ciaza obumarla

31.01.07, 13:44
W 9 tyg. i 4 dniu ciaza obumarla. Brak serduszka.. pulsu.. a to mial byc taki
radosny dzien! Mialam zobaczyc serduszko malenstwa, naszej fasolki.
A tu nie ma.. nie ma ruchow.. nie ma serduszka.
Jutro mam zabieg- boje sie.. bo nie wiem czego sie spodziewac, boje sie bo
mam caly czas nadzieje ze a moze jest dobrze.
To moja pierwsza ciaza, szybko zaskoczona w sumie przez przypadek ale bardzo
radosna.
Oczywiscie ze mam dosiebie zal.. prawie o wszystko, o znieczulenie miejscowe
u dentysty mimo ze ponoc dla ciezarnych, o kawalek sera plesniowego jaki
zjadlam z lakomstwa, o zabawe sylwestrowa kiedy jeszcze nie wiedzialam. o
chec bezstresowego podejscia.
No i mam.. a raczej nie mam.
Dzis ide potwierdzic jeszcze do wlasciwej kliniki mojego gina, zbada mnie na
swoim sprzecie i jego kolega tez. Ale ciezko o racjonalna nadzieje- wczoraj
badalo mnie 2 niezaleznych lekarzy.

Co teraz.. jak sie zebrac w sobie.. tak bardzo sie cieszylam sad(
    • martabg <przytul> 31.01.07, 14:15
      Wiem, co przechodzisz, u mnie bylo tak samo.
      Nie miej do siebie zalu, jak poczytasz wiecej to sie dowiesz, ze ser plesniowy
      nie jest sprawca tego, ze serduszko nie bije...
      Jesli nie wiesz, czego sie spodziewac, wkleje ci pare linkow, mnie tez to
      wszystko interesowalo.
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=11916&w=51812790&a=51812790
      forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=11916&w=53592167&a=53592167
      Zycze Ci sily.


      BloguBlogu
    • e-dziunia Re: ciaza obumarla 31.01.07, 14:23
      Kochana wiem jak ci ciężko, ja przechodziłam przez to już 3 razy. Ostatni zabieg
      miałam 6 dni temu.
      Zabieg jest krótki i bezbolesny, w znieczuleniu ogólnym. Nie wystrasz się kiedy
      przywiążą ci nogi do fotela, to standardowa procedura. Anestezjolog poda środek
      nasenny dożylnie. Po zabiegu będziesz miała krwawienie, zabierz sobie podpaski,
      czasem troszkę brzuch pobolewa. Przepisowo wypuszczają na drugi dzień, ale na
      własne życzenie możesz wyjść parę godzin po zabiegu (wiele dziewczyn z tego
      korzysta i ja też, bo cała noc w szpitalu po zabiegu to dla mnie koszmar).
      Wszystko zależy od twojego samopoczucia.
      Wiem, jak bardzo jesteś wystraszona i rozżalona, ale nie obwiniaj się za nic.
      Natura jest mądra i wie co robi. Nawet jeśli bardzo nas to boli.
      Pisz do nas, pisz jak najwięcej i nie zmykaj się w sobie. Jeszcze przyjdą dni,
      kiedy przestaniesz już płakać, ale to wymaga czasu.
      Bądź dzielna kochana.
      Przytulam cieplusio
      e-dziunia
      • andzia_s Re: ciaza obumarla 31.01.07, 14:34
        eary trzymaj sie Kochana. ja tez mialam obumarla ciaze i dokladnie w tym samym
        tygodniu co ty. Mialam zabieg 7 grudnia. Zostałam uśpiona. Po zabiegu krwawilam
        jakis czas. Zaopatrz sie w wygodne podpaski i trzymaj sie dzielnie. To nie
        Twoja wina. Moje dziecko obumarlo bo byłam przezebiona, zlapalam jakis wirus i
        dzieko przestalo sie rozwijac. Pamietaj to nie Twoja wina, czasami sie tak
        zdaza.
        • eary Re: ciaza obumarla 31.01.07, 14:39
          jak wyglada taki zabieg? jest taki sam jak lyzeczkowanie? mam straszny uraz do
          szpitali. ide wiec do prywatnego. ale i tak panicznie sie boje..
          Tez bylam przeziebiona.. po sylwestrowych wyglupach na sniegu sad(

          dziekuje za kazde slowo..
          • andzia_s Re: ciaza obumarla 31.01.07, 15:09
            ja mialam lyzeczkowanie pod calkowita narkoza, nic nie czulam, zabieg trwal
            okolo 15 minut.
          • organza77 Re: zabieg 31.01.07, 15:20
            Eary .. trafiłam do szpitala - z tzw. poronieniem w toku. Było około godz.
            21.00. Ból podbrzusza był tak silny, że słaniałam się na nogach. Najpierw
            obejrzał mnie ginekolog w Izbie Przyjęć. Później aby potwierdzić diagnozę -
            przeszłam do pokoju obok na USG. Obraz potwierdził diagnozę - Poronienie w
            toku. Potem wróciłam na Izbę Przyjęć. Podpisałam wszystkie papiery i zgodę na
            zabieg. Przebrałam się w szpitalną koszulkę. Niestety nie miałam ze sobą
            podpasek, więc dostałam szpitalne.
            Wózeczkiem inwalidzkim zawieźli mnie na piętro. W ciągu 10 minut przyszła
            pielęgniarka, pobrała strzykawkę krwi, założyła wenflon (w nadgarstek). Po 10
            minutach poszłam na Salę Zabiegową. Położyłam się na Fotelu Ginekologicznym.
            Przywiązali mi nogi. Do wenflonu wstrzyknęli 2 strzykawki z jakimiś płynem (nie
            pytałam co - bo wciąż byłam w szoku i płakałam). Założyli maseczkę tlenową.
            Zasnęłam nie wiadomo kiedy. Nie pamiętam wybudzania z narkozy. A trwało to
            dłuższą chwilę.
            Wyszłam ze szpitala kolejnego dnia z rana. Tego dnia miałam niewielkie
            krwawienie. Ale przez kolejne 4 - normalnie się ze mnie lało. Przerażona
            pojechałam do Szpitala. Ale ponoć takie silne krwawienie jest normalne. Boże to
            było traumatyczne przeżycie. Widok kilkunastu kobiet w ciąży strasznie mnie
            zdołował. Od zabiegu minęło 3 tygodnie - a ja już wróciłam do siebie.

            Eary - wszystko będzie dobrze.
    • mentafolia Re: ciaza obumarla 31.01.07, 15:47
      Eary

      Przede wszystkim przestań się obwiniać o zabawę sylwestrową,ser plesniowy i
      znieczulenie.To wszystko nie miało wpływu na to co się stało.Być moze za duzo
      się naczytałaś internetu,bo nie wiem skąd Ci to przyszło do głowy.
      Przyczyną ok.90% obumarć ciąż są błędy przy podziale komórek,na które absolutnie
      nikt nie ma wpływu.Smutne,ale tak właśnie jest...
      Jak naposała e-dziunia - natura wie co robi.

      Jeśli chodzi o sam zabieg to tak jest to łyżeczkowanie.
      Rozumiem Twoją fobię szpitalną,sama jestem jej posiadaczką smile

      Przytulam Cię
    • agnrek Re: ciaza obumarla 31.01.07, 16:53
      Eary, pamiętam Cię z forum "w oczekiwaniu". Bardzo Ci współczuję i jednocześnie
      proszę, abyś się nie obwiniała. Zaufaj naturze. Wiem, że to trudne, ale z czas
      jest najlepszym lekarstwem. Nie bój się zabiegu, wszystko pójdzie dobrze.
      • verka77 Re: ciaza obumarla 31.01.07, 17:47
        Eary dziewczyny maja rację, wszystko też niestety przerabiałyśmy - ja w X.06 w
        11 tc, dziś jest już dobrze, a zabiegu nie ma się co bać - mnie nie
        przywiązywali do fotela położyłam się a po mrugnięciu okiem gdy ze strachem
        patrzyłam co będzie się dziać - byłam już wybudzona w swoim pokoju.. 2 godziny
        potem trzeba leżeć a potem prysznic i do domu. Pogodzenie ze stratą jest
        znacznie trudniejsze, ale możliwe. Trzymaj się i nie szukaj winy - bo jej nie
        znajdziesz.. Natura eliminuje słabsze dzieciątka, aby nie rodziły się chore.
    • megisa1 Re: ciaza obumarla 31.01.07, 20:24
      early strasznie mi przykro ...

      dziewczyny o tym nie pisały
      jak stawisz sie do szpitala to powinnas byc na czczo
      nie powinnaś nic pić ani jeść..nie pamietam już przez ile godzin...
      ale jesli pójdziesz rano to o tym pamietaj

      nie wiem czy to norma ale w u mnie zabieg zrobili
      pod ogólnym znieczuleniem tylko pod tym warunkiem

      -nie daj sobie wcisnąć zabiegu pod znieczuleniem miejscowym!
      (w takiej sytuacji chyba zmieniłabym szpital)
      -przed zabiegiem powinnaś dostać tabletke rozkurczową żeby mechanicznie nie
      otwierali szyjki

      (ja tabletki nie miałam ale miałam zaufanego lekarza powiedział że łatwiej
      bedzie jesli macica bedzie czysta a jesli kanał nie bedzie się chciał rozluźnić
      podadzą mi coś w tarkcie ...ale nie było to potrzebne)

      nie wiem jakie podejście ma twój lekarz i czy masz do niego zaufanie
      jak to bedzie jakiś obcy chyba trzymałabym się zasady że tabletka "ma być"


      trzymaj się
      to nie trwa długo

      ściskam mocno...
      • agnrek Re: ciaza obumarla 31.01.07, 23:17
        Zgadza się - nie możesz przez 6 godzin przed zabiegiem jeść i pić. Ja rano
        wyszłam do lekarza na czczo, wróciłam do domu po rzeczy do szpitala, coś zjadłam
        i poszłam na izbę przyjęć. No i czekałam na zabieg ponad 8 godzin, kompletnie
        bez sensu, ale kto wiedział.
    • sylwcia77 Re: ciaza obumarla 31.01.07, 20:33
      Współczję Ci z całego serca. Wiem co przeżywasz, bo miesiąc temu pzeszłam to
      samo. Mój maleńki synuś odszedł w 14 tygodniu. Byłam w 18 tyg., maluszek nie
      żył we mnie 3 tygodnie. Prawdopodobnie przyczyną był wirus grypy żołądkowej i
      opryszczki,ale tak do końca to pewnie nigdy się nie dowiem... Na początku też
      się obwiniałam, ale to narawdę nie ma sensu. Nie bój się zabiegu. Ja dostałam
      dopochwowe leki wywołujące poronienie, później w krótkiej narkozie wykonywany
      jest zabieg wyłyżeczkowania. Jest to prawie niebolesne, w porównaniu do bólu
      duszy... Trzymaj się, będę o Tobie jutro myślała.
      • ulak77 Re: ciaza obumarla 05.02.07, 13:26
        Cześć Sylwcia, podejrzewam, ze jesteśmy w tym samum wieku. Ja poroniłam w 8/9
        t.c ( tak przynajmniej było napisane na karcie). Mogę sobie tylko wyobrazić
        jaki to ból poronić w 18 t.c. przecież to ponad 4 miesiące. Te wszystkie plany
        dotyczace dziecka, marzenia, wybieganie myślami w przyszłość.
        Współczuję........ ja narazie nie podejmuje żanych prób, mam blokadę, nie mogę
        się przełamać, a jak TO znowu się powtórzy???
        • sylwcia77 Re: ciaza obumarla 05.02.07, 16:05
          Twoje słowa są dla mnie bardzo ważne. Ktoś kto nie doświadczył tego co my, nie
          wie w jaki sposób pocieszyc, czasem uzyskuje skutek odwrotny do zamierzonego,
          często ludzie unikają rozmów. Najważniejsze jest zrozumienie i dzięki Ci za
          to. Mam 31 lat i 4-letniego synka, myślę że tylko dzięki niemu nie zwariowałam.
          Nie miałam żadnego problemu z zajściem w ciążę, zarówno za pierwszym jak i za
          drugim razem. Moja pierwsza ciąża przebiegała bez problemu, więc byłam pewna,
          że i za drugim tak będzie. Nie rozumiałam kobiet, które straciły ciąże, nawet
          bagatelizowałam problem. życie uczy pokory... Ciągle opłakuję mojego drugiego,
          malutkiego syneczka... Postanowiliśmy z mężem, że za jakiś czas znów będziemy
          starac się o rodzeństwo dla naszego syna, chociaż wiem, że nowe dziecko nigdy
          nie zastąpi mi tego utraconego. Też jestm pełna obaw, jadnak nie wiem skąd się
          biorą w człowieku nieuświadomione pokłady siły i optymizmu. I Tobie też życzę
          dużo optymizmu i doczekania się zdrowego Dzidziusia.
    • zytka08 Re: ciaza obumarla 31.01.07, 21:47
      nie obwiniaj się, to nie nasza wina, natura wie co robi, i robi dla NAs dobrze,
      może trudno to pojąć i zrozumieć, ale trzeba. Tak naprawdę po pierwszej stracie
      ciaży to chyba niewiele z NAs zna przyczynę. Trzeba zebrać się w sobie i patrzeć
      do przodu ( Jejku, miesiąc temu jakby mi ktoś tak mówił zalałabym się łzami) ale
      wiem że rozmyślanie dlaczego nic nie zmieni.
    • margot602 Re: ciaza obumarla 31.01.07, 22:07
      Eary, wczoraj jeszcze czytałam Twój post na CiP'ie i myślałam, że jednak
      wszystko bedzie ok...
      Mój lekarz mówi, że dziecko samo wybiera najlepszy dla niego czas, kiedy ma się
      pojawić na świecie. Pomyśl o tym w taki sposób. Wiem, że jest to bardzo trudne,
      ale wierzę, że kiedyś sama zobaczysz, że czas, w którym doczekasz się swojego
      maleństwa będzie tym najlepszym. Całuję Cię gorąco i jestem z Toba całym sercem.
    • aga8382 Re: ciaza obumarla 31.01.07, 22:59
      Przykro mi , rozumiem , przytulam i zapewniam , że z czasem będziesz się lepiej
      czuła. Jestem dwa tygodnie po zabiegu , mialam dokladnie to samo co ty , tak
      samo mój Aniołek przestał się rozwijac....Przytulam Cie mocno jeszcze raz.
    • aregiec Re: ciaza obumarla 31.01.07, 23:15
      Bądź dzielna Kochana! Ja poroniłam 2 tygodnie temu, skończony 10tc, Dzieciątko
      przestało się rozwijać na etapie 6tc, wprawdzie nie miałam zabiegu ale
      strasznie to przeżyłam. I chyba nic mi tak nie pomaga jak dziewczyny na tym
      forum, to taka grupa wsparcia. Na początku tylko czytałam ich posty, teraz
      coraz bardziej się zaczynam udzielać i przez to czuję się lepiej. Wiem, że
      muszę być silna i Ty też musisz! Ja też będę jutro z Tobą myślami!
      Ściskam mocno!
    • tymonka30 Re: ciaza obumarla 01.02.07, 10:53
      Bądź dzielna, sam zabieg jest w znieczuleniu, nic nie będziesz wiedzieć, tyle
      dobrego... a potem ... czas leczy rany, pozbierasz się, musisz.
    • wer03 zabieg 03.02.07, 08:00
      Witaj, 1 lutego przeszłam zabieg w szpitalu na Czerniakowskiej w Warszawie.
      Trafiłam na bardzo zyczliwych lekarzy i ludzkie położne. Byłam w 8 tc - diagnoza
      - pusty pęcherzyk ciążowy. Na jej potwierdzenie czekałam już tydzień wcześniej.
      Nie krwawiłam, ale 4 dni przed zabiegiem miałam skurcze macicy, silne bólu w
      podbrzuszu i w krzyżu.
      W dniu przyjęcia do szpitala założyli mi lek na szyjkę macicy, która pod jego
      wpływem miała się otworzyć. Po kilku godzinach zaczęłam krwawić i wtedy już nic
      nie bolało. Zabieg jest przeprowadzony w narkozie i trwa 10 minut. Następnego
      dnia byłam już w domu. Może to dziwnie zabrzmi, ale jestem wdzięczna losowi, że
      w momencie zabiegu moje dziecko już nie żyło, bo nigdy nie zapomnę dziewczyn,
      które rodziły pod wpływem tego środka swoje żywe 16 i 21 tygodniowe dzieciątka z
      wadami, z którymi nie miałyby szansy przeżyć, gdyby cudem się urodziły.
      Bardzo Ci współczuję, że straciłaś swojego dzidziusia. Ale na pewno wszystko
      będzie dobrze i już niedługo będziesz się cieszyć zdrową ciążą, z której urodzi
      się zdrowy dzidziuś.
    • eary Juz po zabiegu 06.02.07, 13:39
      Bylam w klinice damiana. Dobrze sie mna zajeli.
      Zabieg pod pelna narkoza 25 min z wybudzeniem. polezalam pare godzin i do domu.
      Nawet nie bolalo i nie krwawie. Zabieg tez 01.02. Bylam juz na kontroli,
      wsystko sie goi dobrze..
      Co z tego jak dusza boli..

      • wer03 Re: Juz po zabiegu 06.02.07, 14:05
        Eary bardzo, bardzo mi przykro. Ale czas goi rany...
        Ściskam mocno.
        Agnieszka
      • agnrek Re: Juz po zabiegu 06.02.07, 14:19
        Eary,
        boli i będzie bolało, każda z nas to przeszła. Ale przyjdzie czas, gdy to się w
        Tobie wyciszy i zaczniesz znowu się uśmiechać. Trzymam za Ciebie kciuki smile
      • e-dziunia Re: Juz po zabiegu 06.02.07, 17:27
        Kochana, przykro mi, że musiałaś przez to przejść sad
        Bądź dzielna i trzymaj się mocno myśli, że jeszcze będzie lepiej.
        Tulę cieplusio
        e-dziunia
      • akte2 Re: Juz po zabiegu 06.02.07, 17:35
        Trzymaj się, wiem co czujesz, sama niedawno przechodziłam przez to samo. Tulę
        cię mocno, ten ból kiedyś minie, musi minąć...
    • monis_21 Do eary 07.02.07, 21:00
      Witam. Czytajac twoja smutna historie łezki spłyneły mi po policzkach jest mi bardzo przykro ze straciłas swoja mała istotke. Przytolam cie do swojego serduszka. Trzymaj sie cieplutko i pozdrawiam
Inne wątki na temat:
Pełna wersja