Jak jest w ciąży po poronieniu?

20.01.07, 21:40
Dziewczyny... jestem dwa dni po poronieniu i już myslę o następnej ciąży... ale jednoczesnie boje się żeby nie skończyła sie tak samo.
Zdrowego synka urodziłam dokładnie dwa lata temu, teraz pół roku starań i w 11tc poronienie. W obu ciążach czułam sie super, ciąże książkowe, a nawet lepiej, bo bez wymiotów... żartowałam, że mogę zawodowo chodzić w ciąży bo jestem w tym niezła... czwartkowe wydarzenia bardzo zachwiały moja wiarę w siebie... teraz boje sie strasznie, że kolejna ciąża to bedzie wielki stres... codzienny strach, żeby znowu nie wydarzyło się to samo... nie potrafię sobie wyobrazić jak to przezyję... przecież jeszcze w środę czułam sie super, a dziś płaczę...
Jak przetrwać kolejną ciążę? Ciąża to nie choroba, zawsze tak słyszałam, pracowałam prawie do końca, zawsze uśmiechnięta i wesoła... ale teraz boję się, że w następnej ciąży będę bała się każdego ruchu... żeby nic nie zaszkodziło maluszkowi...
Teraz sobie wyrzucam, że nosiłam synka, podnosiłam go by posadzić na blacie, wiadomo codzienne zycie z 2latkiem to trudno go czasem nie podnieśc... a teraz, za te kilka miesięcy będę bała się palcem ruszyć...
Czy są tu jakies dziewczyny, którym już sie udało? Opowiedzcie jak to było...
    • mentafolia Re: Jak jest w ciąży po poronieniu? 20.01.07, 22:05
      Przede wszystkim Kajka przestań się niepotrzebnie obwiniać.Ciąża była słaba i
      dlatego poroniłaś,a nie z powodu podnoszenia swojego dwulatka.

      Mnie sie jeszcze nie udalo byc ponownie w ciąży,ale tez myślę o tym strachu,jak
      chyba każda z nas...
      To banał do potegi co napiszę,ale po prostu musimy byc dobrej myśli i wierzyć że
      tym razem się uda.Bo niczego innego nie jestesmy w stanie zrobić.sad
      • e-dziunia Re: Jak jest w ciąży po poronieniu? 20.01.07, 22:34
        mnie z czterech ciąż udało się zakończyć tę drugą. Moja córcia też ma 2 latka, a
        w lipcu skończy 3. Pamiętam każdy dzień tej ciąży, nie tylko dlatego, że miałam
        już wtedy bolesne doświadczenie, ale głównie dlatego, że okoliczności nie
        pozwalały mi o tym nie pamiętać. Od 8 tyg. miałam bezwzględny nakaz leżenia.
        Plamiłam w zasadzie przez calutką ciąże, a w szpitalu byłam łącznie z porodem 6
        razy (mój ubezpieczyciel strasznie to przeżył wink )Bez przerwy coś się działo. W
        20tc poszłam na kolejną kontrolę, jak co tydzień i okazało się, że mam rozwarcie
        na 2 cm i za parę godzin mogę stracić kolejne dzieciątko. Ordynator zawyrokował:
        leżeć i czekać, jak się nie zamknie ujście za 3 dni, to przerywamy ciążę, a jak
        sie zamknie, zakładamy szew na szyjkę. Rany jak ja strasznie płakałam przez te
        całe trzy doby kiedy leżałam *do góry nogami!!!* i nie wolno mi było nawet wstać
        do toalety. Wiecie jak trudno załatwić swoje sprawy fizjologiczne z tyłkiem w
        górze?! To były najgorsze 3 doby mojego życia! Zwłaszcza, że leżałam na sali z
        47 innymi dziewczynami, które oczekiwały porodu! Drzwi do sali się nie zamykały
        od ilości gości, a ja nawet parawanu nie dostałam, żeby się zasłonić, gdy od
        godziny próbuję zrobić (przepraszam że tak dosłownie) kupę do góry.
        Ale tłumaczyłam sobie - to dla dziecka. To ważne. Przetrwam.
        Po 3 dobach stał się cud-ujście się zamknęło i założyli mi szew. A po paru
        dniach znów byłam w domu.
        potem jeszcze 2 razy w szpitalu, bo szew słabo trzymał a w 32tc rozciął mi
        szyjkę i pęcherz zaczął się uwypuklać. Prawie natychmiast dostałam skurcze.
        Jadąc do szpitala miałam już skurcze co 5min. Zdążyli mi tylko zdjąć szew, bo
        jeszcze chwila i urodziłabym chyba pupą. Miałam szczęście, że trafłam na
        świetnego lekarza. Nie chciał męczyć ani mnie, ani mojej maleńkiej dziewczynki i
        szybko zrobił cesarkę, a moja królewna trafiła do inkubatora. Miała 1900g i była
        piękna.

        Ale się rozwlekłam!
        Właściwie to tylko chciałam napisać, że ja przed każdą ciążą popadam w stan
        przedzawałowy i raczej mam powody.

        Ufff, chyba przesadziłam z tym pisaniem, ale jakoś samo poszło.
        • e-dziunia Re: Jak jest w ciąży po poronieniu? 20.01.07, 22:36
          wdarł się chochlik drukarski. Oczywiście leżałam z 4, a nie 47 dziewczynami wink))
    • jol34 Re: Jak jest w ciąży po poronieniu? 20.01.07, 23:18
      Witam. Bardzo mi przykro z powodu straty Twojego dzidziusia. Ja jestem po 2 poronieniach, trzecia ciaze udalo mi sie szczesliwie donosic, moj synek za miesiac skonczy rok, ale kazdego niemal dnia nie opuszczal mnie lęk, czy bedzie dobrze, czy sie uda. Nie da sie tak po prostu podejsc do ciazy bedac po przejsciach i traktowac jej jak cos naturalnego. Pierwsze dwa trymestry minely mi spokojnie, choc ich wlasnie najbardziej sie balam, za to ostatnie dwa miesiace (z mala przerwa) spedzilam w szpitalu. Mialam mnostwo dolegliwosci,ale wlasnie ten czas wspominam najspokojniej, choc dzisiaj z perspektywy czasu stwierdzam, ze mialam wiele szczescia, ze Kamil urodzil sie w zasadzie zdrowy. Zycze Ci duzo sily i wiary, ze bedzie dobrze. I jednak pozytywnych mysli pomimo wszystko, bo psychika jest tutaj bardzo wazna. Pozdrawiam cieplo.

      _________________________________
      Jola z Kamilkiem (26.02.2006)
      mysiolek.blog.onet.pl
      • aagata4 Re: Jak jest w ciąży po poronieniu? 21.01.07, 21:30
        witaj.. przykro mi że Cię to spotkało...

        przede wszyskim nie obwiniaj się... to normalny etap żałoby po stracie dziecka..
        niktóre z nasz sie obwiniaja ze sie nie modlily się inne ze podnosily rece do
        góry a jeszcze inne ze sei niepotrzebnie denerwowały itd- przykładów mozna
        mnożyc bardzo duzo...

        tak naprawde to nie jest nasza wina ze tak sie stało.... nie mamy na to
        wpływu... i w to musisz uwierzyc aby byc psychicznie gotowa do nastepnej ciązy...

        co do nastepnej ciązy to juz nie jest taka beztroska... wtedy chcemy wszystko
        kontrolowac i tak naprawde wszysko znowu idzie na żywioł... denerwujemy sie
        niepotrzebne.. ale tak juz jest.... nie mamy na wiele rzeczy wpływu.. jedynie
        mozemy sie troche dokształcic w necie (ale z rozwaga - bo mozna popaśc w
        przesade i każda normalna dolegliwośc ciążowa przypisywac najgorszemu...)
        niestety w ciązach juz tak jest ze cos sei dzieje a potem sie okazuje ze wszysko
        jest w porzadku i nie wiadomo dlaczego miałysmy problemy...

        potrzbny jest dystans, który w nasej sytuacji jest niemozliwy... warto zadbac o
        to wszysko na co mamy wpływ dla naszego lepszego samopoczucia i uzbroic sie w
        cierpliwość... dobrze ze masz juz dziecko i łagodniej przejdziesz sytuacje zalu
        na widok każdego bilbordu z dzieckiem czy okladki czy nawet widok ciężarnej czy
        z malym dzieckiem w wózku...( ja plakalam po kilka razy na dzien bo temat dzieci
        przewijal sie ciągle wszedzie gdzie sie było) i .. skoro masz juz dziecko to
        jest juz prawie 100 procentowa pewnośc ze w kolejnej ciązy tez urodzisz zdrowe
        dziecko, cczego ci z całego serca zycze...

        pozdrawiam

        Agata
        • wordshop Re: Jak jest w ciąży po poronieniu? 21.01.07, 22:01
          kajko, bardzo mi przykro, że się znalazłaś na tym forum.
          ja zawitałam tu we wrzesniu 2005 roku. byłam wtedy po stracie dzieciaczka w 7 tc
          i miałam ponad roczną córeczkę. obie ciąże rówwnież znosiłam swietnie - nie było
          żadnych problemów, tylko w tej drugiej pewnego dnia rano zaczęłam plamić,a
          wieczorem już nie byłam w ciąży sad to był straszny szok i wielkie zaskoczenie,
          że to spotkało mnie, bo przecież tak dobrze się czułam. na usg, które zdążyłam
          zrobić w dniu poronienia, zobaczyłam jeszcze serduszko mojego dziecka, ale
          niestety też to, że jest ono za malutkie jak na ten wiek ciąży i że macica
          kurczy się, walcząc z tą ciążą. oczywiście też się obwiniałam, że mogłam nie
          nosić crecyki i nie robić wielu innych rzeczy. ale potem przekonałam się, że tak
          widać musiało być, że mój dzieciaczek był chory i nie mógł się urodzić.
          już w październiku znowu zaszłam w ciążę, ale bałam się cieszyć. najpierw był
          prawie sam strach, ale i iskierka radości. jednak po kilku tygodniach i wizytach
          u lekarza zaczęłam wierzyć, że się uda. z czasem strach został wyparty i udało
          mi się cieszyć tą ciążą. donosiłam synka bez większych komplikacji i urodziłam
          ekspresowo kilka dni po 2 urodzinach mojej córeczki. dziś synek ma pół roku.
          przytulam Cię mocno i życzę Ci dużo siły.
          • kajka271 Re: Jak jest w ciąży po poronieniu? 22.01.07, 10:38
            dziękuję wam za dopowiedzi... już mi troszke lepiej... wordshop... już po miesiącu byłaś w ciąży i wszystko dobrze, ufff, napawa to nadzieją... czytam i czytam te fora... piszą, żeby odczekac te 3 miesiące... a ja się boję odkładać, ze teraz odczekam, potem znowu pół roku staran... już nie mogę znieść tego czekania....
            i tak sobie dzisiaj pomyślałam, że może i lepiej... nie lepiej że poroniłam... ale że gdybyśmy nadal sie starali... to byłby 9ty miesiąc starań to też bym wariowała z nerwów... a tak to chociaż święta mieliśmy radosne... rocznice ślubu, urodziny grzesia... w tylu sytuacjach cieszyliśmy się z tego dzieciaczka... niby lepiej, niby jestem spokojniejsza... a cały czas o tym myślę... i płaczę....
            • tymonka30 Re: Jak jest w ciąży po poronieniu? 22.01.07, 11:37
              Kajka, ja też po poronieniu powiedziałam sobie, nie będę czekać, idę na żywioł,
              szkoda czasu itp.,... zresztą jeden gin mi nawet tak powiedział, 'przecież Pani
              chce tego dziecka prawda? To nie trzeba się zabezpieczać'. No ale potem poszłam
              do drugiego i ten z kolei powiedział co innego, 'proszę odczekać chociaż te 2
              cykle, zawsze mówię to swoim pacjentkom i czasem się nie słuchają a sytuacja
              się powtarza' więc stwierdziłam, że jednak poczekam,... czas szybko leci....
              jeszcze tylko luty i od nowa. Jaką decyzję nie podejmiesz życzę jak najlepiej :-
              )
              • kajka271 Re: Jak jest w ciąży po poronieniu? 23.01.07, 09:36
                na razie to nie mam nawet ochoty na seks... więc spokojnie, w ciąży nie bedę... a za miesiąc idę do giny na kontrolę i wtedy zobaczę co ona mi powie... myślę, że nie bedziemy się starać, ale też na maksa zabezpieczać się nie bedę (tzn. tabletek nie zacznę znów brać).... ostre starania zaczniemy po tych 2-3 cyklach smile
                • tymonka30 Re: Jak jest w ciąży po poronieniu? 23.01.07, 09:51
                  smile
                  Ja jestem po pierwszej @, ostatnio miałam ochotę powiedzieć m., żeby olał tą
                  prezerwatywę ale biorę lek na wywołanie @, którego nie można brać w ciąży i
                  dlatego jednak wyszło z prezią (dla bezpieczeństwa).
                  • gabi9913 Re: Jak jest w ciąży po poronieniu? 23.01.07, 14:56
                    ja nie doczekalam sie @ po poronieniu w grudniu, dziś pierwsza wizyta u lekzrza
                    wygląda ze to 4tc. beta pierwsza 33 a po dwch dniach 150,6.
    • matylda.fm Re: Jak jest w ciąży po poronieniu? 28.01.07, 01:33
      Pierwsza ciąża obumarła w 11tc, pisałam wtedy na tym forum. Po 3 miesiącach
      dostalismy zielone światełko i za pierwszym podejściem zaszłam w ciążę (owoc
      obecnie 7 miesięczny śpi sobie teraz słodko w pokoju oboksmile). Do 12 tc ledwie
      żyłam ze strachu, każde ukłucie, napięcie w brzuchu doprowadzało mnie do
      histerii. Uspokoiłam się jak mały zaczął kopać ale do końca byłam mocno
      przewrażliwiona. Bardzo o siebie dbałam, całą ciążę byłam na zwolnieniu. Mąż nie
      pozwalał mi robić niczego w domu, mogłąm kurze pościerać i coś ugotować i tyle,
      nie walczyłam bo wiedziałąm jak bardzo przezył tamtą niedokończoną ciążę.
      Wszystko skończyło się dobrze i jestem najszczęśliwszą mamą na świecie ale
      powiem szczerze że nadal bardzo często myślę o tamtym maluszku, który nie dał
      rady....
    • gerka Re: Jak jest w ciąży po poronieniu? 28.01.07, 14:36
      Kajko,
      bardzo mi przykro,że dołączyłaś do tego forum...
      jesteś krótko po odejściu Maleństwa i daj sobie trochę czasu na przeżycie tej
      straty.
      Ja straciłam moje pierwsze dziecko w 9tc, ardzo to przeżyłam, bo w ogóle nie
      bylam na to gotowa,nawet nie pomyślał, że coś takiego może się zdażyć.
      Starania rozpoczęliśmy w 2 cyklu, a w 4 byłam w kolejnej ciąży. I szczerze
      mówiąc czułam ogromne szczęście i miałam nmóstwo obaw. Pierwsze trzy iesiące
      były pełne strachu, każde ukłócie, minimalny ból i każda wizyta w toalecie były
      stresujące. Po I trymestrze trochę się uspokoiłam, kiedy synek zaczął kopać
      poczułam się jeszcze pewniej, ale w zasadzie juz do końca ciązy każdego dnia
      czułam niepkój. Obchodziłam się ze sobą jak z jajkiem, dbałam o to co jem, co
      piję i efektem tego jest trzymiesięczny /aktualnie /Jasiek, który urodził sie
      duży 4440g, zdrowy i silny. Każdego dnia dziękuję za ten mały cud!!!
      I myślę, że nadjedzie taki dzień kiedy poczujesz się na tyle dobrze i
      bezpiecznie,że będziesz wiedziała, że to czas na Maleństwo i "prztrwasz" tych
      pieknych 9 miesięcy mieszaniene róznych emocji radościu o niepokoju. A pamieć o
      Maluszku, który dołącył do Aniołków będzie w Tobie na zawsze, tak jak w każdej
      z nas Każdej "mamie Aniołka"
      Ściskam
    • bach28 Re: Jak jest w ciąży po poronieniu? 30.01.07, 11:55
      opowiem jak było u mnie
      I ciaza "normalna"-zdrowy juz prawie 5 letni synek
      II ciaza obumarła -zabieg ok 8tc
      III ciąza obumarła- widziałam serduszko tydzień wczesniej - zabieg ok 8/9tc
      no i ostatnia IV ciąza- zakończona porodem tydzień temu sliczna zdrowa córeńka
      choc w tej ciazy fizycznie nic strasznego sie nie działo to psychicznie było
      ciezko szczególnie na poczatku w okolicach strat bardzo pomógł mi wtedy mój gin
      do którego mogłam dzwonic nawet z najmniejszą pierdołą nigdy nie zbagatelizował
      moich obaw i dzielnie odpowiadał na wszystkie pytania
      wszystko zalezy od naszej psychiki jesli idzie o mnie to tak naprawde
      przestałam się bac dopiero jak przytuliłam moja maleńką płaczącą córeczke
      wiem jedno warto było o nia walczyc
      powodzenia
      • kajka271 Re: Jak jest w ciąży po poronieniu? 30.01.07, 15:09
        dziękuje kochane... az się popłakałam jak przeczytałam o waszych maluszkach...
        ja te kilka dni po poronieniu czułam sie swietnie.. .tzn. porównujac pierwsze
        dwa dni ciągłego płaczu to czułam sie dużo lepiej... a teraz to juz prawie dwa
        tygodnie, a lepiej sie nie robi... niby dobrze, a myslami ciągle do mojego
        maluszka wedruję... i popłakuje sobie po cichu...
        cieszę sie, że wam sie udało... i mam nadzieję, że u mnie tez niedługo bedzie
        lepiej...
    • amilinek a u mnie dwie tragedie... 30.01.07, 15:17
      Szubciutko opowiem jak było u mnie.
      I ciąża książkowa, poród cieżki ale dokładnie o czasie, w czasie ciąży nic się
      nie oszczędzałam, duże zakupy, remont mieszkania, jazda na nartach, sex, słowem
      zero stresu. Mały ma już 4 i pół roku. Jest cudny.
      II ciąża duży stres, poczęcie za pierwszym razem, podobnie jak w pierwszej
      ciąży. Serduszko biło jednak miałam złe przeczucia, dużo nieporozumień z mężem,
      dużo kłótni i stresu. Maleństwo obumarło w 10 tygodniu, co okazało się na USG w
      13 tyg. Szok, szpital dalej wiadomo...opinia lekarzy, że to przypadek itd,
      zielone światło w zasadzie już po I miesiączce.
      III ciąża po dwóch miesiączkach od poronienia zatrzymanego. To samo stres i złe
      przeczucia, w 10 tyg pięknie bijące serduszko. W 12 tyg. opinia z USG, że
      dziecko ma bardzo powiększony pęcherz i kłopoty z oddawaniem moczu,
      prawdopodobnie wada układu moczowego. Szok! Po szeregu konsultacjach u
      najlepszych specjalistów w Warszawie musieliśmy podjąć najtrudniejszą decyzję w
      naszym życiu. Brzuszek maluszka był już w 15 tyg większy niż sam cały maluszek,
      to był chłopiec. Potem były wylewy do otrzewnej i zupełny brak nadzieji po
      wyniku badań z amniopunkcji i podraniu maluszkowi z brzuszka moczu. Okazało
      się, że nerki już nie pracują a wada zabiera szansę dziecka na życie jest
      letalna, czyli śmiertelna Opinia lekarzy już po wywołaniu poronienia była
      jednoznaczna nie wiadomo na ile płód 15 miesięczny cierpi jednak po tym co
      zobaczyliśmy...
      Nie dało się nic więcej zrobić nawet zakładanie cewników w tym przypadku była
      bezsensowna bo nerki nie pracowały. Nie mamy pojęcia z mężem skąd wzięła się ta
      wada, jesteśmy zdrowi, nie ma w rodzinie chorób dziedzicznych. Oczywiście
      opinia lekarzy to, że to też był przypadek i mieliśmy wyjątkowego pecha. Ból
      ogromny ale trzeba dalej żyć.
      Nie wiem czy po takich tragicznych historiach kiedykolwiek zdecyduję sie na
      dziecko. Minęło już pół roku ale sama nie wiem czy to nie ryzykowne, jeszcze
      czekamy z mężem na badnia kariotypów. Pomóżcie w decyzji...
      • kajka271 Re: a u mnie dwie tragedie... 31.01.07, 10:46
        Strasznie ci współczuję... moze musisz dojrzeć do kolejnej ciąży... poczekać aż
        pragnienie dziecka będzie silniejsze od strachu.
        Porób wszystkie badania, albo odwiedź specjaliste od poronień... nie wiem co ci
        jeszcze powiedziec...
        Ja w sumie na razie mam nadzieję, że u nas to też tylko przypadek... że zaraz
        znowu bedziemy sie cieszyc... i przeraża mnie mysl, ze jedno poronienie nie
        wyklucza nas ze statystyk, że nadal może nam sie to zdarzyć... i dlatego boje
        sie kolejnej ciąży... a twoja historia tylko to potwierdza ;-(
        Na prawdę strasznie mi przykro, ze spotkało cie tyle nieszczęść sad
Pełna wersja