mad-25
03.08.08, 21:15
Kochane w zeszłym roku spotkało mnie najgorsze co może spotkać
kobietę - poroniłam w 7 t.c. od pocżątku było coś nie tak czyli może
to zabrzmi głupio ale czułam się za dobrze, choć nawet mnie myślałam
żę spotka mnie najgorsze, myślałam że takie coś nigdy mnie nie
spotka , nigdy nie dotyczy- a jednak. Myślałam że nigdy się nie
przeboleję odechciało mi się wszystkiego.
decyzja o dziecku to cąłkowity spontan- chodzi o mnie , mąż jak mąż
wiadomo , nawet nie przeżył tego co ja, więc każdy może się domyśleć.
Udało się przeszłam najgorsze , kończy mi się 8 tydzień i przed
wczoraj widziałam swoją fasolkę......a tak się bałam tego 7
nieszczęsnego tygodnia.
Wierzę że mam wszystko za sobą........w marcu urodzi się moje
oczekiwane tak długo dzieciątko....
Dziewczyny życzę Wam wszystkiego najlepszego....