wiolasb
05.04.06, 22:16
Chciałabym rozpocząć ten wątek, gdyż zauważyłam, że wiele kobiet przeżywa
ogromny kryzys i cierpi po stacie lub stratach... Doskonale to rozumiem, też
straciłam ukochanego Dzidziusia, czuję jakby wydarto mi kawałek serca,
kawałek duszy... Ale piszę, by dodać Wam, i sobie też

, otuchy i nadziei.
Musimy ufać, że będzie dobrze, nie popadać w paranoje, starać się "normalnie
żyć", bo wtedy na pewno się uda!!! Głęboko w to wierzę i dzielę się z Wami tą
siłą - trzeba rozpacz obrócić w pozytywną energię. Uda się! W końcu cuda się
zdarzają - przecież doświadczyłysmy już tego cudu...
Gorąco Was pozdrawiam.