76magda76 22.06.06, 10:09 Tak mnie zastanawia, czy zabieg po poronieniu ma negatywny wplyw na nastepna ciaze, na zajscie , donoszenie. To byla moja pierwsza ciaza. Odpowiedz Link czytaj wygodnie posty
kasia-1978 Re: wplyw lyzeczkowania na nastepna ciaze 22.06.06, 10:30 ponoc statystycznie mamy szanse na powtorke taka sama co kobiety ktore nigdy przez to nie przechodzily, nikt nas nie zapewni [zaden gin] ze to sie nie powtorzy no oczywiscie powinno sie odczekac swoje aby wszystko sie unormowalo, ja np rozpoczelam staranka po 3 miesiacach wierze ze kiedys sie uda sa nawet przypadki ze w tym samym cyklu co bylo poronienie kobiety zachodzily i rodzily zdrowego malego czlowieczka... wiec co jest nam pisane to i tak od tego nie uciekniemy Odpowiedz Link
agulka1001 Re: cykl czy m-c?? 22.06.06, 18:24 mowimy ciagle o odczekaniu-ale 3 cykli czy 3 m-cy?? u mnie to jest znaczna roznica!teraz pierszą @@ po zabiegu dostalam po 6tyg,czyli juz 1,5minelo!3 m-ce minie mi 10sierpnia i chcialabym juz sie stara,ale 3cykl to beda na poczatku wrzesnia.... Odpowiedz Link
kostka25 Re: wplyw lyzeczkowania na nastepna ciaze 22.06.06, 11:40 mam znajomą po 3 zabiegach, w tej chwili udało jej się donosić ciążę do 26 tyg. lecz już jej grozi wczesny poród. Szyjka macicy przy zabiegu jest mechanicznie rozciągana do potrzebnych rozmiarów, co w późniejszych ciążach może (ale nie musi) grozić wczesnym porodem. Odpowiedz Link
karina66 Re: wplyw lyzeczkowania na nastepna ciaze 22.06.06, 16:26 Ja zaszłam w ciaże w czwartym cyklu po poronieniu i zabiegu.Ciąża przebiegała prawidłowo ale w 23tc szyjka zaczęłą się rozwierać.Założyli mi pessar.W 35tc szyjki już prawie nie było.Gdyby nie pessar(fenoterol i leżenie w szpitalu) urodziłabym wcześniaka. Jeśli zajdzie się w ciąże za szybko to szyjka może nie wytrzymać.Ale u mnie sprawa była bardziej skomplikowana.W kwietniu poród,w lipcu poronienie(i zabieg) a we wrześniu znów ciaża.Za dużo dostała w kość na moja szyjka jak na jeden rok. Odpowiedz Link
ma.pi Re: wplyw lyzeczkowania na nastepna ciaze 22.06.06, 19:38 76magda76 napisała: > Tak mnie zastanawia, czy zabieg po poronieniu ma negatywny wplyw na nastepna > ciaze, na zajscie , donoszenie. To byla moja pierwsza ciaza. Niekoniecznie. Ja mialam lyzeczkowanie po poronieniu, a nastepna ciaza byla idealna. Urodzilam w terminie i jeszcze osycytyna musieli mi pomagac, bo rozwieranie szlo bardzo opornie. Pozdr. Odpowiedz Link
mala_1 Re: wplyw lyzeczkowania na nastepna ciaze 22.06.06, 20:18 A ja niestety po pierwszym poronieniu (9 tydz) poronilam niedawno ponownie z tym ze w 15 tygodniu. Ta ciaza przebiegala idealnie i jak minal pierwszy trymestr bylam prawie pewna ze wszystko co najgorsze mam juz za soba. A tu nagle plamienia, pozniej skurcze... Teraz czekam na zabieg histeroskopii zeby sprawdzic wnetrze macicy i sprawdzic co tam sie dzieje. Moze powodem tego pozniejszego poronienia sa zrosty po pierwszym zabiegu??? Sama nie wiem. Dodam ze mam 2 letniego syna i pierwsza moja ciaza przebiegala bezproblemowo... Odpowiedz Link
smilla7 Re: wplyw lyzeczkowania na nastepna ciaze 23.06.06, 16:33 mi lekarka przed zabiegiem zdążyła powiedzieć, że istnieje ryzyko skracania szyjki macicy, a o dalszych powikłaniach nie chciałam słuchać. Nie byłam w stanie... Odpowiedz Link
kachho Re: wplyw lyzeczkowania na nastepna ciaze 23.06.06, 17:58 Moja przyjaciółka donosiła swoją drugę ciażę bez problemu mimo łyżeczkowania. Ja jestem w 18 tc , zaszłam po 2,5 miesiąca od zabiegu ( trzecia ciaża, synek bez komplikacji ma 5 lat). Narazie- odpukac - wszystko ok. Odpowiedz Link
akul78 Re: wplyw lyzeczkowania na nastepna ciaze 25.06.06, 20:54 Ja miałam dwa łyżeczkowania w odstępie pół roku. Również pół roku po drugim łużeczkowaniu zaszłam w ciąże, która sie szczęśliwie zakończyła. W ciąży z szyjką nie miałam żadnych problemów, do samego końca trzymała się aż za dobrze. U mnie problemem było łożysko bardzo blisko położone przy uściu szyjki, pod koniec ciąży poszło troszke w góre ale lekarze mówili o cesarce (którą miałam). Nisko położone łożysko mogło mieć związek z łyżeczkowaniami i być może ze zrostami,które sie po łyżeczkowaniu tworzą raz mniejsze, raz większe, ale chyba zawsze jakieś sie pojawią - tak mi sie wydaje. Odpowiedz Link
yba2 Re: wplyw lyzeczkowania na nastepna ciaze 27.06.06, 18:15 U mnie druga ciąża niestety skończyła się tragicznie w 19 tygodniu, przyczyną była niewydolność szyjki prawdopodobnie po łyżeczkowaniu właśnie. Ale jest mnóstwo kobiet, u których w następnej ciąży z szyjką wszystko było ok. Yba Odpowiedz Link
i.f Re: wplyw lyzeczkowania na nastepna ciaze 28.07.06, 23:21 Ja dowiedziałam się od Pani ginekolog, że zabieg łyżeczkowania może powodować niewydolność szyjki macicy. To jest zabieg gdzie od razu dają znieczulenie i mechanicznie rozszerzają szyjkę.Dlatego lepsze są zabiegi, w których najpierw daje się pacjentce globulkę lub tabletkę, która powoduje krwawienie i samoistne rozszerzenie szyjki i wtedy robi się zabieg. Ja teraz czekam na poronienie samoistne- odstawiłam duphaston.Ciąża nie rozwija się od 4 tc. Ja jestem w prawie 8. Jestem załamana... Nie wiem jak damy sobie dalej radę. Kocham Was moje Aniołeczki, tak krótko Was miałam Ircia Mama Aniołka Fasolki 7tc. (*02.2006)i Aniołka Kropeczki (*07.2006) Odpowiedz Link
wordshop Re: wplyw lyzeczkowania na nastepna ciaze 29.07.06, 12:29 to może ja się dopiszę, bo u mnie wszystko skończyło się dobrze. w lipcu 2004 r. urodziłam siłami natury córeczkę. rok póżniej zaszłam w ciążę, ale niestety poroniłam (ok. 7 tc). miałam łyżeczkowanie. w drugim cyklu po poronieniu znowu zaszłam w ciążę. na każdej wizycie męczyłam ginkę o stan szyjki - skracała się, ale trzymała dobrze. ponad dwa tygodnie temu urodziłam w terminie zdrowego synka. tak więc moja szyjka dostała przez ostatnie lata w kość, ale to nie przeszkodziło w donoszeniu ciąży, czego i Wam życzę. pozdrawiam ciepło, Odpowiedz Link
badowimo Re: wplyw lyzeczkowania na nastepna ciaze 29.07.06, 17:14 Witam! Zabieg mialam niedawno, bo 5.08. To byla moja druga ciaza. Pierwsza przeszlam bezproblemowo i nawet w najczarniejszych snach nie myslalam, ze tak moze skonczyc sie kolejna. Przezylismy i przezywamy do dzis oczywiscie swoje, ale nic musimy wierzyc ze wszystko bedzie ok. Mieszkam w usa, tutaj nikt po pierwszym poronieniu nie robi zadnych badan. Lekarz powiedzial, ze tak sie konczy co 4 ciaza. Zapytany przez nas kiedy mozna starac sie o kolejne dzieciatko odpowiedzial, ze jak tylko dostane okres. Podsumowujac, idac jego tokiem myslenia wplyw lyzeczkownaia na kolejna ciaze jest zaden, albo znikomy. Od nikogo nie uslyszalam, o tajemniczych 3 czy 6 miesiacach... Zycze wszystkim starajacym sie ponownie- powodzenia, duzo zdrowia a przede wszystkim sporo sil. Pozdrawiam. Gabrysia Odpowiedz Link
badowimo Re:badowimo 30.07.06, 02:52 Hmm...sie zarumienilam, dziekuje za mile slowa, przekaze mlodej, na pewno pisnie Pzdr Odpowiedz Link
lidek0 Re: wplyw lyzeczkowania na nastepna ciaze 31.07.06, 06:03 Ryzyko zrostow a co za tym idzie ciąża ektopowa /ja tak miałam/, niewydolność szyjki po nienaturalnym rozszeżaniu. Odpowiedz Link
dragica Re: wplyw lyzeczkowania na nastepna ciaze 31.07.06, 12:16 mialam lyzeczkowanie i cc.po stratach 2 ciaz zrobilam HSG-nie ma ani zrostow ani niewydolnosci syjkowej. Odpowiedz Link
jagoda_271 Re: wplyw lyzeczkowania na nastepna ciaze 01.08.06, 08:32 każda z nas ma inaczej i bądz tu mądry Odpowiedz Link
lidek0 Re: wplyw lyzeczkowania na nastepna ciaze 02.08.06, 05:47 Ale żby lekarze chociaz uprzedzali o tym co może się zdarzyć. Gdybym ja wiedział o ryzyku zrostów na pewno zrobiłabym HSG. Odpowiedz Link
papuga_5 Re: wplyw lyzeczkowania na nastepna ciaze 03.08.06, 02:25 Ja jak sie zapytalam lekarza w szpitalu o ryzyko jakie niesie ze soba poronienie z tabletkami lub lyzeczkowanie czy tam wysysanie bo nie wiem ktore mi robili chyba wysysanie, po przebytym cc to lekarz byl wyraznie zly ze jestem niezdecydowana a on sie spieszyl. Powiedzial ze moze macica peknac i przy zabiegu i przy poronieniu po tabletkach, ze wszystkie medyczne interwencje niosa zawsze ryzyko. Odpowiedz Link
i.f Re: wplyw lyzeczkowania na nastepna ciaze 04.08.06, 22:43 No i wychodzi, ze co lekarz to inna teoria. Ja ostatnio byłam u lekarza, który stwierdził że badania po poronieniu są w ogóle niepotrzebne, inna Pani doktor wysyłała nas już do poradni genetycznej a mój lekarz powiedział, ze badania zrobimy,wzystkie po kolei. Dobrze mieć mądrego lekarza. Odpowiedz Link
badowimo Re: wplyw lyzeczkowania na nastepna ciaze 05.08.06, 13:05 Nie wiem ktory lekarz jest madry, a ktory nie. Wiem natomiast, ze w Usa lekarze sa przynajmniej konsekwentni. Mnie badalo po zabiegu 2 roznych i 2 teorie byly takie same- zadnych badan, starania o kolejne dziecko po 6 tyg od zabiegu. Bylam kiedys u lekarza tez tutejszego w jakiejs tam sprawie i wzorem polskiego pacjenta dopominalam sie o wykonanie badan, ktore wg mne i byly niezbedne. Na co lekarz: Polacy chyba sa najlepiej przebadnym narodem na swiecie a i tak w rankingach wyleczen i skutecznosci wypadaja bardzo bardzo blado.... I cos w tym jest. Chyba najwazniejsze to jest to, zeby kazda sluchala swojego lekarza, a nie radzila sie na forum czy robic badania, bo lekarz jej nie zlecil?. Odpowiedz Link
lidek0 Re: wplyw lyzeczkowania na nastepna ciaze 07.08.06, 06:05 ja odnoszę rażenie, że generalne na zachodzie Europy czy w USA poronienie traktuje sie jak coś zupełeni nomalnego o czym kobieta wogole nei powinna mysleć. A chyba do końca tek nei ejst. Co do badań to owszem warto słuchac swojego lekarza pod warunkiem, że jest dobry. Co do badań to nawet na tym forum było chyba wystarczająco dużo postow na temat zgubnych skutkow nie badania się sie po poronieniu, że do badań przekonały nie jedna osobę, tym bardziej, że przyczyna może być cość prosta do znalezienia i szybka do wyeliminowania. Inna sprawa to co badać. Co do rankingu skuteczności to raczej wynika to z posiadanego sprzętu a nie zwiedzy medycznej a raczerj jej braku. Byłam bardzo zdziwiona kiedy przeczytałam, ze tak na prawdę tylko w Polsce stosuje się suplementację progesteronem we wczesnej ciązy podcza kiedy jest wiele dowodow, ze to właśnie Duphaston uchronił nie jedną kobietę od poronienia. Dlatego przynajmniej ja cieszę się, że mieszkam i leczę w Polsce. A tak przy okazji nie wiem czy po 6 tygodniach od zabiegu organizm wrócił do równowagi hormonalnej, tylko ciekawa skąd w Twoim przypadku wiedział lekarz skoro nie zlecił Ci badań? Odpowiedz Link
aneczka002 do Lidek0 07.08.06, 09:51 zgadzam się z Tobą... mam koleżanke w USA której lekarz po poronieniu to samo co naszej furomowiczce.. że poronienie spotyka co 4 ciaże i ona właśnie była ta 4.. teraz na szczęście jest w zdrowej ciąży i we wrzesniu rodzi.. ale jak zapytałąm czy ma jakaś szczególną opieke, czy ma jakieś leki na wszelki wypadek (tak jak u nas duphaston sie podaje) a ona ze nie.. że jest ok i chodzi raz na miesiac do gina a miała 2 USG tylko..uff całe szczescie ze tym razem jej sie udało a gin tez jej powiedział ze po pierwszej @ moze się starać ale ona dłuzej odczekała.. Moja gina powiedziała że skoro robiłam toxo, cytomegali i chlymedie w ciąży to nie ma sensu ich robić po poronieniu (a to by własnie zleciła) ale ze względu na to ze to było puste jajo płodowe zaleciła posiew nasienia u meża... na które jestesmy juz umówieni.. za mnie dopiero się weźmie później pod koniec wrzesnia .. bede musiałą zrobić wszystki najważniejsze hormony na nowo zeby sprawdzic czy mój organizm jest gotowy do kolejnej ciąży.. bo o ile macica moze być juz gotowa to hormonki nie koniecznie i czasem tzreba odczekać dłuzej niz 3 cykle własnie ze wzgledu na to.. do kolejnej ciaży tzreba sie dobrze przygotować wszystko posprawdzać!! Mnie gina uprzedzała o możliwosciach problemów z szyjką przy kolejnej ciaży.. jednak powiedziałą ze starała sie robic wszystko delikatnie żeby jej nie naruszyc bo mimo ze dostałąm leki rozkurczowe to i tak była mocno "zacisnięta".. więc dziewczyny sprawdzcie wszystko pzred kolejną ciązą, nie patrzcie na to "a innym dziewczynom w forum się udało", bo to różnie w zyciu bywa.. życze powodzenia Odpowiedz Link