Bliscy potrafią ranić najbardziej.

19.03.05, 23:04
Straciłam naszego Maluszka w 7-mym tyogodniu. Ktoś powiedziałby - jeszcze nie
zdążyłaś się przywiązać. Tylko Wy, tutaj wiecie, jak to bardzo boli. Nieważne,
czy to 7-my tydzień, 7-my miesiąc. Maluszek urodziłby się w maju. Teraz
czułabym, jak kopie i rośnie, może nawet, jak ma czkawkę. Żyję swoim życiem,
nie rozpamiętuję, ale pamiętam. I zawsze będę pamiętać. A tu okazuje się, że
najbliższa rodzina potrafi być kompletnie nieczuła i niedelikatna. Kiedy mama
dowiedziała się, że poroniłam, powiedziała:" Jednym się wszystko udaje, a
innym nic", ponieważ w tym czasie bratu urodziło się zdrowe dziecko. Ostatnio
odwiedziłam rodziców, był tam też brat. I wszyscy rozgadywali się o tym, jakie
jego dziecko słodkie i milutkie. Nikt nie pomyślał o moim Maluszku, o tym, że
takie tematy mogą być dla mnie bolesne. Po prostu pożegnałam się i poszłam.
Siostry dziecko zmarło 2 mies. po urodzeniu (w 6-tym miesiącu ciąży, 7 lat
temu). Mama odwiedza z siostrą jego grób. Mój Maluszek był za mały, żeby mieć
swój grób. Ja go noszę w swoim sercu.
Ściskam Was wszystkie, które straciłyście swoje Maleństwa.Wim, ile bólu
wypełnia Wasze serca. Życzę Wam więcej współczucia ze strony rodziny, niż ja
zaznałam.
P.S. Nie wiem, jak przeżyję 12 maja - dzień w którym moje dziecko przyszłoby
na świat.
    • agawa79 Re: Bliscy potrafią ranić najbardziej. 19.03.05, 23:20
      Niedźwiedziczko, bardzo Ci współczuję i przykro mi z powodu Twojej straty.
      Co do reakcji Twoich bliskich - wiesz, ja tak sobie myślę, że ktoś, kto nie
      przeżył straty tak malutkiego dziecka jak Twoje, nie wie, co się wtedy czuje -
      stąd te raniące Cię reakcje. W takiej sytuacji możesz im opowiedzieć o swoich
      odczuciach - albo po prostu przyzwyczaić się do tego, że te reakcje są inne niż
      byś oczekiwała. Wiesz, uodpornić się. Utwardzić. To trudne, ale pomaga. Wiem,
      bo przećwiczyłam na sobie.
      Rozumiem dobrze Twój strach przed datą, w której Maluch miał przyjść na świat -
      ja też bardzo obawiam się 24 sierpnia, nawet jeśli będę w ciąży z trzecim
      dzieckiem, to będzie mi trudno... Będę pamiętać o Tobie i Twoim Dziecku 12
      maja, obiecuję. Ja mojemu nienarodzonemu Tymkowi codzień powtarzam, że o nim
      pamiętam i że wiem, że jest gdzieś niedaleko. Trzymaj się ciepło.
      Aga
      • niedzwiedziczka Re: Bliscy potrafią ranić najbardziej. 20.03.05, 07:10
        Dzięki za dobre słowa, Aga. Ja też pomodlę się za Ciebie i Twoje Dziecko.
        A co do rodziny - oni pamietają o dziecku siostry, bo je widzieli. Mojego nikt
        nie widział. I jeszcze jeden żal - zero reakcji, czy wsparcia ze strony siostry,
        a ona najlepiej wie, jak boli strata dziecka, bo sama to przeżyła. A
        wystarczyłoby jedno słowo... Jej stratę przeżywałam razem z nią. Nie wiedziałam
        wtedy, że to aż tak boli. Wiedziałam, że ona cierpi. Więc po prostu byłam z nią.
        Ale to nic. Mam wspaniałego męża, który potrafi przytulić, kiedy widzi, że jakiś
        film, czy zdarzenie przypomina mi o naszym Maluszku. Nie musi nic mówić.
        Wiem, że wiele z Was cierpi teraz bardziej niż ja, bo rany są zbyt świeże.
        Obiecuję, że w te Święta będę o Was pamiętała. W końcu to są Święta
        Zmartwychwstania i dzięki nim możemy wierzyć, że kiedyś spotkamy nasze Dzieci,
        Tam gdzie nikt nie musi cierpieć, a cierpienie i wielka miłość, jaką mamy dla
        naszych Iskierek jest szczególnie wynagradzane. Przytulam Was mocno.
        Ula
        • wuch Re: Bliscy potrafią ranić najbardziej. 20.03.05, 10:17
          Ulu,

          Chyba wiem, o czym piszesz, bo mi tez najtrudniej porozumiec sie z Mama i
          Siostra, jesli idzie o moje poronienia. Sciana niezrozumienia - przesadzasz, nie
          ty jedna, co najwyzej pojawiaja sie pytania o leczenie, o to, co czuje - nigdy.

          Moze sprobuj porozmawiac z siostra. Powiedz jej, ze Twoje dzieciatko nie ma
          grobu i spytaj, czy mozesz stawiac znicz dla swojego maluszka na grobie jej
          dziecka. Powiedz, ze modlac sie za swoje, zawsze pamietasz i o jej, ktore zbyt
          szybko odeszlo. Jesli siostra sie zgodzi, to mozesz jeszcze poprosic o
          umieszczenie metalowej tabliczki na plycie grobu z data smierci Twojego dziecka.
          Moze to byc znak dla Twojej rodziny, ze pamiec o tym dziecku jest dla Ciebie
          wazna. Moze to tylko teoretyczne rady, bo moze znajac ogolna sytuacje, postawe
          siostry, nawet nie sprobujesz... ale mysle, ze warto rozmawiac zawsze. Ja co
          rusz probuje i co rusz obrywam, ale wierze, ze kiedys sie to zmieni.

          Rok temu, przed Świetami Wielkiej Nocy, w 8tc stracilam coreczke. Wiem, jakie
          trudne moga byc wtedy Swieta... Zycze Ci tej nadziei, ktora one niosa.

          Monika - wuchowa

    • olab1 Re: Bliscy potrafią ranić najbardziej. 20.03.05, 07:55
      Dużo sił Ci życzę. Pamiętam, kiedy ja sama przechodziłam ten koszmar (dwa razy)
      też czekałam na jakieś sensowne pocieszenie - niestety nikt mi go nie dał.
      Najbliżsi nie wiedzieli, co to znaczy, mówili - jeszcze będziesz miała dziecko,
      jesteś młoda, nie ty pierwsza. Robili co umieli - nie wiedząc nawewt że to
      właśnie takie słowa ranią najbardziej.
      Wiesz, kiedy ledwie co wróciłam do domu ze szpitala, kilka lat temu, zadwoniła
      do mnie koleżanka, bardzo mi bliska, z waidomością, że właśnie urodziła synka.
      JA miałam podobny termin rozwiązania pierwszej ciązy. Powrót ze szpitala to
      wynik poronienia już drugiej. Nie przyjęłam tego telefonu, wysłałąm tylko sms z
      gratualcjami. Nie umiałabym mówić... I wiesz, minęło kilkanaście miesięcy, zanim
      się wreszcie spotkałyśmy - okazają były narodziny mojej córeczki. Dokłdnie wiem,
      co to znaczy ból po stracie. Teraz jest o tyle lepiej, że jest to forum, gdzie
      można spotkać podobne sytuacje, ludzi, którzy czują to samo i to samo
      przeżywaja. Teraz już tak, ja żałuję, że nie było go wtedy, kiedy ja przeżywałam
      ten koszmar. Bo to koszmar, poronienie to piekło na ziemi...
      Cieszę się, że została Ci wiara w Boga, nie każdemu się udaje zrozumieć i
      pozostać przy Nim. Ja szukam, wciąż szukam odpowiedzi, po co było mi to dane, to
      cierpienie. Teraz jestem już mamą, szczęśliwą mamą. Tobie życzę tego samego.
      Zobaczysz, przetrwasz i znajdziesz spełnienie w macieżyństwie.
      Wszystkiego dobrego
      Ola
      • niedzwiedziczka Re: Bliscy potrafią ranić najbardziej. 20.03.05, 08:55
        Dziękuję za Twojego maila. Mamą, na szczęście, już jestem - mam 5-letnią córkę.
        Są czasami ludzie, którzy potrafią uszanować uczucia innych - moja kuzynka -
        przyjaciółka powiedziała mi, że jest w ciąży i przepraszała, że cieszy się z
        tego dziecka, bo wie, co ja przeżyłam. Wiem, że czekała na to dziecko kilka lat,
        a jednak umiała być delikatna. Kazałam jej się pilnować i dbać o siebie. Niech i
        ona doświadczy szczęścia, którego ja doświadczyłam przy pierwszym dziecku.
        I masz rację - najbardziej bolą słowa - będzie dobrze, jesteś młoda, jeszcze
        będziesz mieć dziecko. To tak, jakby po śmierci męża ktoś Ci mówił - będzie
        dobrze - znajdziesz następnego.
        To forum, to najlepsza rzecz, jaka może się przytrafić w takim nieszczęściu,
        jakim jest poronienie. Nikt tak nie rozumie drugiej kobiety, jak kobieta, która
        wie, co to za ból stracić dziecko.
        Życzę Ci, Olu, dużo siły. I jeszcze raz dziękuję za dobre słowa smile
    • mama.mimi Re: Bliscy potrafią ranić najbardziej. 20.03.05, 10:01
      Niestety każda z nas ma "przyjemność" spotkania takiej osoby, rozmowy z kimś
      kto nie potrafi się zachować. A z rodziną niestety najlepiej wychodzi się na
      zdjęciu.
      Ja zawsze byłam na bakier z moją rodzinką. Żeby ich ukarać za wszelkie
      wcześniejsze plotki, pomówienia, zazdrość z powodu pieniędzy które ja niby mam
      a oni nie, nie wiedzą teraz o mnie nic, wiedzą tylko że 3 tygodnie temu
      urodziłam w 6ym miesiącu i nie udało się. Koniec, nie dam co poniektórym
      satysfakcji i nie pokażę bólu jaki czuję. Może to okrutne co piszę ale narazie
      nie umiem tego zmienić.
      Ostatniuo spotkałam znajomą, pyta jak się czuję i zadaje mi pytanie, co będzie
      chłopak czy dziewczynka, a ja że nic nie będzie, nie udało się, po czym dodała
      że jej znajoma też jest wciąży. Baaardzo śmieszne!!!Jakie też???

      Trudno powiedzieć, jak my zachowałybyśmy się gdybyśmy tego wszystkiego nie
      przeżyły? Może podobnie.

      Mojej koleżance mama umarła na raka, cierpiała a ja męczyłam się długo i nie
      wiedziałam jak mama się zachować.
      Trzymaj się ciepło. Zapalę lampkę za Twoje maleństwo, jak będę u swojego
      Szymonka na grobie.
      pa
      Monika
    • martka24 Re: Bliscy potrafią ranić najbardziej. 20.03.05, 10:42
      ja przezylam dzien w ktorym mialo sie urodzic moje malenstwo tylko dlatego ze
      bylam znowu w ciazy. Inaczej sobie nie wyobrazam.
      Pozdrawiam Cie mocno.
      martka i synus
    • olab1 Re: Bliscy potrafią ranić najbardziej. 20.03.05, 13:28
      Jeszcze mi sie przypomniało, choć może nie chciałam o tym pisać wcześniej. Po
      drugim poronieniu, może miesiąc po poszlismy do córki brata na urodzinki - tak
      przecież wypadało. A tam cacy, ochy i achy nad małą, ja zapłakana nie wiedziałam
      czy siedzieć czy uciekać, a moja kochana (naprawdę) ciocia do mnie - a ty co
      takz zapłakana siedzisz?
      Cóż, ludzie nie wiedzą co mówić i kiedy mówić. Juz potem nigdy więcej nie
      wracałyśmy do tego zdarzenia. Wtedy chciałam się zapaćś pod ziemię, umrzeć.
      Jakaż byłam wtedy dla siebie niewiele warta...
      To było dawno, chyba ze 4 lata temu, ale słowa brzmią mi w uszach do dziś.
    • lomre Re: Bliscy potrafią ranić najbardziej. 20.03.05, 19:00
      Wiem jak to boli. Ja poroniłam w 8 tyg. i też słyszałam te same teksty. Minęło
      już 8 miesięcy od tego czasu. Przeżyłam dzień, w którym dziecko przyszłoby na
      świat. Dwie moje bliskie koleżanki w tym samym czasie urodziły swoje dzieci - a
      ja nie chadzam ich oglądać. Myślę, że tylko Ci którzy zetknęli się bliżej z tym
      problemem potrafią nas zrozumieć. Czekam na swoje maleństwo i ciągle mam
      nadzieję, że mnie znajdzie.
    • wlgs Re: Bliscy potrafią ranić najbardziej. 21.03.05, 11:58
      Ja straciłam swoje Maleństwo w 11 tc, kiedy już zaczynałam się cieszyć, że
      minęło najgorsze niebezpieczeństwo... Świat rozpadł mi się na kawałki. Kiedy
      przyjechała do szpitala moja mama, tak wpłynęła na moje i tak fatalne
      samopoczucie, że pielęgniarka zaproponowała mi po cichu, że ją wyprosi, jeśli
      ja nie mam na to siły, a kobieta leżąca ze mną na sali zwróciła jej w końcu
      uwagę...
      A w dniu, na który miałam termin rozwiązania, koleżanka zza biurka pochwaliła
      mi się, ze jest w ciąży. Akurat tego wlaśnie dnia! Siedziałam przed komputerem
      i udawałam, że oczy mi łzawią od monitora. Mimo wszystko nie chciałam psuć jej
      radości, ale czułam potworną pustkę i ból nie do zniesienia.
      Bardzo żałuję, że nie znałam wtedy tego forum, było mi bardzo potrzebne.
      Na szczęście całkowite oparcie miałam w mężu i jakoś razem przetrwaliśmy ten
      straszny okres.
      Minęło dwa lata i jestem mamą, ale moje pierwsze dziecko wspominam bardzo
      często. Także tamte trudne chwile dużo dla mnie znaczą i tym bardziej doceniam
      cud macierzyństwa.
      Życzę Wam siły, wsparcia ze strony bliskich i wiary, że będzie lepiej.
      Pozdrawiam cieplutko!
Pełna wersja