powiększyłam smutne statystyki :-(

22.11.05, 08:47
okropnie mi źle, że właśnie to forum i że akurat ja sad((

5 listopada pojechałam do szpitala z lekkim krwawieniem, a dwa dni później
było już po wszystkim sad(( dzidziuś wg USG miał 7 tyg., a powinien mieć 10 :-
(
to niesprawiedliwe, tak dbałam o siebie sad mam 28 lat, nigdy nie piłam
alkoholu w nadmiarze, nigdy nie paliłam, od roku brałam kwas foliowy, zdrowo
się odżywiałam, sumiennie brałam euthyrox, cytologia ok, brak stanów
zapalnych, brak grzybicy ... i co z tego?

pierwsza ciąża, w obu rodzinach małych dzieci nie było od lat, wszyscy
czekali ... wszyscy w szoku, bo nigdy nie było poronienia po żadnej
stronie ...

na wypisie wpisali mi konflikt RH, ale chyba dlatego, że pomysłu nie mieli sad
dostałam immunoglobulinę anty-D, doxycyclinę na "do widzenia" i wróciłam do
domu ...

no i teraz zastanawiam się, co dalej, bo czuję się zupełnie bezradna sad

z ulotki anybiotyku, który dostałam w szpitalu (unidox, kuracja na 5 dni)
wynika, że leczy chlamydię, mykoplazmę i inne paskudztwa, w związku z tym nie
wiem, czy robić badania w tym zakresie???

za 2 miesiące mam zrobić badania TSH, w ciąży miałam TSH 2,4, endokrynolog
twierdzi, że tu było wszystko o.k.,

na toxo mam zrobić badania też dopiero za 2 miesiące, na cytomegalię mam
odporność, na razie mam się "wyciszyć", tylko to trochę trudne, jak tak
wszyscy wkoło nic nie robią, tylko współczująco kiwają głowami sad

poza tym cały czas myślę, czy przyczyną poronienia nie były dziwne
dolegliwości, które mnie dopadły w 5 tyg. ciąży - przez jeden dzień potwornie
bolał mnie żołądek, następnego dnia o mało nie wariowałam z powodu potwornego
bólu mięśni po lewej stronie a trzeciego dnia miałam tak silne bóle w klatce
piersiowej, że całą noc nie mogłam spać, a jak próbowałam wziąć oddech to tak
bolało, jak nigdy w życiu ... przez te 3 dni miałam lekki stan podogorączkowy
37,9, który zbijałam domowymi sposobami; poszłam z tym wtedy do internisty,
ale powiedział, że to "lekka" infekcja wirusowa i że nie wolno mi wziąć
żadnych leków ... i że WSZYSTKO jest w porządku ... a potem przez dwa
tygodnie na zmianę ból gardła, katar, ból gardła ...

mam nadzieję, że to faktycznie była przyczyna, że dzidziuś przestał się
rozwijać, bo nie chcę wpaść w paranoję i doszukiwać się w moim ciele
wszystkich możliwych chorób sad nie chcę zwariować sad

przepraszam za takie długie wywody, ale musiało to ze mnie zejść ...

pozdrawiam serdecznie
nerusek
    • 89mika Re: powiększyłam smutne statystyki :-( 22.11.05, 09:08
      ogromnie mi przykro , że straciłaś dziecko, jednak nie tylko ty jest nas tu
      więcej , ja także bardzo dbałam o siebie, nasze dziecko było bardzo wyczekiwane
      ale niestety los chciał inaczej , teraz musisz uczyć się powoli sobie z tym
      radzić, zobaczysz w miarę upływu czasu ból będzie mniejszy i zacznie pojawiać
      sie nadzieja na kolejne szczęscie, z tego co piszesz w czasie ciazy wszystko
      było u Ciebie ok poza tym przeziębieniem , na Twoim miejscu więc zaczęłabym od
      zrobienia badań na cytomegalię w obu klasach, pierwotne zarażenie ta chorobą w
      czasie ciąży może spowodować poronienie, pozdrawiam
      • 89mika Re: powiększyłam smutne statystyki :-( 22.11.05, 09:24
        pisałas ze masz odporność na cytomegalię, widocznie tego nie doczytałam,z tym
        że ja tez mam odporność na cytomegalię, nie mam w tej chwili przeciwciał klasy
        IgM a mam przeciwciała IgG, jednak lekarz kazał mi teraz zrobić dodatkowo
        badanie : izolację wirusa cytom. z moczu i wymazu z szyjki macicy, zobaczymy co
        wyjdzie
    • mimoooza Re: powiększyłam smutne statystyki :-( 22.11.05, 15:35
      Hej Nerusku,

      trzymaj się dzielnie. U mnie jutro mijają dwa tygodnie od zabiegu, maluszek
      odszedł w 14 tc... W mojej rodzinie jest sporo małych dzieci, ale w rodzinie
      mojego męża to pierwsze dzieciątko od wielu lat, byłoby 1. wnukiem moich
      teściów i 1. prawnukiem babci męża...

      Ja też o siebie dbałam, nigdy nie paliłam, w ciąży nie piłam alkoholu,
      oszczędzałam się itd. I myślę, że powinnyśmy się z tego się cieszyć, bo wiemy,
      że na pewno nie było naszej winy, nie zaszkodziłyśmy my same, tylko jakieś
      czynniki zewnętrzne, coś co było zupełnie niezależne od nas. Co do chlamydii,
      mykoplazmy, najlepiej jak zapytasz swojego gina na wizycie o te badania.


      Wierzę, że zaświeci dla nas słoneczko, a jeśli będzie Ci ciężko, pisz,
      znajdziesz tu zrozumienie. Trzymaj się dzielnie, pozdrawiam Cię ciepło
      • melinda72 Re: powiększyłam smutne statystyki :-( 02.12.05, 14:17
        Dziewczyny, bardzo współczuję, naprawdę nie wiem jak Wam pomóc, chyba tylko
        tym. że jestemz Wami.
        Nurtuje mnie jedno dlaczego ci nasi "lekarze" te wszystkie badania dopiero
        zlecają po tragedii. Wielu tragedii przecież można by uniknąc. Ale mądrzejsze
        jesteśmy po pierwszym tak bolącym doświadczeniu- przepraszam za okreslenie
        Trzymajcie się
Pełna wersja