Ja tez

27.08.08, 22:57
Ja tez lacze sie z bolu ze wszytskimi,ktore stracily dziecko..
W czwartek 21.08 dowiedzialam sie,ze moj dzidzius nie zyje. We
wtorek (bo tu w Anglii byl dlugi weekend) mialam zabieg. Jakos nie
moge sie jeszcze pozbierac. Tak mi strasznie ciezko. Choc wszytscy
mowia,ze to tylko zarodek (9tc) i ,ze jeszcze mam szanse i tym
podobne to jakos wcale tego nie czuje. Staralam sie o te ciaze 8
miesiecy...
Mam ochote walic lbem o sciane.
Z pewnoscia zrobilam cos co zabilo moje dziecko..tylko jak sie
dowiedziec co to bylo???
    • biedronka1969 Re: Ja tez 27.08.08, 23:18
      Witaj Madziu!
      Niczego zlego nie zrobilas i przestan tak nawet myslec!!! To nie nasza wina,ze
      tak sie dzieje.Przeciez wiesz o tym doskonale.
      Wiem,ze ci ciezko i pewnie bedzie jeszcze dlugo i juz zawsze zostanie w pamieci
      bo to dla kobiety-matki bardzo traumatyczne przezycie.
      Pamietaj,ze czas jest najlepszym lekarstwem.
      I pamietaj rowniez,ze nie wolno sie poddawac! Walcz o swoje szczescie! Wiesz
      przeciez,ze to mozliwe i calkiem realne.Jak chcesz bedziemy walczyc razem smile ok?
      Bedzie dobrze, zobaczysz.
    • agnieszkaela Re: Ja tez 28.08.08, 08:44
      TO NIE JEST TWOJA WINA! Nawet jesli zrobilas cos czego nie powinno
      sie robic w ciazy prawda jest taka, ze "zdrowej ciazy niewiele
      zaszkodzi, chorej niewiele pomoze".
      Byc moze sa jakies przyczyny zdrowotne, ale bardzo czesto zdarza
      sie, ze w pierwszym okresie dochodzi do poronien bez konkretnego
      powodu. Jakkolwiek okrutnie to nie brzmi jest to swoista selekcja
      naturalna. I dotyczy naprawde wielu, wielu kobiet...

      Ale jestem pewna, ze o tym wszystkim wiesz... Wiem, ze boli. Wiem,
      ze to okrutne i trudne. Wiem, ze czujesz sie samotna,
      niezrozumiana... Ale daj sobie czas. Poczytaj to forum, wyzal sie,
      pozwol sobie na przezycie zaloby.

      Bardzo, bardzo mi przykro.
      • gwiazdeczka1122 Re: Ja tez 28.08.08, 09:21
        sadprzykro mi bardzo....
        obwinianie sie to niestety 1 etap zaloby-kazda, ktora przez to przeszla, na
        pewno zastanawiala sie nie raz, co zrobila albo czego nie zrobila...co by bylo
        gdyby....nie ma tu zadnej, absolutnie zadnej
        Twojej winy-sama mowisz, ze staralas sie o te ciążę dluzszy czas, staralas sie
        wiec bardzo chcialas miec tego dzidziusia....to boli, wiem jak bardzo, bo sama
        przeszlam przez to 2 razy, nie mam dziecisad((, nie wiem jak jest z Toba, jesli
        to pierwsze poronienie lekarze zazwyczaj bagatelizuja sprawe, bo czasem tak
        jest, ze tak sie po prostu zdarza, tutaj znajdziesz na pewno wiele informacji nt
        badan jakie moznaby zrobic, tylko bedziesz je musiala robic na wlasna reke, bo
        niestety raczej skierowania na nie nie dostanieeszsad((
        a co do ludzi, ktorzy Ci mowia, ze nic sie nie stalo, ze to tylko
        zarodek....wiesz, ludzie sa okrutni i poki ich samych nie spotaka taka tragedia,
        ciezko jest liczyc na wspracie i zrozumienie od nich, sa oczywiscie wyjatki- i
        zycze Ci by tylko takie "wyjątki" Cie otaczaly....dla mnie od samego poczatku to
        byly moje dzieci-wytesknione....nigdy nie dam sobie wmowic, ze bylo inaczej...
        trzymaj sie dzielnie i uwierz, ze nadejda lepsze dni, potrzeba tylko czasu...
    • justmaga Re: Ja tez 28.08.08, 09:59
      Wiem,ze w wiekszosci przypadkow to nie jest niczyja wina..ale w
      moim..
      Moze gdybym brala Progesteron ,albo gdybym nie leciala do Polski
      Gdybym nie poskapila 100 funtow na wizyte u polskiego ginekologa w
      Londynie....
      Musze zyc z tym poczuciem winy.
      Boze nie rozumiem jak kobiety decydyja sie na aborcje a potem moga
      spac w nocy.... sad(
      • mentafolia Re: Ja tez 28.08.08, 10:13
        Justmaga,bardzo Ci współczuję,bardzo.
        I gwarantuję,ze gdybyś wydała nawet 1000 funtów na gina i zjadła
        tonę syntetycznego progesteronu,to nie zmieniłoby to rokowań ciąży.
        Z całego serca życzę szybkiego powrotu do formy smile)
      • paulae Re: Ja tez 28.08.08, 11:24
        Nie obwiniaj się, bo w niczym Ci to nie pomoże! To nie jest Twoja wina!! ani
        nikogo innego!!
        Progesteron nie zaszkodziłby ale czy by pomógł-nie ma potwierdzonej
        skuteczności, 100funtów na pewno by nie pomogło, bo lekarz to nie cudotwórca.
        Musisz teraz dojść do siebie i się nie poddawać, a walczyć o swoje szczęście.
    • lilith76 Re: Ja tez 28.08.08, 11:55
      Przyjmij moje wyrazy współczucia i na tym forum sad
      Lista przewin to chyba pierwszy odruch każdej z nas i ta lista jeszcze długo się w głowie trzyma. Potem są huśtawki emocji, bezsenne noce.
      Znasz to okropne powiedzenie? - zdrowej ciąży nic nie zaszkodzi, chorej ciąży nic nie pomoże. Przyjmij to za prawdę. Leżenie plackiem i branie hormonów by nie pomogło. Żadna nie robi kompleksowych badań hormonalnych i specjalistycznych przed zajściem w ciążę, to absurd. Dlatego pewne rzeczy spadają jak głaz, niespodziewanie.

      Jeśli masz ochotę, to zapraszam na zamknięte forum dla kobiet po stracie, "Promyczek".
      • nini6 Re: Ja tez 28.08.08, 13:29
        Justmaga, przytulam Cię mocno.
        Ja jestem równe dwa tygodnie po zabiegu.
        Moja wyczekana, wystarana ciąża okazała sie pustym jajem płodowym.
        Strasznie bolą mnie stwierdzenia ludzi, chcących mnie pocieszyć, że "to nie było
        dziecko, nawet nie było zarodka". To nieprawda, to dziecko było w mojej głowie i
        sercu na długo przedtem nim zobaczyłam dwie kreski na teście. Ubranka, wózek
        wybierałam dla mojego dziecka, głaskałam brzuch z moim dzieckiem. Nikt, kto nie
        przeżył poronienia nie wie jak to jest i co się wtedy czuje.
        Nie obwiniaj się, że coś zrobiłaś nie tak, to, co się stało nie jest Twoją
        winą, miałaś po prostu straszliwego pecha, który codziennie rujnuje marzenia
        tysięcy kobiet.
        Po dwóch tygodniach nie płaczę już na myśl, że nie jestem w ciąży.
        Jeszcze tylko nie wyrabiam na widok ubranek dziecięcych. I kobiet w ciąży.

        Przytulam Cię mocno i życzę dużo siły.
        • maja.the.bee Re: Ja tez 28.08.08, 15:25
          Magda, bardzo ci wspolczuje...wiem jak sie czujesz, ja tez czekalam
          na swoja ciaze 8 miesiecy i stracilam ja po zaledwie 8 tygodniach
          Dobrze ze weszlas na te forum...ja po swoim poronieniu moglam
          rozmawiac wylacznie z kobietami ktore przeszly przez to
          samo...inaczej bol byl zbyt wielki i zadne slowa nie pomagaly
          ankups mi powiedziala ze potrzeba dni a nie tygodni zeby jakos
          zaczac znowu zyc...i chociaz ciezko bylo w to uwierzyc na poczatku,
          zobaczysz ze to prawda....nadzieja wroci szybko, chociaz bol
          bedziesz nosic w sobie jeszcze bardzo dlugo...to dobre miejsce zeby
          sie wyzalic kiedy bedziesz miala taka potrzebe
          sciskam cie mocno
          maja
    • ankups Re: Ja tez 28.08.08, 15:57
      Dzis wiem, ze dgyby nasze Dzieciaki miały szansę, byłyby przy nas.
      Nie ma w tym mojej winy, Ty tez nie jestes winna. Ono musiało
      odejść. Dziś jest cholernie ciężko, tulę najmocniej na świecie z
      pewnoscią, ze zrobiłas dla swojego Maluszka wszystko - skad to wiem?
      Bo bardzo Go kochasz! Nie mogłas Go skrzywdziś, Kochana!
      To nie tylko zarodek - to Twoje Maleństwo - wyczekane, wykochane od
      pierwszych dni - takim Go pamiętaj, a ja takim Go widzę.
      Placz, jesli to Ci pomoze, krzycz, jesli ulzy - masz prawo -
      straciłas nie tylko ciążę, ale i ukochanego Malucha. Masz prawo do
      żałoby, żalu, cierpienia.
      Dziś nie wierzysz, ale MASZ szanse - takie same, jak każda kobieta -
      gdyby to nie była prawda, po stracie trojga Dzieci nie byłoby mnie
      tutaj.
      Tule
    • alice19837 Re: Ja tez 31.08.08, 19:16
      Straciliśmy z mężem fasolkę we wtorek ( 27.08.2008 ). To było
      najbardziej traumatyczne przeżycie w moim życiu. Najpierw w nocy
      lekkie krwawienie, potem rano wizyta u lekarza i...skierowanie do
      szpitala na wywołanie poronienia. okazało się, że płód był martwy.
      Najgorsze że dwa tygodnie przed zarodek był zdrowy, prawidłowo
      zagnieżdżony, a my najszczęśliwsi pod słońcem. To były cudowne dwa
      tygodnie z wybieraniem imion, planowaniem remontu, informowaniem
      rodziny.
      Skierowanie było na środę rano, więc się pocieszaliśmy że moze to i
      lepiej ze w szpitalu...niestety długo się nie nacieszylismy tą myślą
      ponieważ poroniłam nagle w domu...w 10 minut się spakowałam i
      pojechalismy do szpitala.
      juz nie bede opisywać jak się czulam przy zalatwianiu formalności
      lub czekaniu na badanie...
      lekarz chcial mnie do domu wypuścic ale po chwili stwierdził ze
      jestem w takim stanie psychicznym ze zostane do jutra...
      było juz późno wieć mąż nie mogl zostać...nikt do mnie nie
      przyszedl, nie wiedzialam ze trzeba w szpitalu miec wlasny papier
      toaletowy...a ciągle krwawilam...
      płakalam polowę nocy...bylam sama...
      około poludnia był obchód i...moja karta dopiero się znalazla...mąż
      się denerwowal, ja plakalam...myślalam o tych wszystkich rzeczach,
      które czesto są poruszane na forum...czemu ja?co źle zrobiłam?czy
      kiedyś się uda?czy to moja wina?czy za długo przed komuterem
      siedzialam?
      aż w koncu trafił do nas wspaniały lekarz, który nam poświecil
      czas,rozwiał wszelkie watpliwosci i najważniejsze!!!!!dał nam
      nadzieję. zabronił się obwiniać I SZUKAĆ przyczyn w sobie.
      powiedział ze za dwa miesiące możemy się starać, że są leki które te
      ciązę podtrzymują (trzeba płacic ), jeżeli sie poroniło itd.zadbał o
      mnie i po dwóch dniach wypuścił. idę jutro na kontrolę i modlę się
      by uniknac łyżeczkowania.
      ...za dwa tygodnie idę do lekarza...nie ukrywam ze do tego
      samego...przekonał mnie na tyle ze zmienię poprzedniego.po prostu
      wierzę....ciągle płaczę jak widzę maleństwa, czasami placzę bez
      powodu, ale wiem ze musze sie uporać z tym wszystkim,by nowa ciąża
      nie byla obciążona płaczem i smutkiem po poprzedniej . za szybko?
      może..ale czy ktos wie jak długo trzeba miec załobę?ja nie chce się
      zalamać...nawet dziś się uśmiechnełam...bede silna dla przyszłego
      aniołka...jestem silna i wszystkim tym które tego doświadczyły tego
      życzę: wypłaczcie się,( nigdy nie obwiniajcie ) znajdzcie nadzieję,
      potem się uśmiechnijcie,potem zacznijcie robić wszystko tak jak
      przed poprzednią ciązą...ja wierzę ze sie uda, a siłe mam od męża ,
      lekarza i przyszłego aniołka!!!
      p.s.nigdy nie zapomnę tego co sie stało, ale postaram się żyć
      normalnie

      pozdrawiam
      • justmaga Re: Ja tez 31.08.08, 19:34
        przykro mi bardzo.
        A mimo wszytsko zazdroszcze Ci sily. Ja absolutnie takiej nie mam.
        Nigdy wiecej nie bede miec dziecka,ale Tobie zycze,zeby spelnily sie
        twoje marzenia.
Pełna wersja