Jak przestac sie bac?

30.04.08, 00:38
Jestem po dwoch poronieniach, przedzielonych szczesliwm porodem.

Pierwsza ciaza -poronienie zatrzymane (zabieg w 10 tygodniu).

Potem druga ciaza pelna leku, sprawdzania czy nie ma krwawienia, ciagle
myslenie czy serce bije, czy dziecko sie rusza, czy jeszcze zyje itd. Jestem
szczesliwa, mam dziecko, to cud.

Niedawno bylam znowu w ciazy, przyznam, ze przez mysli mi nie przeszlo, ze
znowu moze mnie spotkac nieszczescie (wydawalo mi sie, ze statystycznie jestem
poza zasiegiem...). Nie udalo sie, to samo co za pierwszym razem, poronienie
zatrzymane, zabieg.

Myslalam, ze za drugim razem mniej boli, ale boli tak samo, a moze i bardziej.
Mam juz dziecko, ktore przeciez tez kiedys bylo pecherzykiem ciazowym. Ta
swiadomosc sprawia, ze strata kolejnej ciazy staje sie bolesniejsza. A strach
o dziecko wiekszy.

Bardzo chce miec wiecej dzieci, ale nie potrafie przestac sie bac.
Perspektywa, ze wszystko moze sie powtorzyc paralizuje mnie. Jak przestac sie
bac? Co zrobic, zeby po zobaczeniu pozytywnego wyniku testu ciazowego nie
myslec caly czas o tym ze nowu sie nie uda. Jak dotrwac do pierwszego, a potem
drugiego USG. Nie moge znowu uslyszec, o niebijacym sercu, juz nie chce.

Jak?
    • ankups Re: Jak przestac sie bac? 30.04.08, 09:23
      Nie wiem...
      Pierwsze Dzieciątko straciłam niemal zaraz po tym, jak dowiedziałam
      się, ze we mnie kiełkuje. Szok! Kidy kilka lat póxniej zaszłam
      ponownie w upragnioną ciążę, zdawałam się nie pamiętać, że
      kiedykolwiek coś złego się wydarzyło. Pamietałam o utraconym
      Maluszku, ale byłam pewna, ze będzie ok. Trzecie Dziecko nosiłam w
      sobie 11tyg. Strasznych tyg wypełnionych lękiem, bo od poczatku było
      kiepsko.
      Minęło 8 mcy - najpierw rozpacz, zapewnianie samej siebie, ze już
      nigdy więcej nie spróbuję, płacz... wreszcie powolny proces zegnanie
      moich Dzieci, aż do przełomowego momentu, kiedy na jednym z wielu
      grobów zapaliłam dla nich znicz. Powtórzyłam to kilkakrotnie. Cos
      pękło we mnie. Wreszcie pozwoliłam im odejść, pożegnałam i
      stworzyłam tym samym nowe miejsce na kolejne Dziecko. Zaczęłam znów
      cieszyc sie zyciem i wtedy to Nowe Życie we mnie zamieszkało.
      Nie wiem jak to mozliwe, że znalezienie grobu, gdzie mogłam i moge
      odwiedzać moje Maluchy, to byłoby dla ciebie również pomocne. Ja
      zamknęłam wtedy pewien rozdział - moje nienarodzone Dzieci odeszły a
      ja to zaakceptowałam. Znów czekam na TO USG, ale nie mysle o nim
      obsesyjnie, nie przypominaja mi się tamte wydarzenia. Jestem
      szczęśliwa, jakbym nigdy nie musiała doświadczyć kruchości zycia.
      Wiesz, długo powtarzałam sobie, zanim jeszcze zaszłam, że
      najwazniejsze, to się cieszyć, bo na łzy zawsze przyjdzie czas. Tego
      się trzymałam tak długo, aż w to uwierzyłam. Tej wiary, która daje
      wolnośc od strachu Ci całym sercem życzę!


      ******************************************************************
      Czekamy na Ciebie Kochanie
      ******************************************************************
Pełna wersja