Nie poddawajcie się!!!

12.12.07, 21:47
Kochane dziewczyny, często bywałam na tym wątku. Jeszcze rok temu
załamana czytałam, szukałam odpowiedzi na pytanie, dlaczego ronię
kolejne ciąże???Gdzie przyczyna, czy ktoś był w takiej sytuacji jak
ja? Teraz czekam na szczęśliwe rozwiązanie 12.01!!!!
Poroniłam 3 razy, po zdrowej, bezproblemowej pierwwszej ciąży!!
Lekarz rozkładął ręce i nie poradził nic. Postanowiłam go zmienić i
to była najmądrzejsza decyzja w moim życiu. Szukałam na forach aż
znalazłam specjalistę od poronień w moim województwie a on szybko
wystawił diagnozę i rozpoczął leczenie. Jeżdziłam po 140km do niego
nawet 2 razy w tygodniu, ale nic nie było ważne.Wreszcie znalazł się
ktos kto wiedział jak mi pomóc.W styczniu ubiegłego roku miałam
ostatnie łyżeczkowanie a juz w kwietniu (po leczeniu) mogłam
zachodzić. Udało się i teraz chodze z wielkim brzuchem. Cudownie
wszystko boli i ciągnie.
A więc kochane swoje odcierpicie, to fakt, ale człowiek jak świnia,
wiele zniesie. Potem szukajcie, zmieniajcie lakarzy jeśli mówia wam
że natura eliminuje słabe zarodki i tak było lepiej. Nic nie dzieje
sie bez przyczyny. Najważniesza jest diagnoza, jeśli juz jest to
połowa sukcesu. Nie poddawajcie sie i stawajcie w zawody!!Uda się,
musi się udać!!
    • p.alicja79 Re: Nie poddawajcie się!!! 13.12.07, 07:45
      Bardzo się cieszę z Twojego szczęścia. Mam nadzieję, że moja
      historia też będzie miała szczęśliwe zakończenie. Straciłam ciążę 9
      dni temu, przez głowę przechodzą mi różne myśli. Od marca staramy
      się od nowa, tak bardzo się boję, ale chęc urodzenia dziecka jest
      silniejsza od strachu.
      Gorąco pozdrawiam.
      • mery-20 Re: Nie poddawajcie się!!! 13.12.07, 21:44
        Alusiu, my też zaczynamy starania od marca. straciliśmy dzidziusia 4 tygodnie
        temu!byłam juz na kontrolnej wizycie, podobno wszystko jest dobrze, dostałam też
        skierowania na badania (to była nasza pierwsza ciąża). a jak jest u Ciebie? Ja
        pomału dochodzę do siebie, staram sie nie mysleć o tym, co było i co miałobybyć,
        gdyby nasze dzieciatko nadal zyło, łykam kwas foliowy i myśle o przyszłości.
        moze razem będzie nam raźniej, przez to przechodzić! przykro mi ze też musialaś
        to przejść! pozdrawaim gorąco. mery
    • sofi75 agnisia, a mozesz 13.12.07, 07:53

      powiedziec, jaka byla roznica w podejsciu obydwu lekarzy i co zrobil drugi, z
      rezczy ktorych nie zrobil pierwszy? Oraz, jesli to nie tajemnica, jaka diagnoze
      postawil.

      Ja po pierwsze zdrowej poronilam juz die, wiec jestem teoretyczne na Twojej sciezce.

      Z tym ze na razie do lekarza mam duzo zaufania. Fakt ze tez powtarza takie
      teksty o naturze, eliminacji 'niedorobionych' zarodkow, moim pechu i takie tam.
      Ale jest to raczej czesc jego terapii majaca na celu podniesienie mnie na duchu.
      Poniewaz oprocz tego po drugim razie zlecil mi kupe badan: wszystkie
      krzepliwosci plus kariotyp moj i meza.

      Jak to oceniasz, patrzac z perspektywy Twojego doswiadczenia?
      _____________________________________________________________
      Joachim 01.06.2007 (13tc) i Mały Ktoś 13.11.2007 [*](10tc)
      • agnisia35 Re: agnisia, a mozesz 13.12.07, 21:46
        Cześć, sofi już ci wszytsko piszę.
        Pierwszy lekarz przez okres kiedy był moim ginekologiem, nie przjął
        się wogóle moimi strasznie nieregularnymi miesiączkami. Jeździłam
        kiedy nie było jej ok2mies a on ja wywoływał luteiną i tyle.
        Po 2 poronieniu zrobił mi histeroskopię, by wykkluczyć zrosty i wady
        w budowie maicicy i chyba jajników. Poza tym nic wiecej. Kiedy
        zaszłam po raz 3 nawet nie przepisał mi nic na podtrzymanie, a kiedy
        okazało się że serce nie bije na własne żądanie chciałam
        łyżeczkowania a nie czekac w domu (przeżyłam to raz i więcej bym nie
        wytrzymała) Jeszcze w szpitalu pytałam o przyczynę, dlaczego?? I sam
        właściwie podpowiadałam mu żeby może zrobić porządek z moim okresem,
        może mmoje jejczka sa przez to byle jakie( a na prawdę nic jeszcze
        nie czytałam na ten temat, po prostu inuicja)A on na to "no może
        może"...Po miesiącu u niego w gabinecie dalej nic nie powiedział i
        dawał nam zielone śwaiatło!!O nie pomyślałam, juz ty mnie u siebie
        nie zobaczysz!
        Trafiłam do obecnego specjalisty. Nic nie mówiłam o tamtym lekarzu,
        o moich przypuszczeniach a on spojrzał na mnie, zapytał od kiedy mam
        lekka nadwagę i po USG powiedział że to PCO (zespół policystycznych
        jajników). Moje jajeczka są kiepskiej jakości i żeby poprawić ją
        wparowadziliśmy dietę cukrzycową i leki na cukrzycę. Okazało się że
        insulina ma ogromny wpływ na jakość jajeczek i żeby jej zaoszczędzić
        dla jeejczka zastosował takie leczenie. Leczenie przynosiło efekt,
        ponieważ obserwował mój cykl na USG właściwie przez 2 mies.
        Pęcherzyki ładnie dojrzewały a potem pękały. Żeby nie tracić czasu w
        cyklu kiedy mieliśmy się starać o dziecko podał mi pregnyl
        (zastrzyk) na pęknięcie jajeczka i za 2 dni kazł "odrabiać pracę
        domową".
        I stąd teraz mieszka we mnie synuś!
        My na badanie kariotypu czemy do dziś! Pewnie szybciej urodze niż
        nas sparwdzą. A jeśli chodzi o nature, eliminacje itp, to uważam że
        nie ma przpadków w medycynie. Najłatwiej powiedzieć że to pech jak
        się nie ma pojecia jak pomóc. Po prostu sa lekarze położnicy i
        ginekolodzy, którzy jeżdża na szkolenia i uczą się wciąż czegoś
        nowego.
        Ale sie rozpisałam, trzymaj sie i służę rada jeśli chcesz.
        • sofi75 Re: agnisia, a mozesz 14.12.07, 08:23

          Nie no, uspokoilas mnie - ten Twoj pierwszy lekarz rzeczywiscie do d. sie nadawal.
          Ja chyba nie mam sie czym martwic - rzeczywiscie serwuje mi takie
          psychologicznie uspokajajace gadki ale oprocz tego jednak cos robi ...
          szczegolnie po drugim wzial sie za szczegolowe badania.
          Poza tym ja mieszkam za granica, tutaj raczej nikt na badaniach nie oszczedza,
          chociaz teoretycznie po drugim poronieniu jeszcze mi sie nie naleza.
          Ja jestem dobrej mysli. W koncu nawet jesli przyczyny nie znajdziemy, bo
          wszystkie badania wyjda ksiazkowo, to przynajmniej wiem ze szukalismy wsrod 95%
          przyczyn.

          dzieki
          _____________________________________________________________
          Joachim 01.06.2007 (13tc) i Mały Ktoś 13.11.2007 [*](10tc)
        • beata_36 Re: agnisia, a mozesz 14.12.07, 09:08
          Witam. Jestem w podobnej sytuacji jak ty, mój poprzedni lekarz też mnie olał.
          Znalazłam naprawdę wspaniałego gina, który jak tylko mnie zobaczył (mam dużą
          nadwagę)postawił trafną diagnozę. Mam PCO i muszę się troszkę podleczyć. Tchną
          we mnie wiarę, bo nie byłam w najlepszym stanie psychicznym. Dostałam Metformax
          i Lutenyl i żółte światełko, czyli czekam, oby nie długo smile Dobry lekarz to
          naprawdę połowa sukcesu.
          • agnisia35 Re: agnisia, a mozesz 14.12.07, 10:31
            Beata trzymam kciuki!!!! Ja też po metforminie i udało się!!Jak juz
            zajdziesz to "M-jak miłość i romanse"-słowa mego lekarza. Choć nie
            zaprzeczę że każda wizyta tak do 6mies to ogromny stres a te
            pierwsze tygodnie wogóle nie chciałam oglądac USG, dopiero jak
            powiedział że wszystko ok.
    • wioletka.net Re: Nie poddawajcie się!!! 15.12.07, 22:57
      Gratulecja za wytrwałosć!!!naprawde Cie podziwiam, wielki szacunek z
      mojej strony..Trzymam kciuki za Ciebie i Twojego maluszka..Daj zanc
      jak urodzisz,jak Ty i twój Maluszek...
      • wioletka.net Re: Nie poddawajcie się!!! 15.12.07, 23:02
        A co do lekarzy to przyznaje wam racje.Mój nie przejał sie mna
        wogóle, pomimo tego ze powiedziałam mu ze mam hemofilie, słabe
        krzepniecie krwi.całkiem niekompetentny...Teraz tylko kazdej
        dziwczynie która mówize che isc do niego to odradzam jej, jedynie to
        moge zrobic...
Pełna wersja