NFZ, ZUS a poronienie

05.02.08, 11:33
Luźne refleksje, znane tu chyba każdej.
Lekarza prowadzącego ciążę miałam w państwowej przychodni. Przychodnia miała w recepcji wielki plakat, że uczestniczy w programie "zdrowa ciąża", super. I tak było - ciężarne mają swoją pulę numerków, które zawsze czekają na nie, więc na wizytę czeka się mask 2-3 dni. Reszta albo zaklepuje miejsce w kolejce do rejestracji o 6.20 lub telefonicznie zapisuje się na 3-4 tygodnie do przodu. Karty zdrowia leżą u pielęgniarki, w gabinecie ginekologa, więc można się wślizgnąć nawet pomiędzy pacjentkami.
Jednak kiedy przyszłam powiedzieć, że poroniłam moja karta od razu poleciała na dół do rejestracji. Spytałam się lekarza, czy na wizytę kontrolną po zabiegu mogę jeszcze - po raz ostatni - wejść z puli ciężarnych, powiedział, że nie. No nie jestem w ciąży, nie? A w rejestracji dowiedziałam się, że zapisy są dopiero na początku miesiąca, nie wiem czy złapię numerek. Głupia, powiedziałam, że w ciąży już nie jestem, więc nie chciały mnie nawet "wyjątkowo" zapisać na miejsce dla ciężarnej. No ja przecież w ciąży nie jestem.
Podobnie ZUS - dopóki byłam w ciąży, mogłam liczyć na 100% płatne zwolnienie, po poronieniu zwolnienie jest płatne już 80%. Przecież ja nie chcę iść na 180 dni byczenia się w smutku. Mogą być przecież jakies ograniczenia, że np. do tygodnia jest jeszcze płatne 100%. Nie, nie w ciąży, to nie w ciąży.
Poczułam się jak "futerał" - kiedy nosi dziecko, to jest chołubiony, kiedy poronił, to może spadać, bo jest pustym flakiem. Żadne odkrycie - dopóki kobieta nosi dziecko jest święta, potem pies z kulawą nogą się o nią nie martwi. Ale dopiero teraz to poczucłam na własnej skórze.


I jeszcze jedno spostrzeżenie związane z dyskursem społecznym. Spory wokół aborcji zmieniły nazewnictwo, ale też nie zawsze.
Kiedy jesteśmy w ciąży, to kilkudniowa komórka jest dzieckiem, świętością, a gdy poronimy to nagle słyszymy, że to był zarodek, płód, "coś", "to". Bolesny przeskok.
    • agnese_zb Re: NFZ, ZUS a poronienie 05.02.08, 11:41
      Oj racja, niestety!!!
      A dodatkowo dlaczego te wszystkie badania nie są refundowane. Nawet państwowy
      lekarz nie da skierowania, bo NFZ nie ma kasy.
      Na co my płacimy.
    • sofi75 moje zdanie jest takie 05.02.08, 16:21

      1. nie rozumiem rozroznienia w kolejce do lekarza na ciezarne i
      nieciezarne, w koncu konstytucja gwarantuje rowny dostep do
      uslug/swiadczen gwarantowanych przez panstwo.

      2. co do rozrozniania w kwestii odplatnosc urlopow/ zwolnien
      lekarskich - ja mieszkam za granica wiec mam nieco inne podejscie do
      tematu. Z tej perspektywy zaczelo do mnie docierac ze kobiety w PL
      zostaly nieco rozpieszczone mozliwoscia otrzymania zwolnienia
      lekarskiego (pomijam kwestie czy 100% czy 80% platne) z powodow
      nazwijmy to 'okolociazowych'. Ja nie przypominam sobie zebym byla na
      zwolnieniu czekajac na zabieg lyzeczkowania, po tym zabiegu dostalam
      doslownie 5 dni kalendarzowych, w ciazy unika sie dawania zwolnien w
      ogole (jestem po 2 poronieniach i lekarz nadal twierdzi ze powinnam
      byc traktowana jak kazda kobieta, ktora po raz pierwszy jest w
      ciazy). O co mi chodzi - kwetsia odplatnosci zwolnienia jest
      drugorzedna. Wedlug mnie wiele osob w Pl nie zdaje sobie sprawy z
      tego, ze jesli lekarze i caly system opieki zdrowotnej funkcjonowal
      prawidlowo, to tego zwolnienia nie dostaliby w ogole.

      • 3-martek 80 czy 100% 05.02.08, 16:48
        Zwolnienie po poronieniu jest płatne 100%. Pierwsze zwolnienie po
        poronieniu miałam z kodem B, moja przyjaciółka miesieczne zwolnienie
        też z kodem B. 2 różnych lekarzy nam to wystawiło dla ścisłości.
        Ale fakt, że nie wszyscy lekarze są tak "poinformowani".
        Co do długości zwolnienia- po pierwszym poronieniu byłam na L4
        tydzień po drugim zabiegu miesiąc- i nie czuję się "rozpieszczona".
        Tyle potrzebowałam, żeby wrócić do zdrowia. I uważam, że każdej
        kobiecie przysługuje tyle zwolnienia, ile potrzebuje. Sofi75
        współczuję Ci lekarza. Chyba, że takie traktowanie Ci odpowiada. Na
        szczęście mam lekarza, który rozumie, że moja praca jest dla ciąży
        zbyt ciężka, a nie mam możliwości przejścia na inny etat.
        • sofi75 Re: 80 czy 100% 05.02.08, 20:10

          Sofi75
          > współczuję Ci lekarza. Chyba, że takie traktowanie Ci odpowiada. Na
          > szczęście mam lekarza, który rozumie, że moja praca jest dla ciąży
          > zbyt ciężka, a nie mam możliwości przejścia na inny etat.

          -
          • 3-martek Re: 80 czy 100% 05.02.08, 21:01
            ja się cieszę z podejścia mojego lekarza, na którego też mogę
            liczyć, Ty ze swojego- obie jesteśmy zadowolone- i o to chodzi.
            Życzę sukcesów w kolejnych staraniach- czytałam Twój poprzedni post
            i widzę, że jesteśmy w podobnej sytuacji- może spotkamy się na forum
            ciąża.
            • sofi75 podobna sytuacja :) 06.02.08, 09:22

              Moja dokladnie jest taka:
              - 6-latek ze zdrowej ciazy w domu
              - potem w 2007 dwie straty (zatrzymanie akcji serca)
              - przyczyna nadal nieznana
              - staranka zaczynam chyba jakos w marcu (bo do konca lutego mam
              nadzieje odbebnic wizyte u hmatologa, ktory potwierdzi lub nie ze z
              krzepliwoscia jest wszystko OK)
              - przy dobrych wiatrach powinnam te Swieta spedzac juz w wiekszym
              gronie - zobaczymy, oduczylam sie planowania no i szczerze przyznaje
              ze troche pekam.
              _____________________________________________________________
              Joachim 01.06.2007 (13tc) i Mały Ktoś 13.11.2007 [*](10tc)
              • 3-martek Re: podobna sytuacja :) 06.02.08, 19:11
                Jednak nie do końca podobna... Masz dziecko, ja nie. W 2007 dwie
                ciąże obumarłe i zabiegi.
                Podobne jest to, że też chcę spędzić święta grubiutka i nie pękam
                tylko potwornie pękam!
                • sofi75 martek 06.02.08, 21:31

                  moja ciaza byla prawie 7 lat temu
                  od tego czasu moj organizm zrobil salto mortale - wszystko sie zmienilo, nic juz
                  nie jest takie samo. W dodatku probuje sie od 2 m-cy wydostac z dolkow
                  psychicznych i chyba jeszcze ma sporo walki przed soba.

                  Nie pojdzie to tak szybko, a nawet jesli pojdzie - to przy moich obecnych
                  rollercoasterach nie chce sie pakowac w ciaze bo to nie ma sensu.
        • lilith76 Re: 80 czy 100% 06.02.08, 11:52
          > Zwolnienie po poronieniu jest płatne 100%. Pierwsze zwolnienie po
          > poronieniu miałam z kodem B, moja przyjaciółka miesieczne zwolnienie
          > też z kodem B


          Moja kadrowa dzwoniła do ZUSu i się dopytywała.
          Szpital wystawił mi zwolnienie bez kodu, mówiąc że wystarczy jeśli dostarczę do pracy zaświadczenie od ginekologa, że byłam w ciąży. Zaś ginekolog wystawił mi nie zaświadczenie, ale mnie - powiedział, że wystarczy papierek ze szpitala, że ciąża obumarła. I kółko się zamknęło.
          Nie mam siły psychicznej wykłócac się z nimi.
          Nie wiem, kto mnie wyrolował, ale pewnie każdy.
          Dziś mam fatalny dzień, ledwo się powtrzymuję w pracy, żeby nie ryczeć.
    • yba2 Re: NFZ, ZUS a poronienie 05.02.08, 23:07
      lilith76 napisała:
      "I jeszcze jedno spostrzeżenie związane z dyskursem społecznym.
      Spory wokół aborcji zmieniły nazewnictwo, ale też nie zawsze.
      Kiedy jesteśmy w ciąży, to kilkudniowa komórka jest dzieckiem,
      świętością, a gdy poronimy to nagle słyszymy, że to był zarodek,
      płód, "coś", "to". Bolesny przeskok".

      Oj, prawda niestety. Za każdym razem było mi dziwnie gdy w 6, 7
      tygodniu lekarz mówił mi: "a to jest dzidziuś, widzi pani?", bo ja
      nie myślałam jeszcze wtedy "dzidziuś" tylko "ciąża", tak
      zapobiegawczo, zdroworozsądkowo... A gdy w 11 tc dzidziuś umarł, to
      usłyszałam: "ciąża się nie rozwija". A gdy moje drugie dziecko
      urodziło się w 19 tc to było tylko płodem, dużą ciążą, ale nie
      dzieckiem...
Pełna wersja