nie wierzę już w nic...

27.12.06, 01:25
witam..nigdy nie pisałam, ale dzisiaj z okazji Świąt coś się we mnie
przełamało. chyba tracę wiarę... zawsze reagowałam emocjonalnie na
życzenia "dziecka", wiadomości o kolejnej ciąży sąsiadek, kogoś z rodziny,
kończyły się dla mnie histerią. dzisiaj zaakceptowałam to, że ja
prawdopodobnie nigdy nie będę mieć biologicznych dzieci. badania
(wszechstronne) nie wykazały NIC u mnie ani u mojego męża. Z punktu widzenia
medycyny jesteśmy okazami zdrowia. ja mam za sobą 3 poronienia. jakoś nie
wydaje mi się, że to przypadek. podobno wiara umiera ostatnia....podobno
    • mala_1 Re: nie wierzę już w nic... 27.12.06, 09:17
      A ja mysle ze nie wolno Ci sie poddac..
      Zmien lekarza, skonsultuj wyniki badan.. Musisz miec nadzieje i szukac
      przyczyny.
      Sama jestem po dwoch poronierniach, wiem co to brak nadziei, zwlaszcza ze moja
      pierwsza ciaza przebiegala bezproblemowo - mam syna a nie moge donosic
      kolejnych..
      Wiec ciagle dreczyly mnie pytania co sie takiego wydarzylo????????? No ale
      wierze ze sie uda.. Trzymam kciuki i glowa do gory
    • maretina Re: nie wierzę już w nic... 27.12.06, 17:46
      donosilam dopiero 5 ciaze, ale donosilam. mam syna.
      poronienia to nie wyrok, tylko trzeba probowac i udac sie do porzadnego lekarza
      a nie do takiego co pod progesteron i sie cieszy.
    • deszczu_kropelka Re: nie wierzę już w nic... 27.12.06, 18:25
      Kahowa, tak bardzo smutno to czytać. To musiało być straszne, co przeżyliście...
      bardzo, bardzo gorąco współczuję.

      Słuchaj, łatwo to pisać, ale nie poddawaj się! Na tym forum przeczytasz wiele
      historii dziewczyn, które roniły kilkakrotnie, a potem donosiły zdrową ciążę bez
      problemów. Skoro jesteście okazami zdrowia - to tym lepiej! To znaczy, że nie ma
      powodu, aby kolejna ciąża nie okazała się szczęśliwa.

      Nie wiem, skąd jesteś, jeśli z Warszawy lub okolic, to chętnie podam Ci namiar
      na lekarza, u którego byliśmy z Mężem niedawno. Nie jestem w stanie osądzić po
      jednej wizycie, czy ten lekarz jest rzeczywiście dobrym specjalistą, ale powiem
      Ci jedno - ta wizyta była jak psychoterapia, on leczył nasze głowy przede
      wszystkim smile Przyszliśmy załamani, a on natchnął nas tak niesamowitym
      optymizmem, że prawie zaczęliśmy się starać o dziecko w windzie po wyjściu z
      gabinetu smile) (to żart oczywiście smile

      Kahowa, nos do góry! W końcu będzie dobrze, w końcu po deszczu pokaże się słońce
      - z całego serca Ci tego życzę i całym sercem w to wierzę!
    • jutka_25 Re: nie wierzę już w nic... 27.12.06, 19:15
      bardzo smutna ta twoja historia,ale nie wolno tracic nadzieji. ja jestem po 2
      poronieniach i nadal przyczyny nie znam... wierzę w to że kolejnym razem nam
      się uda i tobie też życzę tego z całego serca tylko nie poddawaj się...
      pozdrawiam i trzymaj się
Pełna wersja