zrobiłyscie pogrzeb swoim aniołkom?

20.06.08, 07:38
moze to glupie pytanie, ale spotkalam sie z bardzo mila pania
ginekolog wczoraj (prawde mowiac bardziej pomogła mi w zakresie
psychologii) dowiedzialam sie od niej, ze mimo iz to byl tylko 7
tydzien ciazy tylko moglam ubiegac sie o wydanie szczatkow, aktu
zgonu i zrobienie pogrzebu moim maleństwom, ze nawet byłaby
adnotacja w USC ze BYŁY (ze urodziły sie martwe) mnie nikt o tym
nie poinformowaluncertain a wy wiedzialyscie?
Gdy ona (ta pani doktor do ktorej trafiłam) straciła kilka lat temu
ciaze (w 9 tygodniu) wyprawila maleństwu normlany pogrzeb, nie
dopytywalam sie czy w kosciele, ksiedzem i maszą, ale wiem ze na
cmentarzu ma prawdziwy grobik, ze zamiast trumienki kupiła szkatułke
taka na bizuterie,ze od razu lepiej sie poczuła, ze ma gdzie zapalic
swieczke itduncertain bardzo żaluje ze o tym nie wiedizałamuncertain
pani doktor powiedziala ze moge symbolicznie pochowac np buciki
ktore juz kupilam, test ciazowy, zdjecia z usg... ze moge nadac im
imiona (widzialam ze niektore z was nadały swoim dzieciątkom imiona)
i ze w ten sposob bedzie mi łatwiej sie z tym pogodzic...
myślicie ze to dobry pomysł? mam testy ciazowe ktorych nie umiem
wyrzucic, mam buciki rózowe i niebieskie (załozylam ze chłopczyk i
dziewczynka bedzie skoro miały byc nie jednojajowe) wyniki badan z
usg tez mamuncertain myślę nad imionami terazuncertain
pogrzeb jak pogrzeb, ale mysle ze na pewno zapakuje to wszystko w
jakies ładne pudełeczko i zatrzymam...
    • agnieszkaela Re: zrobiłyscie pogrzeb swoim aniołkom? 20.06.08, 11:04
      Wiesz, kazdy sobie radzi inaczej ze strata, inaczej ja przezywa. Ja
      poroilam w 7 tygodniu, ale rozwoj zarodka zatrzymal sie wczesniej.
      Latwiej pogodzic mi sie z sytuacja, ze tak naprawde nie bylo
      dziecka, ze zaistnialo ono tylko w mojej swiadomosci. Ale nawet
      gdybym widziala serduszko, gdyby dzieciatko zylo tydzien dwa dluzej,
      nie chcialabym chyba pogrzebu.

      Mam pamietnik ciazowy, ktory prowadzilam juz dwa lata starajac sie o
      ta ciaze, mam zdjecie testu. Nazwalam swoje dziciatko w myslach jak
      sie tylko dowiedzialam o ciazy.
      Ale po poronieniu, kiedy juz przeplakalam swoje, zamknelam ten
      rozdzial-zalozylam nowy pamietnik ciazowy dla kolejnego dzidziusia.

      Dla mnie pogrzeb, grob, akt zgonu to za duzo. Przyjamniej w tak
      wczesnej ciazy.
      • lilith76 Re: zrobiłyscie pogrzeb swoim aniołkom? 20.06.08, 13:43
        > Mam pamietnik ciazowy, ktory prowadzilam juz dwa lata starajac sie o
        > ta ciaze

        > Ale po poronieniu, kiedy juz przeplakalam swoje, zamknelam ten
        > rozdzial-zalozylam nowy pamietnik ciazowy dla kolejnego dzidziusia.

        Też pisałam w małym kalendarzyku zapiski dla mojego dziecka, jeszcze przed zajściem w ciążę, a potem już w ciąży. Ale u mnie jest inaczej - po poronieniu mam blokadę psychiczną na jakiekolwiek pisanie tam, nie mogę sobie tego poukładać w głowie. Nie potrafię założyć nowych zapisków, bo te poprzednie TEŻ się odnoszą do oczekiwanego dziecka. To mam je przepisać, powtórzyć? Mam poczucie winy, że tak zafiksowałam się na tym, że będę mieć tylko jedno dziecko, że pisałam w liczbie pojedyńczej, a to moje myśli dla wszystkich moich dzieci i to które odeszło nie powinno czuć się pokrzywdzone.
        Na razie wyrwałam kartki z okresu ciążowego i schowałam razem z testem, zdjęciem z usg, wynikami badań.
    • ankups Re: zrobiłyscie pogrzeb swoim aniołkom? 20.06.08, 11:18
      To nie jest głupie pytanie, ale świadectwo dojrzałości... do
      pożegnania. Popłakałam się czytając, że spotkałas tak wspaniałego
      Człowieka na swojej drodze - mnie nikt nie powiedział, że mogłam
      pochowac moje Dzieci. Dowiedziałam się dużo "po".
      Pytanie fundamentalne - dręczyłam się nim bardzo długo - dziś wiem,
      że każda z nas potrzebuje innej formy pożegnania, niektóre z nas
      definitywnie zamykają ten rozdzial zycia, inne, jak ja, czynią go
      integralną częścią swojego istnienia.
      Mnie bardzo potrzebne było miejsce, symboliczne, gdzie mogłabym
      pożegnać moje Maluchy - wybrałam bezimienny malutki grobik na
      tutejszym cmentarzu - zapaliłam znicz, zapłakałam... pozwoliłam im
      odejść.Dziś lubię przeglądac czasem testy, zdjęcia - i już nie
      płaczę, to miła pamiątka po Dzieciach, które odeszły ciałem, ale sa
      w moim sercu. Nie umiem tego wytłumaczyć - proces pożegnania, choć
      nie na Ich własnym grobie, dal mi akceptację śmierci - dziwne? nie
      wiem, prawdziwe.
      Czego Ty potrzebujesz? potrzebujecie oboje z Mężem? Miejsca, które
      będziecie odwiedzać czy miejsca pozegnania - symbolicznego, nawet
      jeśli to będzie "obcy" grobik?
      Jesli zdecydujecie się na pochówek, może lepiej, aby formalności
      załatwił ktoś inny niż Ty? Ja tez utraciłam Dzieci w Iszym
      trymestrze, wiem, że pochówek na tym etapie ciąży budzi często
      niezdrowe reakcje, może być to droga przez cierpienie - powinnas się
      chronić, nie narażać na niezrozumienie otoczenia.
      A! wiesz, ja jestem jedną z tych, które nadały imiona dwojgu z
      trójki Aniołków - mnie to pomaga - czasem im groże, że mają się
      wstawić za mną w jakiejśc sprawie, np. kiedy byłam ostatnio w
      szpitalu, czasem im mówię, że fajnie, że cudownie, że mogłam się
      nimi cieszyć choć tak krótki czas - mówię im po imieniu - to daje mi
      poczucie normalności, bliskości, zamist kolejnego tabu.

      Tulę do serca

      Anka
      • kajka271 Re: zrobiłyscie pogrzeb swoim aniołkom? 20.06.08, 11:37
        Ja poroniłam w 11tc, ale nie było nawet zarodka więc tłumaczyłam
        sobie, ze nie było dziecka poza moja wyobraźnią... ale potem, np. na
        1 listopada, brakowało mi miejsca na zapalenia swieczki, bolało
        mnie, że nikt już nie pamięta (zwłaszcza, że byłam wtedy w kolejnej
        ciąży).
        Hania zyła 1 dzień, jest więc zarejestrowana w USC, nikt się nie
        pytał o sens pogrzebu, bo była juz dużą dziewczynką. I bardzo często
        odwiedzamy Hanię, zapalamy jej świeczkę i rozmawiamy z nią.
        Teraz myślę, że takie miejsce jest potrzebne, choć symbliczne, choc,
        jak napisałaś, kartonik z przedmiotami kojarzącymi ci się z tym
        dzieckiem, by w chwili słabości móc do niego zajrzeć i powspominać...
      • agamadrid Re: zrobiłyscie pogrzeb swoim aniołkom? 20.06.08, 21:40

        --wiesz, najbardziej to bym chciala by moje dzieci mialy swoj
        grobik, miejsce gdzie cala rodzina moze zapalic swieczke, pomodlic
        sie za ich duszczki, wychowalam sie w rodzinie gdzie zmarłych
        odwiedza sie nie tylko 1 listopada, teraz podczas takich wypraw
        szczegolnie ciezko mi bedzie uporac sie z faktem ze moje dzieci nie
        maja grobiku, zapomniec nie zapomne o nich ale bedize bolało
        bardziej niz zwykle, to pewne...

        ...naucz mnie zatrzymywać łzy w połowie twarzy,
        tak by dotykajac ust nie zmazały uśmiechu......
        • ankups Re: zrobiłyscie pogrzeb swoim aniołkom? 21.06.08, 09:39
          Dobrze jest takie miejsce! Nie znajduję innego słowa, ale ja lubię
          chodzic na ten mój grobik... wcześniej tam płakałam, teraz mówię
          moim Dzieciom rózne rzeczy, proszę o opiekę. Tylko symboliczne
          miejsce, ale ile mi daje...
    • lilith76 Re: zrobiłyscie pogrzeb swoim aniołkom? 20.06.08, 13:38
      Nikt w szpitalu mi o czymś takim nie wspomniał.
      A i tak byłyby trudności, bo poronienie było najpierw wywoływane pigułką (12 tyd, ale ciąża zatrzymała się koło 7/8 tyg) i moje dziecko szybko się wymknęło ze strumieniem krwii.
      Ja po wszystkim pojechałam na cmentarz, odwiedziłam groby bliskich i na każdym zapaliłam mały znicz z prośbą o zaopiekowanie się moim dzieckiem.
      1,5 tygodnia temu zmarła nagle moja mama. Teraz będę palić dwa znicze - dla niej i dla dziecka - na jej grobie. Tak czekała na wnuka/wnuczkę, więc teraz może się nim tam zaopiekować.
    • agamadrid Re: zrobiłyscie pogrzeb swoim aniołkom? 20.06.08, 16:52
      dziewczyny, załozylam taki watek, bo mnie tez nikt nie powiedzial ze
      moge zrobic pogrzeb 7tygodniowego zarodka. Mało tego nawet przez
      chwile nie pomyslalam o tym, bo to przeciez tylko strzepki,skrzepy i
      grudki ze mnie wypływały zmieszane z krwią, na pogotowiu nikt nie
      powiedzial ze moge zabrac szczatki, nikt mnie nie zapytal, co zrobic
      z tym co "wyleciało" na recznikuncertain do tej pani doktor trafilam
      przypadkiem, polecila mi ja znajoma, okazalo sie ze to naprawde
      cudowna pani doktorsmile
      • ankups Re: zrobiłyscie pogrzeb swoim aniołkom? 20.06.08, 17:24
        Mówimy 7tygodniowy zarodek, ale to nie tak... Widziałaś kiedys na
        usg, jak taki zarodek wygląda? nie chce Cię tym pytaniem
        przygwoździć do ziemi, ale utwierdzić w przekonaniu, ze Twoje Dzieci
        były godnymi miłości małymi ludźmi. Może nie mieliby szans w
        konkursie miss/mistera, ale... cholera, co tu dużo mówić? ja tam
        byłam zakochana od pierwszego, kropkowego usg. Nigdy nie mówiłam
        zarodek - to niepotzrebny mi we wspomnieniach termin medyczny -
        umarły moje dzieci, nie zarodki. Może kogoś rozśmieszę, może
        zbulwersuję, może ktos pomysli "naiwna". Mam to w bardzo głębokim
        powarzaniu smile Ty chyba też, mam takie wrażenie, kiedy Cię czytam.
        To trudna decyzja - tak na prawdę wymaga ogromnej odwagi i
        determinacji. To chory świat, nawet Ci, którzy mówią o zarodku jako
        o człowieku, często odmawiają nam prawa do pochowania naszych Dzieci.
        Jeśli zdecydujesz jednak inaczej, nie organizować pochówku, nie ma w
        tym nic złego. Masz prawo do obu decyzji. Macie oboje z Mężem.
        Mnie wystarczył symboliczny grób.
        • agamadrid Re: zrobiłyscie pogrzeb swoim aniołkom? 20.06.08, 21:26
          poronilam w 7 tygodniu ale ciaza zagrozona byla juz wczesniej, wiec
          odpowiedz na twoje pytanie brzmi: tak widzialam na usg moje kropki,
          widziałam je i w 7 tygodniu i wczesniej...w poscie przytaczam slowa
          pani doktor z ktora rozmawialam, a ta chcac nie chcac uzywa terminow
          medycznych (ja o moich dzieciach tez nie mowie, nawet nie mysle o
          nich ZARODKI to sa moje dzieciaczki, ktorym staram sie znalezc
          najpiekniejsze imiona wertujac slowniki ze znaczeniami imion, jak
          juz pisalam skoro było dwie kropeczki, załozyłam ze to synek i
          coreczka, imion jeszcze nie wybrałam ale mam nadzieje ze mi sie to
          szybko uda) naprawde żaluje ze nie wiedzialam o tym iz moge je
          godnie pochowac, te moje kropeczki, chocby po to zeby zapalic im
          swiatełko od czasu do czasuuncertain ale nic to, za rada pani doktor,
          poszukam jakiejs slicznej szkatulki do ktorej schowam testy, zdjecia
          z usg i buciczki...niewiem jeszcze gdzei postawie tę szkatułke, moze
          schowam gdzies zeby cudze oczy jej nie wypatrzyły i nie zadawaly
          trudnych pytan? moze postawie w widocznym miejscu i od czasu do
          czasu zapale światełko... niewiem jeszcze... na razie musze nazwac
          moje dzieciatka......
          a watek zalozylam zeby podpytac inne mamy czy wiedziały ze mają
          takie prawo, prawo do pochowania swoich dzieciątek, ja nie
          wiedzialamsad gdybym wiedziala na pewno bym z niego skorzystala
          • ankups Re: zrobiłyscie pogrzeb swoim aniołkom? 21.06.08, 00:06
            Wiem... ja, choć trafiłam do wspaniałej kobiety, usłyszałam
            o "wypróżnieniu macicy"... Mam nadzieję, że nie odebrałaś tego jako
            oskarżenia, to ułomność rozmowy przez ekran komputera...

            Moje Dzieci, te starsze, to Mateusz i Tośka smile pierwsze nie ma
            imienia...
            • agamadrid Re: zrobiłyscie pogrzeb swoim aniołkom? 21.06.08, 06:15
              nie no co ty, wszystko ok, wprost przeciwnie, po prostu ci
              wytlumaczylam ze uzylam slow lekarki podswiadomie, bardzo pomaga mi
              to forum, czytanie innych watkow, postow...
              kilka razy dziennie tu wchodzę...
              • ankups Re: zrobiłyscie pogrzeb swoim aniołkom? 21.06.08, 09:38
                Jak bym siebie widziała... Boże, w takich chwilach tak bardzo tego
                nie akceptuję - ja już wiem, że można się z tym cierpieniem oswoić,
                można nawet po prostu cieszyć się utraconymi Dziećmi, kochac Je,
                choć to trudna miłość. Można pozwolić im odejśc i po jakimś czasie
                pamięta się tylko miłe chwile, płacz - jeśli tak, to tylko z
                tesknoty, ale takiej miłej, jak za ukochanym przyjacielem, za moją
                Babcią - bez rozpaczy, tylko tak zwyczajnie, bez bólu... Tak bym
                chciała, żebyś już przeszła dalej, żebyś mogła juz się z tym godzić,
                robić miejsce dla kolejnego Dzieciątka... Bardzo mi ciężko, kiedy
                spotykam Mamy po stracie Dzieci, takie jak ja, ale na poczatku tej
                trudnej drogi.
                Ale wiesz, nadzieja mi wraca i sił przybywa, kiedy czytam wątki o
                narodzinach - właśnie tutaj, na forum Poronienie - rodza te Mamy,
                które opłakiwały swoje Dzieci. Ileż to radości!!!
                • agamadrid Re: zrobiłyscie pogrzeb swoim aniołkom? 21.06.08, 23:35
                  > pamięta się tylko miłe chwile, płacz - jeśli tak, to tylko z
                  > tesknoty, ale takiej miłej, jak za ukochanym przyjacielem, za moją
                  > Babcią - bez rozpaczy, tylko tak zwyczajnie, bez bólu...

                  nie wyobrazam sobie tego nawetsad((prosty przyklad, dzisiejszy obiad
                  w restauracji, takiej malutkiej, to moje ulubione miejsce na
                  nizizutkim tarasie, gdzie mozna z gory obserwowac "dolnych" gosci,
                  gdzie dzis własnie dzieki tej niewielkiej wysokosci, resztki dobrego
                  humoru zamienily sie w potok łez, na widok zawartosci głebokiego
                  blizniaczego wozka, moze z miesiac mialy te niemowlaczki, takie
                  tyciusie, szczesliwi rodzice pili kawkę, łzy poleciały same, nie
                  zdazyłam nawet uprzedzic mojej podswiadomosci, ze nie tutaj, ze nie
                  teraz, ze makijaz, ze patrza ludize...chyba przestane wychodzic z
                  domu gdziekolwiekuncertain
                  • ankups Re: zrobiłyscie pogrzeb swoim aniołkom? 22.06.08, 11:01
                    ja też sobie tego nie wyobrażałam... jak wielu rzeczy... nawet nie
                    jadłam - nie mogłam, nie wstawałam z łóżka, nic nie robiłam, nie
                    chciałam zyc bez moich Dzieci... pamiętam, jak po długim czasie
                    wyszliśmy na miasto i na zakupy - w kolejce ciężarne - wyszłam z
                    kolejki, stanęłam na przeciw niej - łzy same leciały. Po mieście
                    tylko w czarnych okularach... wiesz czemu.
                    A potem był smutek, potem tęsknota - to nie wyklucza łez, gorszych
                    dni, ale to normalne, kiedy tracimy kogoś bardzo, bardzo kochanego -
                    jak moje Maluchy, jak moja Babcia, mój najdroższy przyjaciel,
                    którego straciłam , kiedy zaczęłam dorastać do tej przyjaźni...
                    A potem była zgoda, choć czasem przez łzy. I ukojenie.
    • monia76 Re: zrobiłyscie pogrzeb swoim aniołkom? 20.06.08, 16:56
      straciłam dużo większą ciążę i w szpitalu też nikt mnie nie
      poinformował o możliwości zabrania ciała. a córka była już dużą
      istotką... dowiedziałam się o takiej możliwości dopiero kilka tyg po
      wyjściu ze szpitala.
      bardzo mnie dręczy fakt, że nie ma grobu mojego dziecka, że nie
      pochowałam córki i nie mam namacalnego dowodu jej istnienia.
      postanowiłam stworzyć więc symboliczny grób. oczywiście córka ma też
      imię.

      myślę, że pochowanie pamiątek po Twoich maleństwach jest dobrym
      pomysłem. zrób to jeśli czujesz taką potrzebę.
      • agamadrid Re: zrobiłyscie pogrzeb swoim aniołkom? 20.06.08, 21:29

    • agamadrid a tak z innej beczki:/ 20.06.08, 21:49
      dziewczyny, ile czasu minelo zanim w jakis sposb pogodzilyscie sie
      ze strata? czy to kiedys w ogole bedzie bolec mniej? pierwszą
      kropeczke straciłam 5 czerwca, druga 9..., fizycznie wszystko
      wrociło juz prawie do normy, psychika płata mi figleuncertain
      nie umiem powstrzymac łez gdy widze kobiete w ciazy,
      a blizniaczy wózek sprawia ze na samą mysl o nim łzy leją sie
      ciurkiem po twarzy... nie mysle o niczym innym jak o moich
      malenstwach, dostałam antydepresanty, ale jak na razei wiele mi nie
      pomgaja, tyle ze spie cokolwiek odkad je biore.
      Jak sobie WY radziłyscie wkrotce PO?
      • monia76 Re: a tak z innej beczki:/ 20.06.08, 22:20
        u mnie wszystko jeszcze świeże, bo to dopiero 3,5 miesiąca od
        wyjścia ze szpitala. nie jest lepiej nic a nic. podejrzewam, że
        najgorsze jeszcze przede mna - zbliżają się terminy porodów 2 moich
        bliskich koleżanek i data, w którym miałam urodzić córkę.
        • agamadrid Re: a tak z innej beczki:/ 21.06.08, 06:13
          u ciebie dopiero 3,5 miesiaca... u mnie DOPIERO kwestia dwoch
          tygodni...pierwszą kropkę straciłam 5 czerwca, drugą 9czerwcasad((
          • ankups Re: a tak z innej beczki:/ 21.06.08, 09:44
            Wiesz, w pełni pogodziłam się z tym po upływie ok 7 mcy. Pożegnałam
            moje Dzieci, któregoś dnia usmiechnęłam się sama do siebie,
            zdziwiłam tym usmiechem i zaczęłam rozumieć, że moje Dzieci nie
            chciałyby widzieć swojej mamy w rozpaczy. Zaczęłam walczyć z własną
            słabością i udało się, zaczęłam robić miejsce i w sercu i w umysle
            na kolejne Dzieciątko. Bez bólu, cierpienia, zamartwiania.
      • dragica Re: a tak z innej beczki:/ 21.06.08, 10:59
        Wkrotce po-w ogole nie potrafilam sobie poradzic.Bylo mi strasznie
        ciezko...Po pierwszej stracie, 3 lata temu, nie wiedzialam jak mam
        dalej zyc.Pomogly rozmowy, forum Strata, czas...Po drugiej stracie-
        czulam zlosc pomieszana z zalem.
      • lilith76 Re: a tak z innej beczki:/ 23.06.08, 13:36
        Po dwóch miesiącach zobaczyłam światełko i poczułam, że chce zacząć coś nowego.
        Po pięciu miesiącach zmarła nagle moja mama i jeden ból zakrył poprzedni. Tamten jest już taki blady. Nie polecam nikomu takiej terapii.
    • agamadrid Re: zrobiłyscie pogrzeb swoim aniołkom? 21.06.08, 23:20
      moje kropeczki mają już imionasmile-NATALIA I MATEUSZwink
      niewiem czym sie kierowalam, od zawsze moj syn miał miec na imie
      Amadeusz a coreczka Amelka,jednak powtarzajac w myslach te i inne
      szeregi imion stwierdzilam ze Mateuszek i Natalka bardziej mi
      odpowiadają (zreszta...Amadeusz, Amelia nie odpowiadało tatusiowi)
      Mateuszek i Natalka zostali przyjeci z aplauzem wszystkichsmile
      • ankups Re: zrobiłyscie pogrzeb swoim aniołkom? 22.06.08, 11:03
        o nasi synowi nosza te same imiona smile Natalia, Natka smile ślicznie!
    • agamadrid znowu z innej beczki:/ 22.06.08, 00:12

      dziewczyny jak to sie liczyuncertain
      jak ginekolog zaklada karte to wypenia rubryczki ile ciaz ile
      porodow, ile poronien, ciaza byla jedna porodow zero, ale stracilam
      przeciez dwoje dziecisad mam mowic 2 czy 1 rejestrujac sie
      tlefonicznie na badanie mialam problemy z dogadaniem sie z pania w
      recepcjiuncertain stanelo niby na moim, ze 2 poronienia bylo i 1 ciazauncertain
      ale przez telefon czulam sie juz ze mnie baba traktuje jak idiotkeuncertain
      • ankups Re: znowu z innej beczki:/ 22.06.08, 11:09
        Ciąża jedna - ale poronienia dwa - nie pozwól na zmianę, chyba, ze
        ginekolog sensownie to wytłumaczy, uzasadni i nie bedzie to miało
        wpływu na dalsze postępowanie. To ważne - ja nie walczyłam o
        wpisanie pierwszego poronienia w kartę - to był pierwszy dzień 5tc,
        poronienie samoistne, w domu - do lekarza zgłosiłam się za późno
        (wszystko wydarzyło się w godz, może dwie i nagle skończyło - szok).
        Lekarz stwierdził, że nie warto tym zaśmiecać karty, że po co
        obciążać wywiad. Glupota! kompletna! Po pierwsze bolało psychicznie,
        ale też zaważyło na dalszym postępowaniu - po stracie Matiego lekarz
        wpisał, ze to pierwsza ciąża - tym samym nie miałam podstawy do
        przeprowadzenia badań, które tak na prawdę juz mi przysługiwały i
        byłyby uzasadnione...
        A na mnie też patrzyli jak na idiotke, co to wmawia pierdoły, bo
        lubi być cierpiętnicą - dopiero później spotkałam lekarza, który
        dziwił się i bił na alarm, ze niewpisywanie to brak
        odpowiedzialności ze strony ginia.
    • kwiecienka1 Re: zrobiłyscie pogrzeb swoim aniołkom? 22.06.08, 16:34
      Ja nie myslalam o dokumentach, wtedy...

      Miedzy diagnoza, a zabiegiem uplynely 4 dni, wiec mialam czas na
      czytanie strony poronienie.pl i wiedzialam o prawie do dokumentow i
      pogrzebu, ale potem bardziej, niestety, musilam sie skupic, zeby
      znalezc szpital w Krakowie uncertain// nie sadzilam, ze tu moze pojawic sie
      przeszkoda... myslalam, ze skierowanie wystarczy... a tu zaczeto
      wymagac ode mnie badan na elektrolity i krzepliwosc krwi...

      Jak juz znalazlam szpital, ktory mnie przyjal i sam zrobil sobie
      badania to o calej reszcie zapomnialam... i teraz troche zaluje sad(

      Z reszta, ze szpitala wypisano mnie po 5h (przyszlam o 8, o 13
      wracalm juz do domu...), a od ponad 3 tygodni uzeram sie z nimi o
      kopie dokumentacji sad(

      Chce odzyskac wyniki moich badan (pobierano mi krew, robiono usg -
      chce miec wyniki!), ale oni przeciagaja sprawe...

      Z pamiatek mam test ciazowy i zdjecia Krzysia z wczesniejszych
      usg ... na razie sa w kopercie... nie wiem co z nimi zrobie... chyba
      nie zrobie im pogrzebu, bo nie chce sie z nimi rozstawac

      Co do wywiadu: tez mam za soba cos, czego nikt nie chce uznac sad(
      wczesne poronienie... zrobilam test i nic wiecej nie zdazylam...
      lekarze wzruszaja ramionami, ze to sie nie liczy i w wywiadzie mam 1
      poronienie, wiec "standard" sad(( czym by sie tu przejmowac...

      Staram sie nie poddawac, chce dostac wreszcie te dokumentacje, ale
      kazda wizyta w tym szpitalu to dla mnie duze przezycie i sama nie
      wiem czy dam rade dalej konsekwentnie "walczyc" sad(
      przez telefon nic nie przynosi rezultatu, wiec musze tam jezdzic...
    • ju_ka Re: zrobiłyscie pogrzeb swoim aniołkom? 22.06.08, 21:04
      My odebraliśmy Mikołajka tydzień po zabiegu,następnego dnia był pogrzeb.Ale nie
      rejestrowałam go-nie było mi to potrzebne,powiedziałam po prostu w szpitalu,że
      chcę zabrać ciało dziecka ("wyskrobiny z jamy macicy(!)" to domu i
      pochować,wydali mi je bez problemu.teraz odwiedzamy synka na cmentarzu-leży w
      grobie z moją babcią i dziadkiem.
      • smutna_21 Re: zrobiłyscie pogrzeb swoim aniołkom? 09.07.08, 22:58
        pierwszy raz słysze żeby wydawali tak maleńkie dziciątka ale bardzo dużo nad tym
        myślałam czy to jest możliwe bo sama straciłam moje w 13tc.I twoje pytani
        jeszcze więcej dało mi do myślenia ale to by mnie chyba przerosło i wystarczy mi
        iśc na cmentarz zapalic znicz na dziadka i malutkim zaniedbanym grobie pomodlic
        się i poprosic zeby zopiekowali sie moja kruszynka to przynosi ulge

        Aniołek (13tc)
      • ik07 "wyskrobiny z jamy macicy" 10.07.08, 20:28
        w szpitalu w którym ja miałam zabieg oznaczły, że nie było tam
        zarodka...
    • ik07 to trudny temat 10.07.08, 20:38
      ja nic takiego nie zrobiłam, uznałam, że poroniłam ciążę(to był
      8tydz., ciąża obumarła wczesniej), nie urodziłam martwego dziecka.
      to był zarodek - tak uwazam, nie odbierając mu człowieczeństwa. mój
      zabieg był w zasadzie formalnością. lekarz, który wykonywał zabieg
      powiedział, że więcej tej niewdzięcznej "pracy" wykonał mój organizm
      wcześniej. nie wiem co mogłabym pochować, o jakim "ciele" mówimy??
      czy krew z macicy to ciało? raczej chyba nie.. tak mysle. gdzieś w
      tej krwi była Kropka, którą poznałam na usg..
      kiedy znalazłam się w szpitalu, kiedy wiedziałam już, że mam w sobie
      coś martwego, miałam dziwne uczucie, chęc pozbycia się tego jak
      najszybciej.. może chciałam miec to już za sobą ..
      moja nadzieja na tamto dziecko jest za mną. jutro będzie dzień, w
      którym miałoby się urodzić. ale ja dość sprawnie przeszłam z jednej
      nadziei w drugą i teraz staramy się o drugą ciążę. jak się skończy -
      nie wiemy. ale zupełnie o tym nie myslę. tamto jest za mną.
      przetrawiłam, miałam dni dołków. dni, które pozwoliły mi wejść znów
      na pozytywne myślenie. z tamtej ciąży pozostały mi notatki i zdjęcia
      usg. nie chcę, aby miały grób. będa ze mną, może kiedyś pokaże je
      dziecku, które urodzę. ja nie chciałam chować czegoś czego, tak
      uwazam, pochować się nie da.. ale podejścia sa różne. i każde jest
      właściwe..
      • smutna_21 Re: to trudny temat 10.07.08, 22:39
        każdy inaczej podchodzi do wszystkiego z punktu widzenia żeby nie myślec i nie
        cierpiec....moje maleństwo miło 18mm długości i widziałam jak serduszko bije
        więc dla mnie to nie był zarodek tylko dziecko...pozdrawiam


        Aniołek (13tc)
        • ik07 Re: to trudny temat 11.07.08, 11:19
          dla mnie to też było moje dziecko.. tylko nie bronię się przed
          okresleniami typu zarodek, płód.. to po prostu etapy rozwoju.
          mojemu serce nie zabiło.. bu.
          • lilith76 Re: to trudny temat 11.07.08, 11:53
            Ja jak ik07 po stwierdzeniu martwej ciąży chciałam jak najszybciej jej się pozbyć. Świadomość, że jest się chodząca trumną jest okropna.

            Pomyślałam, że moje dziecko wróciło do przyrody - czy z kanalizacją szpitalną, czy dymem spalarni i teraz jest w liściach, kwiatach, obłokach. Trochę makabryczne, przepraszam.
            • smutna_21 Re: to trudny temat 11.07.08, 14:17
              no właśnie ja nawet nie chce myślec co stało sie z resztą jego ciałka i tłumacze
              sobie że nic nie zostało że wszystko poszło do badanie


              Aniołek (13tc)
              • kamila_m_g Re: to trudny temat 24.07.08, 19:15
                Urodziłam/poroniłam moje maleństwo w 16tc. Poczułam, że coś się
                przesuwa i podstawiłam rękę, spojrzałam i zobaczyłam małą,
                chudziutką, w przezroczystej skórze nóżkę. Pępowina ciągle nas
                łączyła...
                Na początku zabiegu pani doktor spytała, czy chcę zobaczyć,
                potrzymać, ale ja powiedziałam, że nie mając ciągle przed oczami tą
                nóżkę. Myślałam, że tak będzie mniej bolała. Może...
                Też nikt nie powiedział o pogrzebie, dopiero po miesiącu
                zorientowałam się z internetu, że było można.
                I uważam, że trzeba było. I zrobić to normalnie urzędowo. Chętnie
                zrobiłabym to nawet teraz, wstecznie jeżeli można, bo ta dziura w
                sercu jakoś się do końca nie zabliźniła.
    • ursz-ulka Re: zrobiłyscie pogrzeb swoim aniołkom? 01.09.08, 20:34
      Tak. Przed zabiegiem położna poprosiła mojego chłopaka na rozmowę i
      spytała czy chcemy pochować dziecko. Nie wiedzialam, że można, on
      powiedział mi w domu, że ma coś dla nas. I powiedział, że mamy
      naszego dzidziusia. Pochowaliśmy przy grobie bliskiej nam osoby z
      rodziny. Mamy gdzie wracać. Ciesze sie, że podjął taką decyzję.
      • zyziula Re: zrobiłyscie pogrzeb swoim aniołkom? 24.09.08, 08:26
        hej,
        ja miałam zabieg 25.08.br. Oczywiście nikt mnie nie poinformował o
        możliwości pochowania mojego Aniołka. Dostałam tydzień zwolnienia i
        musiałam wrócić do pracy. Położna nic nie wspomniała o urlopie
        macierzyńskim a mija miesiąc.....wieć chyba już po fakcie
        Na zawsze pozostanie w moim sercu >3


        "Rodzicem jest się od chwili poczęcia, strata dziecka to wielka
        tragedia, niezależnie od jego wieku"
    • justmaga Re: zrobiłyscie pogrzeb swoim aniołkom? 01.09.08, 20:44
      W Anglii standardowo podpisuje sie zgode na kremacje plodu. Mozna
      zabrac wszytsko o zrobic pogrzeb samemu.
      Ja nie byla bym do tego zdolna. Ale chcialabym spalic wszystkie
      papiery dotyczace ciazy. Ale poki co musialabym spalic tez spoty
      kawal swojego mozgu.
    • aident Re: zrobiłyscie pogrzeb swoim aniołkom? 09.09.08, 21:03
      Zrobiliśmy pogrzeb naszej córeczce. Zanim się urodziła, położna zapytała czy chcę żeby ochrzcili dziecko. Chciałam. Wtedy spytała, jak ma mieć na imię. Teraz to doceniam, choć wtedy byłam w szoku- to wszystko wydarzyło się tak szybko i nagle... Później mąż powiedział komuś,że chcemy pochować Malutką. Kobieta z sekretariatu przyniosła mi dokumenty do USC (chyba), na podstawie których wydano nam akt urodzenia i akt zgonu. Straszne.
      Zobaczyłam moją córeczkę i pożegnałam się z Nią. Wszyscy odwodzili mnie od tego pomysłu, mąż nie chciał. Ja się uparłam i uważam to za jedną z najmądrzejszych rzeczy jakie zrobiłam w życiu. Obie miałyśmy do tego prawo. A później był pogrzeb.
      Myślę o Malutkiej codziennie. Na grobku zapalam Jej świeczki... Ale rozumiem, że ktoś może nie mieć takiej potrzeby. Znam jednak dziewczyny, które kilka tygodni po stracie robiły symboliczne pogrzeby i miejsce pochowania dziecka. Myślę że każdy powinien zrobić tak, jak czuje... Nawet jeśli czucie przyjdzie po jakimś czasie.
    • annobr Re: zrobiłyscie pogrzeb swoim aniołkom? 09.09.08, 21:58
      Polecam stronę:

      www.poronienie.pl/prawo_hist8.html
      Jest to opis pogrzebu dziecka utraconego w 9 tc...
    • ertex Re: zrobiłyscie pogrzeb swoim aniołkom? 16.09.08, 21:24
      Witam,
      pochowałam synka w piątek. Przed podaniem narkozy i dokonaniem
      zabiegu lekarka od razu zapytała czy będę chciała pochować czy nie.
      Chyba od stycznia 2007 roku mamy takie orawo nawet jesli ciąża była
      niska a wykonano zabieg. Wtedy szpital wystawia takie metryczki i
      idzie się do usc zarejestrować dziecko. Dostaje się akt urodzenia z
      adnitacją że dziecko urodziło się martwe (nie ma aktu zgonu chyba
      że żyło przez 1s jak się urodziło). A potem zaczyna się walka z
      urzędami i zakładem pracy bo nikt nic nie wie. Po pierwsze należy
      się zasiłek pogrzebowy jeśli Ty lub twój partner pracujecie (ja
      załatwiłam to wszystko przez zakład pogrzebowy, część biorą oni za
      pogrzeb reszte wypłacają na konto lub do ręki). Ponadto należy sie 8
      tyg urlopu macierzyńskiego i zasiłku macierzyńskiego i niech nikt
      nie gada że ze szpitala potrzebne jest jakieś zaświadczenie, przepsy
      mówią tylko i wyłącznie o akcie urodzenia i zaświadczeniu od
      pracoawcy (wiem to napewno bo dzis załatwiłam w końcu wszystkie
      formalności- ledwie bo to pierwszy taki przypadek i nikt nic nie
      wiedział) no i jeszcze jeżeli jesteśie ubezpieczeni grupowo też coś
      się należy. Wiem że to brzmi brutalnie żeby brać pieniądze za śmierć
      dziecka ...ale my te pieniadze przeznaczyliśmi na pomniczek oraz na
      szczególowe badania , bo nikt nie zrobi pewnych badań za darmo. AAA
      i jeszcze jedno, chyba możesz jeszcze wystąpić do szpitala o wydanie
      ciałka (niektóre szpitale przechowują je nawet kilka mc) i takiej
      metryczki. zobacz na www.poronienie.pl tam jest taki list z
      podstawami prawnymi itp... Moze się uda.
    • ursz-ulka śnił mi się synek 21.09.08, 15:00
      Przyśniło mi się, że miałam poród, że miałam przy sobie noworodka -
      synka, który mówił, że jestem silna, i wie, że dam sobie radę, że
      zniosę wiele bólu, ale będę mieć córeczkę. Czułam że on mi się
      kiedyś przyśni. I mam wrażenie, że mój zmarły synek (myślę, że to
      on, cały czas czułam że noszę chłopca) czeka na rodzeństwo. Macie
      też tak? Takie wrażenie, że wasze dzieci są gdzieś obok i czasem
      chcą cos powiedzieć?
Inne wątki na temat:
Pełna wersja