
      W szpitalu, jeszcze mialam w reku aparat po dzwonieniu do meza, ze poronilam,
      gdy telefon zadzwonil. Chyba odruchowo odebralam - kolezanka. Wyplakalam jej w
      sluchawke "Wlasnie poronilam". Uslyszalam "To straszne... Tak mi przykro". Za
      jakis czas przyszedl sms "Jesli moge cos dla Ciebie zrobic, np. przyjechac i
      potrzymac Cie za reke, to daj znac..." To byly wlasciwe slowa.
      Dobrze, ze sa takie kolezanki jak Ty, ktore chca pomoc. Dziekuje. Bo zwracajac
      sie do nas ze swoimi checiami i watpliwosciami, pomagasz i mnie. Dajesz wiare -
      w ludzi.
    • ekra5 Re: Czego oczekujecie od znajomych i przyjaciół? 15.12.04, 23:44
      Każdy jest inny.Ja mogę powiedzieć jak to było w moim przypadku. Po poronieniu
      zdarzały sie sytuacja że spotkane koleżanki pytały jak tam moja ciąża??Ja np
      chciałam rozmawiac o tym co się stało,potrzebowałam tego.Pomagało mi jak
      znajomi pytali sie mnie jak sie czuje,mówili że wszystko bedzie dobrze,że
      napewno mi się uda mieć jeszcze dziecko.Przemilczanie faktu straty dziecka
      przez otoczenie jest chyba złym pomysłem.W swoich rozmowach z koleżankami
      musisz wyczuc czy one w ogóle chca o tym rozmawiac.Ja chciałam.
      Pozdrawiam
      Ewa
      • merunka Re: Czego oczekujecie od znajomych i przyjaciół? 16.12.04, 09:06
        Ja tez uwazam, ze najgorsze jest milczenie. Czasem wystarczy powiedziec, ze
        bardzo ci przykro, przytulic lub uscisnac reke. Okaz, ze zdajesz sobie sprawe,
        ze stalo sie cos bardzo bolesnego i ze wiesz, ze ta osoba cierpi. Ja mysle, ze
        juz sam fakt, ze sie nad tym zastanawiasz swiadczy o tym, ze jestes wrazliwa i
        nie powiesz nic nie stosownego. Fajnie, ze maja taka kolezankesmile Tak wazne
        jest wsparcie po takim przezyciu, kobieta czuje sie wrecz naga, a kazde
        zyczliwe slowo jest jak skrawek plaszcza, ktory ja okryje. Pozdrawiam
        serdecznie merunka
        • akala Re: Czego oczekujecie od znajomych i przyjaciół? 21.12.04, 10:51
          Mysle sobie, ze dla mnie najgorsze ze strony ludzi wokol jest to, ze nie chca
          nic wiedziec. To dopiero trzy tygodnie i czuje sie jak porozbijana filizanka,
          wiec moze reaguje za mocno na wszystko co mnie spotyka - ale grzeczna
          obojetnosc i zdawkowe "jak mi przykro" jest nie do zniesienia. Moze ma na to
          wplyw fakt ze mieszkam w Austrii i uzywam glownie angielskiego i niemieckiego,
          ale mam wrazenie ze slowa nie potrafia dotknac tego co sie stalo, ze musze
          mowic, mowic, mowic, zebym sama mogla sie ulozyc ze strata Malenstwa - a
          wlasciwie stanac na szczycie gory i glosno wolac, ze nie ma dziecka...
          Wlasnie, i mysle, ze to czego najbardziej bym teraz potrzebowala, to pytania:
          techniczne, anatomiczne, medyczne, o tym jak i dlaczego sie czuje, jak to
          wszystko wygladalo, ze szczegolami, o ktorych ludzie nie chca slyszec - zeby w
          koncu wyrzucic ten koszmar z siebie, przesunac na inny poziom swiadomosci, cos
          jak wypuszczenie ropy z rany. Nawet, jesli boli i trzeba plakac, to przeciez
          oczyszcza.
          Z drugiej strony, boli mnie ze takie uczucia chce przekladac na innych ludzi -
          i rozumiem, ze nie kazdy musi miec ochote na sluchanie... Wiec nie mowie, i
          dusze sie z tymi myslami.

          Sciskam mocno,
          Ala
          • krztyna Re: Czego oczekujecie od znajomych i przyjaciół? 21.12.04, 14:39
            Mam to samo. A raczej miałam.
            Ogromna potrzeba mówienia nie tylko, że nie ma Dziecka, ale opowiadania dzień
            po dniu, całej historii. Właśnie ze szczegółami. Pomogłam sobie myśląc o tym.
            Przeżywałam setki razy każdą minutę pobytu na porodówce, wielokrotnie w myślach
            sobie to opowiadałam. A teraz - po trzech latach odo ostaniego wpisu i miesiąc
            po utracis Dziecka - wróciłam do pamiętnika. Opisuję to co w danej chwili
            pamiętam. Później wracam do tego, o czym zapomniałam wcześniej i tak powstaje
            kronika i ślad po Synku, którego nie ma.
            • akala Re: Czego oczekujecie od znajomych i przyjaciół? 12.01.05, 17:14
              Krztynko, to znanie "powstaje kronika i slad po Synku, ktorego nie ma" za kazdym
              razem doprowadza mnie do lez. Pieknie napisalas i nic wiecej nie trzeba. Tylko
              zrozumiec.
              Zbieram sily, zeby to moje szukanie sladow namalowac, na wielkim plotnie i gruba
              warstwa farby. Juz 5 tygodni i nikt juz nie chce pamietac o tym, co sie stalo.

              Kolejna rzecz, na ktora czekam i ktorej sie nie doczekam: zeby wszyscy bliscy mi
              ludzie dali mi czas na smutek i nie wymagali, zeby bylo "juz wszystko dobrze".

              Sciskam mocno, Ala
          • agata2000 Droga Alu! 19.01.05, 09:22
            Ja tez sie dusze sama z myslami , wydaj mi sie ze nikt mnie nie zrozumie kto
            tego nie przeżyl! w pracy wogle nawet nie powiedzialam o tym co mnie spotkalo i
            o tym ze bylam w ciązy, a koleżaki nie rozumieją tego co przezylam!!! Nawet
            faceci stratę dziecka przezywaja inaczej!
            trzymaj sie Cieplo
            sciskam
            • akala Re: Droga Alu! 21.01.05, 10:59
              Dziekuje, Agatko.
              Ja nie moglam z pewnych wzgledow powiedzeic o mojej stracie wlasnemu ojcu i
              bratu - strasznie mnie to uwiera, chyba chcialabym, zeby wszyscy wiedzieli, ale
              z drugiej strony widze, jak ciezko taka wiedze przyjac. Sluchajacy cierpia chyba
              bardziej, gdy sie dowiaduja, niz ja gdy milcze - sama kwestia przyjecia do
              wiadomosci czyjegos nieszczescia i niemoznosci pomocy...
              Co do mezczyzn, przeczytalam ostatnio ciekawy artykul na temat przezywania
              poronienia w rodzinie - o tym, ze tylko matka odbiera istnienie dziecka
              jako "rzeczywistosc". Ojciec traktuje je bardziej jako "mozliwosc" - dopoki nie
              zobaczy, nie dotknie, nie dowie sie od specjalisty. Probuje wiec zblizyc ten
              abstrakcyjny fakt istnienia naszego Malenstwa mojemu mezczyznie i calej rodzinie
              - nie mam wielu "namacalnych" dowodow. Pomaga zdjecie osmiotygodniowego Maluszka
              z internetu ("widzisz, takie bylo!", opis w leksykonie medycznym ("popatrz, mial
              o juz paluszki i bijace serce!) i wyniki z histopatologii (choc bolesne, ale
              mowiace wprost, ze to wszystko wcale mi sie nie przysnilo - wszystkie te
              "ciazowo zmienione kosmki i tkanki"). Wspolna wyprawa do ginekologa, do
              pobierania krwi, na cmentarz (w Salzburgu mamy taki malutki zbiorowy symboliczny
              nagrobek dla tych wszystkich zbyt wczesnie urodzonych Maluszkow i "ceremonie
              pozegnania"). Mysle, ze to troche pomaga - nie czuje sie juz tak opuszczona w
              moim smutku.

              Wszystkiego dobrego i duzo sily, Ala
              • margonik Mąż 25.01.05, 17:54
                Po mojej głowie też chodziła myśl: co czuje mój mąż? Starał się być w tym
                wszystkim ze mną, tak bardzo jak tylko potrafił. Wiedziałam, że ogromnie boi
                się o mnie, że dobitnie dało mu to do zrozumienia, jak JA (nie maluszek) jestem
                dla niego ważna. I jednoczesnie zastanawiałam się, czy jego ból jest związany
                tylko z moim bólem, czy on sam także przeżywa poczucie straty? Wszyscy w końcu
                mnie pocieszali, jego chyba mało kto pocieszał. A przecież on także stracił to
                dziecko. Bałam się zapytać wprost, ale wreszcie to zrobiłam. Cały czas był
                bardzo wesoły, aby mnie rozbawiać, a wówczas spoważniał i powiedział
                wprost: "Chce mi się wyć!". Przyznał się, że także co raz realniej myślał o tym
                dziecku, a tupocie małych nóżek na naszym dywanie, kołysce itd. I czuje, jak to
                wszystko prysło i teraz jeszcze bardziej pragnie, by się ziściło. To mi było
                bardzo pomocne. Wówczas zrozumiałam, że naprawdę nie jestem z tym sama. Bardzo
                kocham mojego męża! I powiem Wam jeszcze, że przez to doświadczenie jeszcze
                bardziej dobitnie zrozumiałam słowa z Pisma Św., że to właśnie małżonkowie są
                najważniejszymi ludźmi dla siebie, że mąż dla żony, a żona dla męża są przed
                dziećmi. Zaczęłam czuć, że nie tylko on o mnie musi się teraz troszczyć, ale
                także ja o niego.
                • margonik Re: Mąż 25.01.05, 18:00
                  Tak sobie myślę, że może warto zadać takie pytanie mężowi, bo może on także
                  potrzebuje się wygadać i wyrazić wprost swoje uczucia? Jakkolwiek ludzie
                  ignorowaliby problem poronień, to jednak rozmawiają z nami - kobietami. Ich -
                  co najwyżej pytają o nasze zdrowie.
                • blanka1977 Zapytaj ... 27.01.05, 17:24
                  Myślę, że najlepiej jest zapytac czy koleżanka chce o tym rozmawiać. Ja miałam
                  taką potrzebę po poronieniu, a moja koleżanka, która poroniła jakiś czas po
                  mnie nie chciała o tym mówić.

              • aniao3 Akalo kochana... 02.02.05, 00:27
                .. i wy dziewczyny - witajcie.
                rzadko tu wpadam ostatnio, ale mysle o was czesto.
                Napisalas Akalo ze czytalas artykul o tym jak mezczyzni przezywaja poronienie -
                czy daloby sie zdobyc jego tresc by wrzucic na strone albo dac do niego link
                jesli jest w sieci?
                Z tego co wiem (tez z mego dosw) poronienie to bardzo trudna proba dla zwiazku -
                wlasnie dlatego ze zupelnie inaczej przez to przechodzimy...
                sciskam mocno
                anka
                • akala Re: Akalo kochana... 07.02.05, 11:55
                  Jestem, wrocilam z wakacji smile
                  I musze przyznac ze dopiero po tym tygodniu razem w gorach czuje ze nasz zwiazek
                  dochodzi do siebie. I wreszcie zaczynamy sie na nowo rozumiec, rozmawiac o
                  wszystkim, bez "zakletych" tematow - dwa miesiace po stracie. Wczesniej czulam
                  sie troche jak na polu minowym, o pewnych rzeczach "mozna" bylo rozmawiac, inne
                  trzeba bylo bardzo omijac... To naprawde bylo bardzo trudne.

                  Z artykulem sprobuje, zobaczymy czy znajde jeszcze raz. Tylko, ze to bylo
                  bardzo, bardzo malutko, a problem jest, mysle, dosc obszerny. Warto poszukac
                  glebiej.

                  Pozdrowienia sloneczne, Ala
                  • zaisa Mezowie... 08.02.05, 21:00
                    Od mojego dowiedzialam sie teraz, ze 2 miesiace temu zlamal zebro. Bylo to
                    miesiac po poronieniu. Pewnie by mi tego nie powiedzial gdybysmy sie nie poklocili.
                    "-Dlaczego nie powiedziales?
                    - A co to by zmienilo? Nie nosilbym Ci zakupow."
                    Tylko, ze oboje mielismy do siebie zal o zbyt male zainteresowanie... Na pewno
                    ja mialam, ze nie zaproponuje wyjscia razem. A jego po prostu bolalo i nie
                    mowiac, staral sie mnie chronic. Tylko moze jednak mniej bym sie skupiala na
                    bolu wynikajacym ze straty gdybym o tym zebrze wiedziala? Czemu ten moj
                    mezczyzna nie jest jednak bardziej otwarty...
    • natka34 Re: Czego oczekujecie od znajomych i przyjaciół? 14.02.05, 22:57
      Witajcie!
      Ja tez mam podobny problem. Moja przyjaciolka (bardzo bliska) jest po raz 3 w
      ciazy. to juz 10 tydzien. Niestety 2 pierwsze ciaze byly nieudane... sad Bardzo
      sie o nia martwie i chcialabym wiedziec co moglabym dla niej zrobic, zeby choc
      troszke jej ulzyc, gdyby historia sie powtorzyla (choc wierze,ze bedzie
      dobrze!!!). Pozdrawiam serdecznie, Nat
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka