smutno mi bardzo... poroniłam:(

11.03.08, 16:07
nie potrafię sobie znaleźć miejsca... straciłam moje maleństwo w 8
tc.. po prostu nie rozwijało się od 2 tygodni, serduszko nie biło -
wczoraj miałam zabiegsad wciąż myślę dlaczegosadsad tak bardzo
chcieliśmy mieć dziecko.. wszytko do tej pory nam się układało i tak
sobie myślę, że ktoś "na górze" chciał nam przez to nam powiedzieć,
że nie wszystko jest takie jak sobie wymyślimy czy zaplanujemy...
ech... musiałam się wygadać... nie mam z kim porozmawiać- nikomu nie
powiedzieliśmy, że jestem... byłam .. w ciąży - chcieliśmy
powiedzieć rodzicom dopiero w Świętasad niestety nie udało sięsad w
sumie chyba dobrze że nikt nie wie...

współczuję Wam dziewczyny, które też przez to przechodzicie lub
przechodziłyście - rozumiem co czujeciesad
    • yba2 Re: smutno mi bardzo... poroniłam:( 11.03.08, 17:28
      Strasznie mi przykro.
      Daj sobie czas na przeżycie żałoby po Twoim Dziecku. I bądź dla
      siebie dobra.
      Przytulam Cię wirtualnie.
    • tulejka_lejka Re: smutno mi bardzo... poroniłam:( 11.03.08, 22:49
      Trzymaj sie cieplutko!! Mnie po poronieniu bardzo pomogły dziewczyny z tego
      forum, bo się okazalo, że nie tylko ja przeżywam taki ból. Teraz minęły dwa
      miesiące i życzę Ci żebyś szybciutko doszła do siebie tak jak mi sie to udało i
      wiedziała o tym że możesz już za niedługo próbować ponownie i mam szczerą
      nadzieję, że będzie wtedy wszystko dobrze. Teraz odpoczywaj, wypłacz co jest do
      wypłakania i wiedz że to się naprawdę często zdarza. Nie jesteś sama jest nas
      bardzo bardzo dużo.Przytulam.
      • abi19822 Re: smutno mi bardzo... poroniłam:( 11.03.08, 23:17
        BARDZO mocno Cię przytulam!!!!! nie jesteś sama, ja też przez to przeszłam...
        wypłacz się to pomaga... pamiętaj że poronienia bardzo często sie zdarzają i nie
        masz na to wpływu!!! Bądź dzielna!!!!
        Badania potwierdzają że większość kobiet po poronieniu bez problemu zachodzi
        znowu w ciąże i rodzi zdrowe dzieci!!!! jestem z Tobą!!! trzymaj się!!!!!

        • 3-martek Re: smutno mi bardzo... poroniłam:( 11.03.08, 23:29
          Kochana, bardzo mocno Cię tulę... Musisz to przeżyć, pozwól sobie na
          rozpacz i łzy. Ja mam dwa Aniołki, więc wiem przez co musisz przejść
          zanim znów zaświeci słońce... Mi pomogło pisanie listów do moich
          Dzieci. Ale również wizyty u psychologa- zrozumiałam, że mam prawo
          do złości, żalu, rozpaczy, zazdrości. I to forum, zaglądałam tu
          ciągle, płakałam czytając posty, sama pisałam i wiedziałam, że tu
          nikogo moje reakcje czy uczucia nie zdziwią...
          Zaglądaj tu...
          Tulę...
    • nimeska Re: smutno mi bardzo... poroniłam:( 12.03.08, 00:19
      strasznie mi przykro sad
      wiem co przezywasz sad
      zadne slowa nie ukoja Twojego bolu .. ale czas leczy razy .. zycze ci spotkanie
      dobrego gina ktory cie dobrze bedzie prowaszil

      pozdrawiam
      Nimka
      • meliste Re: smutno mi bardzo... poroniłam:( 12.03.08, 09:41
        dziękuję Wam bardzo za ciepłe słowa... naprawde cieszę się że są
        takie miejsca jak to forum... że tu mogę się wypłakać i wiem, że
        jesteście Wy, które rozumiecie ten ból .. dziękuję Wam z całego
        serca.
        Wierzę bardzo w to, że po tych przejściach przyjdą za jakiś czas
        piękne dni kiedy będziemy tuliły nasze maleństwa w ramionachsmile
        pozdrawiam Was serdecznie,
        mel
    • lilith76 Re: smutno mi bardzo... poroniłam:( 12.03.08, 11:10
      Przytulam sad
      Ja na usg w 12 tyg dowiedziałam się, że dziecko umarło w 7/8 tyg (zaraz po tym jak na poprzednim usg widziałam jego bijące serece). A przez cały ten czas miałam objawy, cieszyłam się, pisałam do dziecka, chwaliłam się. Ech. Czułam się jakby Bóg, Los, życie, ciało ze mnie zadrwili.
      Najgorsze są pierwsze 2-3 tygodnie, potem kilka tygodni smutnej żałoby i zazwyczaj pojawia się pierwsza iskierka, żeby dać szansę nowego dziecku.
      • asiewiera Re: smutno mi bardzo... poroniłam:( 12.03.08, 11:35
        niestety ja też poroniłam, wczoraj miałam zabieg, teoretycznie był
        to 11/12 tydzień ale dzidziuś umarł w 9 tygodniu, też tuż po usg, po
        tym jak sie poznaliśmy i pomachał mi rączką. Tak się cieszyliśmy,
        byliśmy pewni od początku że to będzie mały Staś. Teraz piszę,
        płaczę, nie wiem dlaczego, przecież dbałam o siebie, czułam się
        dobrze... Tak bardzo mi przykro że nas to spotyka, nie wiem czy
        odważę się znów spróbowac...
        • meliste Re: smutno mi bardzo... poroniłam:( 12.03.08, 14:59
          nie wiem czemu nas to spotkało... ja też dbałam o siebie cały czas..
          czułam się fantastycznie.. Teraz jakoś staram się wszystko
          poukładać, może to jeszcze nie był dla nas czas.. mąż mnie pociesza,
          czuję jakie mam w nim oparcie.

          Ja wcześniej nigdy nie myślałam o dzieciach. Dopiero w zeszłym roku
          jakoś zaczęliśmy z mężem o tym rozmawiać. zaczęliśmy się starać w
          tym roku w styczniu - i udało się - w pierwszym cyklu starań..
          niestety nasze szczęście nie trwało długo...
          Ale dziewczynki ale musimy być dobrej myśli, że następnym razem się
          uda i że wszystko będzie dobrze!

          Przesyłam Wam wirtualne uściskismile
          • natkare Re: smutno mi bardzo... poroniłam:( 15.03.08, 11:56
            Uda się smile udasmile
            Jestem takim świadectwem że wszystko jest mozliwe i po łzach
            przychodzi słoneczko a w moim przypadku jeszcze dwa.
            Po urodzeniu pierwszego synka , w tym samym roku zaszłam w ciąże
            która straciłam w 11 tyg,.
            Po stracie urodziłam jeszcze córeczkę i synka.smile
            Moje ciąże były trudne wszystkie zakończone cc, ze względu na stany
            przedrzucawkowe .Pozdrówki.
        • ewik74 Re: smutno mi bardzo... poroniłam:( 17.03.08, 10:03
          Witaj. Też jestem "na świeżo" po poronieniu. Stało się to 10.03. w
          ostatnim dniu 13tc. Kilka dni przed tragedią miałam USG 3D i
          widziałam maleństwo w całości - rece nóżki, nawet jak ssał rączkę,
          fikał nożkami... A teraz jestem pusta i jest mi źle sad
          Po świetach ide do pracy i boje się pytań typu "jak się czujesz" itp
          itd.
          A jak mam się czuć???? Jak o tym nie mysle jest OK ale jak tylko
          ktoś coss powie to lzy same lecą
          Musimy to przeżyć, nie jesteśmy pierwsze. Tylko czemu to tak boli????
          • meliste Re: smutno mi bardzo... poroniłam:( 17.03.08, 14:50
            tak mi przykro... jestem z Tobą..
            wiem co czujesz, mimo tego, że u mnie wszystko stało się na
            wcześniejszym etapie-ja widziałam tylko małą fasolkęsad.. po prostu
            przestała się rozwijać... nie potrafię przestać o tym myśleć..

            przytulam Cię wirtualnie - musi być dobrze.. wierzę, że za jakiś
            czas spotkamy się na forum ciążowym.

            mel
            • etna.1 Re: smutno mi bardzo... poroniłam:( 19.03.08, 17:04
              ja też mialam zabieg 9marca, jak czytam Twoje wypowiedzi to jakby
              moja historia,starania w styczniu i euforia, zadnych dolegliwosci w
              ciazy, usg i szok, szlam ulica i plakalam, teraz juz zaczynam
              normalnie funkcjonowac psychicznie i fizycznie jednak nigdy tych
              10tygodni nie zapomne i mojej malej fasolki.Ja też wierze ze
              spotkamy sie na forum ciazowym za kilka miesiecy trzeba myslec
              pozytywnie pozdrawiam
              • meliste Re: smutno mi bardzo... poroniłam:( 19.03.08, 22:44
                etna.1 ja też nie zapomnę mojego maleństwa... powoli dochodzę do
                siebie choć mam jeszcze chwile załamania...

                Teraz musimy się jakoś pozbierać i za parę miesięcy zaczynamy
                straniasmile

                mam pytanie, będziesz robiła jakieś badania? ja już kilka zrobiłam
                (te z listy podanej przez forumowiczki) - czekam na wyniki a jak
                przestanę plamić to idę zrobić wymazy i czystość. Oczywiście
                wszystko na własną rękę bo lekarz tradycyjnie stwierdził, że nie
                zleca badań po 1 poronieniu;/

                pozdrawiam Cię serdecznie,
                mel
                • etna.1 Re: smutno mi bardzo... poroniłam:( 19.03.08, 23:13
                  Bylam 2 dni temu u gin i mam przyjść po miesiączce wtedy skieruje
                  mnie na badania, bo wynik histoptologiczny nic nie wykazał.
                  Teraz jestem pozytywnie nastawiona do kolejnej ciąży ale wiem ze ona
                  juz nie bedzie taka jak ta, bedzie wiecej obaw, lekow, ale wierzmy w
                  to ze zakonczy sie szcześliwie.
                  Przyznam ze nie drażnia mnie kobiety w ciązy i z malymi dziecmi choc
                  sie o to bardzo balam, bo czekajac na przyjecie do szpitala
                  siedzialam z kilkoma kobietami w zaawansowanej ciazy i to bylo dla
                  mnie straszne ale jakos przezylam i oby to bylo pierwszy i ostatni
                  raz. pozdrawiam
    • madlen-17 Re: smutno mi bardzo... poroniłam:( 19.03.08, 19:08
      Żadne słowa pocieszenia nic nie dadzą, nic nie zmniejszy Twojego
      bólu, ale masz do niego prawo, straciłaś swoje Maleństwo. Ja
      straciłam swoje Pierwsze Dziecko 27.07.2007... nienawidzę do dziś
      tych 2 i 7 ... często nocą płaczę do mojej Różyczki ( poroniłam w 5
      tyg. ale chciałam Maleństwu nadać imię, bez względu na płeć).
      Dzisiaj jestem w 6 t.c. i wiem, że nie oddam mojego Drugiego
      Maleństwa nikomu. Musisz dać sobie czas. Pamiętaj, że nie jesteś
      sama. Rozmawiaj ze swoim ANiołkiem, Ono na pewno Cię słyszy i kocha.
      Daj upust emocjom i nie tłum tego w sobie. Mam nadzieje, że za kilka
      miesiecy zobacze Cię na forum ciąża, bo tam nasze miejsce, nie tutaj.
      Ktoś mi powiedział kiedyś: Ona wróci, zobaczysz, tylko wybrała sobie
      inny termin przyjścia na świat. Te słowa postawiły mnie na nogi i
      pozwoliło żyć.
      Przytulam mocno i pamiętaj, że Nasze Aniołki nie są tam same. Bawią
      się w Przedszkolu u Pana Boga...
      • meliste Re: smutno mi bardzo... poroniłam:( 19.03.08, 22:39
        madlen-17 dziękuję za ciepłe słowasmile nawet nie wiesz ile to dla
        mnie znaczy... z mężem jakoś ciężko mi się o tym rozmawiać tzn. on
        widzi że to przeżywam, mam w nim wsparce i był przy mnie w dniu
        zabiegu - ale wydaje mi się że on tak do końca nie rozumie co ja
        czuję - po prostu podchodzi do tego ze spokojem, że czasem tak się
        dzieje i że mam się nie martwić bo będziemy się starać o nowego
        dzidziusiasad a mi jest ciężko z tym bólem.... czasem jest już trochę
        lepiej a czasem zaczynam płakać i znowu wszystko wraca...

        madlen-17 trzymam mocno kciuki za Ciebie i Twoje maleństwo!!smile

        przesyłam wirtualne uściski!
        mel

        • madlen-17 Re: smutno mi bardzo... poroniłam:( 20.03.08, 20:13
          Mel. Jestem pewna, że dla Twojego męża nie jest to obojętne, że
          stracił Maleństwo. Nie powie Ci tego, będzie płakał sam, ale nie na
          Twoich oczach, żeby nie przytłaczać Cię, chce Cię odciążyć,
          podtrzymać na duchu, ale żaden mężczyzna nie zrozumie nigdy kobiety
          która poroniła tak jak inna kobieta. Ja też przez to przechodziłam,
          tylko, że dla mnie dzieci są sensem życia, kocham je ponad wszystko,
          podnoszenie się po 27 lipca 2007 trwało aż do 21.01.2008, kiedy
          pogodziłam się i ostatecznie pozwoliłam zostać swojemu Maluszkowi z
          innymi Aniołkami w Przedszkolu u Pana Boga. Codziennie o Niej myślę,
          kocham ponad wszystko, rozmawiam, modlę się do Niej, jest dla mnie
          Świętością. I chyba słusznie... Bo dziś nad ranem śniło mi się, że
          poroniłam tą ciążę w której teraz jestem, wizyta w łazience
          pokazała, że plamię, ale zdążyłam do lekarza smile dał mi leki na
          podtrzymanie ciąży. Plamienie na razie ustało. Maleństwo ma 6 tyg. 4
          dni. i 3,6 cm, widziałam je na usg. Za tydzień na kontrole. Wiem, że
          Mój Aniołek nie pozwoli mi stracić braciszka albo siostrzyczki. Mój
          chłopak, a przyszły mąż był przerażony. Więc jeśli chodzi o uczucia
          mężczyzn... Oni to czują tak jak my, kochają, cierpią, płaczą, ale w
          samotności, to zrozumiesz dopiero po pewnym czasie. Jeśli czujesz
          potrzebę porozmawiania z Nim o tym co się stało, poproś Go o to,
          powiedz, że takie rozmowy i zapewnienie Cię że On kocha waszego
          Aniołka tak mocno jak Ty jest dla Ciebie ważne.
          Nie zawsze bede mogła tutaj zajrzeć ze wzgledu na zagrożoną ciążę,
          wiec jakbyś chciała porozmawiać pisz na brillo@vp.pl przez v

          Pozdrawiam.

          "I powiedział człowiek: Boże, uczyń Cud! I oto narodziło się dziecko"

          [*] Moja Różyczko...
Pełna wersja