Czy naprawde jestem zła???

24.03.06, 21:15
Dziewczyny zaglądam od czasu do czasu na Wasze forum i zawsze znajde tu jakąś
pomocną rade. Dlatego pisze bo dziś już nie daje rady W grudniu straciłam
mojego Bąbelka w 7 tc. Zaszłam w ciąże prawie równo z moją kuzynką. Dziś ona
jest w 24 tc. I właśnie o nią dziś pokłóciłam sie z moją mamą Bo mama zaczeła
opowiadać jakie to cudne ubranka kupiła ta kuzynka, a ja na to że mnie to nie
obchodzi. Poprostu nie chce słuchać o zakupach, ciuszkach i innych rzeczach
związanych z ciążą i dzieckiem. Mama tego nie rozumie Uważa że jej
zazdroszcze a to według niej nie dobrze Bo powinnam sie cieszyć razem z nią a
jeżeli będe mieć w sobie złość to sie obróci przeciwko mnie. Nie wiem już co
myśleć Czuje sie okropnie z poczuciem że mam tyle w sobie złych emocji Nie
potrafie inaczej Minęło już troche czasu od straty i myślałam że psychicznie
doszłam juz do siebie ale nie W tym miesiącu zaczynamy starania ale tak
naprawde to nie wiem czy tego chce Tyle myśli mam w głowie ale nie chce taka
być
    • ajlii Re: Czy naprawde jestem zła??? 24.03.06, 21:53
      Myślę że wszystko z Tobą ok. A Twoja mama popełnia paskudny nietakt "każąc" Ci sie cieszyć i opowiadają o ubrankach sad Masz prawo czuć żal, złość i zero radości z powodu czyjegoś dziecka!!!!
      Niedługo rodzi moja szwagierka - nie mam zamiaru oglądać jej dziecka i nie mam z tego powodu wyrzutów sumienia. Ja nadal mam żałobę, i jeśli ktoś oczekuje że będę tańczyć, pić szampana czy też rozczulać sie nad czyimś dzieckiem itp to chyba na głowę upadł. Moje dziecko odeszło i dla mnie to się liczy. Nie bede psuć radości innym, ale miło by było gdyby nikt nie właził z kopytami w mój smutek.
      • asiaxnowak Re: Czy naprawde jestem zła??? 29.03.06, 21:05
        Witaj kochana!Rozumiem Ciebie w pełni tak samo reagowałabym jak tyja poroniłam
        3 dni temu,czuję sie paskudnie.Ne wiem ,czy szbko wezmęna ręce mojego brata
        synka,a nie jest to zazdrość tylko żal,drażnią mnie programy w tel o
        dzieciach,jest mi ciężko,ale musimy mieć nadzieję,pozdrawiam i trzymam kciuki
        Asia
    • alicja0 Re: Czy naprawde jestem zła??? 24.03.06, 22:00
      Spytaj się mamy, czy jakby ona straciła narzeczonego miesiąc przed ślubem czy
      równie cieszyłaby się ze ślubu koleżanki, która miałaby taki sam termin ślubu?
      Może to jej uprzytomni, że na razie jest w Tobie poczucie straty i ciąża
      kuzynki obecnie tylko rozdrapuje tą ranę. Trzeba więcej czasu, żeby pogodzić
      się z myślą o stracie, aby móc normalnie cieszyć się szczęściem drugiej osoby.
      Ja przez wiele lat nie mogłam zajść w ciążę i doskonale rozumiałam, że ciąże
      moich koleżanek nie są po to, aby mnie dręczyć, ale to życie toczy się obok nas
      i naturalnym jest, że kobiety zachodzą w ciążę, rodzą, mają dzieci -
      przynajmniej w większości przypadków. Dlatego starałam się normalnie na to
      patrzeć, ale i naturalnym jest, że i tak co jakiś czas ból w sercu się odzywał.
      I to żadna zazdrość - zazdrość to złość, że innym się szczęści. A zawiść, to
      nie tylko złość, ale życzenie innym nieszczęścia, straty.
      Sądzę, że nie patrzysz na to w takich kategoriach, ale raczej patrzysz na
      siebie - nie tyle Cię złości szczęście kuzynki, ale boli strata, która nadal
      jest w pamięci i jest przypominana przez "kuzynkowe" zakupy.
      Ja na Twoim miejscu z jednej strony nie wystawiałabym się na sytuacje, które
      rozdarpują rany (np. niczemu nie służące rozmowy o ciuszkach dla maluszka, bo
      niby czemu mają służyć?), bo w końcu nie jesteś ze skały, ale z drugiej strony
      też nie starałabym się odseparować od codzienności, w której jednak będą nas
      spotykały sytuacje, że inne kobiety cieszą się swoją ciążą. Zdrowy umiar i
      wszystko będzie dobrze, bo nie można też zamykać się we własnym bólu - to
      pogarsza stan psychiczny.
      Pozdrawiam i spokojnie z tymi staraniami - to nie wyścig wink
      Ja urodziłam pierwsze dziecko w wieku 34 lat, obecnie mam 35 i nie zamierzam na
      jednym poprzestawać wink
    • zaisa Re: Czy naprawde jestem zła??? 24.03.06, 22:36
      Minko - nie jesteś zła. Ty po prostu wciąż cierpisz.
      Twój ból po stracie Bąbelka wciąż jest świeży. A tak naprawdę to nawet długo,
      długo po w całkiem niespodziewanych sytuacjach będzie się okazywało, że ten nasz
      spokój akurat w tym miejscu miał rysę. Chyba ponad pół roku po drugiej stracie,
      a może jeszcze więcej, nagle jakiś urzędnik zapytał mnie, czy mam dzieci. Przez
      chwilę byłam w takim szoku, że nie byłam w stanie nic powiedzieć. Zdołałam w
      końcu wykrztusić, że czasem zwykłe pytania są bardzo bolesne. (ta informacja do
      niczego nie była mu potrzebna) Na szczęście z boku podeszła kobieta- urzędniczka
      i bez zbędnych słów załatwiła sprawę.
      Nie staraj się na siłę być w ciąży, jeśli nie przebolałaś wystarczająco
      odejścia Bąbelka. Po stracie córeczki 14/15 tc dopiero 5,5 mies. później
      zapragnęłam pierwszy raz być ZNOWU w ciąży a nie DALEJ. Nie był to jeszcze stan
      trwały ale dopiero początek.
      Spróbuj powiedzieć mamie wyraźnie, że nie chcesz rozmawiać na temat zakupów dla
      dziecka kuzynki i o przebiegu jej ciąży nie przez zawiść, tylko by nie
      rozdrapywać wciąż niezagojonej rany. Być może mama znowu się oburzy, może
      będziesz musiała uciąć, że nie chcesz rozmawiać na ten temat i już. I prosisz,
      żeby to uszanowała. Jeśli czujesz się na siłach, możesz spróbować mamie
      tłumaczyć, że musisz przeżyć do końca żałobę. I nie wiesz, ile to będzie trwać.
      Minko - zycze Ci duzo spokoju wewnętrznego i nadziei.
      Serdecznie pozdrawiam.
      • minka1981 Re: Czy naprawde jestem zła??? 25.03.06, 07:37
        Dzięki dziewczyny za tyle dobrych słów Uświadomiłyście mi jedno że tak naprawdę
        ja nie przeszłam jeszcze żałoby po stracie mojego dziecka Myślałam że jestem
        twarda, że ide do przodu, że nie lubie rozdrapywać ran bo "stało sie i już" i
        trzeba żyć dalej. Ale tak naprawde to ciągle stoje w miejscu, ciągle myśle o
        mojej dzidzi że już by kopała, że....... nawet nie moge teraz jeszcze pisać.
        Wiem że mama nie chce dla mnie źle, oni nie chcą żebym cierpiała, nie rozumieją
        mnie i myślą że jak będe "normalnie" żyła to szybciej wróce do normalności. Ja
        też tak myślałam Ale teraz widze że im dalej od straty tym gorzej czyli to nie
        jest metoda. Dziekuje Wam jeszcze raz! Serdecznie pozdrawiam
        • annullka Re: Czy naprawde jestem zła??? 25.03.06, 10:15
          Czytam i płaczę. Rozumiem Cie dokładnie, rozumiem i na penwo nie jesteś zła. Ja
          w styczniu po raz drugi poroniłam, a w lutym przyszła szfagierka i bez ogródek
          z uśmiechem na twarzy powiedziała: "No, bratowa jestem w ciąży". Nigdy tego nie
          zapomne, wiem, że ona się cieszy to drugie jej dziecko, życzę jej jak
          najlepiej. A najgorsze jest to, że ja z nią mieszkam, patrze ja rośnie jej
          brzuszek i nie mam ochoty z nią rozmawiać. Ostatnio jedyne wiadomości które do
          mnie dochodzą to właśnie o ciąży, to ta koleżanka w ciąży to sąsiadka. A ja nie.
          I może moja żałoba trwałaby krócej, ale jakpatrze na szfagierkę no wszytsko
          wraca, staram się życ noramalnie, ale wychodzi na to, że staję się samotnikiem,
          bo to dla mnie za dużo, za dużo.
          Myśle, wiem, że my nie jestesmy złe, tylko walczymy o siebie o to żeby się nie
          zalamać. Niektórzy tego nie rozumieją, i pewnie nie zrozumieją.
          Trzymaj się i pamietaj nie jesteś sama.
          • minka1981 Re: Czy naprawde jestem zła??? 25.03.06, 12:54
            Anullka moja szwagierka (żona brata mojego męża) to osobna historia. Ona też
            jest w ciąży (mam podobnie jak Ty- dookoła same szczęśliwe mamusie) Mieszkamy
            nad nimi i codziennie widze jak rośnie jej brzuszek i jak cała promienieje. A
            na dodatek chcąc nie chcąc oglądam zdjęcia z USG i słucham relacji z wizyt u
            lekarza. Poprostu ona zaczyna temat a ja nie mam odwagi powiedzieć jej że nie
            mam ochoty tego słuchać. Staram się ograniczyć spotkania z nią naprawde do
            minimum, co nie jest łatwe. Naprawde życze jej i kuzynce jak najlepiej, ale ich
            widok powoduje że rozdrapuje rane przez co rana nie ma szans sie zagoić Nie
            wiem może z czasem to wszystko minie Mowia ze czas to najlepszy lekarz! Ciesze
            sie że weszłam na tą strone i znalazłam dziewczyny które mnie rozumieją
            Wszystkiego dobrego!
            • dorota207 Re: Czy naprawde jestem zła??? 26.03.06, 20:40
              Czuję to samo co ty! Ciągle jeszcze nie mogę otrząsnąc się po stracie w 11 tc.
              mojego dzidziusia. Jak na złość wszyscy akurat teraz z naszego bliskiego
              otoczenia czekają na dziecko. A może tylko mi się tak wydaje? Wiem tylko, że
              niesamowicie im zazdroszczę i zrobiłabym wszystko aby czuć kopanie dzidziusia w
              moim brzuchu.Trzymaj się i wiedz nie jesteś sama w swych odczuciach, bo pod
              większością co napisałas naprawdę mogłabym się podpisać. Pozdrawiam
              • mamaweroniki2 Re: Czy naprawde jestem zła??? 27.03.06, 12:26
                Dziewczyny dokładnie Was rozumiem. Też jestem w podobnej sytuacji. Straciłam
                Maleństwo 3mies. temu. I niby doszłam do siebie ale... Jedna kuzynka urodziła
                tydzień temu i jakoś nie mogę sie do niej wybrać. A druga jest w ciąży i też
                umikam kontaktów. Miesiąc temu bylam na imieninach i dopuki nie było kuzynek w
                ciąży nie było problemy, ale gdy weszły to ja uciekłam
    • kamcia23 Re: Czy naprawde jestem zła??? 29.03.06, 23:39
      tak doskonale cię rozumię, poroniłam pół roku temu 4tc.i mim taką samą sytuację
      tydzień po moim poronieniu dowiedziałam się że moja dobra koleżanka - sąsiadka
      jest w ciąży. myślałam że już przełknełam ten ból do póki nie zaczął jej rosnąć
      brzuszek, za każdym razem kiedy ją widzę myślę tylkoo tym że ja też miałam mieć
      taki brzuszek, widzę jej radość ale nie potrafię się cieszyćz nią choć życzę
      jej jak najlepiej. po każdym spotkaniu z nią czuję się nieszczęśliwa i mam
      ochotę płakać. za 2 miesiące poród i już zaczynam przygotowywać się do tego
      wydarzenia, nie wiem jak dam rade. dodam jeszcze że staramy się o drugą dzidzię
      od grudnia i narazie nic.wcześniej miałam nadzieję że jak zajdę to będzie już
      ok ale to tak długo trwa. wciąż mam nadzieję że wyrobię się przed jej porodem,
      wtedy będzie mi łatwiej. złapałabym się wtedy za niewidoczny jeszcze brzuszek
      i bym pomyślała że we mnie też rośnie mała istotka ale oczywiście bym jej tego
      nie powiedziała, to moja słodka tajemnica...
Pełna wersja