żeby nie zwariować

17.01.05, 22:50
Jestem prawie 6 tyg. od zabiegu i nadal fiksuję. Ciągle wszystko analizuję i
rozmyślam. Wydaję mi się że tracę też zaufanie do mojego gin (a chodzę do
niego ładnych parę lat, prowadził moją pierwszą szczęsliwą ciążę), który
ciągle powtarza że nie muszę robić żadnych badań że to częste przypadki
dzisiaj itp. Poradźcie czy iść na konsultacje do innego czy dać sobie spokój
żeby nie zwariować. Co myślicie?
    • andaba Re: żeby nie zwariować 17.01.05, 23:11
      Jeżeli donosiłaś jedną ciążę szczęśliwie myślę, że powinnaś dać sobie spokój z
      badaniami. Wiem, że trudno się z tym pogodzić, ale to się po prostu zdarza.
      Nie wiem czy planujesz kolejną ciążę? Jeżeli tak to może nie należy z tym zbyt
      długo zwlekać. To jest chyba jedyne lekarstwo na to, aby tak często nie myśleć
      o dziecku, które się straciło. Strach przy pierwszej ciąży po poronieniu jest
      duży, ale jest się też wyczulonym na wszystko. Nie wolno tracić nadziei.


      • ekra5 Re: żeby nie zwariować 17.01.05, 23:46
        Ja ciąglę myślę o tym że CHCE JUŻ BYC W CIĄŻY!!!tak jak Ty analizuję wszystko
        po kolei,szukam przyczyny poronienia i co??? i nic!czytam to i inne forumki i
        myślę sobie-nie oglądam sie za siebie ide na przód!to co sie stało juz się nie
        odstanie,skupiam sie na przyszłości i mojej mam nadzieję niedalekiej ciąży!!
        pozdrawiam
    • miawalles Re: żeby nie zwariować 18.01.05, 14:25
      To jak mój!!! dobry, zaufany lekarz, ale jak usłyszałam, że nie trzeba robić
      absolutnie żadnych, ale to ŻADNYCH badań, zwątpiłam. Tłumaczył to tym, że to co
      piszesz, zdarza się czętso (poroniłam moją pierwszą ciążę), że to o niczym nie
      przesądza i szkoda, aby gubic głowe i sobie w niej mieszać, analizując wyniki
      badań.
      Po dłuższym mysleniu i analizowaniu i rozmowie z kilkoma kobietkami po
      poronieniach doszłam do wniosku, że i może ma rację. Może rzeczywiście badania
      nic by nie wykazały, a tylko wprowadziły by duzy zamęt. Będę się starać o
      drugiego Malucha za pół roku i staram się byc dobrej mysli.
      A czasem mam wyrzuty sumienia, że jak cos przegapie, zaniedbam, to sobie nie
      daruję...sad
      • bach28 Re: żeby nie zwariować 18.01.05, 20:07
        Dzzięki za wsparcie i dobre rady. Ciężko jednak przejść nad tym wszystkim do
        porządku dziennego. Ja na swoje szczęście mam cudnego trzyletniego
        pocieszyciela mojego synka, który dodaje mi sił. Podziwiam za siłę te z Was
        które starają się o "pierwszego"dzidziusa.
        Pozdrawiam
Pełna wersja