2 tygodnie po

05.02.07, 09:21
Mijają 2 tygodnie od tego strasznego dnia. Choć właściwie, to dzień wcześniej
usłyszałam, że nie ma pęcherzyka płodowego. Do tej pory nie mogę zrozumieć
jak to możliwe, że jednego dnia jest, a za kilka tak po prostu znika!22
stycznia jednak pojawił się straszny ból fizyczny i to okropne krwawienie. na
zabieg musiałam jednak czekac jeszcze 4 dni - lekarze chcieli wykluczyć
pozamaciczną. Dlatego nie wiem nawet, kiedy straciłam moja maleńka fasolkęsad(
Teraz staram się żyć i w miarę normalnie funkcjonować - płaczę tylko w
samotności, nikogo nie chce dopuścić do mojego bólu i smutku, bo nikt z
bliskich nie jest w stanie tego zrozumieć. Nie moge znieść głupich
komentarzy, że teraz pierwsza ciąża jest roniona, że jescze będę miała
dziecko. Efekt jest taki, że moja teściowa powiedziałaa, że ja to nie
rozpaczam po poronieniu, ze druga synowa bardziej to przeżywała - wpadała w
histerię i tak dalej. Wierzcie mi, ze nie ma godziny, w której nie myślałabym
o moim Maleństwie, którym tak krótko sie cieszyłam. Rodzinna atmosfera nie
sprzyja mojemu powrotowi do równowgi psychicznej - ta druga synowa jest w
ciąży. Ja zaś wciąż myślę o tym, że jej dziecko będzie o tydzień młodsze od
tego mojego, którego już nie mamsad(Trochę się rozpisałam, ale to przynosi
ulgę. Wam mogę powiedzieć wszystko, co leży mi na sercu.
Na koniec chciałam zapytać: czy @ mam się spodziewać 4 - 6 tygodni po
poronieniu, czy po zabiegu łyżeczkowania??Pytam, bo wczoraj miałam wszystkie
objawy około owulacyjne, a to by sugerowało @ za jakieś 2 tygodnie.
    • sylwcia77 Re: 2 tygodnie po 05.02.07, 10:10
      Doskonale Cię rozumiem. Sama przeżyłam stratę mojego dzieciątka 1,5 miesiąca
      temu, byłam w 18 tygodniu, dziecko nie żylo we mnie ok. 3 tygodni.rawdopodobie
      przyczyną był wirus grypy żołądkowej i pryszczki. Wiem, że to był chłopiec (bo
      zapytałam o płec w takcie zabiegu). Nie miałam żadnych objawów że dzieje się
      coś złego, zaniepokoiłam się brunatną, skąpą wydzieliną i na wszlki wypadek
      pojechałam do mojej ginekolog, sprawzic czy wszysto ok. No i stało się.
      Wywołanie poronienia, "poród" i zabieg wyłyżeczkowania. Tak jak Ty nie
      potrafiłam obnosic się z moim smutkiem bo i po co. Oczywiście w pierwszych
      dniach byłam totalnie rozbita, więc wiele osób z bliskiego tocznia próbowało
      mnie pocieszyc, a to jeszcze baziej mnie dołowało, bo wówcza racjonalne
      argmenty typu: "może no i lepiej, bo może dziecko miało jakąś wade, byłoby
      chore, natura wie co robi", zupełnie do mnie nie docierały, wrecz mnie
      irytowały. Teraz na zewnątrz wyglądam na pogodzoną z tym przykrym
      doświadczeniem, ale w środku nadal czuję duży żal i smutek. Ktoś kto tego nie
      przeżył nie jest w stanie tego zrozumiec.I nit nie ma prawa oceniac Twjego
      zachowania, tego jak przeżywasz żałobę!!! A postawa Twojej teściowej świadczy
      tylko o jej niedojrzałości. Odnośnie @, to ja dostałam dokładnie miesiąc po
      zabiegu, 1,5 tygodnia wcześniej miałam owulcję.
      Trzynaj się, jesem z Tobą.
    • agak37 Re: 2 tygodnie po 05.02.07, 10:16
      Bardzo Ci współczuję, ja jestem dokładnie tydzień po najgorszej wiadomości w
      moim życiu. W 12 tygodniu upragnionej ciąży w ciągu sekundy zawalił sie cały
      mój świat, kiedy to lekarz oznajmił mi, że nie udało sie proszę jutro
      przyjechać, wyskrobiemy. Ja jeszcze nie wróciłam do świata żywych, nie wychodzę
      z domu, nie mam na nic ochoty, nie chcę mi się nic jeść, oglądać telewizji,
      poprostu nic. Myślę o moim dziecku non stop, tęsknię i zadaje sobie bezsensowne
      pytanie dlaczego mi się to musiało przydarzyć. Na szczęście mam wspaniałego
      męża, bo bez niego chyba by mnie już nie było. Rodzinka boi się, że zwariuje,
      wspiera mnie, ale według nich oczywiście nie ja pierwsza i nie ostatnia,
      jeszcze będę miała dzieci, trzeba wziąść się w garść i zacząć mysleć o
      następnym dziecku, lepiej, że teraz a nie później albo jakby miał sie urodziło
      chore, koszmar. Ja mam podobną sytuację, bo moja rodzona siostra jest w ciąży,
      mój dzidziuś były tylko 2 tygodnie młodszy. Do tego moja najlepsza przyjaciółka
      zadzwoniła, jak wróciłam ze szpitala, nie wiedząc o moim nieszczęściu, że sie
      udało, bo ona jest też w ciąży i będziemy razem tak jak sobie marzyłyśmy.
      Ciężko nas życie doswiadcza. Ja jeszcze przeżyłam traumę w szpitalu, nigdy tego
      nie zapomnę, nigdy. Ja też się rozpisałam, ale to rzeczywiście przynosi ulgę,
      nikt nas tak nie zrozumie jak dziewczyny, które to samo przyżyły. Co do
      miesiączki, to około 6 tygodni po zabiegu, tak mi mówiła gin. Pozdrawiam Cię
      serdecznie, trzymaj się cieplutko
      Aga
    • matylda.fm Re: 2 tygodnie po 05.02.07, 11:39
      Mimo, że maluszka straciłam w 11tc w czerwcu 2005r a od czerwca 2006 jestem
      szczęśliwą mamą zdrowego, donoszonego synka to nadal bardzo często myślę o
      tamtym maleństwie które nie dało rady, do urodzenia synka myślałam o tamtym
      maluchu wiele razy dziennie, teraz jestem tak zalatana, że myślę o nim rzadziej
      ale to pewnie zawsze gdzieś będzie kłuło i już.
      Nie wiem czy cie to pocieszy ale zaszłam w ciążę w 4 cyklu po zabiegu- za
      pierwszą próbą. I nomen omen urodziłam syna na tym samym fotelu na którym miałam
      wtedy zabieg.
      CZas płynie po zabiegu koszmarnie wolno ale płynie.

      Co do pytania o @ to ja dostałąm terminowo, po 30 dniach tak jak zawsze.
      • kajka271 Re: 2 tygodnie po 05.02.07, 12:32
        Też jestem 2 tyg po... juz prawie trzy.. i cały czas o tym myślę... chodze juz
        do pracy od tygodnia, zyje normalnie... ale na imprezke w weekend nie dałam
        rady iść... tak to niestety jest, dla wszystkich wyglądasz normalnie, a potem
        po cichutku płaczesz, bo ten maluszek zawsze juz z toba bedzie...
        ja w ten weekedn tez miałam objawy ovulacji, nawet prawie sie kochalismy, ale
        jednak stwierdzilismy, ze to za wczesnie... poczekamy na wizyte u giny...
        A teściową się nie przejmuj, ludzie są różni... a bez sensu jej udowadniac, ze
        tez cierpisz... bo i po co?
    • agnrek Re: 2 tygodnie po 06.02.07, 20:33
      Ja poroniłam 1,5 miesiąca temu i znowu sobie zadałam bezsensowne
      pytanie:"dlaczego ja, czy nie dosyć śmierć już mi zabrała?"
      Ja młodo pochowałam rodziców, mąż - mamę. Myślałam, że najgorsze już za mną, a
      tu poronienie.
      Ale zaczęłam sobie zadawać pytanie: "a dlaczego niby nie ja? dlaczego ktoś inny?
      w czym jestem wyjątkowa, że mają mnie nieszczęścia omijać, a dotykać innych?
      czym sobie niby na to miałabym zasłużyć?"

      Wiem jedno - po nieszczęściach zawsze przychodzi czas radości i długo trwa i tak
      będzie w moim przypadku smile
Pełna wersja