co powiedziec kobiecie po poronieniu?

17.01.08, 00:26
Witam, dwa dni temu przezylam najgorsze chwile w moim zyciu.... moj brat i
jego narzeczona na moich oczach w moim domu stracili swojego aniolka...
sama od prawie trzech miesiecy jestem matka, odwiedziny mojego brata mialy po
czeci byc dla nich przyblizeniem sie do malej istotki, pelni radosci przy
przyjezdzie i zdruzgotani po weekendzie wrocili do siebie bez swojej kruszynki.
jest mi bardzo ciezko, czuje jakby dzidzia byla po czeci moja, czuje ogromna
strate i mimo, ze moj maz twierzdi, ze mam przeciez swoja dzidzie i musze
zaczac zyc normalnie to ciezko mi sie pozbierac,,, dochodzi tu jeszcze wielki
zal ze wzgledu na cierpienie mojej\"bratowj" i mojego brata, widok
zrozpaczonych rodzicow toz po stracie malenstwa spedza mi sen z powiek.
nieustanie placze a wkrotce mam spotkac sie z moja bratowa -prosila bym
przyjechala do niej na pare dni z moja coreczkla, aby nie byla sama w domu.
problem w tym, ze nie wiem co jej powiedziec czego nie mowic, nie chce jej
zranic, czy wolno mi plakac?, czy poglebie tylko jej zal?, boje sie ze moje
rozpaczanie przeszkodzi jej gdy bedzie chciala zapomniec,,,,prosze pomozcie
mam wielka potrzebe mowienia o tym, a rodzina tylko powtarza, ze na tym swiat
sie nie konczy i ze ulozy im sie jakos, ale uwierzcie, choc to Ich nie mnie
spotkala ta tragedia i napewno nigdy nie zrozumiem co czuja to sama ja mam
wrzenie ze stracilam kogos bardzo bliskiego.....brak mi slow....
    • madasia Re: co powiedziec kobiecie po poronieniu? 17.01.08, 09:42
      Jagódko, to smutne, ze wizyta brata i narzeczonej, ktora miala byc
      radosnym wydarzeniem dla wszytkich, zakonczyla sie tak tragicznie.
      Nie dziwię sie, ze rowniez przezywasz strate aniolka swojego brata,
      widzialas, co sie stalo i dotknelo to twoich bliskich.
      Gdy bedziesz ze swoja przyszla bratowa,zachowaj dystans do mowienia
      o swoim dziecku, bo to moze najbardziej zranic osobe, ktora stracila
      ciaze. Staraj sie byc bardziej sluchaczem niz rozmawiajacym, teraz
      jest ten czas, gdy sie roni lzy, nie musisz ich ukrywac rowniez ty...
      Jagodko- poronienia sie nie zapomina. jest to jedno z najbardziej
      traumatycznych przezyc kobiety.Strata ciazy to strata dziecka,
      nadziei ,ze w tym roku mialo urodzic sie dziecko, dziecko z kolejnej
      ciazy nie zastapi tego, co sie stracilo...Dlatego tak "dobijajace"
      sie pocieszenia w stylu "jestes mloda, bedziesz miec kolejne
      dziecko". Bo kazde dziecko jest inne, tak jak ciaza. Twojej
      przyszlej bratowej moze z poczatku kojarzyc sie twoj dom, bo bedzie
      to zwiazane przezyciami poronienia, twoje dziecko, gdy bedzie
      dorastac, bedzie wyzwlalac, mysl, ze ich dziecko moglo byc tylko
      kilka miesiecy mlodsze od twojego..
      Jesli bys miala chwile czasu przeczytaj watki ze strony
      www.poronienie.pl/
      Co moze przeywac osoba po stracie malenstwa
      www.poronienie.pl/zaloba.html
      To zachowanie twojej przyszlej bratowej podpowie ci, jak masz sie
      zachowac. Byc moze w niektorych chwilach wystarczy sama obecnosc, a
      moze potrzeba bedzie wiecej slow. Wysluchaj jej i nie sluchaj
      dobrych rad rodziny, ze na tym swiat sie nie konczy. Bo poronienie
      jest tragedia i trzeba przezyc zalobe po stracie ciazy i dziecka,
      ktore sie nie urodzi.W jakis sposob to rowniez strata dla ciebie, bo
      rowniez cieszylabys sie, gdyby twoj brat i jego narzeczona zostali
      szczesliwymi rodzicami.
      • p.alicja79 Re: co powiedziec kobiecie po poronieniu? 17.01.08, 11:01
        Bardzo współczuję twoim bliskim. Jak napisała moja poprzedniczka
        twoja bratowa sama da Ci sygnał,jak powinnaś się zachowac.Ja bardzo
        potrzebowałam i nadal potrzebuję rozmowy o tym co się stało. O mojej
        ciąży wiedziały tylko dwie osoby (mąż i przyjaciółka),dlatego mam
        ograniczoną liczbę osób do rozmowy. Każda z nas jest inna,dla jednej
        rozmowa przynosi ukojenie a innej sprawia to ogromną trudnośc. Ja na
        początku myślałąm,że nie będę mogła patrzec na malutkie dzieci, ale
        jest zupełnie inaczej, często odwiedzam swoją roczną siostrzenicę.
        Może poprostu zapytaj wprost swoją bratową, czy już chce rozmawiac o
        tragedii, która ją spotkała.
    • green_land Re: co powiedziec kobiecie po poronieniu? 17.01.08, 10:49
      Ja po porodzie także byłam potwornie wrażliwa na krzywdę i tragedię
      innych. Nie mogłam patrzeć nawet na bajki, które zanim szczęśliwie
      się zakończyły, miały smutne epizodysad Nigdy nie płakałam w
      podobnych sytuacjach, a wtedy tak. No cóż, hormony , hormony...

      Każdy musi przeżyć sam stratę, wypłakać się, wyskarżyć, wynarzekać,
      porozpaczać. To naturalny proces, który powinien prowadzić do
      otrząśnięcia się z tragedii i powrotu do normalności.

      Może ona tłumi w sobie łzy, może jej powtarzają to samo, co Tobie,
      że świat się na tym nie kończy? Tylko że w takiej sytuacji takie
      słowa przynoszą odwrotny efekt. Może gdy Ty zaczniesz płakać, ona
      zobaczy, że jest ktoś, kto ją doskonale rozumie i łatwiej będzie jej
      znieść stratę? A jak się już trochę uspokoi możesz powiedziec jej,
      że wile z Twoich koleżanej także roniło, to wcale nie rzadkie, że
      kobieta czesto nawet nie wie, że była w ciązy, że widocznbie coś
      było nie tak i organizm sam podjął decyzję, bo może dziecko miało
      nieuleczalne wady i nawet gdyby się urodziło, to i tak w krótkim
      czasie by umarło.
      Pamiętaj, nic na siłę, wysłuchaj jej opowieści choćby mówiła ją po
      raz setny. Nie musisz nic mówić, wystarczy, że przy niej będziesz.
      Jej to jest najbardziej potrzebne.
      Pewnie widok każdje kobiety w ciąży będzie jej przypominał o
      stracie, to normalne.
      Wiesz, możesz jej też powiedzieć, że teraz tam wysoko jest ktoś, kto
      ją niesamowicie kocha i zawsze będzie przy niej...
    • ik07 jestem po poronieniu 17.01.08, 11:10
      straciłam ciążę w grudniu. miałam wspaniałe wsparcie. poelgało to na
      tym, że nikt się nade mną nie trząsł nadmiernie, nie tulił i nie
      rozkręcał emocji.. było spokojnie. chciałam mówić, to miałam do
      kogo. nie chciałam - nikt nie zaczynał. rodzice, mąż, znajomi, juz
      po starcie, zachowywali się bardzo normalnie. rozmawiali ze mna o
      normalnych codziennych sprawach, jak zwykle.. ale kiedy chciałam,
      kiedy sama zaczynałam cos mówić o stracie, to rozmawiali,
      wysłuchiwali.. nie mówili: nie masz sie czym przejmować, bedziesz
      mieć drugie, etc.. mówili: jesteś silna. będzie dobrze. i słuchali..
      nikt kto tego nie przeszedł nie jest w stanie zrozumieć kobiety w
      100%... ale można się starać po prostu byc z tą osobą, dac jej
      oparcie. jak zapłacze - użyczyc ramienia, zaproponować spacer, dobrą
      kawę... ot tyle..
      chodzi o to, zeby sie wzmacniać, dodawać sił, a nie pogłębiać
      rozpacz.. bo to do niczego nie prowadzi.. wszystko sie z czasem
      ułoży i będzie dobrze. i jeszcze nie jeden raz będziecie się
      cieszyć.. teraz trzeba po prostu przejśc ten czas tak, aby wyjść z
      niego wzmocnionym, a nie osłabionym.
      mi dobrze robiły wizyty u przyjaciół, z którymi rozmawialiśmy o tym
      co zwykle. nie chciałam obarczać ich moim przeżyciem, nie czułam
      takiej potrzeby. a oni nie rozdrapywali mojej rany. ich małe dziecko
      zapytało mnie: masz w brzuszku dzidziusia? (bo wiedziało wczesniej,
      ze jestem w ciąży).. to pytanie ich zmroziło, bali się, że wywoła
      jakąś moja reakcję negatywną.. a ja po prostu wytłumaczyłam dziecku,
      że dzidziusia nie ma, ze jest w niebie, tam gdzie jego babcia..
      różne są sytuacje.. trzeba wyczuć. ale nie rozdrapuj rany. jej rany.
      ich rany. jeśli nie chcą o tym rozmawiać, rozmawiajcie o wszystkim
      innym..
    • sofi75 czego NIE robic - z moich wlasnych wspomnien 17.01.08, 12:26

      wiekszosc kobiet ma jakas potrzebe wyrzucenia tego z siebie, troche
      jak trucizny: znajdzie sie na zewnatrz, to ja bede zdrowsza. Objawia
      sie to roznie: zagladaniem na fora internetowe, rozmawianiem z
      przyjaciolmi, pisaniem pamietnika ...
      Ja tez taka potrzebe mialam. Tymczasem jak tesciowa przylapywala
      mnie na czytaniu forow o smutnej tresci, odganiala mnie od kompa
      mowiac :"Daj spokoj, juz minal miesiac, zostaw te smutasy".
      Trzy dni po zabiegu uslyszalam: "no nie siedzcie tak biernie,
      zorganizujcie dziecku jakas rozrywke".

      Otoz nie - taka osoba bedzie siedziec biernie co najmniej przez
      kilka dni, bedzie zapominac o tym, ze ktos w rodzinie mial imieniny
      i nalezalo zadzwonic (i dobrze by bylo zeby nikt z tego powodu nie
      robil jej wyrzutow - to teraz naprawde nie jest wazne), bedzie
      chciala o tym rozmawiac (nie nalezy tego nazywac smeceniem).
      ja nie bylam w stnaie rowniez wysluchiwac rad typu: "a wiesz ja mam
      takiego dobrego specjaliste, moze bys sie z nim skonsultowala." Na
      to przyjdzie czas, a moze i nie (niektore kobiety moga byc juz
      zmeczone szukaniem przyczyny i chodzeniem po specjalistach i moga
      chciec odpoczac od tematu).
    • milemi Re: co powiedziec kobiecie po poronieniu? 18.01.08, 11:22
      Mysle, ze jezeli masz byc wsparciem dla bratowej, to nie placz przy
      niej, w kazdym razie nie pierwsza (jezeli w ogole nad takimi
      rzeczami mozna zapanowac). Nie opowiadaj jej, ze znasz inne
      dziewczyny, ktore poronily, ze pozniej mialy dzieci – to bez
      znaczenia dla niej, ze istnieja tysiace kobiet, ktore przezyly
      podobna tragedie – jej tragedia jest JEJ wlasna, jej dziecko jedyne
      na swiecie, wiec trzeba je oplakac, oplakac te za krotka ciaze i
      nadzieje. Chyba nie mowi sie, gdy umiera dorosly, ze tyle osob
      stracilo meza, zone, brata, babcie, zeby pocieszyc bliskich w
      zalobie, nie ? I nie mow, ze natura zdecydowala, ze dziecko mialoby
      wady – to bez znaczenia, ona pragnie TEGO dziecka i nieistotne jest,
      jak bardzo moze to sie wydawac nieracjonalne z medycznego punktu
      widzenia, bo byc moze rzeczywiscie jest tak, ze dziecko nie moglo
      sie dalej rozwijac i zmarlo. Ona do tych informacji sama dojdzie, ze
      poronienie zdarza sie wielu kobietom, ze pozniej moga miec zdrowe
      dzieci, ze byc moze jej dziecko mialo wade genetyczna uniemowiajaca
      dalszy rozwoj, ale teraz trzeba oplakac to jedyne ukochane dziecko.
      Nie mow jej tez o ciazy swojej, czy innych dziewczyn, nie mow o
      porodach, o badaniach w czasie ciazy, nie roztkliwiaj sie w jej
      obecnosci nad swoim dzieckiem.
      Mysle, ze ma duzo szczescia, ze jestes, ze czujesz, ze to rowniez
      Twoja tragedia, ze czujesz, ze Twoja bliska osoba zmarla. To, co
      boli czesto, to brak zrozumienia otoczenia, ze to byl czlowiek. A Ty
      jestes wspaniala ciocia dla jej malenstwa.
    • smutnapanna Trauma wraca 24.01.08, 00:15
      Przede wszystkim nie uzywac okresleń typu: dzidzia i fasolka. Wiem,
      że każdy przezywa inaczej, ale we mnie to pieszczenie się dorosłych
      kobiet budziło dwie reakcje: agresję i jeszcze wiekszy żal. Jutro
      stanę oko w oko z kimś bardzo mi bliskim i usłysze czy ona tez
      straciła dziecko. Jutro bedzie to wiadomo. I chociaz przeszlam
      przez to pieklo sama kilka miesiecy temu nie mam pojecia co moge
      jej powiedziec. Znowu cierpie, znowu wszystko przezywam, znowu nie
      wierze że może jeszcze być dobrze i normalnie wiec jak mam to
      powiedziec Jej? Jak przekonywac że ten ból kiedys minie skoro nie
      mija?! Ja nie chciałam żadnych słów. Chciałam żeby wszystcy o mnie
      zapomnieli. Przez 3 miesiące nie spotkałam sie z nikim poza męzem,
      nie odbieralam telefonow, a anawet jak wrocilam do pracy bylam poza
      wszystkim. Swiat był obok, a ja na jakiejś własnej planecie. A
      teraz mam znowu tam trafic. Tam gdzie jest zimno, pusto, samotnie.
      Gdzie na porodowce obok słyszy sie płaczące noworodki a ty
      krzyczysz w srodku z żalu że twoje dziecko nigdy tak nie zapłacze.
      Ja nie potrafie o tym rozmawiac. I tak nikt nie zrozumie, a od
      komentarzy: urodzisz nastepne chce mi sie wymiotować. Jedyne co mam
      do zaoferowania komuś kto przez to przechodzi to wspólne milczenie.
      Z całą pewnością bez towarzystwa małych dzieci w okolicy.
Pełna wersja