5 m-cy temu moje dziecko umarło:(

18.09.05, 11:47
18 kwiecień-to był termin porodu i paradoksalnie ostatni dzeń mojego
szczęścia.Oliwka kopała jak zawsze bardzo mocno.Rozmawiałam z nią,również jak
zawsze.Mówiłam,że nie możemy się jej doczekać.Wieczorem pojechałam do lekarza
(niestety tylko) po przedłużenie zwolnenia.Tam w poczeklni kopnęła mnie
naprawdę BARDZO mocno.To był ostatni ruch jaki pamiętam.Potem się uspokoiła
ale żyła-wiem to.Wieczorem miałam skurcze więc ruchów nie czułam.Umarła w
nocy z 18 na 19 kwietnia.moje serce dziś pęka z bólu.
Dzisiaj też dostałam @ po której mogłąbym się starać o ciążę.Mogłabym ale nie
moge bo tydzień temu wykryto u mnie cytomegalię.Czy życie nie jest okrutne?
Ciągle cos zabiera a nic nie daje.

Karina
Oliwka(40tc)ur.-zm.20.04.2005
Aniołek(5tc)03.07.2005
    • matylda.fm Re: 5 m-cy temu moje dziecko umarło:( 18.09.05, 11:56
      strasznie że takie rzeczy się zdarzają. Bardzo Ci współczujęsad
      mam nadzieje że nastepne przeciwcała będą już niższe i że za chwilkę zaczniesz
      się starac o dzidzię. Tym razem MUSI się udać
      mocno przytulam
      • karina66 Re: 5 m-cy temu moje dziecko umarło:( 18.09.05, 12:11
        Ja Ciebie też i życzę owocnych starań(jeśli dobrze pamiętam)smile))

        Karina
    • oleczka79 Re: 5 m-cy temu moje dziecko umarło:( 18.09.05, 22:57
      .... serca spada, z dużej wysokości, uderza o twardą posadzkę, rozbija się na
      małe kawałki, najdrobniejsze, boli, tak bardzo boli, już myślisz że umierasz,
      jest ciężko, jak można posklejać te drobne kawałki, jak znaleźć je wszystkie i
      zlepić znowu w serce, jak ... jak zacząć od nowa, cieszyć się, marzyć...
      a jednak można, jednak mamy siłę, same nie wiemy ja to się dzieje, Karinko
      zobaczysz wyjdzie znowu słońce,pozbierasz wszystkie kawałki w jedno mocne i
      pełne serce, które zacznie bić jeszcze silniej i prawdziwiej niż poprzednio,
      dasz radę, teraz potrzebny jest czas, czas ,czas
      jestem z Tobą i wierzę że i nam się uda być kochanymi Mamami, wierzę mocno
      wysyłam Ci mojego Anioła, niech ulży Ci w smutku, bądź silna
      • karina66 Re: 5 m-cy temu moje dziecko umarło:( 19.09.05, 10:12
        Jesteś kochana Oleczko.Dziękuję za Twoje piękne słowa.Wiem,że podobno każde
        cierpienie ma swój sens.My go jeszcze nie znamy ale nasze Aniołki napewno
        tak.Zresztą nie mamy innego wyjścia.Nusimy zyć dalej.Cuda też podobno się
        zdażają.Może i mnie jakiś się kiedyś zdaży.

        Karina
    • marsjanka25 Re: 5 m-cy temu moje dziecko umarło:( 19.09.05, 10:23
      Witaj Karina!Teraz mi głupio ponieważ tu Ty mnie pocieszałaś ale okazuje się że
      Ty przeżyłaś wiekszą tragedię.Naprawdę Ci współczuje.Myślę że nieważne w którym
      miesiącu się poroni,gdyż waga tutaj o niczym nie świadczy ale wiem ze bardziej
      boli gdy się to stanie tak jak w Twoim przypadku.Ja poroniłam 2 razy w 3
      miesiącu więc ruchów nie czułam.Ale mam już 3 letnią córeczkę więc wiem co to
      znaczy jak dzidzia kopnie dość mocno.Mi było ciężko a co dopiero Tobie.Życzę Ci
      abyś doczekała się i to w najbliższym czasie takich mocnych kopniaków że
      zapomnisz co smutne było.Jesteśmy w tej samej sytuacji poniewaz jak pamietasz u
      mnie tez wykryto cytomegalie.Razem nam bedzie razniej.Głowa do góry!!Trzymaj
      się.
      • karina66 Re: 5 m-cy temu moje dziecko umarło:( 19.09.05, 10:46
        Pamiętam,że razem wlczymy z cyto.Ja łykam codziennie witaminy i wyciąg z wątrby
        rekina(maksymlną dawkę).Staram się też nie denerwować bo stres najbardziej
        obniża odporność jednak są chwile kiedy brakuje sensu w życiu i wtedy trudno
        jest nie popaść w rozpacz.I niech żadnej z Was nie będzie głupio.Każda z nas
        przeżyła dramat.

        Sciskam Cię mocno

        Karina
    • agatha_mama Re: 5 m-cy temu moje dziecko umarło:( 20.09.05, 21:57
      Weszłam tu na to forum.....bo...mija rok jak się tu znalazłam, walczyłam
      wówczas o życie mojego nienarodzonego synka....pisałam w przerwach
      szpitalnych...modliłam się każdego dnia, by żył....udało nam się ....mam
      ślicznego synka Kubusia....wówczas naprawdę bardzo się bałam, mówiłam
      wszystkim, że nie przeżyje jeśli on umrze, że umrę razem z nim......dlatego jak
      czytam o Waszych tragediach to płaczę razem z Wami, ściska mnie w sercu bardzo,
      tak bardzo Wam współczuję, nie potrafię znaleźć słów, aby powiedzieć jak
      strasznie jest mi przykro i jakie dzielne jesteście..........z całego serca
      życzymy Wam z Kubusiem aby spełniły się Wasze marzenia!!!!!!!!!!!!!!!!
    • dorota53 Re: 5 m-cy temu moje dziecko umarło:( 21.09.05, 13:51
      Wiele miesiecy balam sie zagladac do tego watku, balam sie ze los sie
      powtorzy.Choc nadal nie moge byc pewna...Karina az lzy mi naplywaja jak czytam
      co tobie sie przytrafilo. I jestem pelna podziwu ze jestes tu z tymi ktorzy
      potrzebuja twoich slow, optymizmu ze sie uda. Jesli nie sprawia ci bolu pisanie
      i wspomnienia to czy podzielisz sie dlaczego tak sie stalo? Co bylo przyczyna?
      Jesli wspominia zbyt bola, nie odpowiadaj, rozumiem.
      • karina66 Re: 5 m-cy temu moje dziecko umarło:( 21.09.05, 15:01
        Wspomnienia zawsze bolą ale bardziej boli ukrywanie łez.Tu nie muszę tego robić
        i bardzo mi to pomaga.Niestety nie wiadomo co było przyczyną smierci mojego
        Słoneczka.Była sekcja i nic nie znaleiono.Była zdrowa,nie była owinięta
        pępowiną,nie miała żadnych wad genetycznych,łożysko też było w porządku,zespól
        antyfosfolipnowy wykluczony.Powiedziano mi,ze czasem tak się zdarza( raz na
        3000 porodów).Jednak uświadomino mnie ,że przyczyna była tylko medycyna nie
        jest jeszcze na tyle mądra ,żeby ją znaleść.Powiedziano też,że następna ciąża
        będzie ciążą najwyższego ryzyka i zakonczona będzie najpóźniej w 38 tyg przez
        cc.No i od 25 tyg.stałe monitorowanie pracy serca dziecka(pewnie sobie polezę w
        szpitalu)
        Badania w ciąży robiłam regularnie.Moj lekarz zlecał mi nawet te mało popularne
        ale ważne.Ostatnie 5 tyg.byłam już pod kontrolą punktu konsultacyjnego w
        szpitalu( Oliwka była trochę mała ale w normie).Sprawdzano jak rośnie.Co
        tydzień robiono mi ktg i usg.Wsystko było cudownie.Kopała aż lekarze się
        dziwili.Całą ciąże dbałam o siebie jak naprawdę mało która kobieta.Zanim coś
        zjadłam czy wypiłam myślałam czy to może jej nie zaszkodzi.

        Myślę,że ona wiedziała,że od nas tak szybko odejdzie i dlatego kopała tak
        mocno.W wannie aż sę fale robiły tak mi brzuch się ruszał.Czasem nawet tak
        mocno wypinała piąstkę,że mogłam policzyć każdą kosteczkę w zaciśniętej
        piąstce.Odeszła w nocy.Poprostu usnęła-tak też wyglądała.

        Ja wierzę,że ona miała jakis cel.Że żyła te 9 (równo)miesięcy po cos.I chyba
        nawet wiem.W lipcu 2004 był mój slub.W ramach podrózy poślubnej chcieliśmy
        jechać do Tajlandii.W grudniu bo wtedy najlepsza pogoda.Gdy miesiąc po slubie
        dowiedzieliśmy sie o ciąży zrezygnowaliśmy.Potem na tajlandię udzerzyło
        tsunami.Właśnie w okresie kiedy my mieliśmy tam być.Wierzę,że to był jej cel.

        Potem był następny cios.Poronienie.W 1 rocznicę ślubu.Znów się nie
        poddałam.Teraz kolejny cios.Gdy dostałam żielone światełko wykryto u mnie
        cytomegalię.I znów mam siły żeby walczyć.Wiem,że to Oliwka mi pomaga.Ze czuwa
        nade mną.Ona wie dlaczego mnie to wszystko spotyka.Wiem,że zagada z kim trzeba
        i to licho wkońcu puści.

        Jeśli masz jeszcze jakies pytania to nie krępuj się.

        Gorące usciski
        Karina
        • dorota53 Re: 5 m-cy temu moje dziecko umarło:( 21.09.05, 20:19
          To mile ze mi odpisalas choc niesamowite. Cos jest z tymi naszymi Aniolkami i
          czuwaja nad swoimi mamusiami, bo ja moja grudniowa niespodzianke poczelam
          wlasnie w dniu w ktorym mialam termin porodu mojego Aniolka. Po kilku
          nieudanych probach wlasnie ten dzien okazal sie trafny.I Twoja Oliwka tez czuwa
          nad Toba...
Pełna wersja