lola125 18.04.08, 07:37 ...po poronieniu. Po kolejnym poronieniu. Jakie słowa mogą pomóc w tych chwilach. Nie chodzi mi o opiekę i wsparcie rodziny, ale o przyjaciół, znajomych, którzy wiedzieli o ciąży. Odpowiedz Link czytaj wygodnie posty
ankups Re: Co chciałybyscie usłyszeć... 18.04.08, 09:20 Wiesz, po kolejnej stracie moje koleżanki ze studiów po prostu same zapytały mnie, czy jestem w stanie i chce z nimi o tym rozmawiac, bo nie chciałyby wchodzic z butami tam, gdzie nie są proszone. Nawet nie potrafie wyrazić, jak bardzo byłam im wdzięczna za to pytanie! Chciałam rozmawiać, ale nie chciałam słuchac, ze jestem jeszcze młoda, że pewnie było chore, wiesz, takie bezradne tłumaczenie mi, że ta tragedia jest dla mnie dobra... To tylko przysparza bólu - bo czy w dniu smierci 4 latka powiedzialabyś jego mamie: jesteś młoda, będziesz jeszcze mieć nastepne! Ich szczerość była dla mnie najważniejsza - powiedziały najlepszą dla mnie wtedy rzecz - że nie wiedzą jak mi pomóc, ale cierpią ze mną, bo wiedza, jak bardzo pragnęliśmy tgo Dzieciątka i jest im cięzko patrzec na moj ból. Powiedziały, ż bradzo chą byc ze mna, jesli tylko tylko im na to pozwolę. Że sa i czekają na znak - zawsze gotowe przyjechać. Tak na prawde nie mówiły wiele. To co powyżej - żadnych wielkich słów i obietnic szczęscia. Pozwoliły mi wypłakac żałobę. Zawsze będę im wdzięczna za BYCIE przy mnie, choć żadna z nich nie doświadczyła straty Dziecka. I wiesz, było jeszcze coś - poprosiły, żebym i ja im pomogła - bardzo bały się mnie zranić, dlatego szczerze powiedziały, że nie wiedzą, jak się zachować (były przy mnie przy tsracie pierwszego Maluszka, kolejna strata była dla nich szokiem) - to ja wyznaczyłam teren, po którym razem sie poruszałyśmy. Wiedząc, że z nimi chcę o tym rozmawić, że to dla mnie ulga, zadały piękne pytanie... dały mi poczuc się mamą dziecka a nie kobietą, ktora poroniła... Zapytały, jak maluszek ma na imię. Każda z nas jest inna, nie wiem, czy moj post pomoże Tobie i Mamie, o której myślisz. Słuchaj jej i bądź przy niej. Nie bój się szczerze powiedziec, że nie wiesz jak pomóc. Może dziś wydaje Ci sie to dziwne, no bo jak przyzanć się, ze chce sie pomóc, ale nie wie jak. Teraz nie czas na słowa, ale na bycie razem. Nie wiem tez, na ile blisko jesteście - opisałam moje bliskie koleżanki, takie od niejednej beczki soli. Dalsi znajomi...różnie bywało. Najcenniejsze były i są dla mnie osoby i słowa zapewnienia, że są gotowi mi pomóc, że bardzo im przykro. Nie użalali się - po prostu zachowali się tak, jak w przypadku straty każdej innej bliskiej osoby.Później wielokrotnie potwierdzali te słowa - to adresem lekarza, to jakims artykułem. niby nic - a nawet nie potrafie wyrazic, jak wiele. Odpowiedz Link
sofi75 Re: Co chciałybyscie usłyszeć... 18.04.08, 09:37 hmmm... Co by sie przydalo? zapewnienie ze po prostu jestes obok i jesli bede czegos potrzebowac (pogadac, pomilczec, wyjsc na piwo), to wystarzcy powiedziec; ze nie rozumiesz i wiesz, ze nigdy tego nie zrozumiesz ... bo to troche inny swiat; ze nie bedziesz sie gniewac, jak zapomne o czyichs imieninach, urodzinach lub innym waznym swiecie lub przez jakis czas po prostu nie bede chciala Cie widziec ... i ostatnia rzecz: ze jesli jakikolwiek Twoje zachowanie mnie zrani, mam o tym powiedziec, bo Ty nie wiesz, jak poruszac sie w tym swiecie. Czego NIE robic? Nie probowac wczuc sie w sytuacje - nie dasz rady, jesli nigdy tego nie przezylas. Nie probowal pouczac, co powinnam a czego nie powinnam teraz robic. Mnie w glowie dzwiecza do tej pory slowa niektorych ludzi: "nie powinnas odgradzac sie od swiata", "po co Ci drugie? przeciez jedno juz masz" ... nie zapominac i nie bagatelizowac, nie odgradzac od tematu ... Tylko tyle i az tyle _________________________________ "do góry uszy, to i pupa ruszy" Odpowiedz Link
dorcia_6 Wielkie DZIĘKUJĘ - ankups 04.10.08, 21:24 ...właśnie dziś dowiedziałam się, że moja Szwagierka poroniła w czwartym tygodniu, jest Mamą dwóch nastoletnich dziewczynek(15 i 16 lat), ta ciąża nie była planowana, ja dowiedziałam się 6 dni temu- tym bardziej było mi trudno z nią rozmiawiać, bo ciągle myślałam o nowym dzidziusiu w rodzinie, ale po przeczytaniu Twojego postu zaczynam rozumieć, że najważniejsze to mówić prawdę, że to nie wstyd, że nie wiem jak się zachować, mam nadzieję, że Ty natrafiłaś na mądrzejsze dziewczyny niż ja! pozdrawiam i dziękuję za twój post!!!!!!! Odpowiedz Link
lena012 Re: Co chciałybyscie usłyszeć... 18.04.08, 09:47 Mój przypadek był (jest) taki że wolę aby nikt nie poruszał tego tematu i nie pytał się ciągle jak się czuję, niechce tego, bo zaraz płaczę (to bopiero niecałe 2 tyg.). Wolę spotac się ze znajmowymi (choc jest to raczej ich inicjatywa) i rozmawiac o tysiącu bzdetach, tylko aby nie poruszali tego tematu. Wtedy mam chwilę kiedy zapominam. Mam dobrego strażnika, mojego męża, który chroni mnie przed tysiącem niepotrzebnych i niechcianych przezemnie pytań. Odpowiedz Link
agnieszkaela Re: Co chciałybyscie usłyszeć... 18.04.08, 10:59 Nie chcialam pocieszania-ze mam juz dziecko, ze to wczesna ciaza, ze tak musialo byc. Sama sie tak pocieszalam-ale od innych nie chcialam tego sluchac. Bo tak naprawde nie ma co powiedziec. Mi pomagalo wygadanie sie, obecnosc kogos kto wyslucha, ale nie wszyscy czuli sie dobrze sluchajac tego co mowie. Nawet tesciowa stwierdzila, ze to taka przykra sprawa ze nie ma co opowiadac i zeby tesciowi nie mowic... Mysle, ze zwyczajne "przykro mi" jest najlepsze. Dostosowanie sie do cierpiacej osoby-chce byc sama, niech bedzie, chce sie wyzali- wysluchac. Odpowiedz Link
monia76 Re: Co chciałybyscie usłyszeć... 18.04.08, 11:38 najbardziej bolało jak ludzie mówili, że będziemy mieli kolejne dziecko i żeby zapomnieć. miałam ochotę krzyczeć, że to już nie będzie TO dziecko i że ja właśnie nigdy nie chcę zapomnieć. to była dość zaawanasowana ciąża (nie to, żeby to robiło różnicę), sporo ludzi już wiedziało, więc niestety wiele razy musiałam wysłuchiwać takich "pocieszeń". Odpowiedz Link
arszana zadnych slow, zadnych pocieszen 20.04.08, 12:48 nie znioslabym zadnych mniej lub bardziej inteligentnych plynacych z serca czy z litosci czy z przyjazni pocieszen... cierpienie poronienia dzieli sie na dwoje, kobieta i mezczyzna i moim zdaniem kazde inne pocieszenie z ust innych jest zbedne, co innego jak osoba cierpiaca poprosi o rozmowe, badz przyjazn intuicyjnie pokaze, ze dana osoba czeka na znak do rozmowy, ja osobiscie nie chcialabym uslyszen nic z ust kogokolwiek, a wsparcie meza jest wystarczajace bez watpliwych pocieszen typu: rozumiem twoj bo, jestes mloda, bedzie nastepne, mnozyc mozna te pierdy, lepiej zamknac sie i nic nie mowic po prostu. Odpowiedz Link
ursz-ulka Re: Co chciałybyscie usłyszeć... 01.09.08, 20:50 Ważny jest też tatuś. Bo wiele osób skupia się na kobiecie, ale facet też cierpi. Też stracil dzidzię. Nasza była taka kochana. Lubię opowiadać, jaka była piękna, jak cudownie było mieć ją w brzuszku, jak teraz o mnie myśli i ja o niej. Odpowiedz Link
justmaga Re: Co chciałybyscie usłyszeć... 01.09.08, 20:59 a ja nie chce,zeby ktokolwiek -wlaczajac faceta ze mna o tym rozmawial. Chce,zeby nikt inny mi sie do tego nie wtracal. Zeby nikt nie mowil rozumiem i bzdur o kolejnym dziecku. Nie chce slyszec nic od nikogo. To moj bol i moja strata Odpowiedz Link
lilith76 Re: Co chciałybyscie usłyszeć... 02.09.08, 12:53 Ja też nie wiem, czy chciałabym coś słyszeć. W bólu zamykam się w sobie i sama go przetrawiam, przepracowuje. "Bardzo mi przykro" wystarczy. Odpowiedz Link
ursz-ulka Re: Co chciałybyscie usłyszeć... 03.09.08, 08:21 Od mojego chłopaka usłyszałam, że nie zapomnimy o naszym dziecku i będziemy go odwiedzać. To było cudowne, żę nie odciął się od naszej tragedii. Odpowiedz Link
lena2008 Re: Co chciałybyscie usłyszeć... 17.09.08, 13:56 Witam, ja również zgdadzam sie z tym ,ze kazda z Nas jest inna i inne sa nasze reakcje ale dla mnie potrzebne bylo poporstu "przykro mi". Wiedzialam,ze Ci ludzie sa ze mna bez tczega gadania.Ja rowniez nienawidze"nie martw sie przeciez juz jedno dziecko masz ,bedzie drugie" ale coz ludzie pewnie tego nie przeszli i nie wiedza co mowic i jak sie zachowac!!!Ja wyslalam mojego meza na pierwszy ogien ,on wszystkich uprzedzil i bylo mi znacznie latwiej.Gdy ten najwiekszy bol minol dopiero wtedy sama powoli zaczelam opowiadac! Teraz mijaja trzy tygodnie,powoli zaczynam do siebie wrcaca,juz nie rycze na widok ciezarnych kobiet i niemowlakow.Mysle ze nigdy nie zapomne ale bol napewno bedzie mniejszy!!!! Pozdrawiam i przesylam mnostwo cieplej energii Odpowiedz Link
ursz-ulka że to mnie więcej już nie spotka!!! - żeby ktoś 17.09.08, 14:22 dał mi taką gwarancję, że wiecej to się nie powtórzy, że nie ma takiej opcji. Wiem, że to naiwne myślenie, że takie rzeczy się nie dzieją, ale od jakiegoś czasu żyję takim marzeniem, taką wiarą ślepą - że ktoś mi da gwarancję, że więcej już mnie to nie spotka. nigdy więcej, że odtąd będzie tylko dobrze. Odpowiedz Link