Dodaj do ulubionych

kiedy ciąża po poronieniu???

23.08.07, 14:41
stracilam dzidzie. ciaza obumarla. jestem po zabiegu. ale sie nie smuce, tylko
pelna nadziei czekam na druga ciaze, poniewaz bardzo jej potzrebuje dla
psyczhicznego zdrowia. Powiedzcie mi, jak dlugo czekalyscie z 2 ciaza??tylko
prosze, nie piszcie 6 miesiecy, bo te gadania lekarzy mnie denerwuja. Moja
polozna p[owiedziala, ze nie rozumie tych 6 miesiecy. ona proponuje zdac sie
na los i pana Boga, bo zna wiele kobiet, ktore zaszy od razu nw ciaze mi
wszystko bylo ok. jak bylo u was??? doradzcie. pocieszcie. dajcie sile.
pozdrawiam. Kasia
Obserwuj wątek
    • manuelle Re: kiedy ciąża po poronieniu??? 23.08.07, 17:39
      ja mam taki plan (już wszystko przemyslałam, poczytałam,
      doinformowałam się), a zatem:

      po zabiegu pierwszy cykl czekam na okres nr1 i niestety zero seksu,
      buuusad

      po @ nr1, zaczyna się cykl drugi i wtedy zrobię kilka badań, nie za
      dużo, podstawe raczej,ale niektóre trzeba robic w konkretny dzieć
      cyklu,więc jeden taki cykl-badaniowy się przyda. Wtedy też po
      pierwszym okresie hormony wrócą do normy, upokoję się, sama wrócę do
      pracy,więc ok.

      po @ nr2,jak tylko badania będą dobre,to zaczynamy starankasmile))

      czyli,jak będą cykle regularne,każdy około 1mc, to 2,5mc po zabiegu
      (po dwóch okresach) zaczniemy starania.

      Nie chcę dłużej czekać, jak organizm bedzie za słaby,to i tak,nic
      nie wyjdzie z tych szybkich starań. A wcześniej tez nie chcę
      ryzykować, bo po pierwszyk okresie pewnie że może dojść do
      zapłodnienia, ale w macicy może się jeszcze endometrium nie wytwrzyć
      odpowiednio grube i zarodek albo się nie zagnieździ,albo zagnieździ
      się za słabo i znów poronię i znów tyle trzeba będzie czekać...

      Sądzę że dwie miesiaczki są optymalne. I tego będę się trzymać. A Ty
      jak planujesz???
      • grochalcia Re: kiedy ciąża po poronieniu??? 23.08.07, 18:00
        kochana moja, ciesze sie, ze znow mozemy pogadac))))

        wiec tak, lekarze w szpitalu powiedzieli pol roku.

        tej opcji nie biore pod uwage.


        ja chce poczekac na pierwszy okres, potem sie starac. moj ginekolog przyjaciel
        powiedzial, zebym nie robila zadnych badan. w wiekszosci przypadkow kobiety nie
        znajduja odpowiedzi na pytanie, dlaczego tak sie stalo, a tylko niepotzrbnie sie
        denerwuja. bardzo madre . on zabronil wspolzycia przez 2 tygodnie.


        po trzecie-moja ukochana położna, ktora przyjmowala na siwat pierwsze dizecie
        powiedziala tak"Kasia, moje zdanie jest takie. Wez zawierz losowi. Nie onliczaj,
        nie odliczaj, nie czekaj. Kochaj sie kiedy chcesz, nie patzr na kalendarz, nie
        rob badan. Jak kobieta ma poronic, to poroni i po 6 miesiecznej przerwie, a jak
        ma byc dobrze, to bedzie i po miesiacu dobrze. Wszystko zalezy od psychiki
        kobiety. jesli sie czujesz gotowa, nie czekaj. "

        wiec poczekam na okres pierwszy(jak doczekam, bo znajac moja determinacje, moge
        wcale na niego nie czekacwink)), a potem dzialamy!!!!
        • manuelle Re: kiedy ciąża po poronieniu??? 23.08.07, 19:53
          szalona kobieta! tongue_out big_grin

          poczekaj chociaż na pierwszy okres! bo on oczyszcza definitywnie
          macicę,z tego,czego lekarze nie usunęli. Cykl jeden musi się
          odbębnić, żeby wszstko wróciło do formy.

          Ja też na początku już po pierwszym okresie chciałam zacząć
          starania,zwłaszcza,że znalażłam w necie kobietki,które tak szybko
          zaszły w drugą ciążę i urodziły zdrowe dzieci. Ale z czasem zapał
          mija, emocje opadają, sama nie wiem, ale teraz chyba hormony ciążowe
          mi spadają,tzn wracają do etapu przedciążowego i już tak nie rzucam
          się na zabój na ciążę. Ale oczywiście nadal chce bardzo, tylko jakoś
          tak spokojniej - czy to ma jakiś sens?!?

          Więc ja zaczynam po drugim okresie, póki co, chyba ze trafi nam się
          jakiś szalony wieczorek już po pierwszym ! tongue_out big_grin smile))

          ps.Ty Kasiu naprawdę w takiej dobrej formie jesteś? W sumie już
          przed zabiegiem miałaś 10dni na osfajanie się, może to dlatego. W
          każdym bądź razie,ja jestem pełna podziwu! Aż miło czytać wieści od
          Ciebiesmile
    • manuelle Re: kiedy ciąża po poronieniu??? 23.08.07, 17:39
      ja mam taki plan (już wszystko przemyslałam, poczytałam,
      doinformowałam się), a zatem:

      po zabiegu pierwszy cykl czekam na okres nr1 i niestety zero seksu,
      buuusad

      po @ nr1, zaczyna się cykl drugi i wtedy zrobię kilka badań, nie za
      dużo, podstawe raczej,ale niektóre trzeba robic w konkretny dzieć
      cyklu,więc jeden taki cykl-badaniowy się przyda. Wtedy też po
      pierwszym okresie hormony wrócą do normy, upokoję się, sama wrócę do
      pracy,więc ok.

      po @ nr2,jak tylko badania będą dobre,to zaczynamy starankasmile))

      czyli,jak będą cykle regularne,każdy około 1mc, to 2,5mc po zabiegu
      (po dwóch okresach) zaczniemy starania.

      Nie chcę dłużej czekać, jak organizm bedzie za słaby,to i tak,nic
      nie wyjdzie z tych szybkich starań. A wcześniej tez nie chcę
      ryzykować, bo po pierwszyk okresie pewnie że może dojść do
      zapłodnienia, ale w macicy może się jeszcze endometrium nie wytwrzyć
      odpowiednio grube i zarodek albo się nie zagnieździ,albo zagnieździ
      się za słabo i znów poronię i znów tyle trzeba będzie czekać...

      Sądzę że dwie miesiaczki są optymalne. I tego będę się trzymać. A Ty
      jak planujesz???
        • fruzia27 Re: kiedy ciąża po poronieniu??? 23.08.07, 23:41
          No ja tak jak Manuelle! Ty chyba też jesteś Magda? Jeszcze się
          gdzieś wywiem, ale jedna lekarka tak właśnie tłumaczyła - jedna @ po
          zabiegu - to taka nie do końca normalna @. Po niej druga normalna, a
          po nie staranka. Może nam wyjdzie w podobnym czasie?
          Mi w szpitalu inna lekarka powiedziała 6 miesięcy, ale to dla mnie
          za długo - chyba psychicznie bym nie dała rady. Moja prywatna gine
          mówiła o 3 miesiącach, czyli miesiąc dłużej poczekać, ale że ta w
          izbie przyjęć mówiła o 2 @, i że nie ma potrzeby czekać i marnować
          czasu, no i że ja dziś kończę 35 lat, to chyba czekać dłużej nie
          będziemy. No chyba, żeby coś???
          Na dziś też jestem zdeterminiowana i chciałabym, żeby tak zostało.
          Na razie z główką coraz lepiej, właściwie najgorzej było do zabiegu,
          kilka dni przed, jak sie dowiedziałam. A teraz już lepiej, dużo
          lepiej.
          Napiszcie - będziecie robić jakieś badania? Ja chciałam cytomegalię
          i toxo. Niby robiłam przed ciążą, a toxo nawet niedawno, ale chyba
          zrobię. Może badanie nasienia? Co o tym sądzicie? Lekarze raczej nie
          zalecają w ogóle żadnych badań przy pierwszym poronieniu. Z drugiej
          strony nie można się dać zwariować i robić tysiąca badań. Sama już
          nie wiem?
          Kasia - a Ty jak? Czekasz też dwa cykle? Kiedy miałaś zabieg? W
          środę? Ja we wtorek. Ciekawe kiedy przyjdzie @?
          Pozdrowionka
          • dragica Re: kiedy ciąża po poronieniu??? 23.08.07, 23:50
            Mnie po poronieniu powiedziano-6 miesiecy. Minelo juz 16 miesiecy, a
            ciaze planuje dopiero gdzies na koncu tego roku. Przyczyna-stan
            psychiczny- zaraz po poronieniu (ktore bylo druga strata, pierwsza
            ciaza-p.przedwczesny, odklejenie lozyska, IUGR, synek urdzil sie
            martwy)chcialam byc w ciazy od razu...Ale jak dotad nie czulam sie
            na tyle silna , aby byc w ciazy i NIE BAC SIE! Teraz-mysle, ze
            minelo wystarczajaco duzo czasu, zarowno dla ciala , jak i duszy.
            • fruzia27 Re: kiedy ciąża po poronieniu??? 24.08.07, 00:09
              Ale czy teraz już się nie boisz? Dlaczego pytam: bo ja z jednej
              strony się boję, ale tak sobie myśle, że chyba już zawsze będę się
              bała. W pierwszej ciąży byłam prawie 7 lat temu. Zakończyła się
              powodzeniem, ale ogólnie miałam trochę przejść podczas ciąży -
              plamienie, krwiak. Potem lekarze podejrzewali różne rzeczy, ale jak
              się potem okazywało, to ich wymysły były. Ale ja to wszystko
              przeżywałam, denerwowałam się i ogólnie mimo, że ciąża była pięknym
              okresem w życiu, to i bardzo, bardzo stresującym. No i teraz, mimo
              że wszystko skończyło się dobrze - urodziłam zdrową dziewczynkę, to
              obawę miałam cały czas. Za drugim razem nawet jak zauważyłam
              pobarwioną smużkę na papierze toaletowym, to mimo iż poprzedniego
              dnia jadłam czerwony barszcz, od razu poleciałam do szpitala. Nic
              się nie działo, już nie było żadnego plamienia, to i tak strach
              został. No a po takich przejściach jak poronienie, to już nie wiem
              jak można się bać?
              Czy Tobie po prostu było trudno się pogodzić ze stratą dziecka?
              Przepraszam, że tak pytam, ale ja ogólnie chyba wracam do siebie,
              czuję się coraz lepiej i wydaje mi się, że najgorsze już za mną. Ale
              to chyba i mi się wydaje.... Może chodzi o stratę starszego dziecka?
              Dłuższą ciążę? Bardzo Ci współczuję i niewyobrażam sobie takiego
              czegoś! Pozdrawiam i podziwiam!
              • dragica Re: kiedy ciąża po poronieniu??? 24.08.07, 00:23
                Nie moge powiedziec, ze sie nie boje W OGOLE.Strach pozostanie
                zawsze, ale jest on 200 razy mniejszy niz np.pol roku temu, rok
                temu. W pwierwszej ciazy nie wyobrazalam sobie, ze mozna starcic
                dziecko, ze cos moze pojsc nie tak-chociaz ciaza nie byla latwa
                (szew na szyjce, zagrozenie poronieniem )fizycznie i psychocznie dla
                mnie.Myslalam, ze urodze jak kazda inna kobieta i bede meic dziecko.
                niestety-stalo sie inaczej. Przez nieodpowiedzialnego lekarza z dnia
                na dzien, w ciagu nocy wszystko sie obrocilo-zamiast normalnej ciazy-
                ciaza patologiczna, zamiast normalnie rozwijajacego sie dziecka -
                rzekome malowodzie ( do dzis watpliwe) i dziecko mniejsze za jakis
                kilogram niz powinno byc na tym etapie ciazy(35tc). I na koncu-
                zamiast lozeczka- grob.Moje dziecko moglo przezyc, jesli lekazr,
                szpital wczesniej podjeli sie wykonania cc.Po porodzie nie chcialam
                miec wiecej dzieci, pierwsze tryz miesiace byly koszmarem, pamietam
                jak prze mgle...Ciagle bralam srodki uspokojajace, nie wychodzilam z
                pokoju, wylam z bolu.Poniewaz nie widzialam naszego syna ( moj maz
                widzial w kostnicy), chciaalm isc na cmentarz i wykopac trumne...Po
                osmiu miesiacach znowu bylam w ciazy ( mialam zaczekac 2 lata, ale
                zycia bez dziecka nie umialam sobie wyobrazic). aczelo sie od
                problemow-krwiak, potem miesiac lezenia w szpitalu. Uwazalm na
                siebie strasznie i-niesety, w 12tc poronilam. Robilam setki roznych
                badan-nic niepokojacego nie ma. Oboje jestesmy zdrowi. Poronilam
                prawdopdobnie przez psychiczne nieprzygotowanie do ciazy, jakkolwiek
                to dziwnie brzmi. Druga ciaza byla straszna-cigle latanie do WC i
                sprawdzanie czy nie krwawie itp, itd.
                Nie pogodzilam sie ze strata synka-nie pogodze sie nigdy.Potrafie
                teraz byc na jego grobie i nie plakac, potrafie normalnie patrzec na
                inne dzieci, a nawet bawic sie z nimi( co kiedys bylo nie do
                wykonnia).Poroniena nie przezylam tak jak porodu - brzmi brutalnie,
                ale nie potrafilam przywiazac sie tak silnie do plodu 12tygodniowego
                jak do zdiecka przed prodem. Po poronieniu czulam bardziej wstyd
                (?), bo mialam wrazenie ze ja ejdyna nie potrafie nawet doniesc
                ciazy. Po jakichs dwoch, trzech miesiacach po poronieniu
                psychicznie "przechorowalam"i pierwsza i druga strate...Dzis - choc
                zycie NIDGY nie bedzie takie jak kiedys-zyje, smieje sie...planujey
                dziecko, ale nie na sile.Mam nadzieje, ze tym razem sie uda.
          • grochalcia Re: kiedy ciąża po poronieniu??? 24.08.07, 10:14
            ja czekm tylko do pierwszej miesiaczki. przeciez i tak za pierwszym razem nie
            zajde w ciaze, wiec nie bede sie martwic, ze za wczesnie zaczelam a szkoda mi
            czasu. zabieg mialam w srode. juz nic nie plamie. piersi przestaly juz bolec,
            mdlosci sie skonczyly...((((szkoda...
    • dragica Fruzia 24.08.07, 00:32
      wazne jest, ze masz juz dziecko, bo to daje duzo lepsze rokowania
      dla ciazy niz sytuacja jak np. moja. Poronienie zdarza sie bardzo
      czesto, czesto bez przyczyny. Czasem lekiem na bol po poronieniu
      jest wlasnie nastepna ciaza, kazda z nas jest inna i kazda inaczej
      przezywa strate.Warto poczekac tych kilka cykli.Robi cnp badania
      nasienia hcyba nie ma sensu skoro macie juz dziecko. Znajdz madrego
      lekarza, ktory bedzie i lekarzem i psychoterapeuta...smilebedzie dobrze.
      • fruzia27 Re: Do dragica 24.08.07, 17:15
        Nawet nie wiesz jak mi strasznie przykro i jak bardzo Ci współczuję.
        I domyślam się, że różnica między poronieniem w 6-10 tyg., a
        urodzeniem lub wywołaniem porodu w 30 którymś tygodniu jest
        kosmiczna! Ja dopiero zaczynałam myśleć o dziecku, zaczynałam
        planować. A do 35 tygodnia???? To koszmar!!! Nie dziwię się, że
        miałaś takie problemy z psychiką - sama mówiłam do męża, że chociaż
        mi smutno itp., to i tak lepiej, że nie widziałam serduszka (chyba
        nigdy nie zabiło), rączek, nóżek itd... Nawet nie chcę sobie tego
        wyobrażać jak musiało Ci być ciężko. Strata ciąży na początku to
        wielkie przeżycie, a pod koniec? Kiedy człowiek kilka miesięcy
        chodzi w ciąży, czuje ruchy itd???? Nie, to coś okropnego, nie wiem
        jak można się wtedy czuć, ale się domyślam. Całe szczęście, że
        doszłaś już do siebie i zaczynasz cieszyć się życiem. Z całego serca
        życzę Ci, żeby się udało i żebyś miała jak najmniej lęku. Jak
        czytałam Twój post, to żałowałam, że Cię spytałam czy po takim
        czasie Ci łatwiej, bo nie znałam Twojej historii. Jeśli Cię
        uraziłam, to bardzo przepraszam. Chciałam tylko spytać, bo sama nie
        wiem co dla mnie lepsze. Na dziś myślę, że jak najszybsze zajście w
        ciążę, chcę spróbować po 2 @, ale najpierw chcę iść do lekarza,
        zrobić badanie (USG???) czy wszystko się wygoiło itd. Z jednej
        strony bym chciała, a z drugiej się boję. A dziś złapałam strasznego
        doła! Pozdrawiam mocno i ściskam!
    • ewa-krystyna Re: kiedy ciąża po poronieniu??? 24.08.07, 04:22
      to i ja sie do was dolacze.... wprawdzie nie mialam zabiegu,ale trace moja
      fasolke... tydzien temu dowiedzialam sie ,ze moje dziecko przestalo sie rozwijac
      w 6tc... na razie mam robiona bete za beta i ona maleje,jednoczesnie plamienie
      przechodzi w lekkie krwawienie... moj lekarz powiedziala mi,ze nie beda mi na
      razie robic zabiegu,chca poczekac az moj organizm sam wydali plod... juz sie
      pogodzilam ze strata i optymistycznie patrze w przyszlosc... oczywiscie jeszcze
      po kacie momentami poplacze,ale juz jest mi o niebo lepiej niz w czwartek
      tydzien temu ( w srode dowiedzialam sie o wszystkim),wtedy caly dzien
      przeryczalam i mialam jeszcze minimalna nadzieje,ze jednak to pomylka... teraz
      czekam co bedzie dalej... na pewno jesli nie bedzie zadnych przeciwwskazan ze
      strony lekarza,podejmiemy starania po pierwszym okresie...
      dzis dostalam e-mail'a od przyjaciela ( jego zona tez poronila pierwsza ciaze,w
      druga zaszla bardzo szybko i urodzila zdrowego syna, a w marcu po poltora roku
      urodzila kolejnego) on mi wlasnie powiedzial,ze w tym nieszczesciu sa trzy
      rzeczy,z ktorych jednak powinnismy byc zadowoleni: 1- dziecko bylo chore i
      lepiej,ze sie stalo jak sie stalo; 2- cialo kobiety poznalo ciaze; 3 i
      najwazniejsze- w 2-3 cykle po poronieniu kobieta ma duze szanse na zdrowa ciaze
      i dziecko... to samo wyczytalam w mojej ksiazce i sie tego trzymam... oczywiscie
      moje pierwsze malenstwo zawsze pozostanie w mojej pamieci i sercu, ale patrze z
      duzym optymizmem w przyszlosc, choc bardzo sie boje,bo nam sie udalo po 2,5 roku
      od odstawienia pigulki ale intensywne starania trwaly dokladnie 9 cykli - juz
      zaczelismy leczenie, bylam po hsg i przygotowywalam sie do laparoskopii,bo hsg
      wyszlo nie najlepiej...
      bedzie dobrze - staram sie wierzyc w to z calego serca....
      • motylek292 moj punkt widzenia;) 24.08.07, 09:13
        pierwsza ciaza-obumarla,10 tydzien,lyzeczkowanie w maju!
        pierwsza miesiaczka po zabiegu-po 64 dniach,30 lipca!
        lekarz nie zlecil zadnych badan, pierwsze poronienie jest
        dopuszczalne w granicach "NORMY"...
        tak wiec...od zabiegu minely juz 3 miesiace,ale miesiaczka tylko
        jedna...
        starania zostaly rozpoczete ale ze spokojem-choc strach nam depcze
        po pietach,dzialamy dzielnie,bo chec posiadania potomka jest
        silneijsza niz te wszytskie leki i watpliwosci...
        opinia lekarza-endometrium odbudowane bez
        zrostow,skrzepow,etc,jajniki w rewelacyjnym stanie-zielone swiatlo
        tu gdzie mieszkam-poza Polska-jezeli nie ma medycznych przeciwskazan
        lekarze namawiaja na jak najwczesniejsze rozpoczecie staran(podobno
        jest latwiej,bo endometruim nowe,zdrowsze-oczywscie,jezeli jest
        dobrze odbudowane...)
        tak wiec dzialamy i mamy nadzieje,ze zbyt dlugo nie bedziemy musieli
        czekac na owocewink))
        buziaki
        • asik_24 Re: moj punkt widzenia;) 24.08.07, 09:39
          Wiecie co, ja sama nie wiem już nic.
          I broń Panie Boże, nie mam zamiaru Was straszyć ani nic. Zresztą
          czemu macie się wystraszyć, czytałyście nie mało, wiele dziewczyn z
          tego forum przeżyło więcej poronień niż jedno.
          Ja 2, co pewnie wiecie.
          Lekarze po zabiegu kazali odczekać pół roku, bez zerknięcia w wyniki
          badań, USG stwierdzili, że przecież jestem zdrowa i po tym czsie
          będzie ok. Dla świętego spokoju zmieniłam gina, wyleczyłam nadżerkę,
          chodziłam na monitoringi wszystko pięknie. Odczekałam 8 m-cy. W
          pierwszym cyklu (podobnie jak w ubiegłym roku) zaszłam w ciążę. Ale
          dużo z Was wie jak się zakończyła.
          W każdym razie nie wierzę w żadne pół roku i napewno teraz nie będę
          tyle czekać. Wierzę, że Bóg i tak zrobi co chce, czy będę czekać rok
          czy dwa, czy miesiąc. Popieram zdanie położnej Grochalci.
          Tak więc idę dziś do gina na kontrolę, probiłam już kilka badań,
          porobię kilka jeszcze, poczekam na @, potem kolejną i jeśli wszystko
          ok, do roboty!
          Dziewczynki, strasznie nam wszystkim życzę udanych ciąż i
          zdrowiutkich dzieci. Bardzo mocno życzę
          • grochalcia Re: moj punkt widzenia;) 24.08.07, 10:25
            ciesze sie asik)))) ja mojej poloznej ufam bezgranicznie, pomogla mi juz wiele
            razy, a do tego piecze najpyszniejsze ciasta pod sloncem!!!!!
            poza tym potrzebuje drugiej ciazy strasznie. I jestem przygotowana na to, ze
            moze sie ona skonczyc podobnie jak ta. bedzie nam potzreba duzo sily. ale chce
            sprobowac i zaryzykowac. do skutku. czuje, ze dam rade to wytrzymac. a nie
            wytrzymalabym tych 6 miesiecy beznadziejnego czekania.
            ale kazda jest inna.
            ja dzialam zaraz)))

            3 miesiace kupowalam ciuszki ciazowe na zime. od wczoraj na allegro szukam
            letnichwink))) serio. nie myslalam, ze tak szybko wroce do normy. i nadal lykam
            kwas foliowy.Kasia
          • only-hania6 Re: moj punkt widzenia;) 24.08.07, 10:30
            To mnie najbardziej denerwuje w medycynie, że nie ma jednoznacznych
            wytycznych.Trudno znależć dwóch lekarzy ,którzy dawaliby takie same
            zalecenia.Też poroniłam(drugi raz,pierwszy 2 lata temu)chyba w
            podobnym czasie co wy, zabieg miałam 09.08.Na szczęście mam
            cudownego synka.Pierwsza ciąża z problemami, ale zakończona
            sukcesem.Po pierwszym poronieniu jeden lekarz powiedział mi ,że
            koniecznie trzeba poczekać pół rok (macica podobno tyle potrzebuje
            na zregenerowanie się po łyżeczkowaniu)ja czekałam prawie 2 lata ( z
            różnych powodów) i niestety.Ale teraz nie dam się zbyć tym że nie ma
            potrzeby robić żadnych badań.Mam z tego powodu OGROMNE wyrzuty
            sumienia,gdybym po pierwszym poronieniu zrobiła jakieś badania może
            teraz byłabym w 13 tyg ciąży a nie 2 tyg po zabiegu.Porobie trochę
            badań(przede wszystkim przeciwciała fosfolipidowe)i chyba też biorę
            się do dzieła.Jestem za tym żeby jednak zrobić badania nawet jeśli
            to było pierwsze poronienie.Jak powiedzał lekarz jednej z
            poprzedniczek najczęściej nie znajduje się przyczyny poronienia, ale
            są schorzenia które w porę wykryte dają szanse na donoszenie ciązy,
            więc po co czekać.Nie chcę żeby to zabrzmiało jak straszenie, takie
            są moje spostrzeżenia po dwóch nieudanych próbach.
            Zyczę wam wszystkim aby ten optymizm was nie opuścił mam nadzeję że
            spotkamy się na forum za ok 3 miesiace i będziemy mogły się wspierać
            będąc już w ciąży.
            • manuelle do only-hania6 24.08.07, 11:44
              witajsmile ja miałam zabieg 08.08,więc dzień przed Tobą!
              też chcę jednak zrobić kilka badań, bez szaleńst,ale te podstawowe z
              pewnością. Może nic nie wykryją, a może znajdą jakeigoś jednego
              wrednego wirusa,jakąś upartą bakterię i wtedy będę mogła to
              wyleczyć. A do staranek ruszam po dwóch 2 smile))
        • sofi75 Moj tez 24.08.07, 10:11

          Tez jestem za jak najwczesniejszym rozpoczeciem staran (przy braku
          przeciwskazan medycznych, of course) z takich oto powodow:

          - rzadko sie zdarza ze juz w 1.szym cyklu staran osiagnie sie sukces
          (szczegolnie przy rozchwianych po zabiegu cyklach), w zwiazku z tym
          statystycznie tak ukochany przez lekarzy okres 3 m-cy jest zachowany;

          - tez (podobnie jak grocholcia i reszta powyzej) uwazalam ze jest to
          najlepsze lekarstwo na zaistniala sytuacje. I chyba mialam racje,
          zwazywszy ze jakos z dnia na dzien moja cierpliwosc slabnie i jak
          przyjdzie mi czekac kolejny cykl to rzeczywiscie ze
          zniecierpliwienia zaczne popadac w jakies doly. Tak pewnie mialabym
          teraz maly strsik, ale byloby sie czym cieszyc wink. Takze dzialajcie,
          zeby szybciej wyjsc z tego impasu, bo ja mam wrazenie ze od jakiegos
          czasu zyje w jakims zawieszeniu nazwie "juz nie i jeszcze nie"
          ____
          "do gory uszy, to i pupa ruszy"
        • eka1975 Re: moj punkt widzenia;) 02.09.07, 23:11
          pierwsza ciąża - zaczełam rodzićw 25 tygodniu.dwa miesiące leżenia
          zakończone sukcesem. JUSTYNKA. drugi raz udało mi się zajść w ciąże
          dopiero po 5 latach.w 4 tygodniu zaczełam plamić. w 12 tygodniu
          dowiedziałam się że moje maleństwo nie żyje.dojście do siebie
          zarówno psychiczne jak i fizyczne zajeło mi aż cały rok.następne dwa
          lata - wielkie oczekiwanie i comiesięczna nadzieja że może tym razem
          się udało.mimo chwil zwątpienia czy jeszcze kiedyś zostanę
          mamą? ,czy ze mną wszystko ok ?udało nam się!15 listopada 2006 znowu
          tuliłam do siebie moją małą córeczkę WERONIKĘ.wiem że czekanie jest
          bardzo trudne zwłaszcza gdy z medycznego punktu widzenia jest
          wszystko ok. ale warto. trzymam kciuki powodzenia...
      • grochalcia Re: kiedy ciąża po poronieniu??? 24.08.07, 10:20
        Bardzo mi przykro...myslalam jednak, ze chociaz Tobie sie uda...ja tez chcialam
        czekac, az moj organizm sam wydali ciaze, ale mi lekarka nie pozwolila....to
        chyba spokojniejsze niz ten szpital, mnostwo badan i cale zamieszanie. trzymaj
        sie dzielnie.
      • fruzia27 Re: kiedy ciąża po poronieniu??? 24.08.07, 21:57
        Ja chyba poczekam ten jeden cykl po zabiegu - nazwijmy go
        oczyszczający, i drugi już normalny mam nadzieję. Niby organizm jest
        mądry jak ktoś napisał i jak ma nie dać rady, to nie zajdzie się w
        ciążę, ale myślę że te 2 cykle pozwolą jakoś unormować się hormonom,
        a tam wszystko się wygoi i uspokoi. Czyli staranka najwcześniej po
        ponad 2 miesiączach. Jeszcze pójdę do lekarza, ale chyba będzie tak -
        chyba, że znowu dołek mnie dopadnie. A czekać też nie chcę, bo i po
        co??? A okaże się za jakiś czas czy się nic nie zmieni. W sumie
        jeśli ktoś też tak zdecyduje - czyli 2 cykle czekamy i w 3 zaczynamy
        starania, to dużo z nas zacznie w podobnym czasie. Dużo nas z
        zabiegami z sierpnia.... Pozdrowionka
          • aleks2539 Re: kiedy ciąża po poronieniu??? 25.08.07, 08:15
            też tak myślę, tyle nas odpadło na tych marcówkach. Ja tak (naiwnie)
            liczę że @ po zabiegu dostanę około 20.09, kolejna (nadal naiwnie)
            że około 20.10 więc październik/listopad starania. Wyobrażacie sobie
            prezent na gwiazdkę (teścik z dwiem kreskami). Jakby faktycznie tak
            wyszło to może udało by mi się nic mężusiowi nie mówić do tej
            gwiazdki. Chociaż on ostatnio śledzi ilość zuzywanych podpasek
            bardziej niż ja chyba więc nie wiem czy duzo bym ukryła smile)
            ps. a śledzi po zabiegu. Czy już mi się krwawienie zmniejsza. czy
            nie ma zadnych komplikacji (związane z sytuacją która miała miejsce
            w rodzinie - jest trochę przewrażliwiony)
                    • aleks2539 Re: kiedy ciąża po poronieniu??? 25.08.07, 11:35
                      ja chyba badań nie będę robiła. Będę mieć hist-pat, może zrobią
                      tylko badanie czystości pochwy ewent. cytomegalię i toxo. Ja
                      teoretycznie nie poroniłam (tak sobie tłumaczę), miałam puste jajo.
                      A to raczej nie wynika z jakiejś choroby tylko z przypadku, wad
                      genet. zarodka. Nie wiem. Może tylko żołnierzyki jeszcze przebadam
                      dla świętego spokoju.
                      • fruzia27 Re: kiedy ciąża po poronieniu??? 25.08.07, 15:48
                        No to tak ja planuję: toxo, cytomegalia i badanie żołnierzyków wink.
                        Aleks też miałaś zabieg w sierpniu - bo mi się już trochę myli... A
                        ten wynik hist-pat, to tylko dla naszego spokoju, czy nie ma jakiś
                        komórek nowotworowych, a nam on zupełnie nic nie daje! To mi
                        uświadomiła lekarka po zabiegu. Ja myślałam, że oni badają pod kątem
                        genetycznym itp., ale nic z tego. Pozdrowionka
                        • manuelle Fruzia 25.08.07, 18:02
                          a czemu żołnierzyki chcesz badać? też miałaś puste jajo? czy tak
                          tylko na wszelki wypadek chcesz sprawdzić???
                          • fruzia27 Re: Fruzia 25.08.07, 18:12
                            Tak na wszelki wypadek. To podobno też może być przyczyną. Te 3
                            podstawowe rzeczy, no może jakiś wymaz z pochywy czy "cóś". Bo tej
                            całej armii badań, to nie chce mi się robić. Ogólnie byłam zdrowa,
                            kłopotów z @ nie było, więc chyba nie ma sensu tropić hormonów
                            itd.... Zobaczę co jeszcze powie lekarz
                            • nadin2009 Re: Fruzia 25.08.07, 19:28
                              witam ja jestem 8 dni po poronieniu samoistnym czyli wydaliło mi sie wszystko
                              samo ale byłam troszke czyszczona chciałam zapytać jak długo czeka się na
                              miesiączkę, bo pewna koleżanka mi powiedziała w szpitalu jak lezałam ze nie
                              trzeba czekać na pierwszą miesiączkę ze to zależy od organizmu czy ciąża będzie
                              silna i zdrowa a nie od czasu odczekiwania czy to prawda?
                              • grochalcia Ci ginekolodzy.... 25.08.07, 19:40
                                dostalam wlasnie maila od kolegi gina, ktory prowadzial moja pierwsza ciaze.
                                Otoz, on jest zbulwersowany moimi planami zachodzenia w ciążę. napisal, ze 6
                                miesiecy to MINIMUM, ze jeszcze niedawno byl rok. Oczywiscie nie ma reguly,
                                zdrowa ciaza moze byc za miesiac a poronienie za pol roku, ale jak zajde szybko
                                w ciaze i znow bedzie nioe tak to powiedza, ze to moja wina, bo nie odczekalam i
                                nie beda sie mna przejmowac. Powiedzial, ze jesli jestem hazardzistka to prosze
                                bardzo, moge probowac.....widac bylo, ze jest zly.

                                to ja wole opinie mojej połoznej, zeby zaufac swojemu organizmowi i Panu Bogu i
                                ze spokojem czekac na to co bedzie, kochajac sie dla przyjemnosci.musze sie do
                                niej wybrac na ciacho i jeszcze o tym porozmawiac. ona mnie zawsze uspokaja i
                                pociesza. sama jest po kilku poronieniach, sporo przeszla, dlatego jej ufam
                                najbardziej.
                                • manuelle Re: Ci ginekolodzy.... 25.08.07, 20:40
                                  a na zachodzie każa czekać tylko do pierwszej @, potem staranka!
                                  nikt nie znęca się nad kobietaki z czekaniem 6mc!!! ja sądzę,że jak
                                  ma byc dobrze,to będzie. Jesteśmy mlode i silne - fizycznie i
                                  psychicznie i baaaaaaaardzo chcemy mieć dzieci! więc na co czekać???
                                  że niby za 6mc nie poronię? zapewni mi to ktoś? nie, więc ja biorę
                                  ryzyko na siebie.
                                  • ewa-krystyna Re: Ci ginekolodzy.... 25.08.07, 20:51
                                    tuataj ( na zachodzie) tez nie robia zabiegu tylko czekaja najpierw na organizm
                                    zeby sam sie z tym uporal... wiecej bede wiedziec w srode jak pojde do mojej
                                    lekarki na kontrole... rowniez jak pisalam wczesniej juz nawet w 2-3 cyklu
                                    kobieta ma szanse na calkowicie zdrowa ciaze... a jak bedzie miala poronic to i
                                    tak poroni,bo na to nie ma mocnych... a takie oburzanie sie ze strony lekarzy,ze
                                    nie zajma sie kobieta,bo ich nie sluchala jest bardzo karygodna postawa i chyba
                                    bym z takowego lekarza zrezygnowala...
                                    tutaj tez nie podtrzymuje sie tak wczesnych ciaz,ani nikt nie przepisuje
                                    duphastonu na taka skale jak o tym czytam dzieje sie w Polsce...
                                    ja mysle,ze nie ma reguly jesli chodzi o poronienia przynajmniej w wiekszosci
                                    przypadkow... po prostu mialysmy swego rodzaju pecha,ze padlo na nas... i teraz
                                    musimy byc silne i wierzyc,ze nastepnym razem bedzie dobrze... nasze Aiolki
                                    przeciez beda nad nami czuwaly...
                                    • grochalcia Re: Ci ginekolodzy.... 25.08.07, 21:04
                                      mi duphaston tylko sztucznie podtrzymal ciaze o 2 tygodnie, gdyby nie to,
                                      poronilabym w 7 tygodniu, jak dostalam plamienia. a tak wydalam 100 zl na ten
                                      lek, ktory dal mi zludna nadzieje, ze bedzie dobrze....
                                      po prostu wnerwiaja mnie suche opinie ginekologow facetow. dla nich nasze
                                      odczucia nie maja zadnego znaczenia. mam sie cieszyc, ze 6 miesiecy a nie 12 jak
                                      bylo do niedawana. TAKA FIGA
                                      • ewa-krystyna Grochalcia... 25.08.07, 21:14
                                        powinnas robic tak jak ci sumienie dyktuje i radzi osoba,do ktorej masz zaufanie
                                        - twoja znajoma polozna... polozne te dobre najczesciej duzo wiecej wiedza i sa
                                        duzo madrzejsze od niejednego ginekologa... one maja najczesciej wiedze
                                        praktyczna i mialy okazje widziec niejeden cud...
                                        ja ciagle cierpie... ciagle krwawie i nie moge sie juz doczekac kiedy to sie
                                        skonczy,zeby moc czekac na pierwsza @ i zaczac kolejne starania...
                                        wiesz ja w pewnym momencie tez bylam zla na tutejszych lekarzy,ze nic mi nie
                                        przepisali,nie starali sie niczego zrobic aby podtrzymac ciaze... ze w Polsce by
                                        inaczej bylo... ale pozniej sobie uswiadomilam,ze natura wie co robi... moje
                                        dziecko po prostu nie byloby zdolne do zycia i dlatego je trace... ze branie
                                        duphastonu nie jest gwarancja,ze wszystko bedzie dobrze a tylko wlasnie
                                        niepotrzebnym czasami przedluzaniem bolu i nadzieji...
                                        • grochalcia bidulko 25.08.07, 21:20
                                          jak zapytalam lekarki, czy nie moge czekac, az samo sie poronienie zacznie byla
                                          oburzona..ze jak zaczne krwawic i dostane krwotoku to mnie nie odratuja. zabieg
                                          i juz. co kraj to obyczaj. wolalabym siedziec w domu i wsamotnosci przezywac
                                          swoj bol niz 3 dni lezec w szpitalu otoczona brzuchatymi dziewczynami, niemilymi
                                          pielegniarkami, lekarzami wszystkowiedzącymi i przezyc zabieg pod narkoza. co
                                          kraj, to obyczaj. niech juz Ci przestanie leciec....
                                          i jeszcze mamy po zabiegu zakaz seksu przez 6 tygodni..i jak tu w ciążę
                                          zajść???wink)))

                                          położna sama stracila kilka ciąż, wie co mówi...
                                          pozdrawiam i macham łapką. Kasia
                                          • ewa-krystyna Re: bidulko 25.08.07, 21:26
                                            mnie lekarz kazala przyjsc do gabinetu lub na pogotowie jak bede krwawic mocno (
                                            kilka podpasek w ciagu godziny)... i nie straszyla mnie krwotokiem tylko
                                            ewentualna infekcja... na razie siedze w domu,bo mam tylko symptomy jak przy
                                            mocniejszej miesiaczce,ale jak tylko by cos sie dzialo to od razu jade do
                                            szpitala...
                                            trzymaj sie i miej wiare,ze wszystko bedzie dobrze! to juz przeciez polowa
                                            sukcesu...
                                            • aleks2539 Re: bidulko 25.08.07, 22:47
                                              Cześć Ewa. No to masz tak samo jak ja. Pamiętasz pisałyśmy na gg,
                                              wtedy zaczęłam krwawić. W sumie samo wszytsko się wyczyściło,
                                              wszystko wyleciało, a zabieg który trwał 7 minut był formalnością.
                                              Wiem co czujesz - fizycznie- ja nie byłam w stanie siedzieć, pomogła
                                              mi dopiero mieszanka nospy, ibupromu i gorącej kąpieli (mimo że
                                              zakazana). Dopiero po tym zasnęłam. Trzymaj się, ja już jestem przy
                                              końcówce krwawienia (trwało dokładnie tydzień). Za trzy miesiące
                                              kolejna szansa przed nami!

                                              Fruziu - miałam puste jajo, stąd badanie żołnierzyków. Tylko do
                                              końca nie wiem gdzie mam z tym iść. Poza tym stary mnie wkurza, że
                                              niby go obwiniam, że niby twierdzę że to przez niego. Głupota, tym
                                              bardziej że to tylko badanie, a tak naprawdę on jako facet nie wie
                                              przez co przez ten tydzień przeszłam sad
                                              • fruzia27 Re: bidulko 25.08.07, 23:18
                                                Nie wiem skąd jesteś, ale mi ktoś mówił, że takie badanie można
                                                zrobić w każdej klinice leczenia niepłodności. Jeszcze nie
                                                sprawdzałam, ale planuję udać się do Novum. Nie wiem jeszcze co na
                                                to mój mężuś, coś tam mu wspomniałam, ale bez komentarza. Zobaczymy
                                                jak wyjdzie!
                                              • ewa-krystyna Aleks2539... 27.08.07, 10:55
                                                u mnie juz prawie po... teraz czekam na wizyte u lekarza w srode i mam nadzieje
                                                szybki okres i kolejne starania... juz sie pogodzilam ze strata i jest mi duzo
                                                lepiej... staram sie nie wnikac w gdybanie,tak mi jest latwiej... i staram sie
                                                byc optymistka smile ( zobaczymy tylko jak dlugo?)
                                    • sofi75 'Tutaj na zachodzie' 27.08.07, 09:24

                                      Nie wiem gdzie jest Twoje 'na zachodzie', ale moje jest w Brukseli
                                      i:
                                      - to czy robia zabieg czy nie zalezy od etapu ciazy. U mnie ciaza
                                      obumarla w 7tc, a dowiedzialam sie o tym w 12 tc. Skoro przez 5 tyg.
                                      organizm sam nie przystapil do dzialania, wyslano mnie na zabieg i
                                      nikt sie naprawde dlugo nad tym nie zastanawial;
                                      - co do 'okresu karencji' - mnie zalecono 3 m-ce. Finalnie wyszlo ze
                                      i tak nie bede czekac tych 3 m-cy i sprobowalam juz po pierwszym
                                      cyklu, ale stalo sie tak tylko dlatego iz lekarz nie mial rozsadnych
                                      argumen tow za i przeciw. Co do 3 m-cy - moim zdaniem bierze sie to
                                      glownie ze statystyki;
                                      - co do duphastonu - zgadzam sie w pelni.
                                      ____
                                      "do gory uszy, to i pupa ruszy"
                                      • ewa-krystyna Re: 'Tutaj na zachodzie' 27.08.07, 10:51
                                        u mnie to Kanada; ciaza obumarla w 6 tygodniu,wykryto na usg w 8tc; poniewaz
                                        mialam juz plamienia od 2 tygodni i poziom hormonu hcg malal ( od 8tc mialam
                                        badanie krwi powtarzane co kilka dni);lekarz mnie uprzedzil,ze na tym etapie
                                        ciazy zalecaja "poczekac" na moj organizm zeby sam wydalil plod; i tak sie
                                        wlasnie stalo; w sobote mialam bole w podbrzuszu i ocne krwawienie i wedlug
                                        zalecen lekarza pojechalam na pogotowie,gdzie zrobiono mi kolejne badanie
                                        hcg,ktore wyszlo ok 2000; lekarz mnie zbadal i pobral probki do badania i dal mi
                                        wybor: zabieg czy dalej naturalnie- wybralam druga opcje po przedyskutowaniu za
                                        i przeciw... w srode ide na kontrole do mojego lekarza rodzinnego i sie dowiem
                                        co dalej...
                                        we Francji lekarz mojemu przyjacielowi powiedzial,ze po poronieniu ( w ich
                                        przypadku) w 2-3 cyklu maja juz duze szanse na zdrowa ciaze...
                                        mysle,ze to zalezy od kazdego przypadku indywidualnie,ale duzo z tego co udalo
                                        mi sie wyczytac czesto mozna podjac starania szybciej niz zalecane w Polsce 6
                                        miesiecy czy rok... i pewnie tez zalezy w ktorym tygodniu sie poroni...
                                        a czy ty bralas duphaston lub inne leki podtrzymujace ciaze? i czemu
                                        dowiedzialas sie o tym tak pozno?
                                        • sofi75 Re: 'Tutaj na zachodzie' 27.08.07, 11:40
                                          mysle,ze to zalezy od kazdego przypadku indywidualnie,
                                          >>> dokladnie, a ze w PL nie ma kasy na rozpatrywanie indywidualnych
                                          przypadkow, wiec standardowa odpowiedz brzmi '3 m-ce'
                                          ale duzo z tego co udalo mi sie wyczytac czesto mozna podjac
                                          starania szybciej
                                          >>> zgadza sie i dlatego ja nie czekalam 3 m-ce, a za jakis tydzien
                                          dowiem sie co z tego wyszlo smile
                                          niz zalecane w Polsce 6 miesiecy czy rok...
                                          >>> problem PL jest taki, ze nie ma wypracowanych procedur
                                          postepowania w medycynie i kazdy lekarz sobie ... Tutaj lekarz
                                          powiedzial mi wprost: po pierwszym poronieniu nie zleca sie badan,
                                          zadnych! Tak po prostu jest. I nie ma ze ja sobie pojde i je zrobie
                                          na wlasna reke dla uspokojenia, bo potrzebuje skierowanie. A w PL
                                          obok perdzielnika pt. panstwowa sluzba zdrowia, funkcjonuje
                                          prywatnie masa labsow i gabinetow, co powoduje ze pacjentka sama
                                          staje sie swoim wlasnym lekarzem, bo chce sie uspokoic. Dla
                                          uspokojenia to sie wyjezdza w plener, a nie eksperymentuje ...

                                          i pewnie tez zalezy w ktorym tygodniu sie poroni...

                                          a czy ty bralas duphaston lub inne leki podtrzymujace ciaze?
                                          >>> nie, bo nie bylo takiej potrzeby ... tutaj w ciaze nie ingeruje
                                          sie, jesli mozna tego uniknac
                                          i czemu dowiedzialas sie o tym tak pozno?
                                          >>> bo dokladnie w takich terminach bylam na wizytach kontrolnych, a
                                          w miedzyczasie nie mialam kompletnie zadnych objawow, ze dzieje sie
                                          cos nie tak. Nie moglam tez powiedziec ze po 7 tc ustaly u mnie
                                          jakies objawy ciazowe, bo objawow w ogole zarowno w pierwszej ciazy
                                          jak i teraz mialam tyle co kot naplakal.


                                          ____
                                          "do gory uszy, to i pupa ruszy"
                                          • ewa-krystyna Re: 'Tutaj na zachodzie' 27.08.07, 11:55
                                            tutaj tez nie ma takiej intytucji jak w Polsce: " lekarz prywatny"... zawsze
                                            najpierw musze isc do mojego lekarza rodzinnego lub innego internisty jesli nie
                                            mam rodzinnego i dopiero on kieruje do specjalisty jesli uzna za potrzebne...
                                            mnie zrobili usg w 8tc w trybie natychmiastowym,bo mialam juz dlugie w czasie i
                                            czerwone plamienia - objawow tez zadnych ciazowych nie mialam... zwykle tu
                                            robia tylko 2-3 usg podczas calej ciazy i do ok 4-5 miesiaca ciazy jest sie pod
                                            opieka lekarza rodzinnego dopiero pozniej "przechodzi" sie do gina lub wczesniej
                                            jesli sa jakies problemy... tez nie podtrzymuja wczesnych ciaz - jesli zaczyna
                                            sie cos dziac to kaza obserwowac... moje pierwsze usg mialo byc w 12-13 tc wraz
                                            z badaniem genetycznym + badanie krwi ; jesli bym nie chciala tego badania to
                                            pewnie na usg czekalabym jeszcze ze dwa tygodnie... i dodam,ze te badania
                                            pokrywa ubezpieczenie i jest proponowane wszystkim kobietom... mi tez juz nie
                                            powtarzali usg ( wedlug mojej doktor nie jest dp konca wiarygodne szczegolnie w
                                            tak wczesnej ciazy i lepsze jest badanie krwi) mialam wiec powtarzane badanie
                                            poziomu hcg,ktore malalo...
                                            mnie lekarz w sobote nie pytal czy chce aby mi badano pobrana probke czy nie
                                            tylko ja pobral i sierowal na badanie,a wynik przesle do mojego lekarza
                                            rodzinnego... zreszta tutaj wszystkie wyniki badan jakie sie robi sa wysylane do
                                            lekarza rodzinnego i ewentualnie specjalisty- kopie moge dostac dopiero podczas
                                            wizyty i jesli badanie wychodzi zle to lekarz dzwoni i albo umawia sie na wizyte
                                            albo omawia problem przez telephone...

                                            ciekawe jak opieka zdrowotna jest inna w roznych krajach...
                                            • sofi75 No to system podobny jak w Belgii 27.08.07, 12:11

                                              z wyjatkiem tego ze:
                                              - moge byc pod opieka specjalisty od samego poczatku ciazy,
                                              aczkolwiek oficjalnie karta ciazy zakladana jest dopiero po 12 tc;
                                              - nie musze ze wszystkim przechodzic przez rodzinnego, raczej ide od
                                              razu do specjalisty, a rodzinny powiadamiany jet tylko w przypadku
                                              koniecznosci powazniejszego leczenia np. kuracja hormonalna,
                                              dlugotrwala kuracja antybiotykowa, zabieg operacyjny czy
                                              chirurgiczny;
                                              - wyniki badan najczesniej dostaje pocztka lekarz prowadzacy, na
                                              moje zyczenie kopia moze zostac wyslana do mnie do domu.
                                              - kasa chorych finansuje ok. 80% wszystkich kosztow medycznych oraz
                                              lekow.
                                              ____
                                              "do gory uszy, to i pupa ruszy"
                                              • ewa-krystyna Re: No to system podobny jak w Belgii 27.08.07, 12:31
                                                u mnie:
                                                -wszystkie wyniki badan wykonywane przez specjaliste sa wysyalane rowniez do
                                                lekarza rodzinnego
                                                - podstawowa opieka lekarska i szpitalna jest pokrywana w 100% przez panstwowe
                                                ubezpieczenie do ktorego ma praw kazdy Kanadyjczyk lub cudzoziemiec,ktory
                                                przebywa legalnie w Kanadzie od min.3 miesiecy; pobyt w szpitalu jest odplatny
                                                jesli chce sie byc w prywatnym lub polprywatnym pokoju,ale ta oplata czesto jest
                                                pokrywana przez ubezpieczenie dodatkowe jesli sie je ma; znieczulenie do porodu
                                                ( trzeba wyraznie zastrzec i powtarzac,ze sie go nie chce jesli sie go nie
                                                chce), porod rodzinny sa bez dodatkowych kosztow ( nawet jesli chce sie miec
                                                cala rodzine w pokoju!) i ostatnio dowiedzialam sie,ze mozna miec cc na zyczenie
                                                ale nie wiem na pewno...
                                                -za leki sie placi samemu,ale jesli sie ma dodatkowe ubezpieczenie to czesto ono
                                                je pokrywa w 80% lub wiecej... to samo z dentysta,ktory jest tu potwornie drogi
                                                ina prawde czasami jest taniej kupic bilet i poleciec do Polski,zeby wyleczyc
                                                glupiego zeba...

                                                ja ogolnie jestem zadowolona z tutejszej sluzby zdrowia,choc nie jest ona
                                                doskonala to po prawie rocznej lekturze polskich forow i porownujac jak to
                                                wyglada w Polsce,to ja nie narzekam smile... samo podejscie lekarzy czy ostatnio
                                                strajki sa dla mnie nie dowyobrazenia... ja nie znam zbytnio polskich
                                                realiow,bo nie mieszkam w Polsce od 10 lat dokladnie mija dzisiaj smile
                                                • ika717 Re: No to system podobny jak w Belgii 29.08.07, 15:07
                                                  Witajcie, ja poroniłam Moją pierwszą ciążę w 7,5 tyg. ciąży (9 tyg.
                                                  od miesiączki).I od początku brałam duphaston 3xdziennie. Nie zabiło
                                                  jednak serduszko dziecka. Miałam zabieg. Było bardzo trudno.
                                                  Pierwszą @ dostałam 28 dni po zabiegu-ucieszyłam się, drugą już 36
                                                  dni. Byłam zła, że tak to się wszystko popieprzyło i rozregulowało.
                                                  Ale potrzebowałam Mojego męża, byliśmy blisko i nie myśleliśmy, że
                                                  potrzebujemy zabezpieczeń. Nie wierzyłam bowiem, że po tym wsztstkim
                                                  mogę tak szybko zajść w ciążę, a podświadomie pragnęłam jej. Lekarz
                                                  kazał czekać 6 miesięcy. Trzecia @ nie pojawiła się jednak. 9
                                                  tygodni po zabiegu byłam bowiem w drugiej ciąży.

                                                  Teraz Moje Maleństwo ma 14 tygodni i 9 cm. Jeszcze za wcześnie, żeby
                                                  pisać o szczęśliwym rozwiązaniu. Tak jak poprzednio pojawiają się
                                                  krwawienia. Leżę, biorę duphaston, ale Moje Dziecko żyje i rośnie.
                                                  Trzymajcie kciuki z Mój Skarb, a wierzę, że w lutym napiszę o swoim
                                                  Matczynym szczęściu.
                                                  Nie da się zapomnieć. Mnie się nie udało. Biegam do łazienki i
                                                  sprawdzam, co kilka godzin czy nie ma krwi, nawet tam w środku,
                                                  serce bije szybko za każdym razem jak boli brzuch, a boli ciągle,
                                                  ale narazie wszystko jest dobrze.
                                                  Pozdrawiam Was cieplutko i wierzę, że nam się uda.
                                              • hainaut Re: No to system podobny jak w Belgii 27.08.07, 12:53
                                                Ja tylko w kwestii uzupelnienia, bo ja tez z Belgii.
                                                W Belgii badania pozwalajace ustalic przyczyne robi sie dopiero po 3
                                                poronieniach (moj przypadek niestety), jest konieczne skierowanie
                                                lekarza, nie wiem jeszcze ile nas bedzie kosztowalo, bo poki co nie
                                                dostalismy jeszcze zadnej faktury, ale wiekszosc kosztow pokrywa
                                                ubezpieczalnia, jak pisala Sofi. Zrobienie wszystkiego zajelo nam
                                                ok. 2 miesiecy.
                                                W moim szpitalu, gdzie chodzilam do ginekologa, wszelkie wyniki
                                                badan trafialy od razu do niego do komputera szpitalnego. Ja nie
                                                dostalam nigdy niczego.
                                                Po 12 tygodniu ciazy wszelkie badania i wizyty sa refundowane w 100%.
                                                • sofi75 do hainaut 27.08.07, 13:36

                                                  Nie wiem, ile wszystkie badania, ale u mnie fakturka za histop.
                                                  wyniosla ponad 300 EUR, ale to pewnie wiesz.

                                                  Co do %, to ja niestety po 12 tc dostaje refundacje nadal ok. 80%,
                                                  natomiast wszystkie koszty porodowe jak najbardziej 100%. No ale w
                                                  sumie podlegam pod nieco inne zasady refundacji wink

                                                  ____
                                                  "do gory uszy, to i pupa ruszy"
                                                  • hainaut Re: do hainaut 27.08.07, 15:37
                                                    sofi75 napisała:

                                                    >
                                                    > Nie wiem, ile wszystkie badania, ale u mnie fakturka za histop.
                                                    > wyniosla ponad 300 EUR, ale to pewnie wiesz.

                                                    Ja poki co dostalam jakies dwie fakturki - jedna za lyzeczkowanie, a
                                                    druga.. wlasnie probujemy dociec za co. OK, 90 eur
                                                    (ale na szczescie w pracy mamy dodatkowe ubezpieczenie "szpitalne",
                                                    wiec pobyt w szpitalu mi pokryja)

                                                    > Co do %, to ja niestety po 12 tc dostaje refundacje nadal ok. 80%,
                                                    > natomiast wszystkie koszty porodowe jak najbardziej 100%. No ale w
                                                    > sumie podlegam pod nieco inne zasady refundacji wink

                                                    Tak, to wiem. Ja jestem ubezpieczona z kolei w Mutualite Socialiste,
                                                    i tam jak wszystko policzyc i wykorzystac, to w sumie oni pokrywaja
                                                    100% wydatkow.
                                                    ____
                                                    > "do gory uszy, to i pupa ruszy"
        • grochalcia Re: fajne forum-fruzia 26.08.07, 09:30
          Madzia, o tej porze, to ja juz smacznie spalam. w sumie to mi wylecialo, ze
          mialam Ci smsika wyslac i cZekalam na tym gadu ....zawsze jak sobie klikniesz na
          to sloneczko od gadu i wpiszesz soboe moj numer do listy znajomych to Ci sie
          bedzie wyswietlalo czy jestem dostepna, czy nie. u mnie jest tak, ze komputer
          jest wlaczony caly dzien, wiec na biezaco wiem kto siedzi na gadu a kto nie.
          dobra, biore sie za klopsiki w sosie pomidorowym. tylko najpierw czupryne trzeba
          umyc, bo strąki wiszą.paskudnie to wygląda.
          fajnie, ze Twoj mezus w koncu przyjezdza. nie zawracaj sobie dzis glowy forum
          tylko morzystaj z jego obecnosci. Milej niedzieli. Kasia
            • grochalcia Re: Grocholcia 26.08.07, 10:04
              manuelle, siedze na wielu, bo mi to pomaga))) meza calymi dniami nie ma w domku,
              dziecie w miare samodzielne a ja mam jeszcze tydzien urlopu. jak wroce od
              wrzesnia do pracy to mnie nigdzie nie bedzie((((zatęsknicie jeszcze....

              chyba się kakao napije, na slodkie mam chec....

              Milego dnia.

              moja siostra mieszka w Krakowie..bo Ty zKrakowa jestes, nie?? czy mi sie pomylilo???
                  • fruzia27 Re: IKA - trzymam kciuki 29.08.07, 18:34
                    Hej Ika! Trzymam za Ciebie kciuki! I jestem dobrej myśli, że Tobie
                    się uda. Cieszę się, że tak szybko Ci się udalo! Ja gdzieś czytałam,
                    że odczekać do następnej ciąży trzeba tyle, ile trwała poprzednia -
                    u Ciebie prawie jak w zegarku!
                    Trzymaj się i życzę Ci, aby wszystkie złe objawy się wreszcie
                    skończyły i żebyś zaczęła się cieszyć smile
                    • ewa-krystyna Re: IKA - trzymam kciuki 29.08.07, 19:25
                      witajcie... ja dzis bylam u mojej lekarki rodzinnej i po kolei:
                      - moje dzieci przestalo sie rozwijac w 6c 4d wedlug usg i nie mialo serduszka
                      - nie mialam zabiegu i powiedziala mi,ze nie bede miala,bo moj organizm sam sie
                      zaczal oczyszczac... krwawienie ma jeszcze utrzymac sie ze dwa tgodnie i byc
                      coraz slabsze; w dalszym ciagu mam robic badania hcg raz w tygodniu az spadna do 0
                      -pierwszy okers powinnam dostac po 4-6 tygodniach po ustapieniu krwawienia,
                      jesli nie wystapi mam sie do niej zglosic
                      -po pierwszym okresie mam pozwolenie na kolejne starania jesli mam taka
                      ochote... zadnego terminu oczekiwania...
                      jestem bardzo zadowolona i nie moge sie juz doczekac smile


                      Ika- powodzenia! wierze,ze bedzie dobrze!
                      • fruzia27 Re: IKA - trzymam kciuki 29.08.07, 20:21
                        No to fajnie masz. Jestem ciekawa co mi lekarka powie, tylko nie
                        wiem kiedy się do niej dostanę...
                        Napisz po co robisz Beta HCG? Gdzieś ktoś już o tym pisał, że robił,
                        ale w jakim celu się to robi - mi nikt niczego takiego nie zalecał
                        ani nie sugerował...
                        • asik_24 Fruzia 29.08.07, 20:53
                          Beta po zabiegu lub poronieniu samoistnym musi spadać i najlepiej
                          jak spada szybko. ja jestem po samistnym i gin czeka na wyniki bety,
                          bo od tego zalezy, czy będę dodatkowo miała zabieg (a ja za cholerę
                          go nie chcę)
                        • ewa-krystyna Re: IKA - trzymam kciuki 29.08.07, 22:06
                          Fruzia mi lekarka kazala kontynuowac robic bete hcg,zeby w ten sposob kontrolwac
                          moje poronienie... ja mialam tylko jedno usg,na ktorym stwierdzono,ze nie ma
                          serduszka i wymiary plodu sa odpowiednie dla 6tc4d... w tym samym czasie mialam
                          zalecona bete,ktorej malejacy wynik pokazywal mojej doktor,ze nastepuje
                          poronienie... na poczatku powtarzalam ja co dwa trzy dni,a teraz tylko raz na
                          tydzien... ona mi powiedziala,ze w ten sposob jest dokladniejsza obserwacja,bo
                          usg nie jest tak miarodajne jak poziom hormonu wykrywany we krwi... w momencie
                          kiedy beta bedzie 0 ona bedzie wiedziala,ze ja juz nie jestem w ciazy i wszystko
                          jest ok... przynajmniej tak to zrozumialam...
                          • fruzia27 Re: IKA - trzymam kciuki 30.08.07, 00:09
                            O rany! A ja nie mogę znaleźć normalnego lekarza, żeby się na dniach
                            zapisać... Ja miałam zabieg, to chyba mi ta beta nie jest potrzebna?
                            Bo ja już głupia jestem i nie wiem co robić, a spytać nie ma kogo -
                            albo na urlopach, albo przyjmują raz w tygodniu i terminy na
                            październki. Oszaleć można....
                                  • grochalcia Re: PROMYCZEK 30.08.07, 17:26
                                    jak masz na imie, skad jestes, ze jestes po zabiegu i chcialabys pogadac z
                                    wesolymi dziewczynami przy porannej kawie. wystarczy. po okolo 2 dniach
                                    dostaniesz maila .
                                    tam jest fajnie, wesolo. i nie gada sie tylko o poronieniach.
                                    • asik_24 Re: PROMYCZEK 30.08.07, 17:52
                                      Znaczy muszą być takie bardziej osobiste rzeczy, których np na forum
                                      nie piszę?
                                      Bo ja napisałam poprostu jedno zdanie, może dlatego mnie nie chcą?
                                      hahaha,chyba nie jest aż tak źle
                                          • e-dziunia Re: PROMYCZEK 31.08.07, 08:06
                                            Błąd naprawiony! Przepraszam Cię, że tak długo czekałaś, ale to jakaś
                                            pomroczność jasna była! Oczywiście, że nie trzeba pisać całego życiorysu, ale
                                            przynajmniej te podstawowe info dotyczące tematyki forum, żebym nie musiała
                                            szukać tych wiadomości w wyszukiwarce. Zdarzały mi się bowiem zgłoszenia w stylu
                                            "mogę poczytać?", a chcę żeby dziewczyny czuły się u nas bezpiecznie.
                                            Jeśli zgłoszenie jest dla mnie nie do końca jasne, to wyszukiwanie informacji o
                                            osobie zostawiam sobie na później i jak widzisz zdarza się czasem, że o nim
                                            zapomnę, albo mąż ściągnie ją na domową skrzynkę i sprawa umyka.
                                            To też kolejny powód dla którego w opisie podany jest mój nr GG.
                                            Ciesze się, że sprawa się wyjaśniła!
                                            Pozdrawiam ciepło
                                            e-dziunia
                                            • alela1 Re: PROMYCZEK 05.09.07, 10:39
                                              j atez wyslalam wiadomosc i nie chcamnie wpuscic, jestem 2 miesiace
                                              po poronieniu, wczesniej o promyczku nie slyszalam, bylam na przed
                                              staraniami a slyszalam, ze to fajne forum promyczek. Niestety tylko
                                              dla wybrancow;-(
                        • ika717 IKA - Dziękuję za kciuki 05.09.07, 14:20
                          Witajcie dzielne Dziewczyny,

                          u mnie narazie dobrze. Krwawienia się uspokoiły, ale nadal dużo
                          leżę. No i mamy już 15 tygodni. W piątek, 14 września kolejna wizyta
                          i dowiem się co dalej. Ja po zabiegu nie robiłam ponownej bety. Z
                          ciekawostek po zabiegowych: zaszłam w ciążę w dni, które uznałam za
                          całkowicie niepłodne- zaraz po miesiączce. Narazie jestem troszkę
                          spokojniejsza, ale nadal czytam, co u Was. Dzięki za kciuki, są nam
                          ciągle bardzo potrzebne. Pozdrawiam cieplutko,
                          Isia
    • lidek0 Pośpiech to zły doradzca 05.09.07, 18:06
      Warto poczekać i zrobić badania przed kolejnumi staraniami, jeżeli
      nie dla przyszłego dziecka do dla własnego spokoju, że się nie
      zaniedbało czegoś co mogło się zrobić. To, że komuś się udało nie
      znaczy, że nam tez musi, niestety taka jest prawda /dla mnie zawsze
      posiadania dziecka było czymś oczywistym a życie pokazało, że jest
      inaczej/.
      Jeżeli organizm na ciąże nie będzie gotowy to niestety może być
      powtórka.
      Co do przyczyny to często jej nie ma bo kobiety bardzo żadko robia
      badania. Statystycznie należałoby mowić o przyczynach wśród kobiet
      robiących te badania a nie kobiet roniących wogóle.
      Ja odczekałabym 2 cykle, robiła badania hormonalne, choroby
      odzwierzęce, chlamydię, mocz, morfologię i przy dobrych wynikach
      starania.
      A "zdawanie się na los i pana Boga...." no coż już kilka razy się na
      nie zdałam i bezskutecznie więc teraz twardo stapam po ziemi i swoje
      starania opieram na medycynie a potem ma wierze i nadziei, bo to też
      ważne.

      A tak przy okazji mnie po łyżeczkowaniu po poronieniu porobiły się
      zrosty i miałam cp, a szkoda, że lekarze o tym wogóle nie wspominaja.
      • fruzia27 Re: Pośpiech to zły doradzca 07.09.07, 01:17
        No ja właśnie chcę zrobić te badania, tylko nie wiem jakie. Mocz i
        morfologia - podstawowe?
        Słyszałam też o profilu hormonalnym? Nie wiem sama co robić - lekarz
        państwowy pewnie nie będzie chciał zlecić żadnych badań i pewnie za
        wszystko będę musiała płacić. I zapłacę, tylko chciałabym zacząć od
        badań najbardziej ważnych, bo nie wiem na ile mi finansów starczy...
        Cóż szara rzeczywistość.
        Planuję zrobić: toxo, cmv, USG (nie wiem jakie - czy wystarczy
        normalne dopochwowe USG?), myślę nad betą (jeszcze nie zrobiłam -
        2,5 tyg. po zabiegu - jest sens robić?) mniej zastanawiam się nad
        profilem hormonalnym - kiedy jest sens go robić? (miałam regularne
        @, długość fazy lutealne ok, pęcherzyk na USG był, nie wiem co
        powinno niepokoić, czy zrobić na tzw. wszelki wypadek?) No i nie
        wiem czy robi się jakiś wymaz z pochwy czy coś? Chodzi mi o ew.
        bakterie - w pochwie czy w moczu. Sama cytologia chyba nie wystarczy?
        Pozdrawiam i z góry dzięki. A spieszyć sie nie będę - teoria o
        odczekaniu tyle ile było się w ciąży mi się podoba - powinnam
        porobić akurat różne badania.
        • lidek0 Re: Pośpiech to zły doradzca 07.09.07, 09:15
          Regularne cykle i odpowiednai długośc fazy lutealnej nei świadcza,
          że z hormonami wszystko było ok. Prolaktyna np. w górnej granicy
          normy /a jednak w normie/ powinna być zbijana, ja miałam regularne
          cykle, wszystko jakw zegarrku a progesteron z aniski i prolaktyna za
          wysoka. Lekarz powie Ci kiedy badać poszczególne hormony, ale
          pamiętaj w jednym i tym samym cyklu. Usg warto kontrolnie
          zrobić /sprawdzić jak endometrium/, poza samą cytologia może posiew
          na obecnośc bakterii, to co pisałaś: toksoplazmoza, cytomegalia,
          chlamydia, mocz, morfologia. Betę sprawdziłamym przynajmniej raz,
          żeby zobaczyć czy jest już 0. Badania możez rozłożyć w czasie i nie
          będziesz musiała od razu wydawać tyle pieniędzy. Tokso, cytomegalię
          czy chlamydię możesz od razy, hormony w kolejnym cyklu.
          życze powodzenia.
      • ewa-krystyna Re: Pośpiech to zły doradzca 09.09.07, 19:35
        ja mialam robione badania przed zajsciem w ciaze ... niestety czesto badania po
        poronieniu nic nie powiedza,bo po prostu nie wiadomo dlaczego ono
        zaistnialo..."natura miala swoje racje"... tak sie dzieje i nic na to nie
        poradzimy... mysle,ze dla mnie robienie kolejnych badan na sile i za wszelka
        cene znalezienie powodu szczegolnie po pierwszym poronieniu "dlaczego" by tylko
        niepotrzebnie bylo rozdrapywaniem rany i przezywaniem wszystkiego na nowo...
        moze to wydac sie dziwne,ale ja juz sie pogodzilam ze strata,moja Fasolka na
        zawsze pozostanie w moim sercu jak i dzien kiedy sie o niej dowiedzialam,kiedy
        sie dowiedzialam,ze ja strace i kiedy mialo nastapic jej pojawienie sie na
        swiecie-zawsze beda dla mnie nostalgiczne,ale zycie toczy sie dalej i nie konczy
        sie na skupianiu na jej stracie... mam wspanialego partnera i bedziemy probowac
        dalej- co nie znaczy,ze nasze pierwsze malenstwo sie nie liczylo,po prostu
        pozwalamy jej odejsc i nam zyc dalej;a jak los nam nie pozwoli cieszyc sie
        wlasnymi dziecmi to zawsze mozemy adoptowac... sa miliony dzieci na
        swiecie,ktore mozemy obdarzyc nasza miloscia a one nas...
        moja doktor mi polecila odczekac do pierwszej @ i potem normalnie zaczac sie
        starac jesli mam taka ochote i wlasnie tak zrobie... ale musze zaznaczyc,ze ja
        nie mialam zadnego czyszczenia,moj organizm sam sie uporal z poronieniem... co
        do bety to mam zalecenie jej robienia raz na tydzien az spadnie do zera... wtedy
        bedzie wiadomo,ze nie jestem juz w ciazy....
        • lidek0 Re: Pośpiech to zły doradzca 11.09.07, 06:53
          A jakie konkretnie badania robiłaś przed ciążą? Rozumiem Twoje
          podejście, ale nikt tu nie mówi oszukaniu przyczyny na siłę, po
          prostu być może nie robiś niektórych badań i to właśnie zawiniło.
          lekarze sporadycznie każą coś badać i bez żadnych badań twierdza, że
          tak się zdarza. Ja zrobibym przynajmniej badania hormonalne i usg
          czy endometrium się odbudowało.
          życze powodzenia kolejnym razem.
    • fruzia27 Re: Grochalcia! 07.09.07, 01:19
      Kasia! Tak gdzieś czytałam. A starać się planuję po drugiej @, ale
      nie wiem kiedy pojawi się pierwsza. Zasadniczo pewnie pod koniec
      października, jak wszystko pojawi się planowo. A tak mi kurczę
      pasowała ta wiosna....
      Może jutro uda się na gadu? Spróbuję z pracy - tylko nie wiem czy
      mam wink To papa
    • biedroneczka078 Re: kiedy ciąża po poronieniu??? 14.09.07, 02:40
      Hej,
      kiedy po zabiegu ( 3.08) emocje powoli opadały doszłam do wniosku,
      że chcę znowu być w ciąży i będę się starać tak jak powiedział
      lekarz po 3 miesiącach.
      Jednak w poniedziałek okazało się, że przyczyną obumarcia mojej
      fasolki jest zaśniad groniasty częściowy.
      Mam zakaz zachodzenia w ciążę przez najbliższy rok sad(((((((((
      jestem załamana......
      • fruzia27 Re: kiedy ciąża po poronieniu??? 15.09.07, 00:07
        Biedroneczko! Rozumiem Twój żal i pewnie nawet wściekłość. Ja dziś
        zastanawiam się, czy nie będę musiała przesunąć planów o miesiąc,
        dwa. I to dla mnie kiepski termin. A rok?
        Bardzo Ci współczuję i "duchem" jestem z Tobą. Ale mimo wszystko
        myśl pozytywnie. Nie wiem ile masz lat i czy ten rok dla wieku ma
        znaczenie, ale trzeba myśleć - nie ma tego złego co by na dobre nie
        wyszło. Na pewno uda Ci się coś zrobić pozytywnego, co potem wyjdzie
        na dobre - Tobie i dziecku. Trzymaj się i pozdrawiam ciepło!
        • aleks2539 Re: kiedy ciąża po poronieniu??? 15.09.07, 07:55
          Biedroneczko, będzie dobrze. Może jeszcze nie teraz - ale będzie.
          Zobaczysz. Dobrze że znasz przyczynę poronienia, że możesz to
          wyleczyc i donosić ciążę. Lepiej że tak się stało, że wiadomo z
          jakiego powodu masz tam na górze aniołka niż sytuacja miałaby się za
          trzy miesiące powtórzyć. Przytulam Cię, może po pół roku okaże się
          że mimo wszystko dostaniesz zielone światło wcześniej. Trzymam
          kciuki.
          • biedroneczka078 do fruzi27 i aleks2539 16.09.07, 02:45
            Cześć dziewczyny,

            śliczne dzięki za reakcje na moj post, słowa otuchy i pocieszenia.
            Niby ja to wszystko wiem o czym napisałyście, że trzeba poczekać,
            żeby potem móc ze spokojnym sumieniem powiedzieć sobie, że niczego
            nie zaniedbałam. Wiem, że są powody, dla których mam takie zalecenia.
            Ale tak trudno myśleć pozytywnie bo tak naprawdę jestem przerażona
            bo pojawiło się w tym wszystkim słowo "chemioterapia" a to kojarzy
            mi się z najgorszym chociaż mój lekarz powiedział mi, że to
            ostateczność i być może, że po ok. pół roku wszystko będzie dobrze i
            dostanę zielone światełko na staranka.
            Z drugiej jednak strony myslę sobie, że nie dam się tak łatwo, teraz
            zrobie wszystko, żeby w kolejnej ciąży nie zaszkodzić sobie i
            maleństwu. NIE DAM SIĘ.

            Fruzia27, jeśli chodzi o wiek to mam 29 lat i zawsze planowałam, że
            urodzę pierwsze dziecko przed trzydziestką ale chyba nic z tego nie
            wyjdzie sad((
            Poza tym po tych kilku tygodniach ciąży poprostu chciałabym mieć
            znów dzidzię w brzuszku...
            a tu tyle czasu trzeba dać sobie spokój z marzeniami...
            • fruzia27 Re: do fruzi27 i aleks2539 16.09.07, 23:44
              Biedroneczka! To jeszcze może się uda - przed trzydziestką, albo
              niedługo po. Rozumiem, że chciałabyś juz zaraz, ja też tak bym
              chciała, ale wiesz co - gdzieś ostatnio czytałam, że nie da się tak
              po prostu zaplanować wszystkiego, że po prostu to często niemożliwe.
              Wiem, że czasem człowiek patrzy z boku na innych i mu się wydaje -
              oni to mają dobrze - ja tak mam w najbliższym sąsiedztwie. No i co z
              tego? Niby dobrze, ale czy lepiej? Czy są bardziej szczęśliwi?
              Powiem Ci, że ja tak planowałam (jak już zdecydowaliśmy się na
              drugie dziecko, pierwsze urodziłam przed trzydziestką wink), najpierw
              chcieliśmy trochę wcześniej, ale nie dało rady - miałam problemy z
              cytologią, badania, leczenie. No i udało się dość szybko - zajść w
              ciążę. Cieszyliśmy się jak wariaci - że udało się w ogóle i jeszcze
              taki idealny dla naszej rodziny termin, fajnie bo poród miał być na
              wiosnę - to dla mnie piękny czas, że na wakacje będzie już można z
              maluchem się udać itd. No piękniej być nie mogło, jak dla nas
              idealnie! No i co? Klapa, cios, totalna załamka. Nie spodziewaliśmy
              się takiego zakończenia! Nawet przez myśl mi to nie przemknęło. Niby
              na siebie uważałam, bo w tamtej ciąży miałam plamienia, ale
              poronienie nie przyszło mi do głowy! No i teraz już dochodzę do
              siebie, choć pytań dlaczego ja nie zabrakło i teraz też czasem się
              kłębią w głowie. Ale powiem Ci, że po mału zaczynam uczyć się
              większej pokory (większej - bo nigdy nie uważałam, że do tej pory
              cokolwiek mi się po prostu należało, umiałam cenić to co mam). Że
              nie jest tak, że chcemy i mamy, że nigdzie nie jest napisane, że ma
              być tak jak sobie zaplanujemy. Buntujemy się, ale niekoniecznie ma
              to sens. Walczyć o dziecko trzeba, ale chyba nie ma co
              się "napinać", że chciałam i dlaczego sie nie udaje. Jak nie teraz
              to pewnie potem. Trzeba myśleć pozytywnie, ale chyba nie mamy
              wyjścia - nie mamy wpływu na pewne sprawy. Zaczynam myśleć, że
              wszystko dzieje sie po coś, chociaż długo myślałam i czasem to
              wraca, że dlaczego to nam znów pod górę, czy my jesteśmy bardziej
              odporni? No i co? Cóż to da? Nic. Pomyśl, że może to po to, że jak
              za jakiś czas będziemy w ciąży, to będziemy się nią cieszyć
              bardziej? Może z jakiegoś powodu akurat nas to dotknęło?
              Wiem, myślisz, że ja mam lepiej, bo mam już córkę. No mam. Ale nie
              mniej niż chciałam ją mieć, teraz chcę mieć drugie dziecko. A jestem
              od Ciebie starsza - 35 lat i też nie będę starań odkładać bez końca.
              Cieszę sie z mojej urwiski i mimo wszystko mam nadzieję, że dołączy
              do nas ktoś jeszcze, tylko nie wiem kiedy i kto.
              A Ty się nie denerwuj, wszystko się ułoży. Wiem, że na pewno się
              denerwujesz, ja też bym się martwiła, bo jestem okropna panikara.
              Ale ja wierzę, że Ci się uda, że może ta chemia poleci sobie bokiem
              i nie będzie potrzebna! A nawet jak nie, to to też nie wyklucza
              pozytywnego finału. No cóż musimy jeszcze trochę poczekać na nasze
              dzieciaczki. A Aniołki patrzą na nas z góry i się tam bawią razem :-
              ) Trzym się cieplutko, będzie dobrze!
              • biedroneczka078 do fruzi27 18.09.07, 01:58
                Hej,
                przeczytałam Twój post i nasuwają mi się pewne przemyślenia...
                odpiszę jak pozbieram myśli, mam nadzieję, że niedługo,
                dzięki za ten odpis,
                cieplutkiego tygodnia życzę,
                pa,
              • biedroneczka078 zaległy odpis do fruzi27 02.10.07, 03:20
                ...tak sobie czytam w kółko to, co napisałaś, po raz setny rozmyślam
                o tym, co mnie spotkało...i po raz setny dochodzę do tego samego
                wniosku... że jednak był powód, dla którego straciłam tą ciążę, że
                miało to czemuś służyć, że stało sie to po coś...
                ostatnio wiele się działo w moim życiu rodzinnym, osobistym a ja to
                wszystko poukładałam w jedną całość i chyba ma to wszystko sens,
                ale dopiero teraz to do mnie dociera, musiało upłynąć trochę czasu,
                teraz dostrzegam rzeczy, o których wcześniej nie miałam pojęcia...i
                teraz widzę, po co ten ktoś tam na górze tak pokierował moim życiem,
                pewne rzeczy dzieją się z jakiegoś powodu i ja ten powód znalazłam,
                przynajmniej wydaje mi się sensowny...

                nie wiem czy zrozumiale to wszystko ujęłam...

                fruzia27, wielkie dzięki za mądry i dający do myślenia post i
                przepraszam, że tak długo na niego nie odpisywałam chociaż obiecałam,
                najbardziej podobał mi się fragment, w którym piszesz, że nasze
                aniołki patrzą na nas z góry i razem się bawią,
                Ty również trzymaj się cieplutko,
                ja już teraz wiem, że będzie dobrze,
                buziaczki,
    • dorota.wichowska Re: kiedy ciąża po poronieniu??? 17.09.07, 11:23
      Witam, nie czytałam całego wątku. Odpowiadając na Twoje pytanie:
      Ja zaszłam w ciążę po trzech miesiącach. Wszystko było w porządku z
      ciążą. Teraz córcia ma 11 miesięcy.
      Moja opinia jest taka: Jeżeli po poronieniu i czyszczeniu (jeżeli
      było) nie ma komplikacji, USG pokazało, że jest "czysto", badania w
      normie, to doczekać do pierwszej miesiączki, nich tam się wszystko
      fizjologicznie oczyści i można "działać".
      Takie jest moje zdanie.
      Życzę dużo siły, odwagi i wiary w powodzenie. Nieszczęścia się
      zdarzają, czasami dotyczą właśnie nas. Przychodzą, mieszają nam w
      życiu, dołują. Jest czas na wściekłość i żal. Musimy się wypłakać,
      bo łzy przynoszą spokój.
      Potem jest czas na dalsze "życie". Musimy stawić czoło naszym lękom
      i próbować osiągąć to co straciliśmy.
      Trzymam kciuki za wszystkie dziewczyny, które są właśnie w tym
      najtrudniejszym momencie. Mi się udało, to i Wam się uda.
      • grochalcia dorotko 18.09.07, 10:56
        wlasnie dzis dostalam okres....4 tygodnie po zabiegu. na razie to sa plamienia,
        ale mysle, ze to juz ....i zabieram sie do pracy. u lekarza bylam, psychicznie
        odetchnęłam. zreszta pewnie kilka miesiecy zajmie mi staranie sie, iwec do
        roboty!!!!!

        pozdrawiam
    • grochalcia i znowu II kreseczki... 13.10.07, 15:01
      pod koniec sierpnia mialam zabieg...
      dzis zrobilam test, sa dwie kreseczki. druga jasniejsza(bo to 26dc)ale jest.
      teraz 2-3 tygodnie niepewności, do usg....
      Boze, nie pozwól aby znow było puste jajo...
      • ewa-krystyna Re: i znowu II kreseczki... 13.10.07, 16:34
        Grochalcia gratuluje bardzo !
        ja czekam z testowaniem do przyszlego tygodnia jesli @ sie nie pojawi smile nie
        chce testowac wczesniej.... mialam byc na luzie ale tak do konca chyba sie nie
        da smile juz zaczynam sie zastanawiac nad objawami smile)

        Gratulacje kochana!
        • grochalcia Re: i znowu II kreseczki... 13.10.07, 18:17
          mam nadzieje, ze niedlugo sie spotkamy znowu..tylko tym razem nie na poronieniu,
          a na wakacyjnych mamach, co????
          dasz znac jak test?????

          na razie zapraszam Cie tutaj

          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=586&w=69221853
          • ewa-krystyna Re: i znowu II kreseczki... 13.10.07, 21:58
            Grochalcia mam nadzieje... z jednej strony chcialabym juz ale z drugiej bardzo
            bym chciala wrzesniowego malucha smile ale bede rownie szczesliwa z wakacyjnego smile
            nie bardzo mam czas pisac a nawet czytac na bierzaco ( pracuje),ale na pewno dam
            znac jak test smile
      • fruzia27 Re: Do biedroneczki :-) 26.10.07, 13:22
        Cieszę się, że poukładałaś wszystko w głowie. Ja na razie czekam na
        drugą @, w trzecim cyklu robię badania i jak będzie ok, to do
        dzieła. A jak się ułoży, to zobaczymy. Chyba "widujemy" się na
        Promyczku? Pozdróweczka!
    • ika717 I jak tam Dziewczynki? Jak samopoczucie? IKA 18.12.07, 14:16
      Witam wszystkie, które mnie pamiętają. Ostatnio, jak tu byłam
      miałysmy 15 tygodni. Dziś mija już 31 tydzień mojej ciąży. Moja
      córeczka- Maria Berenika - ma się dobrze. Ładnie rośnie i przybiera
      na wadze. To już 7 miesiąc.Zbliżamy się powoli do finału. Zostało
      nam kilka tygodni i mam nadzieję, że już zawsze będę tak szczęśliwa
      jak teraz. Pozdrawiam Was Wszystkie i trzymam kciuki mocno za te,
      które potrzebują ich najbardziej. Dzięki za wszystkie dobre słowa.
      Ciepluteńko pozdrawiam,
      IKA z malutką Manią (jeszcze w brzuszku)
Inne wątki na temat:

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka