Dodaj do ulubionych

mozliwa przyczyna poronienia

04.04.06, 12:09
Nie wiem co mam myśleć, byłam w 4 tygodniu ciąży, wszystko było dobrze, rano
wyszłam z psem na spacer, zczepił się z innym psem i tak mnie szarpnął, że
wylądowałam na betonie, oprócz zdartych kolan nic mi poczatkowo nie było, po
ok. 2 godzinach zaczęłam lekko plamic, i zaczęły mnie boleć jajniki, a po
nastypnych ok. 4 godzinach silny krwotok. Od razu poszłam do lekarza,
powiedział, ze to poronienie samoistne, , ze nie jest konieczny zabieg, i mam
przyjść na kontrole za 3 dni, chyba ze będę się źle czuć to mam się zgłosić.
Powiedzcie mi czy to jest możliwe, żebym mogła poronić przez ten upadek?
Zawsze mi się wydawało, że dzidzia jest b. Dobrze chroniona, ale już nie
wiem. Jutro ide na kontrole, ale ta myśl nie daje mi spokoju.crying
Obserwuj wątek
    • alicja0 Re: mozliwa przyczyna poronienia 04.04.06, 13:00
      Ja też dwa razy wywróciłam się będąc w ciązy, jak również miałam kilka ostrych
      wysiłków fizycznych, ale nie poroniłam wówczas. Może u Ciebie to nie tyle co
      siła upadku, ale stres tym spowodowany tak zadziałał? Bardzo mi przykro, że się
      stało sad
    • asiarkie Re: mozliwa przyczyna poronienia 05.04.06, 08:55
      Jak byłam pierwszy raz w ciąży również poszłam na spacer z psem, a że pies jest
      dość pokaźnych rozmiarów więc również wylądowałam na betonie kiedy mnie
      pociągnął. Byłam wtedy w około 10 tyg ciąży jeśli dobrze pamiętam. Miałam
      wielkiego siniaka na udzie oraz niezłe zadrapania ( było lato więc nogi gołe).
      Dzidziusiowi nic sie nie stało. Zero plamienia, bólu brzucha itp. Za kilka
      miesięcy urodził się zdrowy chłopczyk. Drugą ciążę poroniłam w 10 tyg. W 8 tyg
      przestało bić serduszko maluszka. Obwiniałam się za to poronienie ponieważ
      dzień przed plamieniem podniosłam swojego 4 letniego synka żeby zanieść go do
      łóżka ( a waży 19 kg więc trochę ciężki jest). Lekarz jednak powiedział mi, że
      jeżeli ciąża przebiega prawidłowo, tzn rozwija sie prawidłowo i jest prawidłowo
      zagnieżdżona to takie jednorazowe wysiłki typu upadek lub podniesienie ciężaru
      nie powinny wpłynąć na poronienie. Nie wiem czy powiedzaił to z własnego
      pzrekonania czy po to aby mnie pocieszyć ale tak sobie myślę że skoro pzry tej
      pierwszej ciąży nic się nie stało po upadku to może on miał rację ....
      • myelegans Re: mozliwa przyczyna poronienia 05.04.06, 14:21
        Nie, to nie jest przyczyna poronien, jak rowniez podnoszenie/noszenie ciezarow,
        jakie normalnie podnosilabys, cwiczenia (jesli do tej pory cwiczylas), seks,
        wchodzenie po schodach, zwykly upadek.
        Zarodek to jest maly pasozyt i przy implantacji doslownie wgryza sie w sluzowke
        macicy, macica jest na tym etapie mala, cala schowana w kosciach miednicy
        mniejszej, wiec zarodek jest doskonale mechanicznie chroniony i nie moze od
        szrpniecia tak po prostu wypasc.
        Nawet pod koniec ciazy, upadki, czy male poturbowania nie wplyna na uszkodzenie
        dziecka.
        Nie rob sobie wyrzutow, to nie Twoja wina.
        Pozdrawiam
        • asiarkie Re: mozliwa przyczyna poronienia 05.04.06, 15:37
          Ano właśnie. Tylko, że to tak trudno przyjąć do wiadomości, że coś takiego
          okropnego zdarzyło się i nie można znaleść jednoznacznej przyczyny bo to
          oznacza, że następnym razem może być tak samo, że nie mogę zrobić nic aby mieć
          pewność, że wyeliminowałam przyczynę....
        • anuteczek Re: mozliwa przyczyna poronienia 05.04.06, 17:49
          Myelegans,
          Jeśli ciąża jest zdrowa, to rzeczywiście pojedyncze upadki, urazy, wysiłek
          fizyczny (wieszanie firanek, dźwiganie) stanowią niewielkie zagrożenie. Jeśli są
          problemy z szyjką,łożyskiem, krwiaki każdy 'wypadek' podwyższa ryzyko krwawienia.
          Trzeba pamiętać o tym, że szyjka macicy kobiety która przeszła poronienie i
          łyżeczkowanie jest też o wiele słabsza, więc potencjalne urazy stanowią większe
          zagrożenie.
          Przy tyłozgięciu ABSOLUTNIE NIE WOLNO dźwigać i wieszać dużego prania, firanek,
          bardziej groźne są upadki.
          Upadek nie spowoduje wypadniecia zarodka, ale szarpnięcie połączone z upadkiem i
          "ups na tyłek" mogą spowodować odklejenie się zarodka, rozwarstwienie kosmówki,
          potem odklejenie łożyska.
          Trzeba mieć wyjątkowego pecha żeby poronić w wyniku silnego kaszlu, ale znam
          takie przypadki - między innymi zaprzyjaźniona położna - wszystko się odkleiło,
          dlatego w ciąży nie wolno brać leków wykrztuśnych.
          • myelegans Re: mozliwa przyczyna poronienia 05.04.06, 18:48
            Anuteczku, ale na tym etapie nie ma jeszcze uksztaltowanego lozyska, ono
            formuje sie okolo 12 tygodnia ciazy, o niewydolnosci szyjki tez jeszcze nie ma
            co mowic, bo macica jest normalnych rozmiarow, wiec na szyjke nie naciska, co
            moze spowodowac rozwarcie. Niewydolnosc szyjki jest najczestszym powodem
            poznych poronien w II trymestrze, kiedy macica jest wieksza i naciska na slaba
            szyjke powodujac jej rozwarcie i doprowadzajac do skurczy macicy i
            przedwczesnego porodu.

            Nie wiem skad masz wiadomosci i tylowzgieciu ale to jest "urban legand"
            KOMPLETNIE niepotwierdzone, to podnoszenie rak itd., przeciez zarodek moze
            zagniezdzic sie gdziekolwiek w macicy, na przedniej lub tylnej scianie, a
            rosnaca macica sie wyprostowywuje w pozniejszej ciazy. Sama mam tylowzgiecie,
            ale nigdzie nie przeczytalam, ani zaden lekarz mnie nie poinformowal, ze jestem
            w grupie podwyzszonego ryzyka. Sama w ciazy, z ktorej urodzilam synka
            prowadzilam NORMALNE zycie, musialam przeleciec Atlantyk i pojechalam na narty
            nie wiedzac, ze w ciazy jestem, chodzilam do pracy, nosilam zakupy, sprzatalam,
            nawet na biegowki chodzilam dla dotlenienia sie, czyli zylam normalnie. Nie
            dajmy sie zwariowac, bo to tylko niepotrzebny stres, ktory jest jeszcze gorszy.
            Zdrowa ciaza sie utrzyma nawet jak kilka razy klapniemy na pupe, przewrocimy
            sie, albo nas pies szarpnie.

            Jak mowie, zarodek nie jest przyczepiony, on jest wgryziony w sluzowke, tkwi w
            niej, a zeby to zrobic to ja nadtrawia w trakcie implantacji, nie ma jeszcze
            pepowiny, ani lozyska, na tym etapie odzywianie odbywa sie przed prosta dyfuzje
            z cialka zoltkowego, mozesz z szafy skakac i nie wypadnie. Tak zreszta kiedys
            nasze prababki robily, ale w innym celu i rzadko sie udawalo.
            • anuteczek Re: mozliwa przyczyna poronienia 05.04.06, 19:11
              Wiadomości o tyłozgięciu mam od trzech profesorów - prof. Dębskiego, prof.
              Malinowskiego i prowadzącego już końcówkę ciąży w Holandii prof. Eule.
              Mieszkam w Belgii i tutaj każdy ginekolog, który mnie widzi, za każdym razem
              powtarza - oj tyłozgięcie w razie ciąży uważać, nie dźwigać... Nie każda macica
              sie prostuje w późniejszej ciąży - moja mama ma urodziła dwoje dzieci i
              tyłozgięcie jak miała tak ma. Zresztą, kiedy była w ciaży ze mną w okolicach 20
              tygodnia zabrała się za wieszanie firanek - szybciutko wylądowała na patologii z
              krwotokiem, udało się na szczęście opanować sytuację i jestemwink. Nie jest to
              odosobniony przypadek.
              Oczywiście, że do 12 tygodnia ciąży nie można mówić o łożysku, mój post dotyczył
              całego przebiegu ciąży - piszę tam też o rozwarstwieniu się kosmówki.
              Podnoszenie rąk, dźwiganie itp są groźne, zauważ, jak przepełnione są patologie
              w okresie okołoświąteczym kiedy jest zryw na sprzątanie, mycie okien, itp.
              Piszesz cały czas o zdrowej ciąży - oczywiśce takiej nie zaszkodzi nawet udział
              w slalomie gigancie, ja w bardzo zagrożonej, z której też urodził się syn
              przeprowadzałam się z Polski do Holandii, latałam samolotem kilka razy w
              tygodniu, ale nie dotykałam nic cięższego niż butelka wody mineralnej.
              Nie każda ciąża zagnieżdża się prawidlowo, nie każda ciąża jest zdrowa, mimo to
              dzięki odpowiedniemu wsparciu farmakologicznemu i odrobinie ostrożności udaje
              się utrzymać nawet bardzo zagrożone ciąże i rodzą się z nich zdrowe dzieci (np
              mój Maciek - gdybym zdała się na na naturę popłynąłby pewnie zaraz po swojej
              siostrze biźniaczce).
              Kolejną ciążę przechodziłam spokojniej, wmawiałam sobie, że skoro juz udało mi
              się jedną donosić, to teraz będę żyć normalnie - nie szalałam ze sprzątaniem,
              nawet nie podnosiłam małego (dzięki Bogu mamy operkęwink) i skończyło się w 11
              tygodniu krwotokiem. Teraz już będę na siebie chuchać i dmuchać.
              Lepiej się 'przemęczyć' i oszczędzać niż potem w razie niepowodzenia żałować
              • anuteczek jeszcze jedno 05.04.06, 19:18
                pokolenie naszych prababek w polu rodziło, w straszliwych warunkach
                higienicznych, o wspomaganiu ciąży nie było mowy - ale poronienia się zdarzały
                - tak z bardziej zamierzchłych czasów królowa Bona, królowa Marysieńka (o ile
                dobrze pamiętam kilkakrotnie), była wysoka śmiertelność okooporodowa. Nasze
                babki i prababki miały silniejsze organizmy, żyły w mniej zanieczyszczonym
                świecie, zdrowiej się odżywiały, panowało przekonanie - Bóg dał, Bóg wziął,
                kobiety bezpłodne lub te które traciły dzieci stawały się obiektem kpin.
                Teraz żyjemy w innych czasach, dzięki Bogu, nawet bardzo zagrożoną ciążę można
                uratować, to co nie szkodziło naszym babkom i prababkom nas moze zabić - choćby
                przysłowiowa już baranina w kapuście...
                • myelegans Re: jeszcze jedno 05.04.06, 21:45
                  ale autorka byla w 4tc (!!!), wiec o lozysku i niewydolnosci szyjki nie ma mowy.

                  macica z tylowzgieciem prostuje sie w ciazy i powraca do swojego staniu
                  anatomicznego po, wiec to jest budowa, taka uroda.

                  Nadal podtrzymuje to co powiedzialam, tylowzgiecie nie jest czynnikiem ryzyka,
                  sama mam lekarzy w Birgham and Women Hospital afiliowanych przy Harvardzie,
                  poza tym na PubMed nie znalazlam ZADNEGO artykulu i na zadnych stronach
                  internetowych rowniez, zreszta sama sprawdz i jak znajdziesz zzrodlo to
                  potwierdz, bo dla mnie to nadal "urban legend"

                  Nie zgadzam sie, ze nasze prababki byly silniejsze bo bylo mniej
                  zanieczyszczen. Byly o wiele bardziej schorowane, zapadaly na wiecej chorob
                  zakaznych, gorzej sie odzywialy, nie mialy opieki medyczno-profilaktycznej,
                  szczepien itp. Jak to je robi silniejsze? Przeciez zyly krocej, gdyby byly
                  silniejsze todlugosc zycia bylaby dluzsza, a nie krotsza.

                  Przeciez wiecej dzieci umieralo i kobiet podczas porodu i pologu z powodu
                  komplikacji i infekcji. Poronienia byly, sa i beda niezaleznie od postepu
                  medycyny, bo to nasza biologia i ewolucja, i na przestrzeni WIELU lat, gdzie
                  postep medycyny i zrozumienie biologii poszlo gigantycznie do przodu (nawet
                  ostatnie 40 lat) statystycznie liczba poronien nie spadla, nadal jest 15-25%, w
                  populacji mlodych kobiet i gwaltownie idzie do gory po 35 roku zycia, dlatego,
                  ze genetyczny rozwoj zarodkowy zaczyna szwankowac, bo kobieta produkuje coraz
                  nawykowych, czyli 3 i mniej, czyli 99% poronien.

                  Sorki za przydlugi wywod. Ja jestem niewierny Tomasz i pragmatyczny biolog,
                  sama w rozrodzie pracowalam i jak czegos nie mam udowodnionego, albo chociaz
                  cienia dowodu, to nie daje sie zwariowac, bo juz dawno przestalabym jesc,
                  reprodukowac i oddychac, bo wszystko szkodzi. dzisiaj w drodze do pracy
                  dowiedzialam sie, ze wlasnie w prestizowym pismie medycznym opublikowano
                  artykul, ze .... witaminy szkodza, te podawane doustanie, a przeciez prawie
                  100% kobiet w tzw krajach rozwinietych w trakcie ciazy je bierze.
                  Jezeli niepodnoszenie rak do gory, albo szklanki wody ma obnizyc poziom stresu
                  w ciazy, to jak najbardziej, to tak jak z homeopatia, trzeba w to wierzyc,
                  wtedy nastawienie jest inne. Ja nie wierze.
                  Jezeli zajde w nastepna ciaze, to nawet nie bede mialabym takiego luksusu, bo
                  mam wyjatkowo wymagajacego 1.5-roczniaka, ktory na dodatek jest bardzo
                  raczkowy, a jestem z nim calymi popoludniami i wieczorami sama, wiec musialby
                  byc niekapany i nie karmiony, nie ubierany, i nie wkladany do wozka.

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka