co uslyszalam od męza - szok

17.01.08, 21:29
dzis poronilam w 6tc.
czytam Wasze forum, mąz zaglada mi przez ramię i sie irytuje "daj
spokoj, ciązy nie traktuje sie powaznie w 1 trymestrze. moze ci
kupie ksiązkę ABC PORONIENIA"

sluchajcie, jestem w szoku.
czytalam watek o nietaktownych tekstach personelu szpitalnego, ale
wlasny mąż?!

nie mam slow. z kim ja żyję?
    • mamakrzysia4 Re: co uslyszalam od męza - szok 17.01.08, 21:53
      przytulam
    • ik07 Re: co uslyszalam od męza - szok 17.01.08, 23:14
      myślę, że zareagował tak, bo to dla niego też rodzaj szoku i wcale
      nie chciał tak powiedzieć.. moze to jakiś sposób na jego własne
      oswojenie się z sytuacją.. porozmawiajcie. to wazne, żeby
      rozmawiać..
      ściskam!
    • aagata4 Re: co uslyszalam od męza - szok 17.01.08, 23:48
      przykro mi ...

      pewnie wyda Ci sie to dziwne ..ale maz to tez przezywa... negowanie ciązy to
      męski (czasem i kobiecy) sposob na poradzenie sobie z ta sytuacją....

      www.poronienie.pl/forum/topic.php?id=3858
      tu jest link do dyskusji na ten temat ... dyskusja zaczeta przez podobnie
      myslacego ojca dziecka na koncu przyznal nam racje, Twój mąz też z czasem to
      zrozumie ...

      starraj sie go zrozumiec i wytlumacz mu ze przykro Ci to slyszec ...

      wiem ze to trudne bo u Ciebie jest to bardzo swieża sprawa ... umiejetnosc
      rozmawiania o trudnych sprawach jest potrzebna w małżenstwie ...

      pozdrawiam

      Agata
    • ankups Re: co uslyszalam od męza - szok 18.01.08, 00:09
      ...chciałabym Cie przytulic, ale nie mogę...za daleko...
      Kochana, zamiast tego ciepło myslę - o Was obojgu.
      Kidy zaszłam w kolejną ciążę, a Maluch od początku nie dawał sobie
      rady, a i my psychicznie, bo byliśmy po niedawnej stracie, bardzo
      się bałam. Bardzo! ze strachu powiedziałam przed wizyta lekarska
      (decydująco o zyciu lub śmierci naszego ukochanego Maluszka), ze ten
      dzieciak tylko figure mi niszczy i nie mam juz w czym chodzić.
      Powiedziałam tak, ale kłamałam. wcale nawet o tym nie myslałam, a
      dziś sie tego wstydzę.
      przykro mi, że między Wami padły te słowa. Odwagi, Kochana! Tulę i
      tak, choćby przez kabelki od kompa.
    • smutnapanna Re: co uslyszalam od męza - szok 24.01.08, 00:22
      Mężczyźni nie czuja ciąży. Ci bardziej empatyczni zaczynaja w
      pewnym momencie całowac brzuch i takie tam, ale generalnie dziecko
      staje sie dzieckiem kiedy sie urodzi. On nie chciał cie zranić. I
      nie chciał zbagatelizowac twojej rozpaczy. Próbował załatwić sprawe
      po męsku: odwrócić uwage, zmienic temat, uporac sie raz dwa z
      problemem i iść dalej. Potrafia byc kretynami, nie przeczę, ale
      raczej z braku jakiej kolwiek wiedzy na temat psychiki kobiety niż
      ze złej wiary. Mój mąż powiedział mi kiedyś, ze powinnam pójść do
      psychologa, bo jesli nie uporam się z tym to rozbije nasze
      małżeństwo. A przecież był ze mną w najtrudniejszych chwilach. Nie
      chciał źle, nie wiedział tylko jak jest dobrze. Pozdrawiam ciepło
      • yadrall Re: co uslyszalam od męza - szok 24.01.08, 12:05
        Moj ostatnio pocieszajac mnie po 4 poronieniu obiecal szczerze i z
        calego serca:
        -Kochanie ja zadbam,zebys TY juz nigdy nie zaszla w ciaze i tak nie
        cierpiala...

        Chyba nie musze pisac jak ja odebralam takie pocieszenie w takiej
        chwili...
        Jednak wiem z cala pewnoscia,ze moj maz nie chcial mnie zranic czy
        urazic. On poprostu po mesku stwierdzil,ze zadba o swoja kobiete i
        to byl jedyny sposob na zapewnienie,ze ja juz nigdy nie bede
        cierpiala po poronieniu...
        Oni poporstu sa inni i inaczej patrza na pewnw sprway,a dosc czesto
        sie zdarza,ze mezczyzna chce byc silny dla swojej kobiety i dlatego
        stres i bol zwiazany ze strata dziecka odsuwa w niepamiec-to taka
        forma obrony.
    • lilith76 Re: co uslyszalam od męza - szok 28.01.08, 12:40
      Przytulam.
      Mój też mnie doprowadził do szoku, ale z drugiej strony.
      Ta ciąża była u niego wyproszona i wynegocjowana, a po poronieniu przytulił mnie, powiedział, że kocha i że zaraz będziemy mieć drugie dziecko. Ale też widzę, że szybko się otrząsnął. We mnie to jeszcze tkwi, a on już chyba poszedł dalej.
      Myślę, że dla mężczyzn początki ciąży to abstrakcja - nic nie widać, a kobieta ma kaprysy. Bo skąd mogą wiedzieć jak potrafią kobietą sponiewierać hormony??? Dlatego strata dziecka, to bardziej dla nich strata "planu dziecka", nierealnego bytu.
    • fifi_s Re: co uslyszalam od męza - szok 14.02.08, 18:38
      takie rzeczy sie zdazaja faceci chca udawac twardzieli ale w twoim
      przypadku to ty nosilas dzidziusia a on niezdazyl sie przyzwyczaic
      ia 3lata temu urodzilam syna w 6miesiacu i niestety zmarl przez rok
      sie zbiralam moj maz to przerzyl mysle ze kazdy musi dorosnac do
      wszystkiego a wiec trzymaj sie mysle ze bedzie lepiej
    • q_q Re: co uslyszalam od męza - szok 15.02.08, 12:30

      No niestety, mężczyźni tak reagująsad Dwa lata temu ciąża mi
      obumarla, leżałam w szpitalu, miałam zabieg, długo nie moglam się
      zebrać. Po jakimś czasie mąż dał mi do zrozumienia, ze nie chce tego
      wspominać, pamiętać, że było minęlo i żyjmy dalej, bo tak w zasadzie
      niewiele się wydarzyło.
      Wiesz, to jest takie pocieszenie od niego: "nie przejmuj się, to
      dopiero początek" - amy, kobiety wiemy, że nosiłyśmy już maleńkie
      dzieckosad
      Przytulam.
      • ursz-ulka Re: co uslyszalam od męza - szok 03.09.08, 08:54
        Mój z kolei boi sie kolejnej ciąży - bo nie chce oglądać jak ja
        cierpię i sam tego przeżywać. Niby jest ok, śmieje się tak jak
        wcześniej, ale widzę, że poziom żartów już nie ten. I dziwnie często
        pociąga nosem. Czasem też palnie jakąś głupotę, ale ja też palnę. I
        na ogół nieświadomie to robimy i wcale nie mamy na myśli tego, co
        powiedzieliśmy.
    • justmaga Re: co uslyszalam od męza - szok 03.09.08, 10:39
      przykro mi bardzo. Moze Twoj maz potrzebuje ksiazki ABC ciazy ,zeby
      uswiadomic sobie, jak wazny jest pierwszy trymestr dla rozwoju
      dziecka??
      A tak na powaznie to moze jest tak jak dziewczyny pisza? moze
      umniejszanie problemu odejmuje mu troski....?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja