jestem na poczatku smutnej drogi :((

01.08.08, 07:40
ale cieszę sie ze trafiłam na to formu.
jestem w 10tc wczorajsze badanie USG wykazało ze ciaża sie nie rozwija, a
zarodek obumarł. Dostałam skierowanie i w przyszłym tygodniu idę na zabieg.
Poczytałam wasze wpisy na temat jego przebiegu - dla mnie to cenne informacje.

Oczywiście mam depresyjne myśli, ze teraz to już nic dobrego mnie nie czeka,
ze skończył sie ważny dla mnie etap i nie wiem co dalej. Mam nadzieje ze to
stan przejściowy i nie potrwa za długo. Pierwsza ciaże przeszłam
bezproblemowo, moze dlatego teraz trudniej mi się pozbierać, a moze jest po
prostu jeszcze za wcześnie?
    • martak79 Re: jestem na poczatku smutnej drogi :(( 01.08.08, 08:57
      bardzo, bardzo Ci wspolczuje. ja przeszlam przez to 3 dni temu...
      najgorsza wiadomosc jaka mozna uslyszec... bylam w 10 t/5d. Boli
      psychicznie bardzo. nie jest łatwo uwierz, mi nie pomagaja zadne
      pocieszenia, typu nie jestes sama, czy co 3 ciaza obumiera, czy tez
      tym bardziej troche sie podkurujesz i bedziesz znow w ciazy. Nie!
      Dla mnie, moj przypadek jest szczegolny! I wiem ze Ty tez to
      czujesz! Ale badz dzielna! Czas leczy rany.... Sciskam mocno
      Marta

      PS. za dwie godziny mam zabieg
    • olivka1976 Re: jestem na poczatku smutnej drogi :(( 01.08.08, 12:00
      Dołączam do smutnych forumowiczek ;-( 21 lipca miałam zabieg łyżeczkowania, po
      tym, jak dowiedziałam się, że mój zarodek jest martwy (byl to 10tc4d).
      Rozpaczałam okropnie, nie mogłam darować sobie, że 4 lata starań poszły na
      marne. To miało być pierwsze nasze dziecko... Tak upragnione!!!
      Teraz muszę uzbroić się w cierpliwość, odczekać te 3 miesiące, wrócić jakoś do
      równowagi psychicznej i rozpocząć starania od nowa.
      Z badań, póki co, zamierzam zrobić tylko: toxoplazmozę, cytomegalię i
      przeciwciała antyfosfolipidowe (po konsultacji z lekarzem prowadzącym).
      Dziewczyny, naprawdę dobrze, że są takie fora, gdzie można znaleźć wsparcie w
      tak trudnych chwilach...
    • ankups Re: jestem na poczatku smutnej drogi :(( 01.08.08, 13:02
      Dziewczynki, mysle, że to za wczesnie na ukojenie... dlatego tak
      trudno się zebrac, nie myślec obsesyjnie, nie cierpieć, kiedy
      patrzymy na inne mamy... szczęśliwe...
      Wiem, jak bardzo Was boli serce, jak jest Wam trudno i
      bezsensowenie - pożegnałam troje Dzieci, w pewnym moemencie się
      poddałam, tez myślałam, że juz nic dobrego się nie wydarzy, że juz
      zawsze będe czuła tylko ta pustkę w brzuchu i w sercu.
      Mnie jest juz łatwiej, bo ja jestem kawałek tej trudnej drogi dalej,
      ale wiecie, pamiętam co czułam, dalej tęsknię, czasem płaczę i tym
      mocniej Was tulę - dziś moze brak Wam wiary, ale zapewniam Was, ze
      dla każdej z nas jest Nadzieja. Dla każdej.
      Anka
    • maja.the.bee Re: jestem na poczatku smutnej drogi :(( 01.08.08, 14:15
      ja tez przez to przeszlam
      i wiele, wiele innych dziewczyn na tym forum...zostancie tu jak
      dlugo bedzie wam to potrzebne, to dobre miejsce zeby sie wyzalic,
      wyplakac
      i chodz trudno w to teraz uwierzyc, z kazdym dniem bedzie troche
      latwiej
      sciskam serdecznie
      maja
    • ju_ka Re: jestem na poczatku smutnej drogi :(( 01.08.08, 21:20
      Kochana,jestem również po bezproblemowej ciąży a potem poronieniu zatrzymanym w
      10 tc,dowiedziałam się w 12.
      Wiem,co czujesz.Przytulam mocno.
      Choć pewnie nigdy o tym nie zapomnisz,z czasem będzie Ci łatwiej i życzę Ci z
      całego serca,żebyś jeszcze zakrzyczała na porodówce z radości wink
      Ja jestem znów w ciąży i żyję nadzieją,że będzie równie udana jak pierwsza>
      Trzymaj się.
Pełna wersja