wordshop
18.07.06, 15:07
chciałabym podzielić się z Wami moim szczęściem, tak jak rok temu dzieliłam
się smutkiem.
w sierpniu zeszłęgo roku poroniłam ciążę w 7tc. kiedy z plamieniem zgłosiłam
się do lekarza, okazało się, że zarodek był za mały i jeszcze tego samego
wieczora mój organizm niestety się go pozbył

był to dla mnie szok - jak
wiele z nas, traktowałam problem poronień jak coś, co zdarza się innym. po
zabiegu zrobiłam szereg badań, które wykazały m.in, że mam hiperprolaktynemię
czynnościową. nastawiłam się na długie starania o kolejną ciążę, dostałam
norprolac na zbicie prolaktyny i jakoś próbowałam poukładać sobie wszystko w
głowie.
19 października, w drugim cyklu po poronieniu, pękła nam gumka. los chciał, że
akurat wtedy miałam owulację i zaszłam w ciążę! bardzo się bałam, że to za
szybko, że znowu będzie coś nie tak. jednak każde kolejne badania pokazywały,
że ciąża rozwija się książkowo. lęk mnie w końcu opuścił i jednak udało mi się
cieszyć tą ciążą.
we wtorek tydzień temu o 7.35 na świat przyszedł mój słodki syneczek Tomek.
dostał 10 pkt agpar, jest spokojny i uwielbia pić mleko

wiem, że gdybym
nie poroniła, nie byłoby go na świecie, ale wspominam też moje utracone
maleństwo i myślę, jakim by było dzieciaczkiem. widocznie tak to zostało
ułożone, a mi pozostało to zaakceptować i cieszyć się tym niespełna
czterokilogramowym pachnącym, cieplutkim szczęściem, które pojawiło się
tydzień temu.
chciałabym Wam życzyć, żebyście szybko mogły powitać na świecie swoje
wyczekane maluszki, które i Was pocieszą.
pozdrawiam Was gorąco,