Dostałam zielone światło ale...

19.09.08, 15:41
Dziewczyny może coś doradzicie bo ja już sama nie wiem, czy nie
zaczynam niebezpiecznie schizować. Wczoraj byłam u ginekologa na
kontroli i usg - poroniłam w lipcu br., 30.07 miałam zabieg, jestem
już po pierwszej miesiączce – ten drugi cykl właśnie się kończy i
chciałam się dowiedzieć co dalej? I co usłyszałam od lekarza:
Proszę się starać już? A ja no to: Jak to już? Przecież trzy
miesiące trzeba czekać, żeby się wszystko zregenerowało? Lekarz
skomentował to tak: Czuje się Pani zregenerowana? Z mojej strony
nie ma przeciwwskazań proszę się starać od następnego miesiąca, nie
stresować się i nie czytać głupot w Internecie. Na pytanie o
badania powiedział, żeby nic nie robić bo wszystko jest w
porządku.
Wczoraj się bardzo ucieszyłam, że wszystko jest super i ok ale dziś
naszły mnie wątpliwości. A jak coś przeoczył? Mnie np. martwi chyba
zbyt wąskie endometrium ale z drugiej strony to on jest lekarzem nie
ja. Nie wiem co mam robić. Iść do następnego i się dopytywać ale
przecież wpędzę się tym w paranoję. Chciałabym już spróbować ale
boję się powtórki tego wszystkiego. Sama nie wiem co robić? Jeszcze
się konsultować, czy jak to wszyscy radzą (wszyscy czyli mążwink nie
stresować się (to jest wg najgorsze) i zaufać naturze – z jednej
strony bardzo bym chciała z drugiej tak się boję, że ona znowu mi
nie zaufa...
Ursz-ulka pisałaś, że masz podobne rozterki. Postanowiłaś już co
zrobisz, wznawiasz starania czy czekasz?

Sory, ze tak długo ale mam chaos w głowie.
Uściski .
    • lilith76 Re: Dostałam zielone światło ale... 19.09.08, 16:20
      Podobno ten okres czekania, to bardziej dla psychiki, nie ciała. Ja np. potrzebowałam 3-4 cykli na powrót do normalnych emocji. Gdybym wcześniej zaszła w ciążę pewnie spędziłabym ją w łzach i nerwicy. Teraz to poronienie sprzed ośmiu miesięcy wydaje się mi złym snem, koszmarną bajką, ale już nie realnym doświadczeniem. Jeśli ty czujesz się gotowa na nowy etap, gotowa by znieść obawy i lęk, to próbuj.
    • agnieszka2211 Re: Dostałam zielone światło ale... 19.09.08, 16:26
      Bardzo mi przykro z powodu straty sad
      Co do watpliwosci to wydaje mi sie, ze JA na Twoim miejscu poszlbym
      jeszcze do jednego gina (ale do jednego nie wiecej) bo wydaje mi
      sie, ze nie masz do konca zaufania i nie jestes pewna co do zalecen
      tego ginekologa.
      Jedni zalecaja 3, inni 6, a jeszcze inni rok odczekania ze
      staraniai. Moj osobiscie radzi 3 cykle.
      Wydaje mi sie tez, ze chyba nie do konca jestes gotowa (moze sie
      mysle), jesli sie boisz, to poczekac dla wlasnej pewnosci.

      Ja sama jestem swiezo po stracie, zastanawiam sie co dalej i nie
      wiem. Chyba gdy ja dostane zielone to bede miala podobne obawy wink
      • anikust Re: Dostałam zielone światło ale... 19.09.08, 17:18
        Dzięki za zrozumienie. Muszę się Wam przyznać, sama jestem
        zaskoczona własną, taką nerwową reakcją na to "zielone światło". Jak
        szłam na tę wizytę to bardzo ale to naprawdę bardzo, chciałam, żeby
        właśnie takie byly zalecenia a jak zostały wypowiedziane to okazało
        się, że moje uczucia są eufemistycznie mówiąc, mieszane. Cóż, jestem
        teraz pięknym obrazem powiedzenia: Chciałabym a boję się smile

        Lilith76 to rozumiem, że Ty już się starasz? W takim razie życzę Ci
        szybkich pozytywnych efektów
        Agnieszka2211 mam nadzieję, że jak Ty dostaniesz „zielone światło”
        to entuzjastycznie przystąpisz do dzieła – bez tych wszystkich
        okropnych schiz.

        Trzymajcie się ciepło.
        • agnieszka2211 Re: Dostałam zielone światło ale... 19.09.08, 17:58
          wiecie, jedyne czego zawsze bede zalowala, o co zawsze bede miala
          zal do zycia, to to, ze NIGDY nie bede sie cieszyla ciaza tak w
          pelni i do konca. Zawsze beda obawy, czekanie na kolejne usg i
          jedyne co pozostaje to miec nadzieje, ze bedzie ok, ze urodzi sie
          dzidzia, ale na pewno nie obedzie sie bez smutkowi nerwow
          • adgam28 Re: Dostałam zielone światło ale... 19.09.08, 19:19
            ja dostałam zielone światło od lipca, ale zaczęliśmy w czerwcu i
            szczerze mówiąc trochę się stresowałam że wyjdzie. nie wyszło i
            nadal nie wychodzi, ale już nie panikuję, tylko się zastanawiam czy
            wszystko jest ok. jak byłam w maju u lekarza to mi powiedziała do
            zobaczenia wkrótce... i mam nadzieję, że wkrótce nastąpi smile
            pozdrawiam
        • lilith76 Re: Dostałam zielone światło ale... 22.09.08, 11:55
          No właśnie po tych trzech cyklach poczułam, że znowu chcę mieć dziecko, ale po zrobieniu - tak dla upewnienia się tylko - badań okazało się, że moje ciało się zablokowało i będę musiała się jeszcze podleczyć. Czyli czasem te cholerne 6 cykli to czas dla organizmu.
    • ursz-ulka Re: Dostałam zielone światło ale... 20.09.08, 10:00
      Kochana - nie wiem!
      Gdyby to było takie proste. I chciałabym i boję się! Tyle że moje
      lęki wynikają bardziej z nieustabilizowanej sytuacji w pracy,
      sprawa jest też taka, że w mojej obecnej pracy wiem, że jestem
      persona non grata - usłyszałam to z ust szefa, że jak zostanę to mi
      życie utrudni (to b. rozległy temat), bo jego pracownicy mają
      przynosić zyski a nie dzieci rodzić, siedzieć po godzinach a nie
      wychodzić po ośmiu. I wiele innych tego typu zdań.
      Więc szukam nowej pracy. Tylko, że teraz pod kątem przyszłego
      macierzyństwa, oferty od podpadającego szefa odpadają, oferty z
      najniższą krajową też. Spłacam kredyt więc dupa, teraz na zwolnieniu
      przędliśmy ledwo ledwo. Będę czekać do momentu, aż podpiszę sensowną
      umowę o pracę. Bo nie chcę sobie fundować kolejny raz rozmów tel. z
      szefem - wysłuchiwania pogróżek, dopraszania sie po miesiąc prawie o
      zalegle pensje. Zastanawiania się od kogo znów pożyczyc kaskę. Taki
      hardkor mi w tej ciąży zafundował, że szkoda gadać. W następnej chcę
      tego uniknąć, niepotrzebne mi dodatkowe nerwy.
      A tak poza tym - psychicznie czuję sie bardzo gotowa do
      macierzynstwa, tęsknię za tym stanem. Wiem, że pożegnałam swojego
      Aniołka dobrze, wiem, że zrobiłam dla niego wszsytko co w mojej
      mocy, nie przeraża mnie myśl o drugiej ciąży, choć trochę lęku
      wiadomo jest. Ale cały czas sobie mówię, że tym razem się uda, choć
      wiem, że będą rzeczy, na ktore wpływu mieć nie będę.
      Aktualnie zastanawiam się nad formą antykoncepcji na ten czas
      czekania. Nie wiem, czy warto wracać do pigułek.
    • anik0987 Re: Dostałam zielone światło ale... 22.09.08, 09:47
      Myślę, że problem leży teraz jednak w twojej psychice. Możesz dla świętego
      spokoju iść do innego lekarza, choć nigdy nie wiadomo na kogo się trafi. Po
      poronieniu można zrobić mnóstwo badań i i tak nie wiedzieć więcej niż przed
      poronieniem. Myślę, że po prostu psychicznie nie jesteś gotowa na drugą ciążę.
      Ja po pierwszym cyklu dostałam zielone światło. Kiedy jednak wyobraziłam sobie,
      że mogę być w ciąży (a mogłam), wpadłam w panikę. Okazało się, że jednak nie
      jestem. I co? Też źle. Myślę, że trzeba dojść do ładu z emocjami, a starać się
      można. Może akurat się uda. Organizm i tak sam zadecyduje, czy to już czas czy
      nie (oczywiście tylko zdrowy organizmsmile
    • justmaga Re: Dostałam zielone światło ale... 24.09.08, 15:50
      nie potrzebnie sie stresujesz. tu w Anglii radza tylko zaczekac do
      pierwszej miesiaczki a jest wiele ciaz po poronienu ,ktore sie
      poczely zanim nawet ta pierwsza miesiaczka byla.
      Tak jak ktos napisal to raczej psychiczna bariera. Zamiast myslec o
      tym czy endometruim nie za cienkie mysl o tym czego naprawde chcesz.
      Ty jako TY.
      jak to mawia jeden ginekolog :kobieta to nie instrukacja pralki.
      jednej tzreba pol roku,innej 3 tygodni.
      Rob co Ty uwazasz za sluszne i zaufaj SOBIE
      • anikust Re: Dostałam zielone światło ale... 24.09.08, 17:10
        Dzięki dziewczyny za porady i głosy rozsądku smile

        Postanowiłam od przyszłego cyklu zacząć starania. Przemyślałam to i
        muszę po prostu radzić sobie z własnym lękiem - przecież wszystkie
        go odczuwamy i pewnie u żadnej z nas ciąża nie będzie już niestety
        czasem czystej radości i takiej pozytywnej ekscytacji - gdzieś
        pewnie zawsze z tyłu głowy będziemy się bać.
        A poza tym, jak o tym myślałam, to wymyśliłam, że ja to bym chciała,
        zeby ktoś mi dał gwarancję, powiedział, że wszystko będzie w 200%
        dobrze, a przecież nikt nigdy mi tego nie powie i nie dam rady
        wszystkiego kontrolować.
        A poza tym kto powiedział, że od razu się uda, przecież to nie
        matematyka ani instrukcja pralki wink.

        Ściskam Was mocno.
    • nimeska Re: Dostałam zielone światło ale... 25.09.08, 11:36
      przykro mi z powodu straty ...ja odczekalam 3 miesiace aby dojrzec do pononego
      starania ale ale jak ci lekarz mowi ze jest ok to super, tearz tylko ty musisz
      byc gtowa psychicznie, jesli fizycznie juz jestes smile

      3mam kciukasy smile za starania smile
    • aga.zosia do anikust 10.10.08, 09:24
      Cześć!
      Wiesz co? Przeczytałam Twój post i ......... mamy prawie identyczną
      historię. Też straciłam swoje dzieciątko w lipcu br. - 27.07 mialam
      zabieg w 9 tc. Wczoraj bylam u lekarza i tez dostałam zielone
      światło (jestem juz po dwóch cyklach). Z jednej strony bardzo się
      cieszę, bo fizycznie wszystko jest w porządku, ale z drugiej bardzo
      sie boje żeby historia z poronieniem się nie powtórzyła.
      Ale czy dłuższe czekanie spowoduje mniejsze obawy, czy jak zajde w
      ciąże po pół roku to będę się mniej bała???
      Widze ze Ty zdecydowałaś rozpocząć starania - przynajmniej decyzja
      została podjęta smile
      Ja chyba muszę to jeszcze przemyśleć
      Chciałam sie tylko wygadać smile

      Ściskam mocno
      Agnieszka mama Zosi i Aniołka

      PS. Życzę owocnych starań
      • zyziula Re: do anikust 10.10.08, 11:21
        witaj,

        moja sytuacja wygląda następująco: 25.08 miałam zabieg. Jestem już
        po pierwszej @. Druga - niebawem. Mój lekarz nie widzi żadnych
        przeciwskazań.Jak tylko na teście pokażą się dwie kreseczki - mam
        udać się do ginekologa po tabletki.
        OCZYWIŚCIE b.się boję ale chyba jest tak jak piszesz: obawy nie
        zmaleją. Kolejna ciążą będzie pełna niepewności/obaw z każdym
        kolejnym jej dniem......Jestem już mamą 7-io letniej Klaudii- wtedy
        wszystko było ok.....

        pozdrawiam
        mama Klaudii 09.09.2001
        Aniołek 25.08.2008
        • ursz-ulka Re: do anikust 10.10.08, 13:52
          Po jakie tabletki masz się udać jak zajdziesz?
          • anikust Re: do anikust 11.10.08, 11:19
            Hej dziewczyny,

            Byłam wczoraj u drugiego lekarza (w tamtym cyklu jednak już nie
            poszłam) i on też powiedział, że wszystko jest ok i możemy działać.
            Chyba to rzeczywiście kwestia czasu, bo w tym miesiącu nie przeraża
            mnie to wszystko tak bardzo jak w zeszłym. Oczywiście, pewnie jak
            już zobaczę dwie krechy to do pierwszego usg będę miała swoje schizy
            ale na to chyba nic nie poradzę. Będzie, co ma być i tyle.

            Aga.zosia, rzeczywiście historię mamy podobną, daj znać jeśli
            zdecydujesz się podjąć starania - będę bardzo mocno trzymać kciuki
            za ich powodzenie.

            Zyziula, rozumiem, ze Ty już decyzję podjęłaś? A po jakie tabletki
            lekarz kazał Ci przyjść? Mi też powiedział, żebym była jak
            najszybciej, jeśli się uda, ale już się nasłuchałam, że jak ma coś
            być nie tak to i tak będzie i we wczesnej ciąży nie ma na to rady –
            więc ciekawe po co ten pośpiech…

            Uściski.
            • aga.zosia Re: do anikust 13.10.08, 13:17
              Ja jeszcze poczekam ze staraniami z miesiąc lub dwa, ale za Ciebie
              mocno trzymam kciuki smile.
              Mi lekarz powiedział że optymalny moment na pojawienie sie u niego
              to 7 tydzień, wtedy moze juz cos więcej powiedzieć na temat ciąży. A
              ciąża po poronieniu nie jest z góry traktowana jako zagrożona, więc
              też nie wiem co to za tabletki, które Zyziula ma od razu brać.
              Dziewczyny, cieszę się, że znalazłam to forum i mam nadzieję,że
              niedługo będziemy omawiać nasze dolegliwości ciążowe smile

              Sciskam,
              Agnieszka
              mama Zosi i Aniołka
            • zyziula Re: do anikust 13.10.08, 16:40
              dziewczyny - niestety nie pamiętam o jakie dokładnie tabletki chodziło mojej p.gin. Zapewne na podtrzymanie ciąży. Zaplanowałam zadać jej mnóstwo pytań itp.........niestety ponownie wróciły do mnie wspomnienia-nie byłam wstanie wydusić z siebie słowa. Stąd też zapewne brak dokładnej nazwy. Powiedziała tylko, że jak zajdę w ciążę i potwierdzi się to w testach mam się szybko do niej udać. Tak jak piszecie: nic nie jest nam w stanie zagwarantować "udanej" ciąży. Obawy, wahania są wielkie. Liczę, że tym razem los nie będzie już taki okrutny.
              Ciąża - to nie matematyka. Można obliczyć sobie dni płodne, itp ale wynik nie jest tak oczywisty jak to jest w matematyce. Postanowiłam już oddać się w ręce natury. Fizycznie wszystko ok, psychicznie ....też.
              TRZYMAM ZA WAS WSZYSTKIE KCIUKI.
              • konfrok81 Re: do anikust 29.10.08, 09:41
                Poronilam samoistnie 3 miesiace temu. Bedac u ginekologa uslyszalam ze nie ma roznicy (przy poronieniu samoistnym, bez zabiegu) czy w ciaze zajdzie sie miesiac, trzy czy pol roku po. Sytuacja jest podobna. Mi zalecila jeszcze badania na antyciala kardiolipinowe - tylko dla wlasnego spokoju i jesli wszystko ok to tylko sie starac. Odbieram dzis wyniki, z tego co powiedziala mi pielegniarka sa ok ale zeby byc pewnym powinno sie zrobic te badania jeszcze za 6 tygodni a ja chyba nie chce czekac jeszcze 6 tygodni niepokojac sie o wyniki i chcialabym sprobowac choc boje sie ujrzec dwoch kresek bo tak jak anikust boje sie ze cos przeoczylam ja albo lekarz. Ze moze jest gdzies przyczyna ktora moznaby bylo wyeliminowac a ja o niej nie wiem i stanie sie to samo. A z drugiej strony probuje siebie przekonac ze co moglam to zrobilam. Tak samo jak caly czas przekonuje sama siebie ze to poronienie to nie moja wina. Chyba po prostu odpuszcze i tak jak pisze zyziula oddam sie w rece natury. Moze tym razem mi zaufa... chcialabym...
                • anikust Re: do anikust 30.10.08, 14:51
                  Kochane,

                  Jako założycielka tego wątku czuję się zobowiązana, zeby donieść Wam
                  co z moimi staraniami. Otóż na zrobionym przezemnie dziś rano
                  teście, zobaczyłam baaardzo delikatną i jasną drugą kreseczkę - nie
                  jestem co prawda pewna, czy to przypadkiem nie jest wytwór mojej
                  wyobraźni ale chyba tam byla... Muszę powtorzyć test (kupię ich
                  chyba z pięć i będę seryjnie wykonywać) ale ta próba sprawiła, że
                  cały dzień nie myślę o niczym innym, w pracy równie dobrze mogloby
                  mnie nie być bo nie jestem w stanie się skupić na niczym
                  konkretnym... No ciekawe co tym razem matka natura dla mnie
                  szykuje...
                  Uściski.
                  • zyziula Re: do anikust 31.10.08, 08:34

                    witaj

                    cieszę się razem z Tobą - GRATULACJE!
                    tym razem musi być inaczej smile

                    Ja też przez cały czas myślę o ciąży. Mam nadzieję, że już niedługo
                    będę mogła się Wam pochwalić dwiema kreseczkami na teście
                    buziaki
                  • aga.zosia Re: do anikust 31.10.08, 12:56
                    czesc,

                    Gratuluje!!! Bardzo się cieszę, że tak szybko Ci się udało. Tym
                    razem musi być dobrze - limit nieszczęść już wyczerpałyśmy.
                    Będę za Ciebie mocno trzymać kciuki, no i dawaj znać co u Ciebie i
                    Maleństwa smile

                    Ściskam mocno
                    Agnieszka
                    • anikust Re: do anikust 03.11.08, 10:00
                      Kochane,

                      Bardzo dziekuję za dobre słowo, obyście mialy rację smile Będę się
                      odzywać i mam wielką nadzieję, że będę mogła założyć
                      tu "optymistyczny wątek ku pokrzepieniu serc".

                      Sciskam mocno i życzę Wam powodzenia smile
    • kasia_zea_pl Re: Dostałam zielone światło ale... 01.11.08, 15:52
      Ja dopiero czekam na zielone światło a już się strasznie boję. Moje
      życie po poronieniu zmieniło się w koszmar. Codziennie płaczę i
      wyobrażam sobie jakby teraz wyglądał mój brzuszek. Zabieg miałam
      11.09 a serduszko przestało bić dzień wcześniej. Jeszcze wczesnym
      popołudniem biło bardzo wolniutko a za kilka godzin ustało. Zrobiłam
      sobie badania na przeciwciała toxo, różyczki, hormony tarczycy i nic
      z tych rzeczy nie było przyczyną poronienia. Lekarz nie kazał mi
      robić żadnych badań twierdząc, że to tylko strata pieniędzy i że mam
      już zdrowego ponad czteroletniego synka, więc to może jakaś wada
      genetyczna. Dziewczyny, jak myślicie warto zrobić badania na
      przeciwciała antykardiolipinowe i kompleks fosfolipidowy ? Ja po
      prostu chcę zrobić wszystko, żeby ten koszmar się nie powtórzył.
      Czuję się taka samotna. Przyjaciele się ode mnie odwrócili i udają
      że nic się nie stało. Za kilka dni idę do gina spytać się co dalej.
      Pozdrawiam Was gorąco.
    • lidek0 Re: Dostałam zielone światło ale... 01.11.08, 22:50
      Uwielbiam lekarzy, którzy na podstawie usg czy badania plapacyjnego
      mówią, że wszystko jest w porządku. Ciekawe tylko w jaki sposób
      sprawdzają poziom hormonów? Może na usg to widzą? Ja przynajmniej
      zbadałabym to, ewentualnie choroby odzwierzęce czy chamydię. /może
      podpowiedziałoby to przyczynę?/ Co do grubości endometirum jak masz
      wątpliwości idź do drugiego gina, nie zaszkodzi
    • meresanch Re: Dostałam zielone światło ale... 06.11.08, 11:14
      też dostałam zielone światło
      ale jest we mnie niepokój
      boje sie
    • asikm77 Re: Dostałam zielone światło ale... 24.11.08, 00:07
      a ja jestem po 2 poronieniach. Pierwszą ciążę
      straciłam w 9 tygodniu samoistnie, 3 miesiace przerwy druga ciąża 9
      tydzień tym razem puste jajo płodowe, znowu łzy, ból
      rozczarowanie, tym razem zabieg w szpitalu. i też 25 sierpnia Za
      parę dni dostanę 3 @ moja gin pozwoliła nam sie starac dopiero po 3
      @ wiec cierpliwie czekam. Mam fure leków m.inn duphaston. zobaczymy,
      boje sie ale jestem pełna nadziei.
      • marzenajn Re: Dostałam zielone światło ale... 30.11.08, 19:50
        Witam Was. Ja też dostałam zielone światło tydzień temu, jak byłam
        na wizycie kontrolnej u mojego lekarza. Jednego dnia wydaje mi sie,
        ze jestem gotowa na kolejną ciąże drugiego dnia zastanawiam sie czy
        dam rade... W grudniu ubiegłego roku miałam poronienie samoistne w
        8/9 tc. Bardzo to przeżyliśmy z mężem. Ale juz po trzech miesiącach
        byłam znowu w ciąży. Nie myślałam, że i tym razem się nie uda. bo i
        wszystko wskazywało na to że bedzie dobrze. Dotrwałam do 20 tc...
        kiedy to okazało sie ze mam przepuklinę pęcherza płodowego... i
        niestety nie dało sie nic juz zrobic... od tamtej chwili minęly
        cztery miesiące. Myśle, że chciałabym jeszcze spróbować, ale
        jednocześnie boję się.. wiem tez ze ten strach nie zniknie juz
        nigdy.tak samo jak pragnienie "posiadania" dziecka. dlatego chyba
        musimy walczyc o to, żeby następnym razem się udało... Pozdrawiam
        Was wszystkiesmile
    • kasia_zea_pl Re: Dostałam zielone światło ale... 02.12.08, 14:20
      Cześć dziewczyny
      Ja dostałam zielone światło ponad dwa tygodnie temu. Od poronienia
      minęły dwa miesiące i bardzo się zdziwiłam jak mój lekarz pozwolił
      próbować wcześniej. Akurat na USG było widać piękne jajeczko. Był to
      14 dc. Jeszcze tego samego dnia do roboty bo czasu było niewiele.
      Lada moment jajeczkowanie. Nadmienię, że wcześniej musiałam wychylić
      dwie lampki wina. Lekarz kazał brać duphaston od 16 do 25 dnia cyklu
      i później odstawić i czekać na ewentualną ciążę. Tylko nie wiem po
      co ten duphaston skoro wcześniej nie miałam żadnych problemów z
      zajściem w ciążę. Niestety ostatnia zakończyła się w 8 tygodniu.
      Teraz czekam na @ i wiem, że przyjdzie bo temperatura mi się
      obniżyła. Tylko nie wiem, czy jak zażywa się duphaston, to @ może
      być trochę później. W dwie pierwsze ciąże zaszłam w pierwszym
      miesiącu starania a teraz raczej nie wyszło i tak się zastanawiam,
      czy po zabiegu mogli mi coś zbabrać i później mogą być problemy.
      Tyle słyszałam o zrostach i różnych komplikacjach. Wiem, że miesiąc
      starania to jest nic i nie muszę się tym przejmować, ale różne
      rzeczy przychodzą do głowy. Pozdrawiam.
    • zaisa Re: Dostałam zielone światło ale... 05.12.08, 05:20
      Dziewczyny drogie!
      Te leki na podtrzymanie to pewnie progesteron w formie luteiny lub duphastonu.
      Tylko jednak lepiej sprawdzić poziom hormonów. Jeśli jest ok, to po co
      faszerować się sztucznym hormonem?...
      Ile z Was po poronieniu miało zrobioną zwykłą morfologię a lepiej z rozmazem i
      poziomem żelaza? Po silnych krwawieniach i/lub ingerencji chirurgicznej lubi
      czasem dopaść anemia...
      Wiecie co, szlag mnie trafia, jak dyskutują nad zwracaniem kosztów in vitro a
      nie ma pieniędzy na normalne badania, które wskazane są przed pierwszą ciążą a
      co dopiero po poronieniu...
      Większość roniących raz, więcej tego nie przeżywa. Mieszczą się w statystyce,
      za którą chowają się lekarze. Ale jeśli historia się powtórzy to o wiele
      trudniej wrócić do jako takiej normalności.
      Życzę Wam, by Wasze ciąże były bezproblemowe i jak najspokojniejsze. I żebyście
      miały lekarzy godnych pokładanego w nich zaufania.
Inne wątki na temat:
Pełna wersja