NIE PODDAWAJCIE SIĘ!!!

14.03.05, 23:40
Właśnie czytałam listy z forum i płakałam. W mojej pamięci pozostana moje
trzy aniołeczki: Adaś (zm.26.08.2002r.,ur.29.08.2002r.),(fasolka-11tc-1991r.,
niespodzianka-8tc-1999r./c.pozamaciczna/).
Adaś był zdrowy, wszystkie badania były prawidłowe, do dziś nikt nie wie
dlaczego tak sie stało (27tc). Nie potrafiłam sie z tym pogodzić, byłam w
szoku i depresji. Lekarze chcieli wysłać mnie do szpitala psychiatrycznego.
Ale ja wiedziałam, że jedynym lekarstwem jest wyczekiwany przez nas maluszek.
Wbrew wszystkim lekarskim radom i zakazom nadal próbowałam zajść w ciążę. I
UDAŁO SIĘ!!! I TO JUŻ PO 4 MIESIĄCACH!!! I TYLKO Z JEDNYM JAJOWODEM!!!
Później myślałam, tylko o tym, jak nie płakać, żeby nie zaszkodzić
maluszkowi. Trafiłam na wspaniałego lekarza, który zrobił wszystkie potrzebne
badania i podtrzymywał mnie na duchu. I UDAŁO SIĘ!!! Niedawno Kubusiek
skończył półtora roku i wiem, że aniołki czuwaja nad nim.
MAMY NIE PODDAWAJCIE SIĘ!!! - TRZEBA WIERZYĆ ŻE BEDZIE DOBRZE, CHOĆ CZASAMI
JEST BARDZO TRUDNO I NIE DA SIĘ ZAPOMNIEĆ... ALE WASZE ANOIŁKI SĄ Z WAMI
Ps. - A ja marzę o siostrzyczce dla Kubunia... i WIERZĘ że będzie z nami!
    • boberek76 Re: NIE PODDAWAJCIE SIĘ!!! 15.03.05, 10:47
      Dziękuję, że napisałaś. Dajesz mi i wielu dziewczynom nadzieję, że nam też się
      uda. ja straciłam 2 aniołki, 1.10.03,11.03.05. i marzę o tym, żeby ten
      piekeilny okres teraz po szybko się skończył, żebym juz mogła się starać i mieć
      ukochane maleństwo.


      Jeszcze raz dziękuję
      • connie1 Re: NIE PODDAWAJCIE SIĘ!!! 15.03.05, 10:52
        Dziekuje dziewczyny!
        Bo nadzieja musi odejść ostatnia!
        ściskam mocno
        Conka
        • mama.mimi Re: NIE PODDAWAJCIE SIĘ!!! 16.03.05, 10:00
          Moja statystyka też jest niezła. Najpierw dwa poronienia kilka lat temu, potem
          urodziłam zdrowe dziecko 4 lata temu i teraz mam za sobą poród przedwczesny w
          23tc, niestety marwy chłopczyk.
          Czyli jakieś szanse są!!! Najważniejsze że wogóle możemy zajść wciążę, to już
          pół sukcesu.
          Pozdrawiam
          Monika
      • nika01 Re: NIE PODDAWAJCIE SIĘ!!! 18.03.05, 23:17
        boberek76 napisała:

        > Dziękuję, że napisałaś. Dajesz mi i wielu dziewczynom nadzieję, że nam też
        się
        > uda. ja straciłam 2 aniołki, 1.10.03,11.03.05. i marzę o tym, żeby ten
        > piekeilny okres teraz po szybko się skończył, żebym juz mogła się starać i
        mieć ukochane maleństwo.
        >
        > Jeszcze raz dziękuję

        Hej!
        Trzymaj się cieplutko.
        Jak tylko bedziesz czuła sie na siłach, to zacznij starać sie o maluszka.
        Na pewno sie uda. Najważniejsze jest, żebyś jak już będziesz w ciąży, starała
        sie być bardzo spokojna. Nie myśl wówczas o tym co sie stało, jak o czyms
        tragicznym. Wiem, że to trudne, że cały czas przychodzą na myśl pytania "czy
        wszystko w porzadku, itp. Ale wtedy trzeba byc dobrej myśli, lekarz tłumaczył
        mi, że takie negatywne myśli i rozpamietywanie, może spowodować następne
        poronienie. Więc dla dobra maleństwa, myśl TYLKO o tym, że Twoje aniołki
        opiekują sie maleństwem i nie dadzą zrobić mu krzywdy. Ja cały czas tak myślę,
        i wiem, że moje aniołki opiekują sie Kubuniem.
        Pozdrawiam i trzymam kciuki
        Nika
        • boberek76 Re: NIE PODDAWAJCIE SIĘ!!! 19.03.05, 22:51
          jeszcze raz dziękuję Nika. Nie mogę się doczekać kiedy będę mogła sie starać o
          maluszka, nie wiem jak sobie poradzę z myśleniem i wspominaniem, to może być
          trudne. Teraz w tej 2 ciąży nie myślałam, co się stało wcześniej, tak bardzo
          się cieszyłam... Boję się, że kolejna ciąża będzie w stresie nie wiem. Chyba
          udam się do psychologa, może mi pomoże?
    • mamaalki Nie umiem 19.03.05, 20:53
      Ja nie potrafię się nie poddawać. Tak bardzo pragnę mieć dziecko, ale chcę
      tylko moją córeczkę, tylko moją Alicję. Wszyscy uważają, że dobrze się stało,
      że jeszcze jestem młoda, mam czas na dzieci, na poszukanie właściwego
      mężczyzny. w ogóle nie rozumieją, że zmarło moje słoneczko i to zamyka przede
      mną całą przyszłość. Pracowałąm w weekend na promocji mleka dla maluszków,
      patrzyłam na te wszystkie słodkie dzieciaczki, tak bardzo zazdroszczę ich
      rodzicom, są tacy szczęśliwi, radośni, dumni ze swoich dzieci gdy mówią
      mi "dziękuje" chociaż są tak małe, że same z siebie machają rączka na
      pożegnanie. Myslałam, że się rozpłaczę, nie chciałam już pracować na tej
      promocji, ale nie miałam za bardzo wyjścia. Jak wy to robicie, że potraficie
      się pogodzić i zdecydować na następne dziecko? Ja chcę tylko Alicję.
      • niedzwiedziczka Re: Nie umiem 20.03.05, 07:19
        Mamaalki, trzymaj się! Pamiętaj o swojej córeczce, bo inni szybko zapomną. Na
        pewno będziesz jeszcze kiedyś mamą. Wiem, jak boli widok szczęśliwych rodziców z
        malutkim dzieckiem,czy kobiety w zaawansowanej ciąży i wiem, jak boli
        niezrozumienie Twojej straty. Nawet, gdybyś miała jeszcze pięcioro dzieci, to
        będziesz pamiętała o swojej córeczce, bo każde dziecko jest wyjątkowe.
        Jeśli to boli zbyt mocno - unikaj na razie takich sytuacji, jak ta promocja.
        Po co masz cierpieć dodatkowo. Już i tak dużo przeszłaś.
        Ściskam Cię mocno i życzę, żebyś miała dość siły, żeby przetrwać.
      • zaisa Re: Nie umiem 21.03.05, 01:24
        Mamo Alicji!
        Niedzwiedziczka ma rację - staraj się na razie unikać takich sytuacji. I tak
        podziwiam, że miałaś odwagę spróbować brać w tym udział.
        Ale chciałam napisać coś innego - dwa dni temu po raz pierwszy poczułam, że
        chcę byc w ciąży, że pragnę mieć dziecko - nowe dziecko a nie być dalej w ciąży
        z Weroniką. Stało się to 4,5 miesiąca po porodzie Malutkiej. (niech sobie
        lekarze dzielą jak chcą - jeżeli po kilku godzinach skurczy przestałam być w
        ciąży a póżniej byłam w połogu, miałam pokarm, to co to było? Nawet jeśli to był
        14/15tc)
        Długo nie docierało do mnie do końca, że już w ciąży nie jestem. Pierwsza
        misiączka nie była dla mnie czymś radosnym, tylko smutnym potwierdzeniem, że nie
        jestem już w ciąży i dwie kolejne tak samo. Po pierwszym szoku, pokarm w
        piersiach był czymś, co mnie z Malutką łączyło. Wielokrotnie łapałam się na
        myślach, odruchach takich, jakbym wciąż oczekiwała na poród. Ale to poczucie
        przyszło samo, na pewno nie będzie na stałe, ale chyba już mogę patrzeć w
        przyszłość. Choć, oczywiście, ani Weroniczki, ani Dzidziaczka, który odszedł w
        2002 roku nie zapomnę.
        A swoją drogą mój organizm wciąż jest nastawiony na Malutką. Właśnie
        sprawdziłam i okazało się, że z jednej piersi bez problemu wyciska się kropelka
        mleka. A wydawało mi się, że jednak już się skończyło. Ale skoro wiem, że nie
        hamuje to owulacji, to spokojnie czekam aż zniknie samo. Może właściwy termin
        porodu będzie jakąś magiczną datą?
        • saga5 Re: Nie umiem 21.03.05, 12:33
          Wiatm
          nigdy nie przypuszczałam, że doświadczę tego okropnego uczucia. 17 marca
          poszłam na drugie ugs(1 robione tydzień wcześniej).Było to ugs transwaginalne-
          okazało się że zarodek ma 7 mm,ale nie bije serduszkosad(((( Pierwsze usg lekarz
          wykonał przez powłoki brzuszne choć nie powinien(bo się spieszył!!!!!)zarodek
          miał wtedy 4 mm.Czyli od 1 do 2 usg urósł.Ciągle dręczy mnie pytanie:kiedy tak
          naprawdę przestało bić serduszko i czy jest jeszcze jakaś nadzieja?????? Ze
          skierowaniem trafiłam 17.03 na Żelazną i lekarz powiedział że 1 usg zostało
          wykonane nieprawidłową metodą.Zrobił usg raz jeszcze i powiedział abym zgłosiła
          się za tydzień, sprawdzi czy zarodek się rozwija czy stanęło na 7 mm i
          niebijącym serduszku. Dał 3% szansysad .Nawet nie wyobrażacie jak się boję!!!!
          Chcę już wiedzieć co mnie czeka. Nie liczę na cud....bo ich nie ma!!!!!!! Może
          któraś z Wam miała podobną sytuację-piszcie proszę
          Pozdrawiam
          Aga
          • dacra Re: Nie umiem 21.03.05, 17:42
            saga5 zajrzyj na priva
      • akala Re: Nie umiem 21.03.05, 18:16
        Mamaalki, jak ja Cie dobrze rozumiem...
        Wiadomo, chodzi o dziecko, ale tak naprawde chodzi o TO DZIECKO, to jedno, ktore
        bylo i nagle zniknelo, zanim zdazylysmy je przytulic. Ja wcale nie oczekuje, ze
        bedzie aniolkiem - to nie moja wersja (choc wielu dziewczynom to pomaga).
        Widzisz, ja wierze, ze moja dziewczynka wroci do mnie - ta duszyczka, ktorej nie
        udalo sie urodzic, bo cialko nie wytrzymalo infekcji, stresu... Ona czeka tam,
        gdzies, az bedziemy w stanie ja znow zaprosic i moze nastepnym razem sie uda.
        Moze bawia sie tam z Twoja Alicja, i usmiechaja sie do nas?
        Nad naszym stolem wisi obrazek, ktory kupilam nie wiedzac jeszcze ze jestem w
        ciazy - dziewczynka zbierajca do fartuszka spadajace gwiazdy. Przypomina nam o
        naszej nieobecnej przez chwile coreczce.
        Ktos pisal o swiecy, zaopalanej codziennie wieczorem dla Maluszka, ktora
        pokazuje droge z powrotem i rozjasnia ciemosci. Sprobuj, moze Tobie tez zrobi
        sie jasniej?

        Przytulam Cie mocno, choc z daleka. Bedzie jeszcze dobrze!
        Ala

Pełna wersja