wandana
07.07.05, 14:23
Miesiąc temu straciłam moje maleństwo. A teraz przeglądam forum i mam coraz
więcej wątpliwości, obaw co do diagnozy. Czytam o blędach, pomyłkach, cudach.
W 10 tc (dokładnie 9t5d) zauważyłam maleńkie brązowe, takie fusowate
plamienie. Pobiegłam do szpitala, przyjęto mnie na oddział i tam oczywiście
badanie, które potwierdziło wielkość macicy odpowiadającą wiekowi ciąży.
Później usg, które wykonano na dobrej klasy sprzęcie - przy badaniu było
dwóch lekarzy (ordynator oddziału, mój gin i stazystka). Badanie usg
prowadził ordynator, po jego diagnozie (ciąża obumarła) dla pewności oglądał
to tez mój gin. Wszyscy troje potwierdzili, że nie ma żadnych wątplwiości -
serduszko nie bije. Na drugi dzień był zabieg. Dodam, że w 7t1d było już
widoczne tętno dziecka. Coraz częściej mysle, czy nie powinnam była wymusic
powtórki usg za dzień, dwa albo na innym sprzęcie. Czy mogli się mylic?
Pewnie nigdy nie znajde odpowiedzi i czasu nie cofne, ale może na przyszłośc
będę bardziej nieufna.