miszy_m
30.04.08, 00:38
Jestem po dwoch poronieniach, przedzielonych szczesliwm porodem.
Pierwsza ciaza -poronienie zatrzymane (zabieg w 10 tygodniu).
Potem druga ciaza pelna leku, sprawdzania czy nie ma krwawienia, ciagle
myslenie czy serce bije, czy dziecko sie rusza, czy jeszcze zyje itd. Jestem
szczesliwa, mam dziecko, to cud.
Niedawno bylam znowu w ciazy, przyznam, ze przez mysli mi nie przeszlo, ze
znowu moze mnie spotkac nieszczescie (wydawalo mi sie, ze statystycznie jestem
poza zasiegiem...). Nie udalo sie, to samo co za pierwszym razem, poronienie
zatrzymane, zabieg.
Myslalam, ze za drugim razem mniej boli, ale boli tak samo, a moze i bardziej.
Mam juz dziecko, ktore przeciez tez kiedys bylo pecherzykiem ciazowym. Ta
swiadomosc sprawia, ze strata kolejnej ciazy staje sie bolesniejsza. A strach
o dziecko wiekszy.
Bardzo chce miec wiecej dzieci, ale nie potrafie przestac sie bac.
Perspektywa, ze wszystko moze sie powtorzyc paralizuje mnie. Jak przestac sie
bac? Co zrobic, zeby po zobaczeniu pozytywnego wyniku testu ciazowego nie
myslec caly czas o tym ze nowu sie nie uda. Jak dotrwac do pierwszego, a potem
drugiego USG. Nie moge znowu uslyszec, o niebijacym sercu, juz nie chce.
Jak?