do Moniki Wuchowej...

25.11.05, 16:29
Witam , trafilam na to forum ,gdyz w rutynowym usg 10 listopada stwierdzila
gin martwa ciaze, 9 tydzien i 5 dni , nie mialam boli ani krwawien, totez
czekalam na zabieg 4 dni- brak miejsc, tyle o sobie . Ale czytajac min.
watek : co po martwej ciazy ... , odpowiadasz ze po rozszerzeniu szyjki w
celu lyzeczkowania ,moga wystapic jakies problemy w przyszlosci, ja mialam
klasyczny zabieg, bez zadnych lekowitd. na razie ok, i mam pytanie odnosnie
tej szyjki..., czy mozeszmi cos wiecej napisac o tym ,mam juz 1,5 rocznego
synka ale moze sproboje jeszcze zajsci troche mnie to zaniepokoilo...
    • mamaanielki Re: do Moniki Wuchowej... 25.11.05, 17:13
      Przyłączam się do pytania. Ja też od kiedy poroniłam i trochę poczytałam na
      forum jestem przerażona z powodu tej szyjki. Nie dostałam oksytocyny ani nic
      takiego.Po prostu dali narkozę i miałam zabieg, plamiłam miesiąc, w ogóle przez
      miesiąc byłam cała obolała, ale gin powiedziała ze tak może być.To była
      b.wczesna ciąza i teraz wiem, że nie powinnam była się zgadzać w ogóle na
      zabieg. Tylko ze ja nawet nie wiedziałam co będą ze mną robić, bo i skąd miałam
      wiedziec.A to podobno najlepszy szpital w województwie...
      • kowali Re: do Moniki Wuchowej... 25.11.05, 17:29
        I ja też mam takie pytanie. Mnie robili zabieg w 9tc (ciąża obymarła )i nie
        dostałam też żadnych leków na szyjkę. też się zdenerwowałam. Napiszcie, któa
        sięna tym zna. a może panikujemy?
        • wuch Re: do Moniki Wuchowej... 25.11.05, 18:02
          Sorry Dziewczyny, nie chcialam Was przestraszyc...

          Dla lekarzy lyzeczkowanie macicy to jeden z prostszych zabiegow, jesli idzie o
          ginekologie. Trzeba tylko rozszerzyc szyjke. I tutaj jest kilka "rozwiazan":

          - czekamy na to az zatrzymane poronienie (nie ma krwawienia, boli itd. ale na z
          usg widac, ze to martwa ciaza) przejdzie w poronienie w toku (krwawienie, bol,
          skrzepy krwi, tkanki itd.); wtedy to szyjka rozszerza sie sama... po poronieniu
          czasami (w Polsce praktycznie zawsze) potrzebne jest lyzeczkowanie

          - nie czekamy na to az "zacznie sie samo", podawane sa wtedy leki na
          rozszerzenie szyjki i obkurczenie macicy - efekt: szyjka jest otwarta, dalej j.w.

          - nie czekamy na to az "zacznie sie samo", szyjka rozszerzana jest mechanicznie
          w trakcie narkozy, dalej lyzeczkowanie

          Tylko, ze to rozszerzanie... moze szyjke uszkodzic i wtedy moga pojawic sie
          problemy, moga ale NIE MUSZA, przy nastepnej ciazy.

          Z ksiazki "Poronienia":
          Niewydolnosc szyjki macicy.
          Termin ten jest uzywany do okreslenia sytuacji, gdy tkanki szyjki macicy nie sa
          w stanie utrzymac ujscia wewnetrznego szyjki w zamknieciu. Dochodzi wowczas do
          poronienia w drugim trymestrze ciazy, chyba ze zostana podjete dzialania
          zapobiegawcze (szew, pessar). Niewydolnosc szyjki macicy prawdopodobnie jest
          odpowiedzialna srednio za 1 na 10 poronien w drugim trymestrze.

          [...]

          Niewydolnosc szyjki zazwyczaj nie nalezy do wad wrodzonych, czyli wad
          wystepujacych od urodzenia. Najczesciej powodowana jest rozszerzaniem szyjki za
          pomoca narzedzi lub - juz nie tak czesto - operacjami szyjki, na przyklad jej
          stozkowym wycieciem (konizacja). Rutynowe wylyzeczkowanie jamy macicy czy
          histeroskopia rzadko powoduja niewydolnosc szyjki, gdyz podczas tych zabiegow
          szyjke rozszerza sie DELIKATNIE i w NIEWIELKIM STOPNIU."

          Autorka jest lekarzem, wiec... pewnie tez nie chce przestraszyc. Jesli szyjke
          mialyscie rozszerzana delikatnie i w niewielkim stopniu, to pewnie nie ma
          powodow do niepokoju.
          Autorka dalej wspomina, ze przy zabiegu aborcji (ktora wykonuje sie metoda
          lyzeczkowania), dochodzi do uszkodzenia szyjki czesciej, bo dziecko jest
          wieksze... ale mnie ta argumentacja nie przekonuje do konca. Gdy w rozmowach z
          lekarzami pytam sie o konsekwencje lyzeczkowania, i tu wymieniam konsekwencje po
          aborcji z ksiazek wydawanych w kregach pro-life, to dziwnie zmieniaja temat (a
          teraz to farmakologicznie wszystko... przeciez to jest martwa tkanka przy
          poronieniu, to nie trzeba wyrywac... confused ), mowiac szczerze jeszcze nikt mi na to
          pytanie nie odpowiedzial.

          Z "Ciaza 40 kolejnych tygodni":
          Przyczyna niewydolnosci szyjki macicy nadal pozostaje nieznana. Niektorzy
          lekarze uwazaja, ze ma to zwiazek z wczesniejszymi uszkodzeniami powstalymi
          podczas rozszerzania kanalu szyjki macicy, koniecznego dla przeprowadzenia
          sztucznego poronienia lub wylyzeczkowaniu jamy macicy po poronieniu. Zdarza sie
          takze u kobiet poddanych zabiegom diangostycznym zwiazanym z rozszerzeniem
          kanalu szyjki macicy.

          W polskich szpitalach standardowo (najczesciej) wykonuje sie lyzeczkowanie po
          wszystkich poronieniach, nawet tych b. wczesnych... bez pytania o zasadnosc
          takiej decyzji... tlumaczac to oddaniem materialu do badania histopatologicznego
          i ewentualnego wykrycia zasniadu. Tylko ze zasniad mozna "wylapac" na podstawie
          bety...

          Dopoki nie dojdzie do tragedii utraty ciazy w wyniku niewydolnosci szyjki, to
          nie wiadomo, czy szyjka jest w porzadku, czy nie.

          Dziewczyny, nie chcialam Was przestraszyc...

          Monika (wuchowa)

          • bach28 Re: do Moniki Wuchowej... 25.11.05, 18:34
            jamialam dwa zabiegi w ciągu poł roku przy pierwszym byłam w szoku całą sytuacja
            ale dokladnie pamietam ze nikt mi nic nie proponował...za drugim razem dla
            mojego dobra kazali kupic mi sobie specjalny srodek za 160zł własnie mający
            wplynąć na rozszerzenie szyjki...kiedy pytałam dlaczego za pierwszym razem nikt
            mi tego nie polecił lekarz tłumaczył to że ja juz rodzilam czyli moja syjka jest
            jakby bardziej elastyczna przez co szanse na uszkodzenie sa niewielkie ale dla
            mnie to kiepskie wytłumaczenie. Mam wrażenie że lekarzy tak naprawde nasz los
            niewiele obchodzi po zabiegu i tyle...
            • asa.asa Re: do Moniki Wuchowej... 25.11.05, 19:13
              Ja miałam 3 zabiegi łyżeczkowania. W pierwszym i drugim przypuszczam że szyjka
              sama już się otworzyła - w jednym przypadku obumarła ciąża sama ze mnie "uszła"
              w drugim przypadku było blisko... a za trzecim razem zrobili już cały zabieg
              normalnie i nie czekali aż samo zacznie "wszystko" ze mnie wylatywać. Zabiegi
              wspominam niezbyt miło ale najmniej źle kojarzy mi się ten ostatni. Teraz wiem
              że lekarze czekali aż wszystko "samo" się zacznie i tak oto dwa razy leżałam
              na "podtrzymaniu" z martwą ciążą. Dodam, że leżałam nawet 2 tygodnie. Następnie
              zaszłam w zdrową ciążę i bez problemów ją donosiłam. Martynka ma 18 miesięcy.
            • wuch Re: do Moniki Wuchowej... 30.11.05, 13:15
              bach28

              a co Ci powiedzieli, zebys kupila ten lek za 160zl
              - ze tak lepiej dla Ciebie?
              - ze nie maja pieniedzy?
              Czy zaproponowali Ci inne rozwiazania?

              Monika (wuchowa)
          • as2008 Re: do Moniki Wuchowej... 25.11.05, 20:24
            tez sie troche przestraszylam
            przyszlam do szpitala o 9 rano
            o 13 juz bylam po zabiegu - narkoza itd

            najbardziej sie zdenerwowalam jak pielegniarka na izbie przyjec powiedziala ze
            najprawdopodobniej mnie nie przyjma bo nie maja juz limitow
            • yba2 Re: do Moniki Wuchowej... 30.11.05, 16:57
              Miesiąc temu straciłam drugą ciążę, to był 19 tydzień. Jestem niemal pewna, że
              to była niewydolność szyjki (lekarz mówi, że być może). Pierwsza ciąża
              obumarła, miałam łyżeczkowanie, bez żadnego przygotowania (tzn. leków,
              oksytocyny). Pół roku później miałam histeroskopię (czyli drugą ingerencję), a
              miesiąc po niej usg z kontrastem podanym do macicy niemałą rurką ("na żywca",
              bolało okrutnie właśnie to przepychanie rurki przez szyjkę macicy) czyli tak
              jakby trzecia ingerencja. Nie wiem czy te dwie ostatnie procedury mogły się
              dołożyć do łyżeczkowania, czuję, że tak.
              Na dwa tygodnie przed stratą dziecka szyjka była ok.
              Yba
              • bach28 Re: do Moniki Wuchowej... 01.12.05, 13:52
                Monisiu własnie to co piszesz.. żeby było smniesznie to rozmawiał ze mna
                ordynator oddziału który teraz siedzi w więzieniu za łapówy...Powiedział że dla
                mojego dobra i żeby sie nie dziwić bo szpital nie ma pieniedzy wypisał lek kazał
                wykupić i powiedział ze jest drogi..ale w aptece mnie zszokowali ponad
                160zł...mój gin do którego chodiłam prywatnie i pracuje w szpitalu zaaplikował
                mi go i dokładnie wszystko wytłumaczył ze mam nie wstawać leżec jak najdłżej
                chocby nie wiem co...ale obok na łóźku leżała dziewczyna dopiero po wszystkim
                zaczęlysmy rozmawiac ona tez z druga martwą ciąża też kazali jej ten lek kupic
                ale nikt juz nic nie tlumaczył...po tym leku ona dośc czesto wstawała do toalety
                (takie uczucie) i okazało się zeto był bład lek wypłynał i wogóle nie zadziałał
                tak więc pieniądze wyrzucone w błoto a ona zabieg miała pod narkozą...porażka
              • bach28 co się dziej ze stroną poronienie.pl 01.12.05, 13:53
                od wczoraj nie można na nia wejśc?
                • wuch Re: co się dziej ze stroną poronienie.pl 01.12.05, 14:02
                  Mam nadzieje, ze jutro ruszy...

                  Rok nam minal od rejestracji domeny itd. i trzeba bylo wniesc oplaty. Juz
                  wplacilam forse. Szkoda tylko, ze zablokowali...

                  m.
    • lidek0 Re: do Moniki Wuchowej... 03.12.05, 22:36
      Niewydolność szyjki to jeden problem, ale nie wolno zapominać o ewentualnych
      zrostach po łyżeczkowaniu. U mnie doprowadziły do ciąży ektopowej.
Pełna wersja