Witam wszystkie dziewczyny :(

28.04.08, 16:49
byłam tutaj ponad tydzień temu kiedy się dowiedziałam, że moja ciąża
obumarła sad Piszę do Was dopiero dzisiaj bo wcześniej nie dawałam
rady.
Jestem już tydzień po zabiegu. próbuję się jakoś trzymać, ale
wczoraj przyjaciołom urodził się syn, mieliśmy mieć dzieci z jednego
rocznika sad Boję się z nimi spotkać, boję się, że jak zobaczę ich
maleństwo to będzie bolało jeszcze bardziej... Z drugiej strony
cieszę się, że mają zdrową dzidzię.
    • grochalcia Re: Witam wszystkie dziewczyny :( 28.04.08, 16:56
      wiesz..mialam podobna sytuacje. mialam rodzic w marcu razem z kuzynka. ja swoje
      malenstwo stracilam, ona nie. jak ona urodzila przez pierwsze 2 tyg nie bylam w
      stanie do niej jechac. ale jak juz sie odwazylam-zakochalam sie. naprawde.
      oczywiscie pierwsze chwile kiedy wzielam malutka na rece nie byly latwe. Byl moj
      ogromy placz..nawet teraz placze jak to do Ciebie pisze. ale potem byla tylko
      milosc. i teraz szukam okazji, zeby do niej pojechac, kupuje jej ciuszki...i
      ciesze sie, ze ONA jest!!!!
      z kazdym dniem bedzie Ci latwiej, zobaczysz.
      • agi_78 Re: Witam wszystkie dziewczyny :( 28.04.08, 17:04
        Dziękuję Ci za te słowa
    • sofi75 agi a moze 28.04.08, 17:04

      rozumiem ze oni znaja Twoja sytuacje ...

      Jesli tak to moze porozmawiaj, ze ty im serdecznie gratulujesz i
      bardzo sie cieszysz, ale na razie nie jestes w stanie tego tematu
      ogarnac bo potrzebujesz czasu. Powinni uszanowac (bo twojej sytaucji
      raczej nie zrozumieja).

      Tez nie moglam - nawet w parcy odwiedzial nas kolega ze 'swiezym'
      noworodkiem. To bylo 2 tyg. po moim poronieniu - caly dzial zbiegl
      sie ogladac i podziwiac, tylko ja nie moglam. Na szczescie mamy
      fantastyczna sekretarke z duza doza empatii, jak zauwazono ze mnie
      nie ma, powiedziala jedynie "widocznie ona ma jakies po temu powody
      i trzeba je uszanowac".
      _________________________________
      "do góry uszy, to i pupa ruszy"
Pełna wersja