mały przyrsot urodzeń a poronienie

18.02.05, 07:57
Witam, tak się zastanawiam jak to jest w naszym kraju? Duzo się mówi, ze jest
ujemny przyrost urodzeń dziciaczków a jednoczesnie jak kobieta poroniła to
nie daje się skierowań na badania (no moze po wyjeczeniu ich) co było
przyczyna poronieniea, zwłaszcz, ze większośc z nas bardzo chce miec dziecko.
Dlaczego nie refunduje sie kosztów leczenia, dlaczego nie refunduje sie
kosztów zapłodnienia poza ustrojowego? Tak wszyustcy nas namawiają na dzici a
jednoczesnie prawie nic nie jest robione aby nam pomóc - choćby skierować na
badania bez jednego zjąknięcia i głupiego tłumaczenia, ze pierwsze poronienie
to normalka ( to w takim razie jeśli kobieta rozdzi pierwsze dziecko bez
wcześniejszych tragedii to powinna być traktowana jako przypadek nie
normalny - bo normalny to taki, ze pierwsze poronienie to normalka). To mnie
cały czas dziwi.I nie moge sie z tym pogodzic, że tak naprawde jest malo
lekarzy, którzy dążą do wyjaśnienia przyczyny poronienia.
    • krztyna Re: mały przyrsot urodzeń a poronienie 18.02.05, 08:28
      Podobnie jest z niepłodnością. Większość par leczy sie prywatnie i na własny
      koszt, bo z NFZ ciężko cokowliek osiągnąć (lekarz do którego chodziłam nie
      zlecił mi żadnego badania a zwykłe USG wystarczyło lekarzowi prywatnemu na
      zdiagnozowanie przyczyny). Jeżeli nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o
      pieniądze... Mam wrażenie, że rządząca organizacja jest baaaardzo
      krótkowzroczna. Patrzenie dalej niż własna kieszeń wymaga wyrzeczeń, a oni tyle
      już nakradli, że prośba do społeczeństwa o wyrzeczenia skończy się odsunięciem
      od władzy... No i gdy problem niskiego przyrostu stanie się palący, to my
      bedziemy bliskie emeryturze, a ich być może już nie będzie. Po co mają się więc
      teraz szarpać z problemem...
      Ech... Szkoda słów.
      • maria70 Re: mały przyrsot urodzeń a poronienie 18.02.05, 10:58
        poprostu gotuje się jak pomysle o tym wszystkim. Mam w rodzinie małzeństwo,
        które nie stac na leczenie (ponoć kuzynka ma 3 rodzaje przeciwciał i dlatego
        nie moze zajśc w ciąże) a nie stać ich na leczenie. Poprostu groza. Ja narazie
        mam perzychodnie z firmy, ale tam też sa problemy ze skierowaniem ale już
        lepiej niż państwowo i terminy nie tak odległe.
    • zaisa Re: mały przyrsot urodzeń a poronienie 18.02.05, 22:46
      Mnie też zdumiewa polityka prorodzinna naszego państwa - ta, którą sobie
      wszyscy usta wycierają w trakcie kampanii. A potem wyraża się w: cofaniu zasiłku
      porodowego (wg mnie była to forma uznania dla nowego obywatela, docenienie faktu
      jego pojawienia), podnoszeniu podatku na wyroby dla dzieci (unia unią, są kraje
      gdzie stawka jest niższa niż zasadnicza, w sytuacji Polski była to rzecz do
      wynegocjowania), zamykaniu szpitali (niech sobie obywatele mrą zanim ktoś do
      nich dojedzie czy oni gdzieś zdołają dotrzeć) itd, nie chcę już pisać, bo coś mi
      się robi. No i właśnie - braku diagnostyki poronień. Przecież kłopoty z
      badaniami są najczęściej nie tylko po pierwszym poronieniu! Np. usłyszałam, że
      badania genetyczne to po trzecim kolejnym poronieniu a hormony tarczycy to mogę
      mieć skierowanie na odpłatne (lekarka miała pełne prawo do zlecenia badań
      bezpłatnych). A przecież my, które, niestety, straciłyśmy dzieci, mamy duże
      szanse na przyszłość. Już przecież wiadomo, że w ciążę możemy zajść. Czasem ze
      wspomaganiem. Ale polityka w Polsce jest standardowo krótkowzroczna. A moja Mama
      niejednokrotnie słysząc jakieś wypowiedzi o emerytach i jak oni zawadzają i
      zawadzać będą i jakim są obciążeniem, po prostu płacze.

      I jeszcze - w szpitalu przyszła do mnie jakieś 1,5 h po poronieniu psycholog.
      Trafiła beznadziejnie - siedzieliśmy z mężem przytuleni, przeżywając naszą
      tragedię, nasz ból. Po chwili dotarło do niej, że teraz po prostu nam
      przeszkadza. Powiedziała, że przyjdzie później. Nie przyszła, ale mniejsza o to.
      Chodzi mi o to, że kobieta, która wcześniej roniła powinna mieć "z urzędu"
      możliwośc wsparcia psychologa przed i w następnej ciąży, a jeśli to było więcej
      niż raz to obowiązek.

      >>to w takim razie jeśli kobieta rozdzi pierwsze dziecko bez
      > wcześniejszych tragedii to powinna być traktowana jako przypadek nie
      > normalny - bo normalny to taki, ze pierwsze poronienie to normalka<<
      Taa, już wcześniej któraś o tym pisała i zobowiązałam się wtedy do cytowania jej
      i odpowiadania lekarzom twierdzącym, że to normalne, pytaniem dlaczego zdrowe
      dziecko urodzone z pierwszej, spokojnie przebiegającej ciąży nie jest uznawane
      za patologię?
      • maria70 Re: mały przyrsot urodzeń a poronienie 19.02.05, 09:21
        a jwszcze jedno,nie wiemjak Wy ale w moja firma opłaca nam słuzbe zdrowia i tm
        się prawie wszystcy leczymy - tym sposobem odciążamy państwową służbe zdrowia a
        co miesiąc składki na ubezpieczenie zdrowotne sa opłacane. W grudniu po
        stwierdzeniu iż moja ciąza jest martwa odsyłano mnie od szpitala do szpitala -
        bark miejsca. Byłam w 3 (o tyle moze dobrze, że w każdym robiono mi usg
        potwierdzające iz maluszek nie zyje, przynajmniej nie byłotak jak pisza inne
        dziewczyny, że lekarz stwierdza obumarcie a inny , że wszystko ok) i zawziełam
        się, że nie pójde do damiana i nie zapłace, gdzyż naprawde dopiero pierwszy raz
        w życiu musiałam skorzystać ze szpitala. Być mozę rozwiązaniem będzie odpatna
        słuzba zdrowia albo moze żeby zus opłacał prywatne kliniki w chwili gdy mam na
        piśmie parakrotna odmowe przyjęcia do szpitala. Ale szkoda gadać, teraz staramy
        się z mężem i mam nadzieje , ze wszystko bedize ok
        • margonik Re: mały przyrsot urodzeń a poronienie 22.02.05, 03:25
          Zdziwiłabyś się w Damianie, bo tam też by Ci odmówili.
          Moją znajomą odesłali z Damiana.


          • maria70 Re: mały przyrsot urodzeń a poronienie 22.02.05, 08:37
            o to dzieki za info
Pełna wersja