SERDUSZKO NIE BIJE....

05.10.05, 11:52
Jestem w 8 tc, w poniedziałek podczas rutynowego USG lekarz wykrył, że
sreduszko dziecka nie bije. Od 6 tc przechodzę zapalenie gardła, biorę
Bioparox plus syrop i witaminki. Miałam lekka temperaturę - ok 37,5 C.
Dodakowo lekarz zauważył w macicy ślady niewielkiego krawawienia. Stwierdził,
że to jest prawdopodobna przyczyna śmierci zarodka. Ponieważ zarodek był tak
mały, muszę ponownie iść na USG i ewentulne potwierdzenie diagnozy, ponieważ
nie ma 100% pewności. Idę dzisiaj po południu, jendak lekarz nie robił mi
wiekszych nadziei. Czy któaś z was też przeżyła coś podobnego? Dodam, że to
moja 2 ciąża, mam zdrową 5 - letnię córeczkę. W ciąży, oprócz przeziębienia
nie miałam żadnych innych dolegliwości- bóli brzucha, nudności itp. O smierci
zarodka też nic bym nie wiedziała, gdyby nie to badanie. Nie ma już we mnie
zbytniej nadziei, idę tam jak na skazanie, choć gdzieś w głębi tli się
iskierka, że może jednak... Sama już nie wiem.
    • ffrez-ja Re: SERDUSZKO NIE BIJE.... 05.10.05, 14:01
      trzymaj się,poki jeszcze jest jakas nadzieja.
      nie wiem co napisac, mam nadzieje, ze wszystko będzie dobrze
    • anuteczek Re: SERDUSZKO NIE BIJE.... 05.10.05, 14:24
      Najpiew zrób betę dwukrotnie
      Czasami na serduszko trzeba poczekać... Sład krwawienia to może krwiak i może
      jeszcze wszystko jest do uratowania.
      Oznacz betę i progesteron i pędęm do lekarza
      trzymaj się
      andzia
    • begonia4 Re: SERDUSZKO NIE BIJE.... 05.10.05, 15:07
      Dziękuję za słowa pocieszenia.
      Za jakieś 2 godz. będę miała potwierdzenie - ponowne USG.Tak na prawdę nie
      miałam widocznego ani odczuwalnego krwawienia - tylko badanie wykazało
      niewielki jego slad. Tym bardziej to dziwne... Cały dzień nie mogę wziąć się w
      garść, właściwie nawet nie płaczę, ale nie potrafię nic zrobić - gapię się w
      telewizor nie bardzo wiedząc co oglądam. Niedługo wróci mój M z pracy i
      pojedziemy razem do lekarza. Trzymajcie kciuki i wysyłajcie dobre myśli. Nigdy
      w życiu tego tak nie potrzebowałam.
      • karina66 Re: SERDUSZKO NIE BIJE.... 05.10.05, 16:33
        Ja znam podobną historię.U szwagierki mojego kolegi zdiagnozowano obumarłą
        ciąże.To było jakoś w drugim m-cu(tygodnia nie pamiętam).Gdy poszła na zabieg
        zrobiono znów usg dla potwierdzenia diagnozy(zawsze masz do tego prawo).I
        okazało się,że dzidzia żyje.Wiem,że takie cuda często się nie zdarzają ale
        jednak.Trzymam kciuki i powodzenia.

        P.S.
        Ja też jestem przeziębiona a prawdopodobnie jestem w ciąży.Czy to naprawdę
        takie groźne???

        Karina
        Oliwka(40 tc)ur.-zm.20.04.2005
        Aniołek(5tc) 03.07.2005
        • aiz99 Re: SERDUSZKO NIE BIJE.... 05.10.05, 18:33
          Ja straciłam wczesną ciążę w sobotę. Też byłam przeziębiona. Inne przyczyny
          cytomegalia, toxoplazmoza, różyczka na dziś się wykluczone. Jak robiłam usg w
          zwiazku z krwawieniem lekarz od razu zapytał czy przypadkiem nie przechodziłam
          przeziębienia. Ale tak naprawdę myśle, że samo przeziębienie nie może być
          powodem.
    • marta266 Re: SERDUSZKO NIE BIJE.... 05.10.05, 18:54
      wiem ze bardzo to przykre gdyz niedawno 16.09.2005 r. sama przechodzilam przez
      to samo- poszlismy na rutynowe usg w 12 tc zeby juz zobaczyc jak nasze
      malenstwo wywija nozkami, w ogole przez mysl nam nie przeszlo ze cos moze byc
      nie tak- tym bardziej ze czulam sie znakomicie, nie mialam zadnych plamien,
      skurczy itp, a okazalo sie sie ze zamiast radosnych wiadomosci uslyszelismy ze
      serduszko nie bije...wczesniej robilam sobie usg w 6 tg i serduszko juz bilo i
      bylo wszystko ok...teraz juz sie troche pozbieralam a w grudniu zaczynamy
      starania o maluszka - boje sie cholernie ale i mam nadzieje-nie martw sie-to
      nie twoja wina-trzymaj sie i badz silna
    • matylda.fm Re: SERDUSZKO NIE BIJE.... 05.10.05, 19:21
      Trzymam kciuki żeby jednak okazało się że to fałszywy alarm.
      Zmartwiłas mnie bo staram się o dziecko za parę dni robie test ciążowy a tez
      się przeziębiłam i to mocnosad
    • eda34 Re: SERDUSZKO NIE BIJE.... 05.10.05, 20:52
      Historia mojej koleżanki: w 11tc miała plamienia była u trzech lekarzy i każdy
      stwierdził,że dziecko nie żyje i trzeba łyżeczkować nie zgodziła się, bo czuła
      się dobrze, odczekała kilka dni, poszła do dobrego lekarza i okazało się że
      wszystko jest ok.W czerwcu urodziła zdrowego synka. Trzymam kciuki, pozdrawiam
      i bądź dobrej myśli.
    • begonia4 Re: SERDUSZKO NIE BIJE.... 06.10.05, 12:29
      Mój lekarz jest chory. Do poniedziałku nie przyjmuje, a więc jeszcze tyle dni
      niewiadomej przed mną. Nie wiem jak to zniosę. Chciałam pójść do drugiego
      gabinetu, który jest w tym samym budynku, ale i tam było zmaknięte. Może to
      jakiś znak? Poczekam chyba na mojego lekarza. Mam do niego zaufanie. Poza tym
      czuję się b. dobrze, nie mam żadnych dolegliwości, nie krwawię, nie plamię itp.
      Więc może jest jakaś nadzieja? Dziękuje za wszystkie posty, w których
      opisujecie, że takie sytuacje czsami jednak kończyły się pomyślnie, to mi
      bardzo pomaga.
      • karina66 Re: SERDUSZKO NIE BIJE.... 06.10.05, 12:55
        Może to i dorze się stało.Minie parę dni i może jeszcze wszystko się
        zmieni.Może serduszko rozwinie się przez ten czas.

        Będę trzymać kciuki.

        Karina
      • wandana Re: SERDUSZKO NIE BIJE.... 06.10.05, 13:48
        Mysle, ze nadal jest szansa. Ja przeżyłam stratę maluszka, ale w 10tc, więc nie
        było już wątpliwości, zresztą wsześniej serduszko biło. Ale słyszałam wiele
        historii o niebijacych serduszkach ze szczesliwym zakonczeniem. Poczekaj kilka
        dni i idz na kolejne usg. Badz dobrej mysli. Bardzo mocno trzymam kciuki.
    • kowali Re: SERDUSZKO NIE BIJE.... 06.10.05, 19:51
      Witam
      Ja miałam to samo. Moje Szczęście umarło w 9tc. Poszłam do szpitala z
      krawiwniem i jeszzce przez kilka dni podtrzyumywali zmarłą ciąże nie wiedząc o
      tym. Po kilku dniach zrobili USG - i tego dnia nie zapomnę- serduszko nie
      bije....następnego dnia rano ponowne USG dla pewności....i zabieg.....nie
      mogęsię pozbierać, minęły dopiero niecałe 2 miesiące. Z pierwszą ciążą było
      wszystko ok. Myślałam, że tak bedzie i teraz.... Ngdy tego nie zrozumiem
      DLACZEGO>>>>
      • kowali Re: SERDUSZKO NIE BIJE.... 06.10.05, 19:54
        Ale nie napisałam nic na pocieszenie...sorki....czasami sięzdarza, że lekarz
        się myli a potem okazuje się że jest w porządku, dlatego to usg powtórne.
        Trzymaj się!Życzę Ci żeby u Ciebie było szczęsliwue
    • karina66 Re: SERDUSZKO NIE BIJE.... 07.10.05, 09:57
      Napiszę Ci o jeszcze jednym cudzie.Moja kuzynka jest w ciąży.Na przełomie 11 i
      12 tc była na kontrolnym usg.Okazało się,że jedna połowa mózgu dziecka się nie
      rozwinęła.dwóch lekarzy potwierdziło diagnozę i oznajmili,że niestety będzie
      musiała usunąć ciąże.Dwa tygodnie żyła w nerwach i rozpaczy.Wczoraj przyjechała
      do W-wy do specjalisty,który miał potwierdzić i skierować na zabieg.Zrobił Usg
      a tu cud.Mózg rozwinięty prawidłowo.
      Podczas pierwszych usg naprawdę nie był bo to nawet laik widzi na zdjęciach a
      teraz obie pólkule równiutkie.

      Mam nadzieję,że Cię troszkę podniosłam na duchu.Wytrzymaj jakoś do poniedziałku.

      Buziaki

      Karina
    • begonia4 Bardzo dziękuję. Jesteście wspaniałe ! 07.10.05, 13:31
    • karina66 Re: SERDUSZKO NIE BIJE.... 10.10.05, 17:41
      Cześć Kochana

      Są jakieś wieści???Mam nadzieję,że jest wszystko oki.Na wszelki wypadek jeszcze
      potrzymam te kciuki trochę dłużej.

      Karina
    • begonia4 Re: SERDUSZKO NIE BIJE.... 10.10.05, 19:10
      Niestety nie mam dobrych wieści.... Dzisiejsze badanie usg potwierdziło
      diagnozę, jutro idę na zabieg sad
      Dziwię się, że jestem taka spokojna, to chyba dlatego, ze miałam tydzień na
      oswojenie sie z tą myślą i pożegnanie.
      Muszę przyznać, że mój lekarz zachował sie wspaniale - był taki ciepły,
      pocieszał, dał wizytówkę - w razie gdybym potrzebowała jego pomocy. Kto by
      pomyślał, przyjmuje "państwowo". Na pewno nie zmieniamy decezji co do
      posiadania drugiego dzidziusia i rozpoczynamy starania w styczniu. Wierzę, że
      tym razem będzie dobrze, zrobię wszystko co w mojej mocy zeby tak było.
      Znalazłam w sobie ogromne pokłady siły i wiary, może taki był cel tego co się
      stało ?.... Bardzo dziękuję za ciepłe myśli i kciuki, może to własnie one
      sprawiają, że jestem silna i chce mi się żyć. Pozdrawiam
      • karina66 Re: SERDUSZKO NIE BIJE.... 10.10.05, 19:13
        Jestem z Tobą.

        Karina
        • agulka25 Re: SERDUSZKO NIE BIJE.... 10.10.05, 19:25
          ja tez......mocno przytulam i sciskam.

          Agulka
          • wordshop Re: SERDUSZKO NIE BIJE.... 10.10.05, 22:10
            śledziłam Twój wątek i cały czas miałam nadzieję, że skończy się szczęśliwie.
            bardzo mi przykro, że jednak dołączyłaś do naszego grona. widzę, że jesteś
            dzielna i silna, ale jeśli będziesz chciała popłakać - to wiesz, gdzie nas
            szukać (i w każdej innej sprawie również). mam nadzieję, że jutro trafisz na
            delikatnych lekarzy, którzy uszanują Twoją tragedię.
            przytulam ciepło Ciebie i Twoje maleństwo w niebie
            • aiz99 Re: SERDUSZKO NIE BIJE.... 11.10.05, 08:45
              Bardzo, bardzo mi przykro. Miałam nadzieje, że wszystko dobrze się skończy.
              Trzymaj się.
      • eda34 Re: SERDUSZKO NIE BIJE.... 11.10.05, 21:04
        Bardzo mi przykro. Byłam dobrej myśli... Teraz też jestem, bo następnym razem
        musi być dobrze. Musisz być silna w tych trudnych dla Was chwilach. Odezwij się.
        Pozdrawiam
    • begonia4 Re: SERDUSZKO NIE BIJE.... 12.10.05, 13:33
      Witam wszystkie forumowe Przyjaciółki.
      Jestem juz w domu. Wczoraj miałam zabieg. Poszło szybko, gładko i na szczęście
      bez dodatkowych przykrości. Teraz więc liżę rany. Weszłam na to formum i jestem
      zdumiona, jak ten wątek sie rozrósł. Pomyslałam sobie, że pomomo tego, iz tak
      potoczyły sie moje losy, chciałabym zeby był on optymistyczny. Mocno wierzę w
      to, że nawet w tych najczarniejszych chwilach kobiety potrafią odnaleźć w sobie
      ogromną siłę i chęć walki. Wierzę też w moc przyjaźni i zrozumienia. I nie ma
      znaczenia, czy przyjaźń tą oferuje ci ktoś, kto jest na wyciągnięcie ręki, czy
      ktoś zupełnie "wirtualny". Mnie bardzo pomogło Wasze wsparcie. Teraz chciałbym
      dawać je innym dziewczynom, które znalazły sie w tak dramatycznej sytuacji jak
      ja. Jetem pewna, że wszystko co nas dotyka, nawet to co wydaje sięnam okrutne,
      ma jakis sens i cel i tylko trzeba go odkryć. Ja powoli dorastam do
      odnalezienia tej swojej prawdy. Jakie "pozytywy" mogę dziś wymienić? Myślę, że
      zbliżyłam się z mężem, "odkryłam" ponownie miłość do mojej córki, wiem jak
      wielki dar otrzymałam pod jej postacią, przewartościowałam niektóre sprawy -
      wiem ,że bardziej docenia i kocha się to, co przychodzi nam z trudem, o co
      musimy walczyć. Kiedy pojawi się z nami ten drugi maluszek, moja miłość do
      niego dędzie dojrzalsza, pełniejsza i pewnie mądrzejsza. Inaczej nie potrafię
      myśleć o tym co się stało. Zawsze starałam się szybko podnosić się po upadkach
      i wyciągać naukę z tego co się stało. Teraz też tak będzie. To trzyma nie przy
      życiu i nadziei.
      • karina66 Re: SERDUSZKO NIE BIJE.... 12.10.05, 14:13
        Dzielna dziewczyna smile

        Karina
Inne wątki na temat:
Pełna wersja