łyżeczkowanie - kilka pytań, proszę pomóżcie!

13.05.06, 21:38
hej dziewczyny,
w poniedziałek mam łyżeczkowanie 8-tygodniowej ciąży. Powiedzcie: co zabrać?
na ile zostanę w szpitalu? czy to boli? czy konieczna jest narkoza? czy może
być ze mną bliska osoba cały czas?

dzięki za odpowiedź...
    • jagoda_271 Re: łyżeczkowanie - kilka pytań, proszę pomóżcie! 13.05.06, 21:56
      ja miałam zabieg w czwartek, pojechałam z mążem do bardzo dobrej kliniki
      wziełam ze sobą koszulę kapcie i wode a musiałam być na czczo , przyznam że
      rano zjadłam kromkę i wypiłam herbate bo zabieg miałam o 12 i bym tyle
      niewytrzymała cały czas się trzęsłam i płakałam mąż już ne wiedział jak mnie
      pocieszać , przed zabiegiem zrobili mi usg i skonsultowali się z 3 lekarzami
      każdy potwierdził tę samą diagnoze , potem połozyli mnie w takim pokoiku co
      miał byc zabieg i doktor dał pigułke doipochwową poronną po trzech godzinach
      nie miałam krwawienia więc położyłam się na łózku zabiegowym i pielęgniarka
      dała zastrzyk znieczulający i "odleciałam" po 2 sekundach, za chwilę obudziłam
      się na łózku z pielegniarką i mężem przy łóżku aha dodam że przez te trzy godz.
      on był przy moim łózku i mnie rozmieszał i pocieszał, jakoś ten czas zleciał
      gdty zobaczyłam tę pielegniarke nie wiedziałam o co chodzi i mąz powiedział że
      ju po wszystkim , zaczełam płakac ale po paru minutach jakoś lęk minął i
      przyszła pani z kolacja dla mnie i meża zjedliśmy i lekarz wypisał mnie do
      domu .......potem nie musze już chyba opisywac
      • agulka1001 Re: łyżeczkowanie - kilka pytań, proszę pomóżcie! 13.05.06, 22:47
        mialam zabieg 10.05...bylam kompletnie sama...nikt z rodizny nie wie,mąz tez
        nie...wzielam duzo rzeczy-recznik,bieliznę,dodatkową pizame...zabieg o 12...nic
        nie jadlam i nie pilam wczesniej,nie bylam w stanie,caly czas łzy w
        oczach....przed zabiegiem USG,nic nie ma...taka diagnoza...badanie
        krwi...wzieli na stol,jakies zastrzyki..odlecialam...obudzilam sie godz
        pozniej,pielegniarka dawala mi krople do picia do ust,bylam juz na swoim
        łozku...nie wiem,jak sie w nim znalazła...nie wiedzialam,gdzie jestem,co sie
        dzieje...zasnelam...po kolejnej pol godz doszlam do siebie...leki uspakajające
        pozwoliły mi "normlanie" funkcjonowac tego dnia...byla krew na pościeli...bylam
        bez bielizny,tak jak sie kladkałam w zabiegowym...do wieczora jak pijana,prawie
        sie przewracalam....potem znow łzy...wyszlam w czw...odpoczywam...w jednej
        chwili nadzieja,potem znow płacz...ale musi byc dobrze...
        • jagoda_271 Re: łyżeczkowanie - kilka pytań, proszę pomóżcie! 14.05.06, 07:49
          przepraszam agulka że to powiem, bo różnie w życiu się układa - ale ja bez męża
          nigdzie bym się nie ruszyła był przy mnie w kazdej sekundziee przez cały dzień
          i to gdyby nie on to bym do dziś zwariowała , on mogł być przy mnie cały dzień
          tylko na zabieg musiał wyjść a trwało to 2 minuty - ponoć bo nie pamiętam , a
          wypisali mnie w ten sam dzionek , takze nawet szczoteczka do zebów nie była
          potrzebna
          • agulka1001 Re: łyżeczkowanie - kilka pytań, proszę pomóżcie! 14.05.06, 13:02
            w ogole sie nie gniewam,tym co napisalas,bo nie znasz historii od
            poczatku..wiem,ze moj mąż by mnie wspieral,jest dla mnie bardzo wazny...ale on
            jest w domu 2 razy w m-cu...zrobilam test,jak go nie bylo,chcialam poczekac na
            jego powrot z wiadomoscią o naszym Szczesciu...mialo byc uroczyscie....3dni
            pozniej krwawienie,w nocy,bylam sama w domu...wiedzialam,ze Nowe zycie sie
            skonczylo...nie dzownilam do niego z wiadomoscią,nie chcialam,zeby cierpial jak
            ja...poza tym nikomu wiecej nie mowilam-rodiznie,znajomym,nie chce,zeby wszyscy
            mi o tym przypominali,wspolczuli,litowali sie,zeby nie mieli powodu do
            plotek...chce zapomniec...chociaz chyba sie nie da...teraz jest ze
            mną,zachowuje sie jak zwykle,kiedy mnie widzi-jest szczesliwy,i to mi
            pomaga...tuli mnie,caluje,jest blisko...nie cierpi...bo po co... chce mu tego
            oszczedzic....
    • nikasob Re: łyżeczkowanie - kilka pytań, proszę pomóżcie! 16.05.06, 21:34
      ja dostałam skierowanie w piątek - poszłam w poniedzialek, od razu zrobili USG,
      wzięli krew na betę, wtorek przeleżałam bezczynnie, w środe znowu krew na betę;
      wynik - spadek o połowę, nie było wątpliwosści; pierwsza tabletka poronna w
      południe, druga po chyba 4 godzinach, zabieg trwał z 15 min, ale dostałam jakąś
      półgodzinną narkozę (tylko zastrzyk), nic nie pamiętam. Na drugi dzień do domu.
    • rosool Re: łyżeczkowanie - kilka pytań, proszę pomóżcie! 19.05.06, 12:00
      Cześć Dziewczynki?
      A ja pochwalę Najzwyklejszy Szpital Wojewódzki w południowej Polsce. Z
      krwawienie trafiłam tam w ostatnią Wielkanoc, od razu zbadał mnie lekarz,
      podwójne USG. Trochę traktował mnie z buta bo nie chciałam zostać na oddziale
      ale jak w końcu się zgodziłam to wszystko mi wytłumaczył, podał prawdobodobne
      przyczyny obumarcia ciązy (12 t). Przy okazji skrytykował mojego gina
      prowadzącego. Potem już do mnie nie zaglądał. Za to codziennie przychodzili
      inni, najczęsciej po dwóch no i stażyści. Ponieważ w święta labolatoria nie
      wykonują badań przeleżalam dwa dni trochę bez sensu, le potem już wszystko
      sprawnie. Mogłam mieć na sali wszystko co chciałam (nawet laptop!) a na rzeczy
      osobiste proponowano mi szafkę zamykaną na klucz. Mój ukochany mógł być ze mną
      calutki czas. Jedynie w kryzysowej sytuacji, kiedy zaczęłam bardzo krwawić i
      poinformowany o tym przyszedł około 23.00 pielęgniarka trochę kręciła nosem ale
      mógł siedzieć do rana. Ale była też Pani D. pod wpływem alkoholu, czyli polskie
      standarty...
      Pozdrawiam
      • netka2 Re: łyżeczkowanie - kilka pytań, proszę pomóżcie! 19.05.06, 17:43
        Ja moge powiedziec o lyzeczkowaniu ze strony pielegniarki. Do szpitala nalezy
        zabrac jakies 2 koszule nocne, przybory toaletowe, podpaski(wazne), wode i to
        co chcecie co sprawi ze bedziecie czuc sie dobrze. Zabieg zazwyczaj w ten sam
        dzien, trzeba byc na czczo. Znieczulenie albo krotkie dozylne(narkoza) albo
        leki przeciwbolowe. Zabieg trwa okolo 15 minut plus minus w zaleznosci od
        dlugosci ciazy. Pozniej powinno sie lezec okolo 2 godzin i nic nie pic.
Pełna wersja