eligie
27.10.06, 00:53
Witajcie Kochane, poużalam się trochę, mogę?? Nie dosyć już tych "atrakcji"
szpitalnych i zdrowotnych? Tak bardzo chcę już dojść do siebie (znajomi
twierdzą, że nawet "za bardzo") i chcę życ normalnie i.. I chyba mój organizm
się buntuje, bo chyba spycham to co trudne gdzieś głęboko i staram się o tym
nie mówić. A to jest takie "na niby", bo tak naprawdę wcale do siebie nie
doszłam. I mam nawrót moich problemów gastrologicznych, dziś byłam na
kolejnej konsultacji, lekarz powiedział że niewątpliwie jest to spowodowane
stresem i tak dalej, ale konieczna jest gastroskopia i najchętniej
zatrzymałby mnie jeden dzień w klinice na diagnostykę. Był bardzo miły i tak
dalej, ale ja już nie chcę, NIE CHCĘ SZPITALI!!!! Co jest z tym rokiem? W
czerwcu miałam poważne problemy z kręgosłupem i nastawianie u kręgarza, we
wrześniu Wiecie umarło moje dziecko i szpital, teraz znów mam się umawiać na
termin. Wiem żze to użalanie nic mi nie da, ale musiałam to Wam napisać, bo
ogromnie mi smutno dziś i mam poczucie jakiejś cholernej niesprawiedliwości.
I się boję - badania i jego wyników. Uch.