kahowa
27.12.06, 01:25
witam..nigdy nie pisałam, ale dzisiaj z okazji Świąt coś się we mnie
przełamało. chyba tracę wiarę... zawsze reagowałam emocjonalnie na
życzenia "dziecka", wiadomości o kolejnej ciąży sąsiadek, kogoś z rodziny,
kończyły się dla mnie histerią. dzisiaj zaakceptowałam to, że ja
prawdopodobnie nigdy nie będę mieć biologicznych dzieci. badania
(wszechstronne) nie wykazały NIC u mnie ani u mojego męża. Z punktu widzenia
medycyny jesteśmy okazami zdrowia. ja mam za sobą 3 poronienia. jakoś nie
wydaje mi się, że to przypadek. podobno wiara umiera ostatnia....podobno