Psycholog po stracie

20.04.08, 09:39
Zastanawiam sie czy któras z Was chodziła do psychologa i czy Wam
pomógł.Ja straciłam 1.04.08 córeczki były to bliźniaczki(21tydzien)
Potem był pogrzeb dwie małe trumienki zeby godnie je pochowac.
Jednakze cały czas jest mi tak cieżko, czuje taki żal, złość i
rozpacz ze nie moge sobie z tym poradzic.Pomimo tego ze leżą w
grobie ja nie mogę sie z nimi pozegnac.Dlatego postanowilismy isc do
psychologa zeby pomógł pogodzic sie ze stratą, ale czy to pomoze czy
to tylko moje szczere chęci.Jeśli któraś z Was ma doswiadczenia z
psychologami to podzielcie sie z nim.Czy wogóle warto?
    • ankups Re: Psycholog po stracie 20.04.08, 10:42
      Przykro mi...
      nieiwle moge pomóc, ale chociaz podzielę się zdobytym
      doswiadczeniem - po stracie pierwszego Dziecka poszłam do psycholog,
      ale bardzo sie zawiodłam - nie byla to jednak wina psycholog - po
      prostu wtedy jeszcze nie wiedzialam, ze bardzo czesto poronieniami,
      stratami dzieci nienarodzonych, zajmują sie odpowiedni, nie wiem czy
      przeszkoleni, ale ODPOWIEDNI psychologowie. A dowiedzial sie tego od
      znajomej połoznej ze szkoły rodzenia.Spotkanie z osobą, która wie,
      jak do nas mówić, jak słuchać, jak z nami pracować - jest
      nieocenione! Ja zrozumialam swoj bol,przerobilam go, przestalam sie
      obwiniac, weszłam w nowe, wartosciowe relacje z moim m...zaczęłam od
      nowa, choć dojscie do tego, kim jestem dziś zajęlo mi troszke czasu.

      Czy masz kogoś, kto mógłby załatwić ZA CIEBIE pewne sprawy - to
      bardzo wązne, abys nie Ty chodzila do poloznych, poradni zdrowia
      psychicznego i wypytywala, czy jest tu taki psycholog! Tym bradziej,
      ze ta info moze byc nieoficjalna i trzeba troszke pogadac, zeby
      dostac namiar. Nie narażaj sie na dodatlkowe przezycia,
      niepotrzebne, dołujące stresy.

      To czy warto, zalezy do kogo trafisz.Masz kogoś do pomocy?
      jesli chcesz, napisz na maila gazetowego, postaram sie zrobic co w
      mojej mocy.
      Tulę Cie do serca...
      Anka
      • biedronka1969 Re: Psycholog po stracie 20.04.08, 13:54
        Calkowicie Cie rozumiem bo ja 10 marca stracilam coreczke w 19 tygodniu ciazy.
        Tez chcialam isc do psychologa bo nie radzilam sobie z bolem a nawet nie
        widzialam sensu zycia. Jednak stalo sie tak,ze nie mialam sily w sobie zeby
        gdziekolwiek wyjsc i z kimkolwiek o tym rozmawiac. Calkowicie zabraklo mi checi
        i wewnetrznego przekonania. Dlatego wszystko "wylalam" na mojego faceta. I do
        tej pory jeszcze "wylewam" ale juz jest troche lepiej. Juz zaczynam pomalu
        myslec o przyszlosci. Stawiam male kroczki ale do przodu.Moze potrzeba na
        wszystko po prostu czasu? Wiem,ze kazdy jest inny dlatego nie odradzam wizyty u
        specjalisty ale moze sprobujesz jednak sama sie podniesc? Ja zawsze jestem do
        dyspozycji jesli chcialabys podzielic sie smutkami,wyrzucic z siebie zal i bol.
        Jak bedziesz chciala podam swoj nr gg lub adres mail-wy.
      • blizniak1980 Re: Psycholog po stracie 20.04.08, 16:29
        Dziekuje bardzo za odpowiedz i wsparcie.Ja nie daje sobie rady
        sama,dlatego poszlam do psychologa,bo tam chociaz moge sie
        wypłakac.Wiecie dostałam takiej blokady ze juz nie moge płakac przy
        mężu a czasem tak bym chciała.Jeszcze raz dziekuje napewno napisze.
        • ankups Re: Psycholog po stracie 20.04.08, 17:09
          Trzymaj się!
          To wielki krok - zmierzyć się ze swoja słabością i szukać sposobu na
          jej pokonanie.
          Kochanie, Powodzenia - zwycięskiej walki!
          • 3-martek Re: Psycholog po stracie 21.04.08, 08:03
            Kochanie,
            psycholog rozumie Twój stan, przy niej będzie Ci łatwiej zmierzyć
            się z uczuciami.
            Ja po stracie Maleństw nie umiałam porozumieć się z nikim, mój mąż
            patrzył na mnie jak na wariatkę, bo czytałam to forum i wyłam,
            płakałam z maleńkimi śpioszkami w ręku i dla niego to było dziwne,
            aż sama zaczęłam się tego bać. Dzięki tej kobiecie znów się
            uśmiecham i wierzę...
    • lilith76 Re: Psycholog po stracie 21.04.08, 13:31
      Ja poszłam na skróty. W miesiąc po stracie, kiedy ciągle miałam huśtawki nastrojów, zaczęłam brać Deprim. Pomógł, teraz tamto jest już gdzieś za mną, daleko, w innym życiu, innej czasoprzestrzeni. Nadal jest zadra, nadal liczę w kórym tygodniu bym była teraz, nie potrafię szczerze cieszyć się innymi ciążami, porodami, ale nie można oczekiwać wszystkiego smile
      • blizniak1980 Re: Psycholog po stracie 21.04.08, 16:15
        Narazie jest cieżko dlatego spróbowałam tej drogi mam nadzieje że
        psycholog mi pomoże, narazie niechce brać leków, choć czasem
        wzięłabym żeby było łatwiej. Naprawde czasami mam sama siebie dosyć,
        że nie jestem tak silna.Zamiast kupować słodkie ciuszki ja dziś ide
        wybrać nagrobki-to jest niesprawiedliwe i nie tak miało być.
        • lilith76 Re: Psycholog po stracie 21.04.08, 16:48
          Po takiej stracie też bym nie dała rady środkami bez recepty, czy sama bez psychologa. To nie kwestia siły, najtwardszą by powaliło.
    • aagata4 Re: Psycholog po stracie 22.04.08, 22:08
      a może sprobuj poszukać grupy wsparcia w okolicy gdzie mieszkasz?
      jak masz telefon w TPSA to podaj mi na maila gazetowego ... sprobuje pomoc przez
      rozmowę ... ( w TPSA mam darmowe wieczory i weekendy)

      mi najwięcej pomogły własnie takie rozmowy z osobami, które to przeszły ...

      pozdrawiam

      Agata
    • jola427 Re: Psycholog po stracie 23.04.08, 09:45
      Wiesz, ja myślę, że to w Twoim przypadku bardzo dobre rozwiązanie.
      Myślę, że Ty potrzebujesz rozmowy z kimś kto nie jest stroną w tym
      co się stało. Jego to nie dotyczyło, więc będzie inaczej z Tobą
      rozmawiał. Przede wszystkim możesz mu powiedzieć wszystko co chcesz,
      nawet to czego wstydziłabyś, czy bała powiewiedzieć np mężowi, czy
      koleżance. On wysłucha, porozmawia, wytłumaczy i jakoś napewno
      pomoże. Myślę, że samo wyrzucenie z siebie tych emocji już Ci
      pomoże. Ja poroniłam w 8tc, to moja druga ciąża, z pierwszej mam
      zdrową córkę. Ja strasznie cierpiałam, a jak czytam Twoją historię,
      to widzę, że gdybym była w takiej sytuacji to chyba bym sobie nie
      poradziła sama. Dlatego myślę, że to dobra decyzja. Poza tym
      przecież nic nie tracisz na tej wizycie, a może dzięki niej
      podniesiesz się z tego dołu i zaczniesz w miarę normalnie żyć. Tak
      jak było już nigdy nie będzie, to wiadomo, ale musimy żyć dalej.
      Kochana trzymaj się.
      • blizniak1980 Re: Psycholog po stracie 23.04.08, 19:07
        Wczoraj byłam wybrać nagrobek i powiem Wam ze było ciężko jak
        zobaczyłam te płyty to nogi mi sie ugięły wybraliśmy taki cytat
        który bedzie nie płycie i powiem Wam ze on oddaje ból mój i chyba
        kobiet które są w podobne sytuacji
        "Nic tak nie boli jak śmierć spełnionego marzenia"
        on jest adekwatny do całej tej smutnej sytuacji.
    • justyna1212 Re: Psycholog po stracie 29.04.08, 15:29
      Myślę, że warto. Tak bardzo chciałam, żeby mniej bolało. Na pewno nie warto
      zamykać się w sobie, bo to początek końca. Warto rozmawiać. Mi pani psycholog
      chyba niewiele pomogła. Sama mi "zarzuciła", że ja oczekuję gotowej recepty. Tak
      chyba było. Ale rozmawiałam z wieloma ludźmi, którzy okazali mi wiele serca
      (między innymi byli to lekarze). Mówiłam, że jest mi źle, że strasznie boli, że
      nie potrafię funkcjonować. Myślę, że właśnie dzięki tym ludziom, po długim
      czasie, poradziłam sobie.
      • ania25p Re: Psycholog po stracie 01.05.08, 14:34
        Ja swoją dzidzię stracilam 18 stycznia 2008 roku w 11 tc. Było mi
        ogromnie cięzko do tego stopnia ze potrafilam iść ulicą i płakać.
        Ciagle mam wielki ból i zal do Boga za to ze zabrar mi to czego
        najbardziej w zyciu pragnełam.Nie moge chodzic do Kościoła bo
        placzę. Psycholog mi nic nie pomógl. Rozmawiając z nim mialam
        wrażenie ze ja mówie swoje a on swoje. Mi pomaga najbardziej maż i
        myśl że może znowu mi się uda.
        • agnieszka2211 Re: Psycholog po stracie 02.05.08, 18:19
          ja nie chocialam do psychologa, choc powinnam. Ciaze stracilam
          wczesnie, bo to byl dopiero 6/7tc. Bylo mi bardzo ciezko, tym
          bardziej, ze pozniej nie moglam zajsc w ciaze, wszystko sie walilo,
          nikt mnie nie rozumial. Teraz mam 6mies. synka, jest moim
          najwiekszym cudem, ale czasami mysle o Aniolku, jakby bylo... Nadal
          mi zle, ciezko...
          Moje 2 kolezanki w podobnej sytuacji chodzily do lekarza i sa bardzo
          zadowolone. Czuje sie spokojniejsze, po rozmowach z psychologiem
          bardzo szybko zaszly w ciaze (a staraly sie dosc dlugo) i teraz sa
          juz na polmetku. Mysle, ze zawsze warto sprobowac.
    • blizniak1980 Re: Psycholog po stracie 05.05.08, 16:08
      Witam!Byłam narazie dwa razy, wiec nie duzo ale jak narazie jest nie
      najgorzej bo mam przynajmniej komu sie wyrzalic.Ja nie jestem w
      stanie sama sobie pomóc, bo jest mi tak źle.Wiem ze duzo osób to
      spotyka ale ja widocznie nie jestem taka silna żeby samemu sobie
      pomóc.Mam męża kochanego ale nie moge juz z nim o tym rozmawiac
      jakos sie zablokowałam, chyba nie chce go juz obarczac.Ale dobrze ze
      dzisiaj ide do psychologa bo spotkałam tesciową która powiedziałą mi
      ze juz powinnam zapomniec i zyc dalej ale ja tak nie potrafie.
      Powiem wam ze tylko przykro mi sie zrobiło tak jakbym to nic nie
      znaczyło i mozna było zapomniec.Kiedy Ci ludzie zrozumieja ze tak
      sie nie da.Dziekuje za odpowiedzi i wsparcie.Naprawde to dla mnie
      duzo znaczy ze ktos o mnie pomyslał i nikt nie karze mi szybko
      zapomniec.
      • monia76 Re: Psycholog po stracie 05.05.08, 16:30
        tesciowa pewnie nie mowila tego w zlej wierze, poprostu zupelnie nie
        rozumie co czujesz, dla niej to byly wirtualne dzieci.
        spytaj jej czy rownie szybko zapomnialaby o smierci swojego syna i
        czy tak samo latwo pogodzilaby sie ze strata. no moja rodzine to
        podzialalo.
      • ankups Re: Psycholog po stracie 05.05.08, 16:35
        Kochana - żelazna zasada, która mnie pomogła - walić konwenanse i
        prawdę prosto w twarze! jesli ktos mowi ci przykre rzeczy - masz
        prawo sie bronic.
        ale pewnie nie powiedziala tego w zlej wierze - moja zareagowala tak
        samo - dopiero jak jej powiedzialam to i owo, zrozumiała. W sumie
        nie wiem, czy zrozumiala - po prostu jest uważniejsza w słowach.
        Trzymaj się! Świetnie sobie radzisz!
        • blizniak1980 Re: Psycholog po stracie 06.05.08, 08:43
          Macie racje chyba tez zaczne sie bronic i mówic co mysle bo takie
          teksty i wiele innych pojawiaja sie wkółko, dlatego spróbuje, mam
          nadzieje ze podziała.
          Nie moge zrozumiec jeszcze jednej rzeczy, dlaczego moi tesciowie
          niebyli jeszcze na cmentarzu,bo na pogrzebie chcielismy byc sami,
          ale teraz po 3 tygodniach to miło by było gdyby je tez odwiedzili a
          nie traktowali jakby nieistniały.Poprostu wogóle tego tematu nie
          poruszaja,a ja chciałabym zeby je tez odwiedzili i zapalili lampki.
          Czy to tak duzo...
          • jola427 Re: Psycholog po stracie 06.05.08, 09:33
            Słuchaj, a może powiedz im, ze chciałabyś żeby poszli na cmentarz.
            Czasami ludzie nie wiedzą jak się zachować w takich sytuacjach. Nie
            bronię ich w żadnym wypadku, bo przecież są dziadkami czy tego chcą
            czy nie i na cmentarz powinni chodzić. Może poprostu nie wiedzą czy
            chcesz, sama piszesz, że nie chcieliście żeby byli na pogrzebie.
            Przede wszystkim szczerze ze wszystkimi rozmawiaj, nie skrywaj tego
            co czujesz, nie wstydź się, masz do tego prawo. Im więcej o tym
            będziesz mówić, tym łatwiej innym będzie tą sytuację zrozumieć. Jak
            teściowa Ci mówi, że powinnaś żyć dalej i zapomnieć, to dyskutuj z
            nią dalej, stanowczo odpowiadaj. Myślę, że nikt Ci złośliwie takich
            rzeczy nie mówi. Poprostu nikt, kto nie przeżył poronienia, czy
            śmierci dziecka urodzonego nigdy nie zrozumie, jak to jest, co się
            wtedy czuje. Dlatego ludziom, którzy nas otaczają musimy podpowiadać
            jak mają się zachowywać przy nas, bo tylko my wiemy, jakiego
            zachowania potrzebujemy.
          • ankups Re: Psycholog po stracie 06.05.08, 11:43
            Po stracie drugiego Dziecka, Tośki, koleżanki powiedziały mi wprost,
            że nie potrafią ze mną rozmawiać, ze unikają tematu, bo nie wiedzą,
            czy tak chcę czy tez wolę właśnie rozmawiać... wtedy zrozumiałam, ze
            musimy nauczyć się siebie od nowa - powiedziałam, że moga pytać, ze
            chce rozmawiać, bo kocham moje Dzieci, że to właśnie zapomnienie
            otoczenia mnie rani.
            Może i teściowie potrzebują takiej rozmowy?
            Wiem, że to może być trudne - uczyć kogoś, jak się ma zachować,
            kiedy same jesteśmy tak obolałe, ale inaczej się nie da...

            Ciągle myślę o Tobie i otaczam mnóstwem dobrych myśli i siłą!
            • blizniak1980 Re: Psycholog po stracie 08.05.08, 10:03
              Wczoraj zaliczyłam takiego doła,ze zaczełam zastanawic sie kiedy to
              złagodnieje.Chodziłam po domu i nic nie rozbiłam.W nocy dreczą mnie
              koszmary bo niestety mój poród był straszny same złe doswiadczenia
              ale to długa historia.Jedno wiem najgorszemu wrogowi nie życze..
              Jeszcze mam taki dylemat czuje wielką obawe przed powrotem do pracy
              poprostu mnie zaciska, tak sie boje ze czuje sie
              sparaliżowana.Ponadto moja praca wiąże się niestety z pobytem w
              szpitalu, a ja sobie tego nie wyobrażam.Zastanawiam sie nad zmianą
              pracy.
              Wielkie dzieki:smile)
              • aagata4 Re: Psycholog po stracie 23.05.08, 01:50
                witaj Bliźniak1980 ... jak sie czujesz? jak w pracy sobie poradzilas?
                pozdrawiam

                Agata
                • blizniak1980 Re: Psycholog po stracie 23.05.08, 22:12
                  Witam! Do poniedziałku na macierzynskim a potem chorobowe jeszcze z
                  miesiąc.Narazie nie mam zdolnosci do pracy bo w medeycynie pracy
                  powiedzieli ze musze sie zregenerowac i porobic badania.Troche sie
                  tym martwie ale jakos to bedzie.Poza tym nadal chodze do psychologa,
                  ale myslałam ze bedzie łatwiej a nie jest nadal tak to mocno
                  boli.Dziekuje ze sie zatroszczyłas, to bardzo miłe.
                  ps.ja juz niemam z kim o tym rozmawiac nie zeby sie uzalac ale tylko
                  pogadac nawet mąż nie chce, widocznie nie ma potrzeby a ja mam.
                  • yafffa Re: Psycholog po stracie 08.06.08, 17:28
                    Mi bardzo psycholog pomógł, namawiam. Z tym że to nie jest od razu,
                    wiem że można się zniechęcić po 1 czy dwóch wizytach, ale daj
                    psychoterapii szansę - naprawdę jest BARDZO pomocna.
                    A może jednocześnie idz do lekarza rodzinnego po leki
                    rzeciwdepresyjne? Ja tak zrobiłam i to mi pomogło - miesiąc leków +
                    terapia, potem sam psycholog. Jakoś wróciłam do życia.
                    A jak czytam jak teściowa mówi komuś, że "powinna zapomnieć"... Nikt
                    nie prawa powiedzieć Wam, co "powinnyście". To jest stan żałoby
                    który każdy przeżywa inaczej i nikt nie ma prawa go oceniać.
                    • ursz-ulka Re: Psycholog po stracie 01.09.08, 20:43
                      Też polecam. Z tym, że ja chodziłam wcześniej do swojego
                      psychoterapeuty jakieś dwa lata, z innymi problemami. Tu wystarczyła
                      jedna rozmowa. Dał mi wsparcie. Uspokoił. Dobrze mieć swojego
                      psychoterapeutę gdy dzieje się coś nad czym nie możemy zapanować.
                      Uświadomił mi, że mam prawo przeżywac załobę. Że jestem mamą. Choć
                      dziecko nie żyje.
Pełna wersja