milusha
05.03.07, 21:23
To stało się wczoraj rano po śniadaniu. Dostałam krwawienia nagle i wczoraj
po 22.00 byłam już po zabiegu. Nawet nie wiedziałam, że tyle dziewczyn to
spotyka patrząc na "rotację" w Szpitalu Bielańskim w Warszawie. Widziałam
straszne rzeczy (np. kobieta złapała swój 4 miesiączy płód zanim wpadł do
klozetu), wysłuchałam okropnych historii leżących ze mną kobiet i zrozumiałam
jak ważny jest natychmiastowy kontakt z psychologiem po stracie. Dlaczego to
nie jest praktykowane? Przecież taki psycholog mógłby pomóc jakos przygotawać
kobietę... A tak? Dawano mi cały czas szansę, po czym nagle weszła
pielęgniarka i oznajmiła: "zapraszamy na zabieg". Tak jakby to chodziło o
wyciśnięcie pryszcza. Dalej nie będę opisywać...
Przepłakałam cały dzień i noc, nie mam siły na nic. Wiem, że czas leczy rany,
ale najgorzej jest przetrwać ten pierwszy okres.
Zachowany test ciążowy ogladam po raz setny. Mój Aniołek miał 6 tc.
Nic nie zapowiadało straty, jak można to zrozumieć?
Mila