smutno:(

11.05.05, 19:50
Dziewczyny strasznie mi smutno!jestem 2 miesiace po poronieniu i jest tak
jakby nic sie nie stalo!maz ani mnie nie przytulił,jak to wszyscy
stwierdzili,tak mialo byc.Nie moge o tym nawet wspominac,bo zaraz jest
cisza,i slysze,ze nie mam co rozpamiętliwiać.Kurcze tak mi zle,Teraz w domu
smutno ,zle miedzy Nami,zero przytulania,seksu..Pozdrawiam
    • littleblack Re: smutno:( 11.05.05, 21:51
      Ja Cię bardzo mocno przytulam.
    • niunia771 Re: smutno:( 11.05.05, 23:09
      Wiem, że łatwo dawać rady... Ale może powiedz wprost co czujesz? Bez
      ceregieli.. Spróbuj się przemóc (wiem, że to trudne) ale spróbuj... Powiedz po
      prostu, że dla Ciebie to nie był jakis tam niebyt w Twoim brzuchu, tylko Twoje
      dziecko....Może on mysli, że jeśli traktuje to jako rzecz której nie było nie
      sprawia Ci bólu.. Może mysli, że TY wolisz nie rozmawiac o tym..Okazuje się, że
      to kobiety sdą silniejsze, więc może to Ty pomóż jemu??
      Trudne to..
      Wiem..
    • madziczek79 Re: smutno:( 12.05.05, 20:58
      agula doskonale cię rozumiem.Ja poroniłam ponad miesiąc temu 6 tyg.ciążę i
      widziałam jak mój mąż płakał na korytarzu w szpitalu.Po powrocie do domu
      zachowywał sie jakby nigdy nic się nie stało.Po kilku dniach w końcu rozpetała
      się burza bo wykrzyczałam mu w twarz że to było nasze dziecko a on mi na to-dla
      mnie to nie było dziecko,tylko kropeczka która nie chciała siedziec w twoim
      domku.Byłam zszokowana.Jak sie później okazało on to też bardzo przeżywał tylko
      chciał zachowywać się normalnie bo myslał że mi pomoże własnie taką
      postawą.Każdy mężxczyzna tak się bedzie zachowywał.Porozmawiaj z nim bo na
      pewno go to tak samo boli jak ciebie,nie da się żyć dalej razem jak sobie tego
      nie wyjaśnicie.Mój mąż nadal zachowuje się jakby nigdy nic ale widze po jego
      oczach że pamięta...
      przytulam cię ciepło
      • misia_7 Re: smutno:( 13.05.05, 18:39
        Mialam tak samo jak Ty ;-(
        do tego wkurza mnie mama, bo mowi, że mam sie nie cackać itd. A to bylo
        dopiero w kwietniu...
        • agula01 Re: smutno:( 13.05.05, 19:23
          to jest straszne,ze wszyscy maja to w d....,ale czasami bym chciała,zeby mnie
          ktoś przytulił pocieszył-chociaz na minutke!czasami myśle o roztaniu z męzem,po
          co mam byc z kims takim zimnym jak"lod",ale ciężko...caluje was mocno
          • misia_7 Re: smutno:( 13.05.05, 20:21
            U mnie "super" weekend sie zapowiada, bo mąż w delegacji. jest tak zajęty, że
            nawet nie dzwoni. A ja siedze sama jak palec i sie dołuję.
            Ja Cię przytulam smile
            • agula01 Re: smutno:( 13.05.05, 23:17
              ja mam tak samo Misiusmile,skąd jestes??może nie daleko mnie mieszkasz,mozna wyjsc
              na jakas kaweŚCISKAM cIĘ MOCNO
              • misia_7 Re: smutno:( 14.05.05, 14:04
                jestem z Gdańska. Jak się czujesz? mam nadzieje, że lepiej. Mój men wraca jutro
                z delegacji i idziemy na imieniny do cioci sie najeść. buźka
    • fanta-girl Re: smutno:( 14.05.05, 12:02
      wiesz oni chyba tak maja, ze udaja twardzieli.
      Jako,ze my sie rozklejamy, to oni zakladaja, ze musza byc silni.

      Moj plakal i caly czas sie rozkleja jak musi komus o tym powiedziec (byly 3
      miesiace i duzo osob wiedzialo i caly czas zdarzaja sie Ci ktorz nie wiedza -
      plotka poszla latwo i szeroko, ale nikt nie odkrecil)

      Wracajac do facetow: to nie znaczy ze nas nie kochaja,oni po prostu mysla ze w
      ten sposob moga nam pomoc.
      • agula01 Re: smutno:( 14.05.05, 19:24
        szkoda,ze az z tak dalekasmile.Ja jestem zw ślaska i to kawał drogismile.Zycze miłych
        chwil z mężem i oczywiście z ciachamismile.Mysle,ze sie spotkamy jeszcze na forum
        ciążasmile
        • misia_7 Re: smutno:( 14.05.05, 20:25
          A skąd ze ślaska? moj M. jest wlasnie w delegacji na śląsku, 1 dzien w
          Gliwicach, drugi we Wroclawiu. Kurcze, zanim dotre do tego forum "ciąża", to
          chyba jeszzce troche minie czasu... oby jak najpredzej wink kiedy zaczynasz
          kolejne starania?
          • agula01 Re: smutno:( 14.05.05, 23:59
            właśnie jestem z Gliwicsmile.Ojej kolejne starania?chyba nie predko,poprostu sie
            boje,moze w następnym roku??jak sie przekonam do meżasmile.W jakim jestes wieku??smile
            • misia_7 Re: smutno:( 15.05.05, 11:25
              Mam 25 lat ,a Ty? mąż juz wrócił rano, ale już sie pokłóciliśmy. Ale chyba sie
              pogodzimy wink My chcemy sie starać za kilka miesięcy
              • agula01 Re: smutno:( 15.05.05, 18:11
                witam Ciesmileja mam prawie 30sad.Stara ze mnie baba,wiem..my teraz sie ciagle
                klocimy,nie wiem czy jest jeden dzien bez awantursad.Jeden na drugiego zle
                patrzy.Takie ładne słoneczko wychodzi, a mi się nic a nic nie chce!Tylko bym
                spała i spała...kurcze,to chyba jakas depresja...
                • misia_7 Re: smutno:( 15.05.05, 22:06
                  e tam, wcale nie jesteś stara. wink a propos depresji, wlasnie moj M. mi dziś
                  powiedzial, że ma depresje. poza tym obniżyli mu pensje o 40 % i to mnie
                  dobiło. Kurcze, żeby mi sie coś chciało, mam tyle egzaminów, na jutro jedną
                  prace do napisania, a zmuszam sie do wszystkiego. Aha, u was jest słoneczko,
                  a u nas d... blada i deszcz leje, zimnica, do psa z takim majem. wlasnie
                  włączylam kaloryfer, bo jest 6 stopni chyba.
                  • agula01 Re: smutno:( 16.05.05, 10:26
                    witaj Misiusmileco z tego ,ze swieci słone,jak w sercu deszcz pada!no to
                    faktycznie sie wszystko teraz na Ciebie wali,ale czasami tak jest,a potem
                    nastepuje po kryzysie lepiej!ja sie tak pocieszam!a co studiujesz??nie dziwie
                    sie ,ze nie mozesz mysli znależć!apropo mamy,mi mowiła tak samo!mo że One chcą
                    dobrze??
                    • misia_7 Re: smutno:( 17.05.05, 23:22
                      Oj, znowu smutno... ale jak was mam, to mi lepiej wink dzięki dziewczyny.
                      Jak zdam egzaminy to się odezwę po jak na razie po uszy jestem zakopana w
                      literaturze. Agula, jestem filologiem wink
    • lomre Re: smutno:( 16.05.05, 18:57
      U mnie minął prawie miesiąc zanim porozmawiałam z mężem. Starałm siętrzymać,
      płakałm po nocach, byłam już bliskostwierdzeń, że dalsze życie nie ma celu.
      Mieliśmy jechać na wcześniej planowaną wycieczkę, mąż siępakował, ja płakałam.
      Gdy koło północy nadal się na pakowałam to zapytał na co czekam i wtedy
      wysypałam mu lawinę. przegadaliśmy prawie do rana i pojechaliśmy razem.
      On nie umiął siew tym znaleźć, nie wiedział, że starczy przytulenie, ciepłe
      słowo, że nie potrzebuję diagnozy albo innych działań. on chyba nie czuł
      jeszcze tego dziecka - facet tego nie potrafi.
      Od tego czasu minął prawoie rok. Nadal płaczę przez parę nocy zanim mąż
      zorientuje sie że coś nie gra.
      Schowaj ambicję i pretensje za szafę i spróbuj porozmawiać. Sama nie dasz rady.
      Bardzo cię pozdrawiam, przytulam na odległość i płaczę dziś z tobą, bo mam doła.
      • agula01 Re: smutno:( 16.05.05, 19:28
        wiecie co ?,to jest taka straszna bezsilność ,chciałoby się ,zeby każdy sie z
        Toba smucił,a to przecież egoistyczne i niemożliwe,życie musi sie toczyć
        dalej.Fajnie ,ze to forum jest,przynajmniej ,można z kimś pogadac ,wyżalić
        się ,a inni Cie zrozumieja!Jeśli chodzi o mężą to chyba straciłam już
        nadzieje,miał troche czasu ,żeby to przemyślec i przytulic..nie wierze,ze to
        przezywał,bo wydaje mi się , że to widać po człowieku,że myśli o
        tym...chciałabym chociąz raz zobaczyć smutego w jego oczach ,a nie
        zobaczyłam..bo tu nie chodzi o łzy..ściskam Was mocno!!.
        • danade Re: smutno:( 16.05.05, 19:48
          witaj
          nie znam Twojego męża i masz rację, że nie chodzi o łzy. Ale pozwól sobie coś
          opowiedzieć...trochę przydługie.
          Mieszkałam w liceum z babcią i dziadkiem. Najpierw było ok, ale kiedy już
          popoznawałam ludzi i zachciało mi się imprez, problem się zrobił bo dziadek
          twardo mówił "nie". Mama mi pozwalała oczywiście, właściwie prosiła tylko, żebym
          wracała punktualnie i raczej dzienną komunikacją, bo też uważała, że dziadkowi
          trochę odbija z tymi zagrożeniami na mnie czyhającymi. I jakoś tak po prawie 3
          latach mieszkania z nimi pożaliłam się mamie, że mam dość zawracania mi głowy
          dziadkową troską, bo to nie o to chodzi, ten stary ponurak mnie nie lubi i to
          wcale nie tak, że on się o mnie martwi tylko jest stara zrzęda i tyle... I mama
          zwróciła mi uwagę na coś banalnego: że jak tam zamieszkałam, to dziadkowie jedli
          kiełbasy, salcesony itp., a jak zauważyła, teraz w lodówce szynki i polędwice.
          Spytała babci zdaje się, czy to dziadkowi się tak gust zmienił (on robił zakupy)
          i okazało się, że to ja kiedyś powidziałam, że najbardziej to lubię jakąś tam
          drobiową szynkę... Przy jakimś rozpakowywaniu zakupów trochę później
          podziękowałam dziadkowi za tę nieszczęsną szynkę... a on się tak rozpromienił,
          że go doceniłam! Nie umiał inaczej powiedzieć, że dba o mnie, tylko tym
          paranoicznym strachem i tą szynką pod mój gust kupowaną... Dziadek nie żyje już,
          a w pamięci mam go tego uśmiechniętego, choć 99% czasu siedział skrzywiony smile
          Pewnie, że mąż to nie dziadek i znacie się trochę lepiej. Może jednak Twój mąż
          jest w pewien sposób nienauczony okazywać tej konkretnej emocji, którą
          chciałabyś zobaczyć...
          I jeszcze coś. Mój mąż przyznał, że nie przeżywa już mojego poronienia, już po
          jakichś 2 tygodniach niemal zapomniał. Teraz boli go tylko mój ból, a nie będzie
          udawał smutku, którego nie czuje; czasem jest też tym zmęczony, bo nie rozumie
          (i uważam, że ma do tego prawo!). Ale musiałam go spytać, żeby się tego
          dowiedzieć - i pomogło mi to.
          Pozdrawiam
          • agula01 Re: smutno:( 16.05.05, 22:13
            Dzięki bardzosmile,musze to wszystko przemyśleć raz jeszcze..ale czasu musi troche
            upłynac!ps.a tak na marginesie to kochanego miałas dziadkasmile.POZDRAWIAM
        • agula01 Re: smutno:( 18.05.05, 10:48
          Jak Ci misiu poszły egzaminy??co to jest Lomra...smile,cos nie zakumałamsmile
          • misia_7 Re: smutno:( 18.05.05, 17:51
            Lomre to też dziewczyna z tego wątku wink
            Egzamin pierwszy mam pojutrze, ale stresa mam ogromnego. Wpadłam tu tylko na
            chwile, by zobaczyć co u was wink buźka
      • misia_7 Re: smutno:( 17.05.05, 23:30
        mam tak samo jak Ty, Lomre.... Kurcze, dziewczyny, my naprawde jesteśmy do
        siebie podobne ! wink
      • agula01 Re: smutno:( 18.05.05, 10:50
        już zrozumiałam!!smilenie mysle,przez to wszystko...
        • misia_7 Re: smutno:( 18.05.05, 17:54
          no, na górze już napisałam wink odezwę się jak zdam/ lub nie zdam...
    • sylwia.n Re: smutno:( 16.05.05, 22:36
      Mnie tez jest smutno po mojej stracie, ale trzymaj sie cieplutko.
      W koncu musi zaswiecic slonce...

      pozdrawiam mocno Sylwia
Inne wątki na temat:
Pełna wersja