pigulki anty po poronieniu!

24.12.04, 11:29
Dzis Wigilia - dzien szczegolny w roku ,a ja mialam wczoraj zabieg po
poronieniu. Byl to 5 tc , ciaza obumarla. Nie bede pisac co czuje, ale jest
mi okropnie zle, boli mi dusza. Lekarz przepisal mi antybiotyk i tabletki
antykoncepcyjne. Wczoraj po znieczuleniu bylam skolowana i nie pytalam
dlaczego? Nigdy ich nie bralam , jak przeczytalam dzis ulotke to wlos mi na
glowie sie zjezyl. Jak przez mgle pamietam, ze powiedzial - to dla
ustabilizowania hormonow, bo ciazowe szaleja w organizmie, mowil pobrac
przez miesiac, a przepisal 3 opakowania. Czy ktoras z Was miala je
przepisywane po poronieniu? Nie wiem brac je czy nie? Prosze mi cos doradzic.
Dodam, ze to moja 2 ciaza , 1 poronienie- nie wien czy bede starac sie nadal?
Na razie na nic nie mam sily. Jedno wiem, ze antykoncepcji hormonalnej nigdy
nie stosowalam i stosowac nie bede.To forum znalazlam przypadkiem, wiem, ze
wspieracie sie wzajemnie i pomagacie sobie. Nie wiedzialam , ze i mi bedzie
to potrzebne. Przesylam moc zyczen z wiara i nadzieja , ze kiedys bedzie
lepiej.
    • olek771 Re: pigulki anty po poronieniu! 24.12.04, 11:49
      Witaj. Mogę napisać tylko, że mi przykro i wiem, jak się czujesz (tak myślę,
      poroniłam 2 raz 6 tygodni temu).Zyczę Ci więc, żeby jak najszybciej minął ból
      duszy, żebyś czuła się lepiej.
      Co do antykoncepcji - skonsultuj to z innym lekarzem. Oczywiście, że hormony
      teraz nie są stabilne - bo niby jak miałyby być? Wydaje mi się, że trzeba im
      włśnie teraz dać czas na dojście do siebie i powrót do normalnych cykli (czasem
      to trochę trwa), a nie ładować tabletki hormonalne. Wierzę w to, że organizm
      jest w stanie sam się wyregulować, a dopiero jeśli się okaże, że nie daje rady,
      wtedy trzeba pomóc (ale najpierw sprawdziłabym, czy faktycznie nie daje
      rady).Takie jest moje zdanie na ten temat, ale jak napisałam wcześniej-
      skonsultuj ti jeszcze z innym lekarzem.Pozdrawiam.
    • krysia_waw Re: pigulki anty po poronieniu! 28.12.04, 10:55
      Hej
      Ja takze jestem po zabiegu łyzeczkowania.
      Byłam u kilku ginekologów. I spotkałam sie z róznymi podejsciami. Jeden lekarz
      kazał mi bezwzglednie czekac poł roku i tez przepisał recepte na tabletki anty.
      Ja mam 31 lat, byla to moja pierwsza ciaza i uwazam ze totalna głupotą jest
      przepisywanie kobiecie w moim wieku hormonalnych srodków zapobiegajacych ciazy,
      to raz, a dwa o niczym innym nie marze, jak o tym zeby ponownie zajsc w ciaze.
      Wiec skad ten pomysł zeby az tak blokowac organizm. Dostałam miesiaczke po 5
      tyg, przed miesiaczka mialam pierwsza owulacje, teraz jestem w trakcie drugiej.
      Jak tylko dostane kolejna miesiaczke nie bede czekac. Porobiłam wszystkie
      badania, wyszły oki. Wole myslec ze był to przypadek, i ze takie rzeczy sie
      zdarzaja. Oczywiscie przez pierwszy miesiac nic innego nie robilam tylko
      popłakiwalam w poduszke. Ale po badaniach sie troche uspokoiłam. Kolezanka ze
      Stanów dziwiła sie ze nasi lekarze zalecja tak długie przerwy. U nich kaza
      poczekac do pierwszej miesiaczki, zrobic badania. I jak jest oki i kobieta
      czuje ze juz doszła do siebie psychicznie, to mozna podejmowac proby. Zreszta
      macica jest najbardziej chłonna w okresie 3-4 miesiecy po poronieniu. Czytałam
      artykuł ze były robione badania i wykazały ze nie maz zadnego wpływu miedzy tym
      czy ciaza miała miejsce 3-4 m-ce czy pozniej po zabiegu. Nawet wskaznik udanych
      ciaż był korzystniejszy dla tych wczesniejszych. Najwazniejsze wsłuchac sie w
      swoj organizm. Oczywiscie bezwglednie trzeba zrobic badania zeby wykluczyc
      przyczyny. Musimy pamietac, ze zyjemy w innych czasach niz nasze mamy i
      niestety coraz wiecej młodych kobiet ma problemy z zajsciem w ciaze, a takze z
      donoszeniem ciazy. Inna kwestia jest takze to ze czekamy z planowaniem dzieci
      az kupimy mieszkania, zdobedziemy dobra prace itp. to niestety takze ma wpływ
      na planowanie rodziny. Sama jestem tego przykadem. Trzymam kciuki za wszystkie
      przyszłe mamusie. Krysia.
    • aagata4 Re: pigulki anty po poronieniu! 28.12.04, 14:48
      witaj...
      ja mam 32 lata i tez sie dałam namówic na antyki po poonieniu czego żąłuje....
      to niepotrzebnie przedłuzyło czas oczekiwania i uniemożliwoło mi zrobienie
      badań....

      wg mnie te antyki nie maja sensu, chyba że znasz przyczyne poronienia i jestes
      w trakcie leczenia a te lekarstwa moga zaszkodzic ciązy .. wtedy widziałabym
      sens...
      jednak po odstawieniu tych prochów trzeba zbadać prolaktynę....

      pozdrawiam Agata
    • salinas Re: pigulki anty po poronieniu! 28.12.04, 18:36
      Dziekuje za odpowiedzi i slowa otuchy. Zaufalam swojej intuicji, ktora nie
      pozwolila mi brac pigul.Chcialabym napisac, ze powoli dochodze do siebie, ale
      to nieprawda.Nagorsze sa poranki, kiedy budze sie z ogromna pustka w sercu.
      Jestem od Was dziewczeta starsza, bo mam 36 lat.Mam w domu duza panne, to juz
      gimnazjalistka. Nad tymi pigulkami duzo myslalam i doszlam do wniosku- po co mi
      one? W ciaze zaszlam w czwartym cyklu staran, nigdy nie mialam problemów a @,
      cykle jak w zegarku 28-30 dni,od lat bazuje na metodach naturalnych.Lekarz
      chcial przedobrzyc sprawe, bo wiem ,ze przez min. 3 miesiace nie moge zajsc w
      ciaze.Jak tylko skonczy mi sie krwawienie biore termometr i wracam do
      sprawdzonych metod.Maz mnie kocha i jest pod tym wzgledem wyrozumialy ( zreszta
      dla niego to tez ogromna strata).Zreszta na wspolzycie nie jestem i nie wiem
      kiedy bede gotowa. Zaraz po przerwie swiatecznej zrobie sobie badania, pewnie
      na wlasna reke i nie wiem , czy one dadza mi odpowiedz, dlaczego?
Pełna wersja