sizi1
05.01.07, 11:44
Dokładnie rok dowiedziałam się, że serduszko naszego 13tyg maleństwa nie
bije, wtedy poznałam to forum i inne dziewczyny, które tak jak ja przez to
wszystko przechodziły....wychodząc z forum obiecałam, że wrócę tutaj, żeby
dopisać szczęśliwy konieć mojej historii.
Dzisiaj po roku jestem mamą tygodniowej Patrycji. I chciałam Wam wszystkim
napisać, że nie można tracić nadzieji i wiary!! O moim Aniołku nigdy nie
zapomnę i właśnie dlatego może nie chciałam, żeby Patrycja urodziła się "w
terminie", bo byłoby to dokładnie w czasie kiedy straciliśmy w ubiegłym roku
naszego Aniołka. Urodziła się w grudniu...i tym samym tak fatalnie rozpoczęty
dla nas rok 2006 zakończyliśmy najcudowniej jak mogliśmy.
Ciąża była pełna strachu i lęków, baliśmy się znowu usłyszeć to "najgorsze"
ale kiedy poczułam ruchu Małej to już wiedziałam, że się uda. Micha za to
jakby czuła, że ja muszę cały czas ją "wyczuwać" i ruszała się bez końca i
ograniczeń

Teraz jesteśmy już razem i wierzę, że Wam wszystkim to się też
uda! Wielu z was nie uda się ominąć przepłakanych godzin, nocy, całych dni,
potwornej-czarnej-bezkresnej rozpaczy, tak jak mi się nie udało, nie miałam
siły na optymizm i wiarę, ale czytałam to forum i historie dziewczyn, którym
sie udało i zaczynałm wierzyć.....Teraz ja chcę Wam napisać, że nigdy sie nie
poddawajcie i bądźcie silne a wasze największe marzenie na pewno spełni się!
Wiem, że to nie jest łatwe ale czytajcie takie historie jak ta i wierzcie...
Dziękuję wszystkim, którzy przez ten cały rok ze mną byli, bez nich nie
dałabym rady. A najpiękniejsza nagroda śpi teraz w łóżeczku....i taka sam Was
spotka!
"Wyprostuj sie,nie rezygnuj.Nie ciężar Cię przygniata, ale sposób,w jaki go
niesiesz".
>