tak mi smutno ...muszę się wyżalić

05.05.06, 17:19
3 dni temu poroniłam , serce mnie boli na samą myśl to był 5
tydzień ....problemem było odpowiadać sąsiadkom na pytania jak się czuję itp.
ciężko mówić że już nic nie ma ...była u mnie siostra właśnie nie potrafiłam
przekazać tej nowiny ...starałam się zmienić temat.... 4 dni temu byłam u
gina kazał brać luteinę od następnego dnia...nie zdążyłam w nocy czułam że
maleństwo się odkleja...płaczę tuląc córkę (2 lata) i jak widzę inne
niemowlęta w wózkach ...serce pęka jak odpowiadam znajomym na pytania i
staram się nie płakać...mimo plamień w terminie 1 @ (byłam pewna ciąży),
miałam nadzieję na donoszenie ....jak mam przekazać rodzinie tę wiadomość???
łatwiej mi znajomym a im ciężej...żałuję że wogóle wiedziałam o fasolce że to
nie była wpadka może bym jeszcze nie wiedziała po tych 1 plamieniach że
jestem w ciąży , nawet teraz tródno pisać ...byłam w ciąży...poprostu bym
myślała że to bolesna @ ...tyle nadzieji...boże a tak się cieszyłam...moje
krwawienie mi ciągle przypomina że to nie zły sen czasem boję się iść do
wc...winię się że może jakbym wzieła wcześniej to luteinę to jeszcze by się
uratowało moje dziecię ...patrzę na córeczkę i serce boli ,że tamto też
bybyło takie radosne i kochane...mam doła nie chcę nawet myśleć o kolejnych
staraniach o dzidziusia...narobiłam sobie problemu chwaląc się ciążą a teraz
każdemu muszę powiedzieć że już jej nie ma ...nie potrafie ,byłoby mi lżej
gdybym tego nie musiała zrobić....poprostu siedzę i płaczę ...chcę moją
kruszynkę żeby dalej sobie rosła....czemu to takie trudne ??? piszę aby swoje
emocje gdzieś rozładowac , bo pocieszenia mi nie pomoga ...5 lat temu
poroniłam 1 dziecko...pamiętam do dziś jak wyglądało ,do dziś mam żałobę w
sercu...i winię się za to co się stało...bo nie planowałam , bo paliłam ,bo
nie chciałam przyjąć do wiadomości ...nie dbałam o siebie się
wystraszyłam...a jak już pokochałam to straciłam ...ale mój Panie dlaczego
znowu mi zabrałeś???pragnełam od początku ,kochałam je i
wyczekiwałam....DLACZEGO??? mam ochotę zaszyć się gdzieś z daleka od ludzi
zapomnieć że go niema żyć złudzeniami , albo lepiej zapomnieć że były we mnie
przez tak krótki czas , zdecydowanie za krótki...tak trudno zapomnieć ,tak
trudno przeboleć...JAK?? mam sobie poradzić ? ratuje mnie moja
córeczka ,nadaje sensu tylko ona ...nie radzę sobie nawet z obowiązkami
domowymi nie mam siły...nie wiem co bym zrobiła bez mojej córci nie miałabym
poco żyć nie było by sensu...nie mam siły więcej pisać ...uciekam...
    • brawurka132 Re: tak mi smutno ...muszę się wyżalić 05.05.06, 18:06
      Naprawdę bardzo mi przykro!Wiem, że zadne słowa nie pocieszą...ale właśnie po
      to jest to forum!To nie zbyt pocieszajace,ale mi pomaga myśl, że nie jestem
      sama!!!Myślę,że jak najszybciej powinnaś powiedzieć rodzinie bo sama się przez
      to jeszcze bardziej męczysz!!!I pamiętaj to nie Twoja wina!Gorąco ściskam
      Marta i Aniołek (chyba)7.02.06
      • ninab24 Re: tak mi smutno ...muszę się wyżalić 05.05.06, 21:13
        tez mi sie wydaje ze powinnas powiedziec najblizszym...ja o jednym-oc iazy i
        drugim-niestety musialam powiedomic wszystkich przez tel bo nie jestem w
        Polsce...moze to i dobrze z jednej strony(ze musialam tak to wszystkim
        przekazac)a osob bylo duzo bo wiescia o ciazy chcialam pochwalic sie calemu
        swiatu...a potem..im szybciej tym lepiej-nie wyobrazam sobie klamac ze wszystko
        jest ok dzidzius rosnie jak wszyscy pytali dlatego od razu stopniowo
        zawiadamialam.teraz postanowilam ze jak bede ponownie to wstrzymam sie z
        wiescia dobrych kilka m-cy...No ale nie mialo byc o mnie...sama mowisz ze
        pocieszenia nic nie daja..wiec powiem tylko ze sa osoby ktore czytaja to co
        napisalas-przezyly to samo i sa z Toba. czas leczy rany-tez sie zastanawialam
        dlaczego?widocznie tak mialo byc. trzymaj sie cieplo!!buziaki
        • aniaciep Re: tak mi smutno ...muszę się wyżalić 06.05.06, 10:28
          Bradzo mi przykro czytac takie posty- rozumiem co czujecie bo przezyłam to
          wszystko.
          Nie mialąm problemów z sąsiadami czy przyjaciółmi, gdyz nikt nie wiedział o
          ciąży i poronieniu.
          Jest mi bardzo cięzko, czasmi brakuje sił do normalnego życia.
          jak to sobie wytłumaczyć.........
          • wiolasb Re: tak mi smutno ...muszę się wyżalić 09.05.06, 18:53
            Rozumiem, że trudno mówić o tym, co się stało, że Dzidziusia już nie ma... Dla
            mnie to także było bardzo bolesne... Ale musiałam o tym mówić, bo pochwaliłam
            się, jak się okazało, zbyt wcześnie... Nie wiem, czy kolejnym razem powiem
            komuś przed ukończeniem pierwszego trymestru, ale z drugiej strony - dlaczego?!
            W końcu byłam szczęśliwa i chciałam podzielić sie tym szczęściem... Szkoda
            tylko, że trwało tak krótko...
    • zaisa Re: tak mi smutno ...muszę się wyżalić 06.05.06, 16:28
      Może powiedz jednej osobie z rodziny i poproś by powiedziała to innym, bo nie
      masz na to siły? Lub napisz na kartce, jeśli łatwiej Ci będzie tak niż mówić.
      Mocno przytulam
      • nikaewa Re: tak mi smutno ...muszę się wyżalić 06.05.06, 18:57
        witajcie!!! w sumie sama nie wiem co napisać...poprostu czekam aż minie
        najgorszy dla mnie czas i łatwiej będzie żyć , ale to tak cięzko...mąż zapisał
        mnie do psychonalityka bo widzi że mam problem ,mam nadzieje że to mi pomoże-
        czekam jak na zbawienie bo sama nie daję rady,z samą sobą....rodzinę powiadomię
        sm-sem mam nadzieję że uszanują moje uczucia i nie będą ciekawi jak i co itp.?
        nie mam ochoty jeszcze raz myśleć o tym nie potrafie mówić...narazie staram
        się być ciągle gdzieś między ludżmi ,aby nie mieć możliwości myślenia, ale
        wieczorami zostaję sama...wtedy kłade się spać razem z córką aby nie
        myśleć....i czekam podobno czas leczy rany ,choć wiem że nie do końca ale ból
        minie choć wiem że nie do końca ale osłabnie ...mąż chciał nawet byśmy jeszcze
        raz zaczeli się starać jak tylko będzie to możliwe ,ale nie jestem gotowa za
        bardzo się boję...chociaz może będąc w ciązy znowu bym łatwiej zapomniała o tym
        teraz utraconym ale...najpierw chcę się podleczyć ,chociaż już jestem prawie
        pewna dlaczego tak się stało , poprzez to forum wiem... przecież opryszczka
        też podobno może zaszkodzić...pocieszyło mnie to troszkie że ja nie zawiniłam
        tylko fatalny zbieg okoliczności ...cholerny wirus...dziś nawet nie mam siły
        płakać staram się wyłączyć uczucia i sama sobie tłumaczę ten fakt ,ale czasem
        rozum przegrywa... dziękuję wam za odzew trochę cieplej mi na sercu że jest
        ktoś kto mnie rozumie i wysłucha , dziękuję że mogę na was liczyc , bo kto mnie
        zrozumie jak nie wy ??? mąż napewno nie , ach taka znieczulica czasem nawet
        wśród najbliższych jest...czasem lepiej aby się nie odzywali bo rania ...mam
        żałobę ,którą muszę sama przejść...więc po cholerę te komentaże co niektórych
        jak nie potrafią zrozumieć? niech zamkną gębę na kłódkę!!!!-tak powiedziałam
        wrednej teściowej , która wręcz mnie wyśmiała i uznała mój ból za
        fanaberie...szkoda gadać , wiem że mnie nie lubi ale trochę taktu nie
        zaszkodzi... stara jędza tak ją nienawidzę za to wszystko , te wszystkie
        przykrości i wyzwiska , te opowiadania o żekomych moich
        kochankach...stwierdziła że poroniłam bo to napewno nie było dziecko mego męża
        a ja się go pozbyłam ...zwariować można...i jak tu dojść do równowagi
        psychicznej??..ach -bez komentarza, kończe bo nie chcę się rozkleić , staram
        się aby moje serce nie czuło a to pisanie je rozbudza...pozdrawiam was i
        dziękuję za to że jesteście...dominika
        • czika8 Re: tak mi smutno ...muszę się wyżalić 06.05.06, 19:31
          W dużej mierze myślę, że wiem, co czujesz. To bardzo trudny moment i życzę Ci
          wielkiej siły ducha i mocy do przejścia tego czasu.
          27.04. przeszłam zabieg. To było moje pierwsze dziecko- bardzo wyczekiwane,
          bardzo kochane i nie tylko przeze mnie i męża, ale przez całą naszą rodzinę.
          Mam wielkie wsparcie w moich bliskich, a i tak jest potwornie ciężko... Kobieta
          musi pewne etapy przejść sama- nie da rady inaczej. Przykro, że twoi bliscy nie
          starają się zrozumieć, ale pamiętaj, że tak naprawdę cała siła w Tobie i życzę
          Ci szybkiego, spokojnego powrotu do równowagi.
        • brawurka132 Re: tak mi smutno ...muszę się wyżalić 08.05.06, 19:50
          wiesz ja nie mówiłam rodzinie bo mama wszystkim przekazała, ale wolałabym żeby
          niektórzy o niczym nie wiedzieli bo wiem że współczuli ale i cieszyli się że
          jest po kłopocie...mam 22lata, z Tomkiem nie mamy ślubu i wogóle moja ciąża nie
          była mile widziana, a ja tak bardzo się cieszyłam...usłyszałam wile przykrych
          słów... ale o tym kiedyś...
          gorąco pozdrawiam
    • wiolasb Re: tak mi smutno ...muszę się wyżalić 09.05.06, 18:49
      nikaewa! Bardzo Ci współczuję i rozumiem... Jest tyle kobiet w takiej
      sytuacji... Czas jest naszym sprzymierzeńcem, choć i on nigdy nie ukoi naszego
      bólu... Trzymaj się ciepło, jestem z Tobą, tak jak wiele innych na tym forum...
      Pamietaj, że jeszcze wszystko przed nami...
      • agulka1001 Re: tak mi smutno ...muszę się wyżalić 11.05.06, 11:09
        czesc!ja jestem w podobnej sytuacji,jesli moze to choc troche zmniejszyc Twoj
        bol...wczor mialam zabieg...musze powiedziec,ze leki na uspokojenie dzialaja
        cuda,dzis czuje sie dobrze i ani razu nie plakalam!!wczoraj plakalam od samego
        rana (dwa dni wczesniej i dwie noce)...Ty jestes w lepszej sytuacji,bo masz juz
        w domu pocieche...a ja nie mam...to mialo byc pierwsze,wyczekiwane...nikt z
        rodziny,nawet mąż,nie wiedzili,ze jestem w ciazy,i nikt nie wie,ze juz po
        wszystkim...nastepnym razem zrobie tak samo...bede czekac do 12tyg...
Pełna wersja