drugi raz straciłam dziecko...ja już nie dam rady!

10.03.05, 23:00
Właśnie dzisiaj mój gin na badaniu stwierdził obumarcie ciąży (12
tc),wcześniejsze dziecko poroniłam 15 mcy wcześniej... przez rok staraliśmy
się o dziecko, nic nie wychodziło i jak wyszło byłam przeszczęśliwa.
Pilnowałam się bardzo, zdrowo odżywiałam, zrezygnowałam z pracy, chodziłam na
spacery itp I co?? Dlaczego tak się stało?? Znowu?? Przecież ja tego nie
przeżyję!!!! Co ja takeigo złego zrobiłam, żeby drugi raz??? Co?
Jutro idę na zabieg... przepraszam, ale to starsznie boli....
    • sanchia Re: drugi raz straciłam dziecko...ja już nie dam 10.03.05, 23:07
      Kochana,
      wiemy jak boli.
      Jedyne jak mogę Cię wesprzeć to zapewnić o modlitwie.
      Pozdrawiam Cię bardzo bardzo
    • aagata4 Re: drugi raz straciłam dziecko...ja już nie dam 11.03.05, 01:56
      przykro mi ze cie to spotkało po raz drugi ... niestety czasem tak jest ze
      tracimy nasze dzieci pomimo iz dbamy o nie i nie mamy zadnego wpływu na to....
      ja podobnie jak t straciłam 2 ciaze , dobrze sei odzywiałam zmienilam prace na
      mniej płatna ... aby byc zdrowa i teraz nie mam pieniedzy aby sie leczyc....

      jedynie podejscie lekarzy sei zmieni i teraz juz predzej znajdziesz lekarza co
      bedzie chial sie toba zajac ...

      pisz na tym forum o uczuciach i zadawaj pytania .. mi ci chetnie pomozemy ... to
      forum po to tu jest...

      zycze ci abys sei uporała psychicznie z tym jak najszybciej

      agata
    • pimpek_sadelko Re: drugi raz straciłam dziecko...ja już nie dam 11.03.05, 06:59
      dasz rade! ja dalam.
      musisz miec porzadnego specjaliste. zwykly dobry gin moze byc za malo. ja
      ronilam 4 razy a ta ciaza sie trzyma!
      poczytaj moj watek "z poronieniami da sie wygrac".
    • lidek0 Re: drugi raz straciłam dziecko...ja już nie dam 11.03.05, 07:54
      Nic nie piszesz o badaniach po pierwszym niepowodzeniu. Teraz musisz mieć
      fachowca lekarza i już.
    • mama.mimi Re: drugi raz straciłam dziecko...ja już nie dam 11.03.05, 09:06
      Mi też uwierz, dasz radę. Jakie masz inne wyjście? Przeczytaj mój
      post "wesprzyjcie mnie", jest nieco niżej. Minęły dwa tygodnie od mojej
      tragedii i jakoś żyję.
      Też niewiem dlaczego tak się stało? Większość z nas nie wie. Myślę że nieraz
      nawet superspecjalista nie pomoże, tak musiało być, może wirus gdzieś się
      zaplątał, nie ma żadnych objawów a on niszczy. Warto robić badania, ja żadnych
      nie robiłam, a poroniłam dwa razy. Moze to błąd, niewiem.
      Myślałam że jestem tak wypalona,że nie umiem nikogo wesprzeć, ale piszę do
      Ciebie, co oznacza że czas działa na Naszą korzyść.
      Nie załamuj się.
      Z perspektywy czasu może stwierdzisz, że dobrze się stało, bo może dziecko było
      chore i uwierz mi że takie myślenie pomaga. Ja poroniłam poraz pierwszy kilka
      lat temu w 3 miesiącu i myślę, że tak miało być, natura usunęła błąd. Nie
      chciałabym teraz patrzeć na chore cierpiące dziecko. Może to okrutne, ale
      pomaga.
      Trzymaj się ciepło
      Monika
    • amarka Re: drugi raz straciłam dziecko...ja już nie dam 11.03.05, 10:58
      Wiem jak to boli, jestem w podobnej sytuacji, też dwa razy straciłam dziecko,
      wszystko jest jeszcze świeże... Nie potrafię zrozumieć dlaczego tak się stało,
      po ponad rocznych staraniach udało się drugi raz, tylko w jakim celu? żeby
      w 11 tygodniu zobaczyć, że znowu nie ma bijącego serduszka, nie chcę się w to
      zagłębiać. Wiem, że nie można się poddawać, jest wiele osób z takimi
      problemami, którym się udało, ta świadomość daje mi siłę i nadieję. Ważne jest
      zrobienie badań, może one pomogą znaleźć przyczynę. Ja zrobiłam bad. w kierunku
      toxoplazmozy, chlamydii, cytomegalii, immunologiczne, hormonalne - te są w
      porządku, czekam na wyniki bad. genetycznych i na histeroskopię, może znajdę
      odpowiedź, a jeśli nie to i tak będę próbować. Jestem z Tobą, zobaczysz, czas
      nam pomoże.
    • agaka1 Re: drugi raz straciłam dziecko...ja już nie dam 11.03.05, 13:03
      Trzymaj sie! Kazda z nas (a jest nas niestety wiele) co oznacza strata
      dziecka ... Boli jak diabli ale nie mozna sie poddawac ... Ja do tego
      dojrzewam ... Mialam dwukrotnie obumarla ciaze (w tym pierwsza zasniadowa a
      druga ... ??? - jeszcze nie wiem za tydzien odbieram wynik hist-pat). Po
      pierwszym niepowodzeniu bylam zalamana .. teraz jest ciut lepiej, bo
      przynajmniej mysle o nastepnej. Wtedy, balam sie kolejnej przez 3 lata no i
      niestety ... historia sie powtorzyla sad Jest ciezko, ale postanowilam walczyc.
      Przede wszystkim badania, bo w poprzedniej nie robilam bo i tak bylo wiadomo co
      bylo przyczyna obumarcia. Lekarze stwierdzili, ze niestety to zasniad i ze
      nastepna bedzie ok, bo przeciez statystycznie kobiety po zasniadach rodza
      zdrowe dzieciaczki. Niestety statystyka w moim przypadku zawsze jest w
      odwrocie ... Jak juz ktos wczesniej napisal, a mi to ciagle powtarzaja, ze moze
      to lepiej teraz niz pozniej? ...
      Trzymam za Ciebie kciuki ... Wiem jak trudno jest po zabiegu ... ale nie
      poddawaj sie. Pisz, a kazda z nas napewno chetnie odpowie na post. Chyba to nam
      tak naprawde pozostalo ... wsparcie innych, tych ktore to przezywaja,
      przezywaly, bo tak naprawde, przy wszystkich dobrych slowach w otoczeniu nikt
      inny nie jest w stanie zrozumiec do konca tego bolu. Boli, jest to trudne do
      zniesienia i trudne do zaakceptowania ale trzeba sie z tym pogodzic i zrobic
      wszystko aby ponownie tego nie przezywac. Dziekuje przy okazji Pimpkowi ... Ona
      wprowadzila tutaj sporo optymizmu i jest przykladem ze kazdej z nas moze sie
      udac i mozna z tym wygrac! Pozdrawiam cieplutko, 3maj sie jeszcze raz smile

      Ps. Ach, jeszcze jedno - nie przepraszaj za swoje uczucia, slowa ... te sa
      naturalne i kazda z nas je wyrzucala z siebie tysiace razy ... I nie win siebie
      za to co sie stalo ... moze tak musialo byc?
      • boberek76 Re: drugi raz straciłam dziecko...ja już nie dam 12.03.05, 18:21
        Kochane dziewczyny, bardzo wam dziękuję za te ciepłe słowa i nadzieję zwłaszcza
        Pimpek. Mam nadzieję, że wyjdę z tego możliwie jak najszybciej.. Dziś opuściłam
        szpital i muszę powiedzeić, że byłam dzielna, wpierałam inne dziewczyny z
        podobnym problemem ale w głębi ducha serce mi pękało. Zresztą same wiecie jak
        to jest.. Dobrze mieć obok kogoś bliskiego, kogoś kto tak naprawde wie co
        przeżywamy.

        Co do szczegółów to 1 ciążę poroniłam w 6 tc w wyniku stresu, a ta druga
        obumarła (12 tc) prawdopodobnie na wskutek przeziębienia które złapałam 3 tyg
        temu, ale za 2 tyg będę miała wynik histopatologiczny i wtedy pewnie poznam
        przyczynę. Co do badań za każdym razem robiłam i były super, nic nie wskazywało
        na takie rozwiazanie.

        Tymczasem będę się pojawiać na forum w chwilach załamania i nie tylko, postaram
        się pomagać innym, a także pytać o badania jakie robiłyście i dzielić się moimi
        doświadczeniami.

        Wiem, ze muszę się wziąć w garść ale to trudne...

        Jeszcze raz wszystkim bardzo ale to bardzo dziękuję
        • connie1 Re: drugi raz straciłam dziecko...ja już nie dam 12.03.05, 18:27
          Bardzo mocno Cie przytulam!
          Znalazlam takie slowa lekarza -mężczyzyny na innym Forum i i innym watku ...
          Może sa tCo mozemy zrobić? 70% strat sa to wady naszego dziecka , wadliwe
          ulożenie kodu genetycznego i na to nie mamy żadnego ,zadnego wpływu..
          "A jedna dobra wiadomośc , którą niesie przebycie poronienia: mogę mieć
          dziecko! to fatalne zdarzenie wyklucza część diagnostyki, która muszą
          przejśc pary nie mogące w ogóle zjść w ciążę."
          Może brzmi to okrutnie ,ale gdzieś w tej całej tragedii zostaje świadomość ,że
          można... roche okrutne ,ale wkwintesencji pelne nadziei.
          Pozdrawiam
          Conka
        • ania_fg Re: pytanie do boberek76 14.03.05, 22:27
          Mam do Ciebie pytanie. Skad wiesz ze to napewno strata ciązy z powodu stresu??
          Pytam bo pierwszą ciążę poroniłam w 7 tc (grudzień 2004), a dzis dowiedziałam
          się że miałam ciążę biochemiczną. Biochemiczna czy nie - ale dla mnie to strata
          i tak jak czytam to też pomyślałam że może to stres, bo taka już jestem że
          ciągle się czymś denerwuje. Odpisz jak możesz
          • boberek76 Re: pytanie do boberek76 15.03.05, 10:41
            dzien przed byłam u gin i było wszystko ok. natomiast na drugi dzien moja
            szefowa zrobiła mi straszną awanturę, że zaszłam w ciążę, że blokuję miejsce
            itp nie będe się rozpisywać co jeszcze ale każda z was która była czy jest w
            ciąży wie co w tym momencie kobieta czuje a jeśli jest w tym momencie obrażana,
            a przede wszytskim jej stan w sposób nie do opisania. Mój gin stwierdził, że to
            mogło być powodem. Robiłam później badania i wszystko było ok, jak trfaiłam do
            endokrynologa też potwierdził ponieważ zrobiłam min badania na poziom
            prolaktyny, wyszedł bardzo wysoki a to zazwyczaj dzieje się pod wpływem stresu,
            już po poronieniu i uniemożliwia zajście więc się leczyłam żebyż zajść w tę
            drugą udało się ale finał jest znany.....

            Pozdr
    • olab1 Re: drugi raz straciłam dziecko...ja już nie dam 14.03.05, 11:24
      To trudne, sama mam to za sobą. Myślę jednak, że można przez to przejść. Wymaga
      to dużo siły, ale można. Teraz mam już dziecko, musiałam na nią (bo to
      córeczka) długo, ale ilekroć się do mnie przytula, mówi "mama", robi mi
      wianuszek ze swoich rączek na mojej szyi - tylekroć ja to odczuwam rzy trzy.
      Wierzę, że i Ty się się tego doczekasz, czego Ci życzę.
      Trzymaj się. Powodzenia.
      • chmurek78 Re: drugi raz straciłam dziecko...ja już nie dam 12.08.05, 05:52
        Pierwsza ciąża samoistne poronienie w 6tyg,wczoraj 11tc brak akcji serce.Dziś
        szpital.Jestem załamana.Mam dość Zycia.Boję się jak mój mąż sobie z tym
        poradzi.sad(((((((((((((
    • matylda.fm Re: drugi raz straciłam dziecko...ja już nie dam 12.08.05, 07:07
      ehhh... Ja w ciąży ( tez miałam zabieg w 12tc)dbałam o siebie jak o jajko.
      Kazali leżeć, leżałam zakazali pracować siedziałam w domu,maz zmywał sprzatał
      biegał z psem a ja oszczędzałam się. Łakałam co kazali łykac i biegałam na
      badania kiedy kazali i co? Też nic nie pomogłosad

      Niestety jak juz coś ma pójść nie tak to mozemy się zaszarpac na śmierc a i tak
      sie nie udasad

      Trzymaj się biedactwo i pisz jak tylko bedziesz potrzebowała pogadac
      • bach28 Re: drugi raz straciłam dziecko...ja już nie dam 12.08.05, 10:33
        Przykro mi wiem co czujesz bo ja przeszłam to samo sad w połowie lipca miałam
        drugi zabieg....
    • gogo2 Re: drugi raz straciłam dziecko...ja już nie dam 12.08.05, 10:55
      Bardzo mi przykro, doskonale wiem co czujesz. Ja też poroniłam dwa razy, nie
      znalazłam przyczyny. W pierwszej ciąży miałam b. dużo stresu i myślałam,że to
      było przyczyną, ale poroniłam drugi raz. Zrobiłam podstawowe badania i nie
      wyszło nic. Moja pani doktor powiedziała, jestem zdrowa, wszystko będzie ok.
      Nabrałam tyle siły, wiary i dziś jestem szczęśliwą mamą. Czasami coś się
      dzieje, nie wiadomo niby dlaczego, my cierpimy i zastanawiamy się dlaczego...?
      Ja uważam, że Bóg wie co robi. Tak widocznie musiało być. Nie obwiniaj się. Nie
      zrobiłaś nic złego. Ja w trzeciej ciąży po 2 poronieniach wcale nie uważałam,
      pracowałam aż na 2 tygodnie przed porodem, jednocześnie studiując zaocznie, nie
      byłam na zwolnieniu, broniłam i pisałam pracę magisterską i było dobrze.
      Niektórzy się dziwili, ze nie leżę plackiem po 2 poronieniach. Jak ma być
      dobrze to będzie. Musisz wytrwać, wszystko będzie dobrze.
      • chmurek78 Re: drugi raz straciłam dziecko...ja już nie dam 17.08.05, 14:05
        Powoli,bardzo powoli się podnoszę,nie wiem czy znajdę tyle siły,mam nadzieje,ze tak.
    • karina66 Re: drugi raz straciłam dziecko...ja już nie dam 25.08.05, 14:49
      Moje pierwsze diecko stracilam 19.04-dzien po terminie(urodzila sie 20.04-
      godz.03-10)Ciaza byla cudowna.czulam sie i wygladalam super dlatego gdy w
      szpitalu lekarz podczas usg powiedzial"nie widze bicia serca"nie dotarlo do
      mnie co wlasnie powiedzial.Wiedzialam ze cos jest zle i ze pewnie zrobia zaraz
      cc zeby ratowac Oliwke.Gdy zrozumialam co sie stalo...nawet nie wiem jak opisac
      moja rozpacz.potem musialam urodzic.Najgorsze bylo dla mnie to ze nie czulam
      jak moja coreczka we mnie umiera.

      drugi raz bylam w ciazy po 1.5 m-ca.pornilam w 6 tyg.zalamalam sie.

      Wtedy moj maz zaprowadzil mnie do psychologa ktory bardzo mi pomogl.pogodzilam
      sie z losem i juz niedlugo prubujemy znowu.

      Czas to najlepsze lekarstwo.

      Pozdrawiam

      Karina
Pełna wersja