jola427
20.03.08, 15:22
O Boże, całą się trzęsę, łzy ciekną po polikach, a na oczy to już
ledwo widzę.
Moja historia właśnie kończyłam 8tc. OM 25.01. Wczoraj wieczorem
zauważyłam, że plamię na brązowo, ale niewiele. Załamałam się,
popłakałam w nocy a rano juz byłam u gina. Zbadał mnie i powiedział,
że macica jest ok i że jutro po usg (bo taki miałam termin) mam
przyjść z wynikiem. Dał mi receptę na Duphaston i nospę. Oczywiście
po powrocie do domu wzięłam leki i położyłam się, ale nagle zaczął
mnie boleć brzuch jak na okres i poszłam do kibelka a tam.... to
taki straszny widok. Krew żywa, skrzepy i... jakiś pęhcerzyk z
płynem w środku. Nie wiem czy dobrze myślę, czy to możliwe, że to
był pęcherzyk ciążowy z moim bąbelkiem????????? To było straszne,
nie byłam w stanie się temu dłużej przyglądać. Wiem, że w środku był
żółtawy płyn i coś jeszcze. Teraz krwawię już tak normalnie jak
podczas okresu.
Co ja mam teraz zrobić? Czekać na to jutrzejsze usg? Rano mam też
zrobić betę ale wynik i tak będzie po świętach.
Proszę pomóżcie mi jakoś, bo ja już nie mam siły, to tak strasznie
boli... Jak mam dalej żyć??
teraz znowu coś dziwnego wyleciało...