trombofilia - mutacja Leiden przyczyną poronienia

10.04.06, 20:38
Cześć - jestem już po częściowych badaniach - wyszła mi mutacja Leiden w V
czynniku krzepnięcia - heterozygota defektu.
Naczytałam się w necie samych strasznych rzeczy. Czy jest jakakolwiek
dziewczyna z trombofilią z Leiden ? A może któraś ma dziecko mimo tego ?
Błagam pomóżcie - straciłam już dwójkę i nadzieja mnie opuściła
kompletnie ... sad
    • annullka Re: trombofilia - mutacja Leiden przyczyną poroni 10.04.06, 20:57
      witaj
      jesteśmy w takiej samej sytuacji i myslę, że pare dziewczyn jeszcze by się
      znalazło, mój numer gg 4296468
      ja jetsem po dwóch poronieniach, lekarze twierdzą, że właśnie przez
      trombofilię, mam zamiar zrobić jeszcze badania genetyczne, a dzieci jak
      najbardziej ale trzeba brać leki, clexane w czasie ciąży i akard tak cały czas -
      porada ginekologa
      w środe jadę do instytulu hematologi, wtedy juz będę wiedziała więcej o tej
      chorobi
      trzymaj się, rozumiem Cię, musimy być silne, i czasmi nieczułe na to co mówią
      lekarze, dzis jeden wspominał dla mnie o adopcji (w tym celu mam zrobic badania
      genetyczne), wyszłam z gabinetu a łzy mi same płyneły, ale ja wiem, że bedę
      miała swoje dzieci
      dzięki forum poznałam dziewczyny, które maja to co my i maja dzieci
    • anulka322 Re: trombofilia - mutacja Leiden przyczyną poroni 10.04.06, 20:59
      witaj,co prawda nie wiele wiem na ten temat, ale może poczytaj troszę,podaję
      link:forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=20515&w=26949885. Pozdrawiam ,
      nie trać nadziei!
    • annullka Re: trombofilia - mutacja Leiden przyczyną poroni 10.04.06, 21:02
      ps
      polecam forum trudna ciąża, tam bedzie więcej informacji, i link
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=20515&w=26949885&a=26949885
    • anulka322 Re: trombofilia - mutacja Leiden przyczyną poroni 10.04.06, 21:08
      dzięki annullka, właśnie ten link chciałam podać, ale mi coś nie wyszło.Życzę
      Wam Kochane wszystkiego dobrego,mam nadzieję, że Wam się uda, czego Wam z
      całego serca życzę
      • eledhwen dzięki Anulki za słowa otuchy 11.04.06, 15:56
        Annullko, a czy Ty również masz Leiden, czy inną postać trombofilii ? Ja
        wszystkie badania mam w normie, jedynie czynnik VIII mało aktywny i mutacja
        Leiden w czynniku V,
        ... mnie też prosto w gębę powiedziano ostatnio w gabinecie "po co się pani
        męczy - nich pani adoptuje dziecko, a nie tak pani płacze ..." brak słów ...
        • eledhwen Re: dzięki Anulki za słowa otuchy 11.04.06, 16:10
          Annullko - doczytałam na poście, którego link mi wkleiłaś, że masz Leiden.
          A czy robiono Ci inne badania, po wykryciu trombofilli ? Mój przewrażliwony
          lekarz koniecznie chce mnie skierować na HSG, histeroskopię, laparoskopię ...
          boję się tego - to znowu ingerencja w mój organizm obciążona ryzykiem ...
          Nie wiem co robić sad
          • annullka Re: dzięki Anulki za słowa otuchy 11.04.06, 19:51
            Innych badań nie robiłam, bo moi kolejni lekarze nie widzieli potrzeby, po co
            skoro i tak trzeba barać akard a później clexane. Tak jak pisałam jutro jadę do
            hematologa, może tam bardziej zainteresuje kogoś mój problem.
            Wczoraj byłam właśnie u lekarza, który lubi denerwować pacjetki, to on mi
            powiedziała jako pierwszy, że trzeba zrobić badania genetyczne i jak coś
            adopcja. Ale jest dobrym specem od usg, wspomniałam mu, że po dwóch zabiegach
            może trzeba zrobić HSG, laparoskopię, dokładnie mnie obejrzał, stwierdził, że
            nic niepokojącego się nie dzieje, więc lepiej nie robić tych badń, bo tak jak
            pisałaś to kolejna ingeręcja w organizm. Wiem, że jest dużo opini, iż jakieś
            zrosty, przegrody wychodzą właśnie po takich inwazyjnych badaniach, ale ja się
            chyba nie zdecyduję, kolejna narkoza, kolejna ingerencjia, po której też mogą
            być zrosty. Nie wiem czy dobrze robię, nie wiem już kogo słuchać, miałam już
            tylu lekarzy i każdy wie najlepiej i żaden nie zdobył mego zaufania.
            • eledhwen Re: dzięki Anulki za słowa otuchy 12.04.06, 22:33
              No właśnie - kogo tu słuchać ... czasami mam wrażenie, że rady lekarza zależą
              od tego z czego sobie akurat specjalizację robi ... też się zastanawiam po co
              mi to HSG, histero, laparo ... no ale to właśnie "konik" mojego lekarza ... ech
              Jak tam Twoja wizyta u hematologa ?
              • alicja0 Re: dzięki Anulki za słowa otuchy 13.04.06, 00:44
                HSG nie jest taka inwazyjna - podają tylko kontrast do jamy macicy (przez
                pochwę, jak przy USG transvaginalnym) i robią RTG. I to tyle w tym badaniu.
                Teraz kontrasty są nowoczesne, więc sądzę, że nawet można uniknąć ewentualnej
                reakcji uczuleniowej na kontrast (ja tak miałam, że mnie po godzinie ścięło z
                nóg, ale przeszło potem oczywiście). HSG może też usunąć małe zrosty w
                jajowodach, jak ktoś ma.
                Histeroskopia i laparoskopia są już bardziej inwazyjne, bo i narkoza i jednak
                jakaś tam manipulacja w organiźmie, choć to i tak jest bardzo małe
                (laparoskopia to trzy 1 cm nacięcia na brzuchu, a histeroskopia to nieco
                rozszerzona mechanicznie szyjka macicy, która potem samoistnie się zwęża).
                Piszę o badaniach diagnostycznych, bo jeśli mają być w tym czasie dodatkowe
                zabiegi, to pewno, że zabieg będzie bardziej inwazyjny, ale w końcu te zabiegi
                mają coś usunąć/polepszyć, więc suma sumarum działa to na korzyść.
                Tak aby sobie popatrzeć "do brzucha" to pewno nie ma sensu robić histero i
                laparo, ale HSG - tu bym tak nie oponowała.
                Pozdrawiam smile
              • annullka Re: dzięki Anulki za słowa otuchy 14.04.06, 13:38
                Moja wizyta u hematologa była krótka, ale sympatyczna i konkretna. Badania na
                trombofilię robiłam w Białymstoku, a hematolog z Warszawy i za bardzo nie
                wiedziała jak oni robili to badanie, więc będe miałam dodatkowe badania w
                Warszawie. Niestety krew pobiorą mi dopiero 7 czerwca (takie kolejki) a wynik
                bedzie 6 tygodni później. Ta pani hematolog to chyba jeden z milszych lekarzy
                na mojej drodze i do tego konkretna, szkoda tylko, że tak długo trzeba czekać.
                Więc narazie biorę akard, bo według białostockich lekarzy są wskażania, a jak
                uda mi się zajść to będę na clexanie.
                Życzę pogodnych Świąt i smacznego jajka.
    • maretina Re: trombofilia - mutacja Leiden przyczyną poroni 15.04.06, 13:09
      eledhwen napisała:

      > Cześć - jestem już po częściowych badaniach - wyszła mi mutacja Leiden w V
      > czynniku krzepnięcia - heterozygota defektu.
      > Naczytałam się w necie samych strasznych rzeczy. Czy jest jakakolwiek
      > dziewczyna z trombofilią z Leiden ? A może któraś ma dziecko mimo tego ?
      > Błagam pomóżcie - straciłam już dwójkę i nadzieja mnie opuściła
      > kompletnie ... sad
      spoko. urodzisz. nie zdazylam zbadac trombofilii, bo wpadlam w nastepna ciaze.
      prowadzil mnie prof. wołczyński z bialegostoku. dostalam na ciaze acard i
      clexane. mam 7 miesiecznego synka. znam z netu osoby z trombofilia, ktore
      urodzily zdrowe dzieci. bedzie dobrze. najwazniejsze, ze znasz przyczyne
      niepowodzen. to kolosalny postep!
Pełna wersja