Dola mam...

02.04.08, 22:13
...kolejnego juz w ostatnim czasie. Dzisiaj widzialam kolejne dwie
znajome z brzuszkami... Przyjaciolka w poniedzialek ma szanse
dojrzec plec maluszka. Ciesze sie z nimi, ale... poplakalam z tej
okazji troszke. To juz 2.5tyg po poroniniu, pozbieralam sie, ale
wszystko przypomina mi ze w listopadzie ja tez mialam byc mama po
raz kolejny.
Najgorsze jest to czekanie na miesiaczke. Mam nadzieje, ze skoro
poronienie bylo naturalne nie bedzie zadnych opoznien. Potem mamy
niby zielone swiatlo na starania... ale skoro dwa lata czekalam na
ta ciaze, nie wierze ze sie uda od razu...
    • grochalcia Re: Dola mam... 03.04.08, 00:03
      u mnie minęły ponad 4 miesiace a nadal mi smutno na widok brzuszkow, zwlaszcza
      kolezanek z pracysad

      nie możesz podchodzic z takim pesymizme, ze sie nie uda szybko! a własnie, ze
      sie uda!!!! bedziemy Ci kibicowac!!!
      • smily4kama1 Re: Dola mam... 03.04.08, 09:53
        Agnieszko,

        u mnie niedlugo minie rok od pierwszej straty. Nadal bywam smutna i
        nadal potrafie wybuchnac placzem w nieoczekiwanym momencie.

        U Ciebie to nie jest JUZ 2.5 tygodnia, ale DOPIERO. Przed Toba dni
        godzenia sie z zaloba, przezywaniem jej, ale takze dni, kiedy
        bedziesz starala sie sobie jakos wytlumaczyc to, co sie stalo.

        Zycze Ci duzo duzo sily.
    • lilith76 Re: Dola mam... 03.04.08, 11:33
      To nie już 2,5 tygodnia po stracie, ale dopiero. Masz prawo mieć dołki i nie cieszyć się ciążami koleżanek.
      Ja jestem prawie 3 miesiące po i nadal przy informacjach o ciąży, usg, itp mam drzazgę w sercu, która się kręci w kółko.
      Nie zamartwiaj się na zapas, że o kolejną ciążę będziesz się tak samo długo starać - może teraz ciało jest rozkręcone do zaciążania wink
      • biedronka1969 Re: Dola mam... 03.04.08, 18:41
        Agnieszkaela po pierwsze jestesmy imienniczkami smile po drugie u mnie minelo
        dopiero 3,5 tygodnia a czuje sie strasznie i nigdy nie pogodze sie ze strata.
        Caly czas rycze jak widze kobiety w ciazy, male dzieci,mamy z wozkami na
        spacerze a nawet reklamy w tv... Okropnosc! I tez czekam na pierwsza @ i rowniez
        dobija mnie to czekanie. Jak chcesz to mozemy razem czekac i razem zaczac nowe
        starnia bo ja bardzo chce miec dzidziusia i nie poddam sie!!! Mozemy sobie
        kibicowac,bedzie nam razniej smile) Nie przejmuj sie,ze dlugo nie moglas zajsc w
        ciaze. Skoro sie udalo to uda sie i drugi raz!!! A teraz po poronieniu byc moze
        bedzie latwiej (tak mowia). Wiec glowka do gory i pisz jak u Ciebie?
    • dibson28 Re: Dola mam... 03.04.08, 21:53
      ja jestem cztery tyg. po zabiegu i również jak widzę kobiety z
      brzuchami serce mi krwawi. Moja przyjaciółka urodziła właśnie swoją
      upragnioną Zuzię,cieszę się z jej sczęścia(wcześniej poroniła 2)ale
      jednocześnie w głębi duszy zazdroszczę jej Tego szczęścia. Ja jestem
      właśnie po pierwszej @ po zabiegu i już wiem,że nie poddam się,że
      będę sie starać o nastepne zajście w ciążę choćby miało to trwać nie
      wiem jak długo. Więc głowa do góry nie jesteś sama i optymistycznie
      zakończe: bierzmy sie do pracywink
      • agnieszkaela Dzieki dziewczyny! 04.04.08, 08:10
        Wyzalilam sie Wam i pomoglo. Mam taka nature, ze zale musze z siebie
        wylac, normalnie nie ma z tym problemu ale komu mam opowiadac o
        poronieniu? Ciezarnej przyjaciolce? rodzince ktora ma wierzyc, ze
        to "nic takiego"? A znajomi jak powiem, tlumaczac sie chocby z
        kiepskiego nastroju, nie wiedza jak sie zachowac, co powiedziec i
        wszystkim robi sie glupio. Nie mowiac juz ze kazdy probuje
        nieudolnie pocieszac, a nie ma slow ktore ukoja tesknote.
        Na szczescie mam Was smile))
        • jola427 Re: Dzieki dziewczyny! 04.04.08, 10:01
          Wszystko co opisałaś dotyczy również mnie, zresztą jesteśmy w
          podobnej sytuacji, bo ja poroniłam 20.03, czyli 2 tyg temu. Poprostu
          jakbym czytała swoje mysli. Wbrew pozorom Twój post trochę mi
          pomógł, bo wiem, że nie jestem sama, że jestem normalna ze swoim
          cierpieniem, że to ci wszyscy dookoła, którzy mówią, że nie
          potrzebnie się sama wkręcam, że to "przypadek", to oni są
          nienormalni i wogóle nie mają pojęcia co przeżywam.
          • adgam28 a ja mam dopiero 5 dzień :( 06.04.08, 16:23
            chwilami mam wrażenie, że to było tak dawno, albo że to był sen. a
            to wszystko jest takie świeże. muszę normalnie funkcjonowac, gotowac
            obiad, iśc na zakupy, uśmiechnąc się kiedy mój synek mówi mamusiu. a
            za chwilę sobie myślę,że to wszystko jest głupie i nie ma sensu, bo
            moje maleństwo odeszło. miałam byc październikową mamą.
            za tydzień wracam do pracy i okropnie się tego boję. boję się że nie
            powstrzymam łez i że nie będę się ogła przytulic do męża jak teraz.
            ale z drugiej strony szukam już lekarza, który mógłby mi poprowadzic
            ciążę, bo ten sie nie sprawdził i zostałam sama z tym wszystkim. i
            liczę że może w wakacje...? a za chwilę mam wyrzuty że o tym myślę i
            tak w kółko. wykończyc się można
            pozdrawiam lena
            • u-p-i Re: a ja mam dopiero 5 dzień :( 06.04.08, 17:03
              trzymajcie sie dziewczyny!
    • kzj31 Re: Dola mam... 06.04.08, 22:33
      U mnie minęło już 4 miesiące... jak ten czas leci, ale nadal miewam
      doły. Czasami cały dzień jestem smutna, innym razem płaczę bez
      powodu. Tak jak napisałyście, to cały czas w nas tkwi, nie ważne ile
      czasu upłynęło. Na pocieszenie mogę napisać, że nie drażnią mnie już
      tak kobiety w ciąży bo sama myślę, że już niedługo będę się mogła
      znowu starać! Miałam duży problem z tym żeby odwiedzić koleżankę,
      która zaszła w ciąże dokładnie wtedy co ja, miałyśmy rodzić razem...
      już za półtora miesiąca. Długo jej nie odwiedzałam bo po prostu nie
      mogłam, tak strasznie bałam się zobaczyć jej zaokrąglony brzuch...
      Przemogłam sie jakies trzy tygodnie temu i przeżyłam! Dziś się z
      tego cieszę.(Ona na szczęście zrozumiała moje dziwne zachowanie)
      Teraz już normalnie rozmawiam z nią o ciąży i wyprawce, którą ona z
      mężem szykuje i myślę, że mój maluszek jak przyjdzie kiedyś na świat
      będzie sie bawił z ich córeczką. Dziś pomyślałam, że my ludzie
      jesteśmy jednak niezwykli bo nawet po ciężkich przeżyciach zawsze
      przychodzi czas, że jeszcze mamy nadzieję na lepsze. Tego Wam życzę -
      nadziei smile Pozdrawiam.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja