wuch
29.07.05, 13:39
Kopiuję poniżej watek z forum na www.poronienie.pl zalozony przez Zanete
(Emily_r).
Witam Wszystkich!
Jesteśmy na ostatnim etapie ustaleń, które pozwolą nam zarejestrować
Stowarzyszenie Rodziców po Poronieniu. Wszystkich, którzy chcieliby do niego
przystąpić prosimy o pilny kontakt przez adres:
poczta@poronienie.pl
lub
emily_r@op.pl
W wiadomości zwrotnej prześlemy propozycję statutu i innych dokumentów.
Potrzebujemy osób, które chciałyby - tak, jak my - coś zdziałać, zmienić
sytuację rodziców po poronieniu, uwrażliwić ludzi, pomoc osiagnąć porozumienie
między tymi, którzy przeżyli stratę, i tymi, którzy poronienia nie
doświadczyli lub inaczej je postrzegają. Ale potrzebujemy także tych, którzy
chcą wspierać naszą działalność mniej aktywnie.
Czas nagli, dlatego bardzo prosimy o jak najszybszy kontakt pod podanymi wyżej
adresami mailowymi.
Serdecznie pozdrawiam,
Żaneta
----------------------------
Dlaczego stowarzyszenie? Coraz wiecej dzialan, ktore chcialybysmy podjac
upadaja ze wzgledu na to, ze ta nasza nieformalna grupa kobiet, ktore "chca
cos zrobic", nie ma osobowosci prawnej. Trudno sie podpisywac "kobiety, ktore
przeszly poronienie i ktore chca pomoc innym"

.
Dziewczyny, nie bojcie sie zaangazowac. Nie bojcie sie nawet tego drobnego
gestu poparcia, jak zapisanie sie do stowarzyszenia. "Obowiazki" sa naprawde
niewielkie. Kazda z nas robi tyle, ile w danym momencie moze zrobic. Jesli
ktos, ze wzgledu na inne obowiazki chce wziac "urlop", to spokojnie go
"dostaje" (czasami trzeba prace obronic, wyjechac na dluzej do pracy... itd.)
Jedna z rzeczy, ktore juz udalo sie zrobic to uruchomienie strony
www.poronienie.pl. Chcialysmy w jednym miejscu zgromadzic jak najwiecej
roznych informacji dot. poronienia. Znalazlyscie tam cos, co Wam pomoglo...?
Strona to nie wszystko, ale potrzeba Waszej pomocy, zeby moc dalej dzialac.
Marzy mi sie... szpital, gdzie bedzie zawsze psycholog, gdzie kobieta po
poronieniu nie bedzie musiala patrzec na kobiety w ciazy czy szczesliwe mamy
karmiace dzieci... gdzie lekarz bedzie oparciem... zeby juz nikt nie musial
sie dopisywac do watku "slowa, ktore nigdy nie powinny pasc"... marzy mi sie,
ze gdy kobieta roni, to w szpitalu dostaje ulotke ze slowami wsparcia, otuchy,
zeby nie czula sie zostawiona zupelnie sama z doswiadczeniem straty... z lista
miejsc, gdzie mozna znalezc pomoc... marzy mi sie spoleczenstwo, ktore bedzie
wiedzialo, jak sie zachowac... marzy mi sie, zeby zaden z rodzicow nie musial
juz "walczyc" ze szpitalem o pochowek wlasnego dziecka...
To sa male-duze rzeczy, ktore mozna zmienic w otaczajacej nas
rzeczywistosci... ale to my musimy dotrzec do tych, od ktorych oczekujemy zmian.
Monika (wuchowa)