Kiedy współżyłyście po łyżeczkowaniu?

11.06.08, 17:37
Byłam dziś odebrać wyniki HP(choroby trofoblastycznej nie wykryto,czyli nic
nie wiadomo jak zwykle) i zapomniałam zapytać tylko o jedno.Kiedy mogę
współżyć?(zabieg miałam 3.06 Krwawienie mam skąpe,właściwie to plamienia.Nic
nie boli.Tylko serducho sad ale chcę mieć dziecko jak najszybciej.Pozdrawiam
    • aba1122 Re: Kiedy współżyłyście po łyżeczkowaniu? 11.06.08, 19:29
      Ja jakoś po tygodniu od krwawienia ale nie miałam zabiegu to była
      ciąza biochemiczna. Byłam na usg ginka powiedziała że jest oki i
      wtedysmile)
      • ju_ka Re: Kiedy współżyłyście po łyżeczkowaniu? 11.06.08, 21:23
        a mnie lekarz powiedział,że do kontroli mam przyjść po okresie...czy to normalne?
        • agamadrid Re: Kiedy współżyłyście po łyżeczkowaniu? 16.06.08, 22:53
          tez sie zastanawiam czy to normalneuncertain
          ja poronilam bez lzyeczkowania (jak na razie) niby po usg
          stwieridzili ze wszystko polecialo, tez kazali przyjsc po
          miesiaczceuncertain
    • aba1122 Re: Kiedy współżyłyście po łyżeczkowaniu? 11.06.08, 21:39
      wiesz nie wiem....mnie z kolei kazał przyjśc po skończonym
      krwawieniu zeby sprawdzić czy wszystko ok.
      • ju_ka Re: Kiedy współżyłyście po łyżeczkowaniu? 11.06.08, 22:30
        no tak,każdy lekarz inny...co mi wcale nie pomaga.
        • miszy_m Re: Kiedy współżyłyście po łyżeczkowaniu? 12.06.08, 01:08
          W karcie/wypisie ze szpitala napisali mi - kontrola po 3 tygodniach, natomiast
          lekarz , ktory robil zabieg powiedzial, zebym przyszla na kontrole po 4 tygodniach.

          Podczas tej wizyty stwierdzil, ze wszystko jest w porzadku, mozna wspolzyc. A
          znowa ciaza poczekac 3 miesiace od zabiegu (zeby sie wszystko zregenerowalo).
          Poczekalam rowno 3 miesiace, udalo sie za pierwszym razem - dowod - coreczka 1,5
          roku spi w drugim pokoju smile
          Wszystkiego dobrego i owocnych staran. M.
        • xjustynkax Re: Kiedy współżyłyście po łyżeczkowaniu? 12.06.08, 08:31

          Ju_ko Przytulam Cie mocno. Ja miałam zabieg 4 czerwca, czyli dzień
          po Tobie. Mi lekarz zalecił dwu- miesięczną abstynencje. I mam
          przyjśc do niego na wizyte za 3 tygodnie od dnia zabiegu.
          Pozdrawiam
    • ju_ka Justynko... 12.06.08, 12:13
      czy wiesz,dlaczego roniłaś? Dziękuję za wsparcie kiss
      • xjustynkax Re: Justynko... 13.06.08, 08:57
        za pierwszym razem, to ja nie byłam całkiem zdrowa. Zadziałał stres,
        wielki stres. W tym czasie rozpadało się moje małżeństwo, do tego
        doszły powazne kłopoty w pracy, egzaminy. No cóż stało się.
        Poddźwignęlam się po tym. Mąż odszedł. Ja w pracy stałam sie
        najlepsza, walczyłam o stanowisko o awans, konczyłam podyplomowe
        studia. W ciągu pół roku zostałam kierownikiem. Osiagnelam status i
        pozycje. Jakaś tam satysfakcja.
        Nagle poczułam, że jednak tęsknie za mężem, za jego ciepłem. Nie
        umiałam wracać do pustego domu z pracy. Zdarzało się, że jak
        odbierałam córke ze szkoły wychodzilismy na długi spacer, koncząc
        dzien kolacją w jakieś knajpce.
        Nie mogłam znieść, że męża nie ma.
        Nagle spotkałam kolegę, z ktorym bardzo przyjaźniłam się w okresie
        studiów. Pomyslalam klin- klinem.
        Ale okazało się, że on ma kochająca żonę i dzieci. Może dobrze dla
        mnie.
        Jak spotkałam go w sądzie ( on-prawnik) niosąc pozew rozwodowy, on
        mi podarł.
        Rozmawialismy, bardzo długo, namówił mnie do ratowania mojego
        małżeństwa. Posłuchałam go. Zmieniłam kolor włosów, kupiłam mnóstwo
        kolorowych sukienek, mini spodniczek. I zawalczyłam o męża.
        Kokietowalam, przychodziłam na jego biznesowe spotkania,
        konferencje, szkolenia.
        Szlo mi bardzo dobrze, mąż całkowicie podchwycił zabawę. Pewnego
        razu zaproponował mi wycieczke do Paryża. To była najcudowniejsza
        wycieczka. Po niej wrócilismy jako prawdziwe, kochające się
        małżenstwo. Udało się, nie żałuję. Jestem szczęśliwa.
        Po tym czasie zaczelismy starania o dziecko, kwintesencje nowej
        szczesliwej miłości. Po wielu badaniach i wizytach. Zdecydowaliśmy
        się na in-vitro. Boże jaka ja byłam szczęśliwa.
        Mąż obsypał mnie setka róż. Dbał o mnie. Rozpieszczal, mówiłam
        nawet, że jesteśmy tacy przesłodzeni, było jak w bajce.
        Szefowie zgodzili się abym pracowała w domu, a projekty wysyłała
        przez kuriera.
        I nagle po 20 maja usłyszałam, że moja ciaża umarła, że nie ma juz
        nic.
        Nie wiem co było przyczyną poronienia. Ale do dziś nie mogę wybaczyć
        losowi, że zabrał mi to szczeście.
        Moje dłogooczekiwane szczęście.
        • ju_ka Re: Justynko... 13.06.08, 12:01
          Widzę,że wiele w życiu przeszłaś,ale pamiętaj,co Cię nie zabije,to Cię
          wzmocni.Jestem pewna,że jeszcze przytulisz Maleństwo,a teraz,kiedy z mężem
          dobrze się układa,to najlepsza droga do tego.Nie poddawaj się!
          Trzymam kciuki bardzo mocnosmile
          MY zaczynamy starania jak najszybciej,myślę,że do sierpnia przejdę dwa cykle i
          wtedy do roboty.
          Buziaczki kiss
          • mamaw ja też 3(*)czerwca... 13.06.08, 21:14
            niewiele dni mogłam sie cieszyć cudem poczęcia.W sb. dowiedziałam sie ze jestem
            w ciąży/ we wt.3 czerwca poroniłam w śr.4 czerwca mnie wyłyżeczkowali...
            teraz jest smutek , zal , rozgoryczenie
            ps. przyczyn było zbyt wiele/endokrynologia//przepracowanie/stres/wysiłek
            fizyczny/na koniec grypa i opryszczka...gdybym wiedziała...
            trzymam kciuki za przyszłe mamy/ja sie już raczej nie zdecyduje/
    • lilith76 Re: Kiedy współżyłyście po łyżeczkowaniu? 16.06.08, 14:09
      Po poronieniu samoistnym można zapewne po kilku dniach.
      Mi po łyżeczkowaniu kazali poczekać 3-4 tygodnie. Twardo przeczekaliśmy.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja